Share | 
 

 Special Place [otwarte AU]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 472
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
First topic message reminder :


A oto i pierwsze otwarte AU, to jest event w formie postów. Ogólny zamysł całej gry to dużo feelsów i zagadek osadzonych w klimacie horroru w guście Silent Hill 2. Znasz? Fajnie. Nie znasz? Nie musisz, i tak nie gramy w tym uniwersum. To jedynie luźne porównanie, które zaraz rozwinę - klimat ma być niepokojący, mroczny, zabarwiony tajemnicą i horrorem w dwóch znaczeniach - osobista tragedia oraz straszaki i walka z potworami. Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z tematem. Więcej zdradzę wam, gdy zaczniemy grę. Będzie ciekawiej.  

Fabularnie

Kilka mniej lub bardziej powiązanych ze sobą osób otrzymuje listy, które mówią o spotkaniu w opuszczonym od wielu lat miasteczku i z całą pewnością jest to tym dziwniejsze, że wiadomości nadeszły od ludzi zmarłych. Nie posiadały adresu nadawcy, nie zostały dostarczone przez listonoszy, zatem mogłyby być uznane za żart, gdyby nie kilka faktów. Każdy z listów napisany był przy użyciu charakterystycznych dla zmarłego osoby zwrotów, charakter pisma nie wydaje się podrobiony, a naturalny, zupełnie tak, jakby wyszedł spod tych konkretnych dłoni. Każdy zawierał też obietnicę ponownego spotkania, ale... Czy to w ogóle możliwe? 



Podstawy techniczne

Zapisy: do 12.03., godziny 23:59. No i mała prośba. Nie czekajcie z zapisami. Jeśli nie zobaczę aprobaty dla tego tematu, zamknę go i nie przeprowadzę gry. Im szybciej tym lepiej. 
Limit postaci na osobę: jedna. 
Minimalna ilość postaci: Cztery. Z mniejszą ilością nie ma co nawet. 
Maksymalna: Osiem, żebym na pewno wyrobił z...
Mistrz Gry: Chuuya. No właśnie, żebym wyrobił jako MG. 
Wątek a forum: Traktujemy to następująco. Gramy naszymi postaciami z niewielkimi możliwymi zmianami na rzecz podstawy historycznej. Mamy wszystkie przeżycia fabularne z całego pierwszego rozdziału, zatem też wszelkie relacje.  Ta gra nie ma wpływu na dalsze wydarzenia na forum, jednak jeśli postać umrze, w kolejnym wątku po zakończeniu tego AU będzie odczuwała adekwatne bóle (np. straciła rękę i przez to umarła -> będzie ją bolała ręka itd).
Posty: Nakładam limity czasowe na odpisy, żebyśmy nie ciągnęli tego przez wieki.  Zwykle będzie to kilka dni, pamiętam, że macie swoje życie. Miejcie na względzie, że będę gonił. Nie musicie się też rozpisywać. Mają być takie, by reakcja była możliwa. Przy wszelkich niebezpieczeństwach czas reakcji wynosi 3 dni od posta MG. Dla emocji. :)
Miejsce rozgrywania: ten temat. Mając do dyspozycji miasteczko, nie ma sensu się rozwlekać na chatbox. 
Miejsce akcji: Wymyślone na rzecz gry miasteczko Kogoe, które trudniło się niegdyś przemysłem wydobywczym. Bardziej rozległy opis pojawi się jak zaczniemy grę. 




Papierologia

Kod:

[b]Imię i nazwisko:[/b] Zgłaszanej postaci. 
[b]Zmarły:[/b] Opis tego, kim był zmarły, w jaki sposób zmarł, jak postać się do tego przyczyniła. Pozwalam na wszelkie zakłócenia w kanonie względem tej znajomości, nie licząc uśmiercania kanonicznie żywych osób. 
[b]Rzeczy, których się boi:[/b] Minimum trzy. Chcę, żebyście cierpieli :)
[b]Ekwipunek:[/b] Rzeczy, które wasz bohater wziął ze sobą. Pamiętajcie, że rzecz jest podejrzana, broń jak najbardziej polecam. Przy palnej - określcie ile pocisków mieści magazynek i ile zapasowych macie.


... a moje zgłoszenie, czyli Chuuya pójdzie później.


W chwili, gdy (bez zgłoszeń) osiągniemy ilość 100 postów w tym temacie, każdy dostaje po 100 punktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Strateg Agencji
Liczba postów : 209
Join date : 28/10/2016
Dazai z zainteresowaniem obejrzał notatkę Williama. Co prawda wcześniej o niej wspominali, ale pierwszy raz widział ją na własne oczy. Przez chwilę jedynie czytał tekst raz, drugi, wysłuchał w milczeniu słów Williama, jednak tylko jednym uchem, nie chcąc się sugerować jego przemyśleniami.
- Można odczytać to mniej dosłownie, też jako ludzi przedstawionych jako zwierzęta, ale w formie metafory... A dziewiętnasty czerwca to moje urodziny - zażartował, po czym znieruchomiał, spojrzał jeszcze raz na daty. - A dwudziesty dziewiąty kwietnia to twoje, Chuuya... W sumie to nie miałoby sensu, kto tworzy notatkę odnośnie jednej sprawy prawie dwa miesiące? "Psy, skaczące na siebie w każdej chwili, ale pomagające sobie w potrzebie"... - Spojrzał na rudzielca. Nie mogło mu się to nie skojarzyć z ich relacją w mafii, kiedy docinki i dokuczania sobie, eufemizując, były na porządku dziennym, jednak w czasie misji, zwłaszcza wymagających użycia Zepsucia, zawsze ufali sobie, stawiając na szali swoje życie.
Przez głowę przemykały mu najróżniejsze myśli. Czy ów weterynarz faktycznie istniał, czy też może był jedynie dodatkową kpiną i wskazówką od twórcy zamieszania? Ale choć z jednej strony wiedział, że odpowiedzi na to pytanie i wszystkie inne związane z ich położeniem mogły być kluczowe dla rozwiązania, to nie mają teraz jak ich poznać. Musieli przedostać się przez te drzwi - a do tego musieli rozwiązać ową zagadkę.
- Czy nie ma tu twojej daty urodzenia, Shakespeare-san? - spytał go prędko, patrząc uważnie. - I nie wiecie, czyja może być czwarta? To może być klucz... a w każdym razie jakiś trop. A ten kogut... może mieć coś wspólnego z niemymi ptakami z zagadki fortepianu. - Zerknął na obu, zastanawiajac się, co o tym sądzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 472
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Drgnął lekko, słuchając słów Williama; czemu wcześniej nie zauważył pewnej analogii w tych pseudoparabolach? Te psy były ewidentną aluzją do niego i Dazaia, zaś wąż budził jakieś skojarzenie z Margery, zaś kogut... No, Willa znał najmniej z całej grupy, ale może coś jest na rzeczy? I te daty - urodziny Dazaia, jego własne, co do pozostałej dwójki nie był taki pewien, ale urodziny jego podwładnej chyba też wypadały w zapisany na kartce dzień. 
- To... to nasze, zdecydowanie. - Skinął głową w pewny siebie sposób, a oczy przybrały jakby czujniejszy i bardziej skupiony wyraz. - Znaczy... Dwie daty na pewno się pokrywają z naszymi. Nie jestem pewien co do Margery, ale... to nasza czwórka była po tej stronie miasta. Akutagawa i Orwell byli po drugiej. Za mostem. Także Will, jeśli twoja data tu też jest... to nie jest przypadek. Możliwe więc, że jesteśmy na dobrym tropie. - Zerknął uważnie na mężczyznę, mentalnie plując sobie w brodę, że nie zapamiętał nigdy daty urodzenia swojej podwładnej. 
- Może te zwierzęta jakoś symbolizują nasze charaktery. Albo podejście do pewnych spraw. Psy to definitywnie ja i Dazai... Wąż brzmi jak Margery. Jest w Mafii, ale raz, że to dziecko, a dwa, że sama też niechętnie podchodzi do zabijania. Jeśli kogut przypomina ci ciebie, Will... To wiedzielibyśmy, co symbolizują. Ale to nie są typowe cechy tych zwierząt. Coś jeszcze... Musi w tym tkwić coś jeszcze. I jeśli chodzi o kod, musi być jakaś kolejność. Może to jest ogólnie oparte na datach? - Potarł skroń dłonią schowaną za rękawiczką i westchnął. Zdecydowanie nie był zbyt dobry w zagadkach. 

George, Ryuunosuke i Margery, idąc korytarzami, nie zauważyli nic niezwykłego, aż do momentu, w którym dziewczynka usłyszała wołanie swojego ojca. Jego głos był pełen miłości, czułości i ciepła, niósł za sobą obietnicę bycia prawdziwą, szczęśliwą rodziną we dwójkę. Dziewczynka chwyciła jego dłoń jakby mimowolnie, natomiast Mr. Bunny, mający w sobie zdrowy rozsądek właścicielki, biegiem ruszył za Orwellem i Akutagawą. Niestety było już za późno - gdy dotarł do nich, rozległo się jedynie głuche pluśnięcie, jakie wydała z siebie zabawka opadająca bezwładnie do wody. W korytarzach nie znajdą już nawet ciała Margery, która wydawała się zupełnie zniknąć z powierzchni ziemi. 
Natomiast zanim zaczepił ich Mr. Bunny, zobaczyć mogli ciężkie, metalowe drzwi, jednak na tyle przerdzewiałe, że wystarczy je wyważyć. Za tymi drzwiami zaś znajduje się pomieszczenie, które zdaje się być pokojem, z którego kontrolowano cały kompleks ścieków i poziom wody w nich. Na metalowym stoliku ustawione jest drewniane pudełko w zaskakująco dobrym stanie; na wieczku jest dziewięć prostokątnych, płytkich otworów, zaś jeśli mężczyźni zdecydowali się wziąć Mr. Bunny'ego ze sobą, mogli po drodze usłyszeć pobrzękiwanie czegoś w jego rozerwanym nieznacznie brzuchu. Tam znajdują się płytki, które zdają się pasować do otworów na pudełku, jednak zdecydowanie potrzebna jest jakaś kolejność... Na pewno gdzieś w tym pomieszczeniu czyha notatka z zagadką!



// Margery wyeliminowana na życzenie userki. George, post dla nas trochę lakoniczny ze względu na porę, ale myślę, że da się coś z tego wyciągnąć D: I możesz napisać, że jakąś notatkę znalazłeś - jej treść dam w edycji albo w poście Akutagawy, bo to zagadka i jej przygotowanie jest trochę wymagające, a nie chcę stopować.

_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
- Ja... - Szczerze mówiąc Williama zatkało. Jak mógł nie pomyśleć o swoich urodzinach, jak mógł nie zauważyć tej oczywistej oczywistości? - Tak, kogut to zdecydowanie ja. To znaczy... Cóż,
zajmuję się pisaniem, a zazwyczaj wolę obserwować otoczenie, niż je komentować. Choć masz rację Chuuya - to nie są typowe cechy. Jednak muszę przyznać, że psy... Z całym szacunkiem oczywiście!
Bardzo do was pasują.
- Uśmiechnął się lekko. - Obaj wydajecie się być wierni, lojalni i troskliwi wobec tych, na których wam zależy. Czyż nie mówi się, że to psy są najwierniejszymi stworzeniami? - Zastanowił się chwilę nad tym, z czym kojarzy mu się kogut. Zwierzę to zwiastowało zawsze przyjście nowego dnia - W starożytnej Grecji wierzono, że kogut przegania złe duchy, demony. Ja rozmawiam ze zmarłymi... I pomagam im czasem odejść, jeśli nie mają tu żadnej misji do spełnienia, a jedynie zabłądzili. Czy to waszym zdaniem ma sens? - Całą tę przemowę mówił z wahaniem, nie był pewien, czy podąża dobrym tropem. - Może te daty trzeba ułożyć w jakimś porządku? Rosnąco, malejąco? Zgodnie z łańcuchem pokarmowym? Nie wiem, ile mamy prób,
trochę niebezpiecznie jest chyba próbować na ślepo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Orwell wraz z grupą ruszył w kierunku, którego jeszcze nie zbadali. George'a przez całą drogę przechodziły dreszcze oraz ciągłe wrażenie niepokoju, a to z dwóch powodów. Z powodu miejsca, w którym się znajdowali oraz faktu, że było cicho. Cholernie za cicho. To był ten typ ciszy, który zwiastował burzę... Anglik przejmując się tym wszystkim nawet nie zauważył, gdy Margery oddaliła się od reszty i jego uwagę dopiero zwrócił plusk wody, który wywołał Mr. Bunny. Obejrzał się natychmiast za siebie i pierwszą rzeczą jaką spostrzegł było jej zniknięcie.
- ...Fuck. - Powiedział całkiem głośnym, nieco nerwowym głosem i cofnął się nieco do tyłu. Po dziewczynce nie było śladu, przez co Orwell musiał uspokoić panikę w swoim mózgu, domagającego się od dłuższego czasu odpowiedzi na narastające pytania. Wziął głęboki wdech i spojrzał na miejsce, gdzie mniej więcej znajdowała się zabawka Margery, po czym zaczął grzebać w ścieku w jej poszukiwaniu. Znalazł ją - "martwą", bowiem już się nie ruszała. Anglik przełknął głośno ślinę, bo to nie zwiastowało nic dobrego. Dokładniej była to pewna forma przekazania słów "Ona już nie żyje".
George stał tak, wpatrując się w ten obiekt i powstrzymując irracjonalną myśl dotyczącą poszukiwania jej. Myśl ta powstała jak tylko zdał sobie sprawę, że zniknęła, ale widząc nie ruszającą się zabawkę i zdając sprawę z tego, że niedługo mogą skończyć podobnie jak ona, przemógł się by iść dalej. Z bólem serca, związanym z prawdopodobieństwem, że mogli ją zostawić na śmierć, ale jednak... Ma przeczucie, że będzie tego żałować.
W zasadzie, przede wszystkim z przemyśleń wyrwał go dźwięk łamanego metalu, związanego z wyważeniem przez jego kompana drzwi. Jeszcze bardziej zaniepokoił Orwella fakt, iż niezbyt przejął się zniknięciem Margery, ale być może to tak tylko wygląda? "Tak, on ma serce. Tylko go nie okazuje, bo jest skupiony na celu. Ja też muszę się skupić na przeżyciu." - pomyślał sobie Anglik, dołączając do towarzysza. Jak się okazało, dotarli do przepompowni, gdzie znajdowało się... Metalowe krzesło i drewniane pudełko? Umysł George'a coraz bardziej odpływał w stan nieświadomości wiedzowej, który był dla niego bardzo, bardzo groźny. Znajdowali kolejne pytania, a nie odpowiedzi, co groziło przeciążeniem i odpłynięciem w krainę szaleństwa dla niego. Na szczęście, jeszcze się kontrolował. Podszedł do pudełka i obejrzał je, po czym... Coś w brzuchu zabawki dziewczynki zaczęło brzęczeć. Anglik nie wiedział czy ją upuścić, czy rzucić, czy zostawić na stoliku i sprawdzić co jest w środku. Wygrała ostatnia opcja, choć rozpruwanie brzucha Mr. Bunny'ego było wykonane bardzo ostrożnie. Ostatecznie, znalazł w środku... 9 płytek, pasujących do drewnianego pudełka położonego na stoliku... Orwell w tym momencie instynktownie odmówił sobie zadawania kolejnych pytań by nie zwariować. Miast tego rozejrzał się po pomieszczeniu i od razu spostrzegł kartkę papieru w rogu pokoju, do której podszedł i ją podniósł, by sprawdzić co jest na niej napisane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 209
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
- Część zagadki jest jasna... za to kolejność już niekoniecznie. - Podrapał się po policzku, wpatrując się intensywnie w notatkę, jakby przez samo to miał poznać odpowiedzi na swoje pytania. - Wiemy, że zwierzęta odpowiadają nam, ale to wszystko. Potrzebujemy cyfr. Zazwyczaj w takich zamkach są czterocyfrowe kody, cztery osoby wzięte do zagadki zdają się to potwierdzać. Jedyne cyfry, jakie tu są, to daty. Wszystkie dni są dwucyfrowe, co wyklucza je przy opcji czterocyfrowego kodu, chyba że mielibyśmy użyć tylko dwóch dat. Miesiące za to są cyframi... To prędzej może być użyte.
Miał wrażenie, że przegapił coś istotnego do rozwiązania tej zagadki, zauważył tę oczywistą część, gubiąc po drodze wskazówkę, która pomagałaby zgadnąć kolejność wpisywanych cyfr.
- Najgorzej że jest za dużo opcji... po kolei z kartki wątpię, by coś dało, byłoby za proste. Czemu zagadki opowiadają o konkretnych osobach? To my musimy stanowić jakiś klucz do rozwiązania. Może to być wiek, Margery jest najmłodsza, Chuuya starszy ode mnie a ty, Shakespeare-san, starszy od nas. Może zaś to dni urodzin wskazują kolejność, w końcu żaden się nie powtarza, więc nie jest dezorientujący. Z drugiej strony na to wpaść mógłby każdy, nawet nie wiedząc, o kim są notatki, a ta zagadka wydaje się skupiona konkretnie na nas, więc logiczne by było, by jakieś informacje o nas były kluczowe do jej rozwiązania. - Zacisnął usta. Czy to było za proste?
- Czegoś musimy spróbować. Często zamki mają kilka prób wpisywania hasła, nim coś się stanie. Możemy spróbować kombinacji opartej o wiek. - Spojrzał pytająco na Chuuyę i Willa, jednak w spojrzeniu do tego pierwszego można było znaleźć ślad poczucia winy. Nie był wcale pewien tego wszystkiego. Ale nie miał lepszego pomysłu. Czuł się, jakby zawodził.
- Jeśli nie macie nic przeciwko, możemy spróbować kombinację rosnącą, taka jest zazwyczaj automatyczna. 7464. Nie wiem, co innego możemy zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 38
Join date : 16/12/2016
avatar
Nie obeszło go zniknięcie dziewczynki - uznał to za coś raczej dobrego, bowiem wiedział, że z dziećmi wiążą się tylko kłopoty i zbędny ciężar. W tej sytuacji jedyne, co go obchodziło, to wydostanie się i zjednoczenie z Dazaiem, zaś w dalszej kolejności myślenie o tym, czy coś, co zabrało Margery, zagrozi też im. Pozwolił Orwellowi zabrać królika, jednak nie wiedział, z jakiego powodu ów miałby to robić. Sentymentalni ludzie, skłonni do płakania za zmarłymi bardziej niż do działania byli tym, co wzbudzało w Akutagawie bezwzględną pogardę. Wyważył drzwi tym razem bez problemu, jednak nie wyleciały z zawiasów ani nic takiego, ciekawe. Wkroczył do środka, gdzie znajdowało się pudełko, ewidentnie zamknięte, jednak niemające żadnej dziurki na kluczyk. Zmarszczył brwi, oglądając je, po czym usłyszał, że zabawka pobrzękuje. Czy działo się to wcześniej? W każdym razie jednak, obserwował ruchy Orwella w milczeniu - zarówno rozpruwanie zabawki, jak i podnoszenie jakiejś kartki. Jeśli mężczyzna był blisko z tym dzieckiem, musiał sam udźwignąć żal po stracie. Nikt inny nie mógł mu pomóc, a już szczególnie nie Akutagawa, który potrafił się przede wszystkim mścić. Spojrzał na treść zagadki - czy to Orwellowi przez ramię, czy to kiedy ów podał mu kartkę. 
To... - Zaczął, jednak zaraz po raz kolejny przeczytał notkę. - Na pewno ma jakiś związek z... - I urwał, słysząc napływającą do pomieszczenia wodę. - A żeby to... - Podszedł do drzwi. Szarpnął, jednak nie przynosiło to skutku. - Szlag. - Drugie drzwi również ani drgnęły. Ani od uderzeń dłońmi ani od uderzeń Bramy. 

zagadka:

"Rzeczą pierwszą oczywistą
Jedna karta na rzędzisko. 
Lecz to dopiero połowa - 
trzy z nich ustaw! Mała głowa. 

Do góry nogami odwrócony, 
Pod ziemią jest utkwiony. 
Spojrzy w lewo, w prawo też
Pusto wokół niego jest. 
Zostać winien w samotności
Łzy mu starczą w zupełności. 

Księżyc w górze, a ktoś nosi 
Blask-koronę tak jak swój. 
O pochwały głupiec prosi, 
Wielbcie królewski strój. 

Kapłanko wysoka, 
co wznosi modły do Boga
Powiedz mi, czemu
Unosisz dłonie ku jasnemu? 

Ciepłem jaśnieje gwiazda dnia 
Uniknij jednak zaślepienia. 
Bo wschód to nie jego miejsce
Spójrz na lewo, widzisz wreszcie?"

Pięć płytek przedstawia kolejno karty: księżyc, głupiec, kapłanka, słońce, wisielec. Pozostałe cztery są puste i nie jest ważna ich kolejność. Gdy mężczyźni przeczytali zagadkę, pomieszczenie zaczęło wypełniać się wodą, powoli, jednak na tyle szybko, by wywierać na mężczyznach presję. Naraz drzwi zamknęły się i je również zdawała się przytrzymywać jakaś nadnaturalna siła. Na lewo od nich, obok maszyn kontrolujących poziom wody, znajdowały się kolejne drzwi, również zamknięte, jednak na klucz. Orwell i Akutagawa mają 3 kolejki na odnalezienie dobrej kolejności, za każdym nieudanym podejściem będę rzucać kostką. Jedna para oczek będzie odpowiadała za czasowe oślepienie Orwella, kolejna - za Akutagawy, zaś następna będzie bezpieczna. Oślepienie potrwa kolejne cztery posty postaci. Jeżeli nie odgadniesz kolejności trzy razy - rzucę kostką za to, czy będę mógł podać rozwiązanie i uratować ich, czy zginą, topiąc się w wodzie. :>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Orwell już miał stawać i się zamyśleć, no bo w końcu dostali zagadkę do rozwiązania i wypadałoby chociaż trochę pokombinować nad tym jak ją rozwikłać. Niestety, drzwi do pomieszczenia się zamknęły i okazały nie do otworzenia, co wykazał Akutagawa waląc nimi swoją zdolnością i po prostu za nie szarpiąc. Do tego jeszcze poczęła się lać zewsząd woda, powoli wypełniając całe pomieszczenie. Perfekcyjne warunki do stania i zamyślenia się nad tym jak coś rozwiązać, wprost idealne.
Anglik jeszcze raz przeczytał zagadkę, szybciej niż poprzednio, bo w końcu zaraz mogą się utopić. W prawdzie woda póki co wlewała się powoli, ale kto wie, czy zaraz to tempo się nie zwiększy i ich nie zatopi? Jednakże, na ich szczęście lub nie, w końcu w wypadku ustawienia złej kombinacji coś złego mogło się stać, George znalazł odpowiednią kombinację i po chwili ją ustawił na skrzyneczce. Na samej górze po lewej - na zachodzie - ustawił słońce, pod nim zaś, w rzędzie środkowym - kapłankę. W górnym rzędzie, po prawej ustawił księżyc, pod nim, w rzędzie środkowym - głupca. Na samym dole zaś, na środku, postawił wisielca, zostawiając po jego lewej i prawej wolne miejsce. Resztę przestrzeni wypełnił pustymi płytkami i po cichu modlił się, by to zadziałało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 472
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Może miesiące to klucz. Nie wiemy, czy kombinacja może zawierać powtórzenia, ale... Zawsze coś. Może to jakiś trop. - To brzmiało dość logicznie i jedyne, co mogli w tej chwili zrobić, to gdybanie; im szybciej uporają się z tym wszystkim, tym lepiej. Pomyślał też o tym, że mogliby wziąć jedynie pierwszą lub drugą liczbę z danej daty dziennej, ale trzeba by było jeszcze bardziej się gimnastykować, by cokolwiek do tego dopasować.
- Z łańcuchem bym nie ryzykował. Pies mógłby zjeść koguta, wąż też, zaś jeśli chodzi o interakcję między psem a wężem, oba mogłyby się zeżreć. Dla dusicieli żaden pies nie byłby kłopotem, zaś dla większych i średnich psów kłopotliwy nie byłby zaskroniec. Jedynie kogut jest w miarę jednolity wielkościowo bez podawania konkretnego gatunku. Nie istnieją kuraki giganty raczej. - Zrobił pauzę, skupiając się na symbolice. - No... Grecja. Ale jesteśmy w Japonii, tu są inne tradycje. Wilki są uznawane za duchowych obrońców ludzi i gospodarstw, na zachodzie inaczej je postrzegano. Także... - Kolejna pauza. Zmarszczył brwi. - Pamiętam dokuczanie Dazaiowi przez to, że urodziliśmy się w roku psa. I obaj jesteśmy przedstawieni jako psy. Może stąd to się wzięło? Margery jest z 2001, to chyba był rok węża? - Zaproponował, jednak pozostawił myślenie osobie, która bardziej się na tym znała. Także teraz po prostu obserwował ruchy Dazaia, któremu absolutnie wierzył we wszystko i któremu ufał. Jednak gdy ten wstukał pierwszą kombinację, nic się nie stało. Pod przyciskami zaświeciła się słabym, czerwonym światełkiem, dioda, jedna z trzech. 
- ... To chyba mówi, że zjebaliśmy i mamy dwie szansy. Jakieś... inne pomysły?  Co łączy te zwierzęta poza latami..?

// połączcie kropki. Pewne rzeczy faktycznie się łączą i połowa zagadki została rozwiązana przez któreś z was w tej turze. Drugą połowę zasugerował Chuuya.

_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
Kiedy nie powiódł się eksperyment z miesiącami zasępił się na chwilę. Nie odpowiedział na słowa Chuuyi, jednak nie dlatego, że wziął mu za złe obalanie jego teorii - miał chłopak zresztą rację, powinien zapomnieć na chwilę o Zachodnich kulturach. Problem w tym, że wcale nie znał Japonii tak dobrze i tu niestety musiał polegać na dwóch mężczyznach.
- Ok, zwierzęta odpowiadają rocznikowi urodzenia... - Szybko przeliczył sobie w myślach - faktycznie, wedle jego wiedzy rok 81 odpowiadał rokowi koguta. - Ustaliliśmy też, że używamy numerów miesięcy, bo są jednocyfrowe. Może chodzi więc właśnie o chiński zodiak? - Zmarszczył brwi, próbując sobie przypomnieć kolejność następujących po sobie zwierząt. Czytał o tym kiedyś, ale było to już jakiś czas temu i nie był w stanie odtworzyć całej dwunastki. Pamiętał jednak, że pierwszy z wymienionych zwierząt z całą pewnością był wąż, zaś pies był ostatni... Nie, przedostatni, zganił się w myślach, tuż, przed świnią.. - Jeśli iść kolejnością następujących po sobie zwierząt to pierwszy byłby miesiąc Margery - lipiec, następnie mój kwiecień, a potem odpowiednio kwiecień i czerwiec. To dawałoby nam kombinację 7446... Pozwolicie, że ją wypróbuję? - Zapytał, po czym tak też zrobił, z namaszczeniem wciskając każdy przycisk. Wstrzymał oddech, mając nadzieję, że nie zaświeci się kolejna, czerwona dioda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 38
Join date : 16/12/2016
avatar
Widocznie obaj nie musieli się za bardzo głowić nad zagadką, bowiem widząc, że Orwell skupia się na niej w zupełności, Akutagawa po prostu pozwolił mu działać. Faktycznie, nie wydawało się to jakoś mocno skomplikowane, więc nie było co się dziwić. Gdy Orwell ustalił, co gdzie powinno stać według swojej teorii, wieczko momentalnie odchyliło się od pudełka i ukazało klucz. Naraz jednak woda zaczęła intensywniej wlewać się do do pomieszczenia; w związku z tym Ryuunosuke wyrwał z pojemnika wspomniany obiekt i ruszył do tych drzwi, za którymi jeszcze nie byli, zaraz otwierając je. 
Coś było niezbyt w porządku - jeśli on tracił spokój, znaczyło to, że dzieje się bardzo, ale to bardzo źle... albo, że tygrysołak znajduje się w pobliżu, ale to było niezbyt prawdopodobne. W każdym razie, gdy tylko Orwell wyszedł z nim z tamtego pomieszczenia, Akutagawa zatrzasnął drzwi ponownie; nie wiedział wszak, czy woda dalej będzie się szaleńczo lała, ale jeśli tak było, to taka przeszkoda powinna ją przynajmniej na jakiś czas zatrzymać. Popatrzył po prostu na mężczyznę, dłuższą chwilę wydając z siebie dyszenie przerywane kaszlem. Był zdecydowanie zmęczony i miał zupełnie dość tego miejsca. Dalej źle działało na jego zdrowie. 
- Uczynił dobrze. - Oznajmił chłodno, patrząc Brytyjczykowi w oczy, jednak zanim podjął kolejną wypowiedź, zawahał się. Kimże był, by mieć prawo do pocieszania kogokolwiek? Niósł tylko śmierć i ból, co więcej nie był nawet pewny tego, czy jego istnienie ma sens. 
- Yatsugare nie jest przejęty stratą kompana. - No, nie ma co, świetny start. - Atoli dziecię znaleźć się tu nie powinno. Poznać okoliczności zgonu nie jest nam dane, chociaż jeśli odeszła z kimś, za kim jej serce rozrywała tęsknota i rozpacz, to tak właśnie powinno być. Jest jednak kolejnym duchem, którego należy wyzwolić. Jeżeli wartość miało dla Orwella jej życie, okażże cześć jej śmierci. - Akutagawa właśnie dzielił się z obcym człowiekiem poglądami i poniekąd własnymi przeżyciami; to, co zasugerował Orwellowi, było dokładnie tym, co chciał zrobić po śmierci swoich przyjaciół, z którymi żył na ulicy, a z czym pomógł mu Dazai. Poczuł ucisk w gardle. Wciąż był zbyt słaby dla swojego dawnego przełożonego. Musiał być kimś lepszym. 
Słyszy gwizd wiatru? - Spytał, ruszając w kierunku, z którego dochodził ów dźwięk; zresztą, wybór nie był zbyt wielki, bo mieli teraz dosłownie jeden korytarz. Gorszy był fakt, że powyższemu zawtórował po raz kolejny znajomy skowyt. Akutagawa zesztywniał na moment, jednak zaraz ruszył dalej, zastanawiając się nad dalszą strategią. 
- Yatsugare ruszy przodem. Orwell zgłasza wszystko, co widzi i słyszy. Bestia yatsugare umie tworzyć pole siłowe wokół niego. - Innymi słowy, Akutagawa prędzej się obroni. Nie wiedział, że drugi mężczyzna, poza skowytem, zaraz usłyszał swojego dawnego znajomego, który darzy go jakimś charakterystycznym dla siebie tekstem. 
- Ryuu-kun. 
- George? 
Dwa głosy - kobiecy i męski - rozległy się w tej samej chwili z dwóch różnych kierunków. Jej przed mężczyznami, jego - za nimi. 
- Twój duch do posiadaczy Darów należał? - Spytał ciszej niż szeptem Ryuunosuke. - Pilnuj tyłu. - Polecił mu i ruszył w przód, mruknąwszy nazwę swojej Zdolności. Wolał być przygotowanym na każdą ewentualność. 

// Drugiej grupie zostaje jedna szansa. Kolejność Willa jest dobra, liczby są złe. Coś innego jest wspólną cechą zwierząt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 209
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai czuł się okropnie. Nadrabiał pozą, wciąż przybierając zamyśloną, ale nie zestresowaną minę, jednak w brzuchu wnętrzności mu się wkręcały. Wróciły do niego wspomnienia z czasów, gdy był jeszcze naiwnym dzieckiem - a był, choć i tak dorósł dość szybko, zmuszony do tego trybem życia w mafii. Podskórnie wiedział, że rozwiązanie jest łatwiejsze, niż podejrzewali - tak w końcu było z zagadką fortepianu. Więc czemu czuł taką blokadę przed rozwiązaniem jej? Wiara, że zaraz zawiedzie dwoje towarzyszy kuła go niczym ciernie, a to tylko wszystko pogarszało. Nie. Musiał się opanować. Mógł to zrobić... i musiał. Nikt go nie wyręczy w myśleniu, w końcu on od tego był.
Słuchał wypowiedzi Chuuyi i Williama jednym uchem, nie chcąc przegapić wskazówki, którą mogli podać, specjalnie czy nieumyślnie, ale i nie chciał się sugerować za bardzo. Wiadomo w końcu, że najtrudniej wyłapać błędy, na które się patrzy i które pozornie wydają się być w porządku. Proste. Nie może kombinować, rozwiązanie musi być proste. Uwagi Chuuyi na temat zodiakalnych zwierząt zwróciły jego uwagę. To miało więcej sensu, w końcu pies, uosobienie lojalności dopasowane do Dazaia, zdrajcy mafii, wydawało się być gorzkim żartem.
Może William faktycznie miał rację, jego rozumowanie brzmiało rozsądnie. Z uwagą obserwował lampkę, czując wkradającą się wbrew jego woli nadzieję, która zgasła wraz z zapaleniem się kolejnego światełka. Czemu? To nie było to, znów pomyłka. Nie odzywał się, musiał znaleźć odpowiedź, nie chciał brać odpowiedzialności za rzucone lekko słowa. Prosta zagadka, czemu więc...
...nagle poczuł się jak postać z kreskówki, nad którą zapala się żarówka. Prosta zagadka dla dzieci ze zwierzętami. Czy jednak za proste? Ale tego właśnie szukał, czyż nie? Rozumowanie Shakespeare'a było dobre... prawie. To Osamu źle go zasugerował miesiącami. On sam wprowadził go w błąd.
- Margery-chan, Shakespeare-san, Chuuya i ja. Kolejność zwierząt jest poprawna - odparł nieco nieobecnym głosem, wciąż wpatrując się w dwie świecące lampki. Jeśli się mylił znów, skazywał właśnie swoich kompanów na konsekwencje. A nie wierzył, że skończy się na zablokowania zamka po 3 próbach. - Dzieciom opowiada się różne zagadki i... i te ze zwierzętami często mają wspólny motyw. Ilość nóg. Psy mają po cztery, kogut dwie, zaś wąż ani jednej. Więc przyjmując tę kolejność... 0244 - Nie czekając na odpowiedź, wyciągnął dłoń i z duszą na ramieniu wklepał podaną kombinację, patrząc na trzecią lampkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Special Place [otwarte AU]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Diana Potter- Londyn, Grimmauld Place 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Rozgrywki :: Archiwalne-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.