Share | 
 

 Liceum Kamariya

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
First topic message reminder :

Szkoła ponadgimnazjalna znajdująca się w okręgu Kanazawa w Jokohamie. Na wypadek, gdyby ktoś chciał tu pisać, nie musicie pytać mnie o opis danego miejsca - szkoła ma zbyt wiele sal, salek i zakamarków, bym mógł je wszystkie opisać. Możecie zrobić to sami (jak ja niżej) albo lecieć absolutnie na żywioł z lokalizacjami poszczególnych obiektów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 20
Join date : 17/06/2017
Uprzejmym milczeniem i ciepłym uśmiechem skwitowała jego opowieści o nowym rekrucie - oczywiście po tym, jak młodzieniec zaskoczył tak doświadczonych członków Mafii został prześwietlony na wszystkie strony, tak więc co nieco o nim wiedziała.
Nie zdążyła jednak kontynuować z nim negocjacji, ponieważ przerwało im pukanie do drzwi. Podczas kiedy Dazai prowadził konwersację za parawanem ona wygładzała materiał długiej spódnicy - nie był to bynajmniej nerwowy tik, ale sposób na zebranie i ułożenie w głowie wszystkich myśli, które po niej krążyły.
- Nic się nie stało - odpowiedziała kiwając powoli głową na znak tego, że absolutnie nie ma mu za złe. W końcu był w pracy, to naturalne, że w każdym momencie mogło przyjść do niego zlecenie. - Chętnie dotrzymam ci towarzystwa, może nawet pomogę? - Mrugnęła figlarnie, absolutnie nie oczekując, że się zgodzi. Przyjęła zaoferowaną dłoń i podniosła się z gracją, by po chwili szybkim krokiem zmierzać wraz z nim w kierunku szkoły.
- Jak mówiłeś... Cóż, nie będę ukrywać, że ta notatka bardzo nas zaciekawiła i wolelibyśmy ją odzyskać, lub chociaż poznać jej treść.
Wiesz doskonale Dazai, że jeśli tego będziemy chcieć, to ją zdobędziemy... Jednak moim zdaniem nie warto angażować się znów w konflikt, kiedy można tę kwestię wyjaśnić inaczej, nie sądzisz?

Droga nie trwała długo i dotarli do szkoły zanim się obejrzała. Rozejrzała się po budynku, ciekawa, czego też mogło dotyczyć zlecenie, którego podjął się mężczyzna.
- Co takiego masz tu do załatwienia? - zapytała osłaniając się parasolką przed ostro świecącym słońcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 37
Join date : 13/02/2017
avatar
Yūko Tsushima jeszcze nie miała okazji się dowiedzieć, że Agencja ma się pojawić w jej szkole, dlatego, gdy wyszła z budynku szkoły i zobaczyła przed nią Dazaia, uniosła brwi i otworzyła szeroko usta w wyrazie zdziwienia. Poruszając odzianymi w granatową spódnicę nogami dziewczyna ruszyła w kierunku osoby, którą znała jako swojego ojca i do pięknej, rudowłosej kobiety, przyglądając im się z entuzjastycznym zainteresowaniem. Narastała w niej, wraz z wyobrażeniami, kim dla siebie są i po co mogli tu przyjść, ekscytacja, od której nie mogła się odpędzić. Wydała z siebie cichy pisk, nie mogąc się powstrzymać, i klasnęła w dłonie.
- Um! Dzień dobry, Dazai-san! - Odnotowała, że coraz mniej musiała walczyć ze sobą, by nie nazwać go ojcem i uznała, że jest to powód do dumy. - I dzień dobry, Hana-oneesan! - Nie znała imienia kobiety, jednak przez ubiór dziewczynie kojarzyła się właśnie z kwiatami. Dopiero po dłuższej chwili mruknęła coś w stylu "ojej" i ukłoniła się nisko, jednak niedbale i roztrzepanym gestem.
- Dazai-san, coś się stało? Czekacie na kogoś? I ojej, proszę pani, ja jestem Tsushima Yūko! Miło mi panią poznać! Jak ma pani na nazwisko? Mam was oprowadzić? Jesteście tu żeby zobaczyć szkołę? Macie tu jakiegoś kuzyna? A może....!
- Dziewczę podskoczyło bliżej do zabandażowanego i złapało go za obie ręce. W jej oczach zalśniło pragnienie przygody i gotowość do wszelkiego rodzaju akcji.
- Czy to jakaś sprawa Agencji...? Mogę pomóc! Mogę, prawda? Ja chcę. Dazai-saaaan, proszę! Ja bardzo chcę. Znam szkołę! Każdziusieńki zakamarek! Nawet byłam kiedyś w kotłowni. Wiecie, że w piwnicy mamy schron? Tam są maski przeciwgazowe i liczniki Ge-Ge... uuuuh, nie pamiętam! Ale kiedyś podobno bywały szkolenia z tego w szkołach! Mieliście je? Ja bym chciała! Tak bardzo... To na pewno ciekawe... O czym to ja mówiłam? A! Mogę pomóc! - Tsushima puściła dłonie Dazaia i zasalutowała z pełną powagą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 200
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai nie kontynuował rozmowy, kiedy szli do szkoły - nie chciał narażać się na bycie podsłuchanym, a że ulice do pustych nie należały, to ktoś mógł z łatwością ich śledzić. Zarówno on, jak i Kouyou mieli wrogów, a on nie chciał takich spraw załatwiać na ulicy. Nie zdążył jej nawet odpowiedzieć na pytanie dotyczące zadania, gdy wpadła na niego dziewczynka, którą zdążył już kojarzyć jako nowego rekruta w Agencji. Chciał też dowiedzieć się o niej kilku rzeczy, ale przez nawał spraw, które miał na głowie, jakoś nie miał do tego okazji, zwłaszcza że wolał dojść do prawdy swoimi drogami, a nie wypytując kobietę.
- Ojej, Yuuko-chan! - odparł z uśmiechem, machając jej radośnie ręką. - Jak zawsze pełna energii, czyż nie? I obawiam się, że nie przyszliśmy zwiedzać, może innym razem, co? - Od razu, gdy ujrzał dziewczynę, uznał, że ma szczęście - może ona jako zaznajomiona z budynkiem będzie mogła mu jakoś pomóc. Może coś słyszała, a jak jej słuchał, tylko utwierdzał się w przekonaniu, że osoba znająca każdy zakamarek budynku może zdecydowanie skrócić czas poszukiwań źródła kłopotów.
- W sumie, Yuuko-chan, naprawdę możesz pomóc i chętnie skorzystam z twojej pomocy. Skoro tak dobrze znasz tę szkołę, będziesz nieoceniona! I owszem, to sprawa Agencji... a anee-sama zgodziła się nam pomóc! - uśmiechnął się do Kouyou szeroko. - Widzisz, dostałem zgłoszenie, że w tej szkole dzieją się niewyjaśnione rzeczy... niektórzy mówią, że jest nawiedzona! Nie słyszałaś o żadnych takich zdarzeniach? Nikt nie twierdził, że widział ducha, może rzeczy zaginęły bądź były poniszczone? - pytał, patrząc jej w oczy. - To może byś sprawa kogoś robiącego żarty, może być ktoś ze Zdolnością, której używa złośliwie, bądź nad nią nie panuje, a może faktycznie dzieje się tu coś więcej.
Ruszył do drzwi i wszedł do środka, rozglądając się. Normalnie udałby się do dyrektora, by ten powiedział mu coś więcej, ale z doświadczenia wiedział, że uczniowie wiedzą więcej niż nauczycielom się może wydawać, a więc Yuuko była dużo lepszym źródłem informacji.
- Ta piwnica brzmi ciekawie... może zaczniemy tam? Brzmi jak idealna kryjówka dla kogoś, kto chciałby się w szkole schować~ - zaproponował i eleganckim ruchem wskazał ręką przed siebie, by dziewczyna prowadziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 20
Join date : 17/06/2017
avatar
Była zaskoczona, kiedy podbiegła do nich dziewczynka, która od razu, bez żadnego skrępowania, zaczęła do nich zagadywać. Wydawała się znać Dazaia, jednak wciąż jej zachowanie nie było codzienne - jej osoba skojarzyła się Kouyou z pociskiem kierowanym, który szybko i wprawnie trafia w cel. Mówiła dużo, mówiła bardzo prędko, a w dodatku wydawała się przeskakiwać z tematu na temat bez żadnego problemu. Kouyou uśmiechnęła się do niej, czując sympatię do tego małego stworzonka. Początkowo myślała, że to jakaś znajoma Dazaia, a może córka jego znajomej...? Jednak szybko wyprowadzono ją z błędu, kiedy mała zaczęła pytać o sprawy Agencji. Doprawdy, czy Fukuzawa nie miał już żadnego honoru? Ściągać w swoje szeregi dzieci? (Tu taktycznie pominęła myśl o tym, że Mafia również - bardzo często zresztą - wykorzystuje dzieci, szkoli je i uczy pracy dla nich) Najpierw Kyouka, teraz ta...
- Witaj, Tsushima Yuuko, ja jestem Ozaki Kouyou. - Odpowiedziała jej ukłonem dużo bardziej wyrafinowanym i eleganckim, jednak nie miał to być żaden pokaz czy przytyk - po prostu tak była wyuczona, nawet gdyby chciała nie umiałaby inaczej. - Chętnie pomogę, choć nie sądziłam, że weźmiesz moje zgłoszenie na poważnie, Dazai-kun. - Roześmiała się i skierowała za nimi w stronę piwnicy. Nawiedzona szkoła, hm? Pierwsze, co jej przyszło do głowy to oczywiście duch, jednak pomysły Dazaia co do osoby ze Zdolnością też miały wiele sensu. Być może któreś z dzieci nie do końca panowało nad swoją mocą... Daleko nie musiała szukać w swoich skojarzeniach - Atsushi również nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest tygrysem, czyż nie? Trzymała się na końcu całej stawki, pozwalając młodej Yuuko prowadzić, a samej rozglądając się za siebie. Kiedy zaczęli schodzić po schodach do piwnicy przeszedł ją zimny dreszcz - miała niejasne poczucie, że ktoś ją obserwuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 37
Join date : 13/02/2017
avatar
Trochę ją zawiodło, że Dazai tytułował kobietę "starszą siostrą", bo oczekiwała zostania powierniczką jakiegoś sekretu dorosłych ludzi i nawet zdążyła się tą ideą podekscytować. Gdyby była w wilczej postaci, zaskomlałaby i nieznacznie położyła uszy po sobie, a ogon, miast merdać, wisiałby wzdłuż tylnych łap. Natomiast podniecenie u dziewczyny na nowo wywołały eleganckie gesty u Kōyō, które obserwowała z szeroko otwartymi oczami mającymi wyraz podobny do ślepi zachwyconego szczeniaczka. Naprawdę wydawali jej się teraz podobni do rodzeństwa, kiedy tak o tym myślała i z pewnością pogadałaby sobie o tym, gdyby nie to, że Dazai rozkojarzył ją swoimi słowami.
- Mo-mogę? Mogę, tak! Zrobię to i ojej, ojej, ojej, dziękuję, Dazai-san! Naprawdę nieoceniona...? W sumie w tym semestrze nie dostałam też w szkole żadnych ocen! O rany, chłopakom z klubu zjawisk paranormalnych oczy wyskoczą jak opowiem o naszej tajnej misji! Mogę? Mogę?! - Trajkotała radośnie i... i chyba nikt tak naprawdę nie chciałby zobaczyć, jaką drogę przebywają jej myśli w głowie i z jaką prędkością to robią. Zaraz się zamyśliła, co zresztą ich tok nieznacznie ujednoliciło.
- Ach! Plotki słyszałam, ale.... chyba żaden duch mi się tym razem nie pokazał...
- Posmutniała nieznacznie, myśląc, że jednak okaże się nieprzydatna. - Podobno.. klasy na parterze i piwnica są podniszczone! Ale tam niżej uczniów nie wpuszczają, a moja klasa jest na piętrze. - Co prawda japońskie szkoły stawiały na to, że uczniowie sprzątali i uczyli się przez to odpowiedzialności, ale przecież wszelkich rzeczy związanych z kotłownią nie mogli robić. - I... możemy? Może... Nie wiem... Trzeba by było spytać pana konserwatora!
I... Cóż, poprowadziła ich w okolice piwnicy, gdzie miała nadzieję natknąć się na powyższego człeka.

// nie dostałem żadnych informacji o tym, co mam pisać, więc jest jak jest ._.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 20
Join date : 17/06/2017
avatar
Po wejściu do piwnicy wyraźnie może zobaczyć wszystko, o czym mówili Dazai i Yuuko - na ścianach widać wyraźne płaty odpadającej farby i tynku, na suficie widać (na razie niewielkie) pęknięcia. Jarzeniówki, które oświetlają korytarz, mrugają w sposób iście przerażający - zazwyczaj jasne światło teraz jest przytłumione (część jest powybijana, jakby uczniowie rzucali w nie kamieniami, ale to przecież niemożliwe...), do tego raz na jakiś czas znika. Każdy krok przemierzających piwnicę ludzi rozbrzmiewa echem, które brzmi dziwnie w otaczającej ich ciszy.

Zasadniczo piwnica to długi korytarz, który prowadzi do kotłowni. Po jej bokach znajdują się wejścia do pomieszczeń technicznych i magazynów - czy to ze sprzętem do sprzątania czy z mapami i innymi pomocami naukowymi. Wąska przestrzeń wywołuje uczucie przytłoczenia i jakiegoś dziwnego lęku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 200
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai podążał za Yuuko ze spokojem, uśmiechając się lekko i słuchając jej słów, kiwając co jakiś czas głową, jak ta zerkała. Z tego, co mówiła, główne zniszczenia miały miejsce na dole, więc piwnica i kotłownia były słusznym wyborem. Miał nadzieję, że coś znajdzie - szkoda byłoby przyjść tu na marne.
-Możesz, możesz~ To zwykła misja, nic tajnego. W końcu sam zaprosiłem gościa! I kto wie, może będziesz miała dziś okazję zobaczyć tego ducha. Ciekawe, czy anee-sama widziała ducha? - rzucił, rzucając uśmiech w stronę kobiety.
Piwnica była nawet w gorszym stanie, niż podejrzewał. Uważnie lustrował wszystkie ściany i sufit, nie tylko oceniając wyrządzone szkody, ale i szukając odpowiedniego miejsca do swojego planu. W końcu znalazł odpowiednie miejsce w kącie, gdzie tynk wyglądał na dość pewny, nie jakby miał się rozpaść czy odczepić się od ściany. Podszedł tam i przyczepił małą kamerę, skierowując ją na korytarz i upewniając się, że obejmuje niemal całą jego długość. Uśmiechnął się do kobiet.
- Kto wie, może tajemniczy duch nam się nagra? Nie zaszkodzi spróbować~ Anee-sama, jakby był agresywny, mogę liczyć na twoją pomoc, nieprawdaż? Choć możliwe, że nie będzie nam to potrzebne.
Ruszył raźnie korytarzem, tym razem sam obejmując dowodzenie - nie było gdzie się zgubić. Miał nadzieję, że Yuuko idzie za nim, a Kouyou osłaniać będzie tyły - korytarz nie sprawiał wrażenia na tyle szerokiego, by dwie osoby mogły obok siebie swobodnie iść. Z pewnością by się zmieściły, ale ściany były tak blisko siebie, że zdawały się jedynie zaciskać i zbliżać, jakby miały się zatrzasnąć. Ciekawe, kto projektował ten budynek w taki sposób. Co prawda nie niepokoił się za bardzo - był już w tylu najróżniejszych sytuacjach, że śmieszne byłoby bać się wąskiego korytarza - ale nie był niewrażliwy na udzielającą się atmosferę.
Ignorował póki co drzwi po bokach, chcąc w pierwszej kolejności obejrzeć kotłownię. Wydawała mu się rozsądnym wyborem - mało kto tam na co dzień zaglądał i była najbardziej charakterystycznym i najprawdopodobniej największym pomieszczeniem w piwnicy. Podszedł więc do jej drzwi i jeśli były otwarte, wszedł do środka i rozejrzał się po wnętrzu. Jeśli zaś okazały się zamknięte, czym prędzej wyciągnął wytrych ukryty w kieszeni płaszcza i spróbował otworzyć zamek - nie podejrzewał, by w szkole zakładali jakieś skomplikowane mechanizmy na drzwiach, które miały głównie powstrzymać ciekawskich uczniów od zaglądania do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 20
Join date : 17/06/2017
avatar
Drzwi od kotłowni były zamknięte, jednak zamek nie był skomplikowany i Dazai już po chwili utorował im przejście. Kotłownia to pomieszczenie o niskim suficie, jednak stosunkowo uporządkowane i przestronne. Kotły, dzięki którym zapewniano szkole ogrzewanie i ciepłą wodę, stały obok siebie pod ścianą - reszta pomieszczenia zajęta była przez kilka zamiennych części, płynów i preparatów do czyszczenia i konserwacji. Po przeciwległej stronie znajdowało się biurko i tablica korkowa - najwyraźniej było to stanowisko woźnego, który odpowiadał za stan kotłowni.

Kouyou weszła do pomieszczenia na końcu i od razu poczuła silną energię, która biła z tego miejsca. O dziwo - tu zniszczeń wydawało się nie być, co od razu przykuło jej uwagę. Wcześniej oczywiście zapewniła Dazaia, że będzie po jego stronie i pomoże, gdyby sytuacja tego wymagała - choć miała nadzieję, że tak się nie stanie. Wolałaby unikać wszelkich działań, które mogłyby doprowadzić do rozlewu krwi - o ile oczywiście mieli do czynienia z żywą osobą.
- To miejsce wygląda naprawdę porządnie... Co jest dziwne, nie uważacie? Zniszczenia rozprzestrzeniają się nawet na parterze szkoły, a tutaj nic?
Podeszła do biurka woźnego i na początek przyjrzała się tablicy korkowej, która wisiała nad nim, jednak nie dopatrzyła się niczego istotnego. Były tam drobne karteczki przypięte pinezkami, a na większości nich były numery alarmowe czy daty - wszystko dokładnie opisane, ponumerowane. Kouyou nie umiała odnaleźć porządku w kolejnych kolorach, jednak czuła, że osoba, która tu pracowała, miała swój system.
- Woźny musi być bardzo poukładanym człowiekiem... - mruknęła, przyglądając się kolejnym informacjom - daty przeglądów, numery do dyrekcji, serwisu... Adresy wszystkich niezbędnych instytucji. Kouyou przeniosła wzrok na biurko i od razu rzuciła jej się w oczy warstwa kurzu. - To dziwne, wygląda, jakby go tu od dawna nie było! - Przyjrzała się wszystkim szufladom - każda z nich była zamknięta na zamek. - Dazai-kun, Yuuko-chan, podejdźcie tu. Wydaje mi się, że przeszukanie tego mebla może nam się przydać.

Jeśli chcecie przeszukać wcześniej inne miejsca to piszcie - dodam szczegóły
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 37
Join date : 13/02/2017
avatar
Nadmierny entuzjazm Tsushimy stopniowo i dość szybko opadał, gdy dziewczyna uświadamiała sobie, że - uwaga, odkryła Amerykę - w piwnicy będzie cokolwiek ciemno. W tej chwili przeklęła wielokrotnie fakt, że nie przykładała się w żadnym stopniu do nauki częściowej zmiany w wilka; gdyby tak było, z pewnością widziałaby teraz znacznie lepiej! W końcu psowate miały lepszy wzrok w ciemnościach niż nieszczęśni ludzie. Dziewczę więc, czyste w zamiarach i dziewicze jak łączka w środku lasu na bezludnej wyspie, walczyć musiało ze sobą, by nie złapać któregoś ze swoich towarzyszy za rękaw w poszukiwaniu wsparcia z ich strony.
Wtem wpadł jej do głowy plan idealny; w sytuacji, gdy światło oferowane przez siły wyższe nie daje zamierzonego skutku, należy wejść do sklepu play w telefonie i zainstalować latarkę. Tak też, potykając się o własne nogi i o mały włos nie wpadając na plecy Dazaia, uporała się z urządzeniem i po chwili świeciła latarką zza prawego ramienia mężczyzny (bo biedactwo nie sięgało głową ponad jego ramię i tak było jej łatwiej zaglądać przed nich). Z pewnym podziwem przyglądała się ruchom mężczyzny, gdy ten włamywał się do zamka; sama w życiu nie dałaby rady.
- Mo-może duch... Może lubi pana konserwatora! Albo jakimś sposobem dba o uczniów i nie chce, żeby im było zimno... Któregoś roku musieliśmy siedzieć w kurtkach i... I nawet nie kazali nam zmieniać butów! - Pokiwała głową, a Dazai, jeśli kojarzył jej zachowania z agencji, mógł dostrzec, że dziewczyna mówi ciszej i jakby się bała. W istocie, Tsushimie włoski na karku stawały, a ciałem wstrząsały niezbyt przyjemne dreszcze. Pewnie dlatego, że sobie dopowiadała za dużo i przez to wpadała w panikę. Podeszła jednak do kobiety, gdy ta ich zawołała, choć całym swoim istnieniem chciała stąd wyjść.
- Um! Dazai-san pewnie by umiał to zrobić! Prawda? A ja... Ja mogę się najwyżej poszarpać, albo ładnie poprosić... Chociaż! Poszukajmy kluczyka... Tak!
- I choć faktycznie się rozglądali, to Yuko pamiętała, że robili to jedynie powierzchownie i nie poszperali nigdzie. Tak też lada moment zaczęła podnosić wszystkie papierologie, zaglądać w każdy zakamarek (nawet za kotły!), a jeżeli nie podziałało ani jej szukanie, ani starania Dazaia z zamkiem, to zaproponowała, że może się zakraść do pokoju nauczycielskiego i tam poszukać klucza.


// To tego, póki co zostaję, jak wyjdzie, że faktycznie nie dam rady, to dam znać MG, żeby wysłała Yuko na górę, by pilnowała zejścia do piwnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 200
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Na szczęście zamek nie należał do skomplikowanych i Dazai szybko sobie z nim poradził. Nie powinien się w sumie dziwić, w końcu był w szkole a nie w jakimś tajnym budynku. Wnętrze wyraźnie odcinało się od reszty korytarza, brak jakichkolwiek zniszczeń był uderzający. Czyżby wpadli na dobry trop tak od razu?
- Może faktycznie lubi konserwatora! Albo ten duch sam nie lubi bałaganu, więc u siebie trzyma porządek - rzucił wesoło, przyglądając się kartkom i oświetlając je od niechcenia ultrafioletową latareczka, na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu konserwator robił jakieś tajne notatki. Sam w to nie wierzył, raczej uznał, że nic nie zaszkodzi. Kiedy jednak usłyszał prośbę anee-sama o podejście, posłusznie odszedł i obejrzał biurko uważnie. Wiedział, że nieraz w takich są bardziej skomplikowane zamki, jako że często trzymano w nic dokumenty, ale też nie sądził, by mebel w przystępnej cenie miał bardzo złożone mechanizmy nie do pokonania. Miał do czynienia z najróżniejszymi zamknięciami, jak dużą przeszkodę mogło stanowić biurko?
- Zaraz zobaczymy, czy umiem! - odparł z uśmiechem i pochylił się uzbrojony w swoje wytrychy. - Ciekawe czy ktoś w ogóle ma do tego klucz poza konserwatorem... możliwe, że ten po prostu trzyma go w swojej kieszeni. Jak go tu nie ma, najpewniej albo się czymś zajmuje, albo dziś go nie ma. Nie widziałaś go przypadkiem, Yuuko-chan?
Cóż, jeśli z jakiegoś powodu zamki okażą się być trudniejsze do otworzenia, niż przypuszczał, znalezienie klucza byłoby dobrym pomysłem, na początek jednak nie chciał tracić czasu i od razu zabrał się za próby dostania się do zawartości szuflad. Nie chcąc się rozdrabniać, od razu spróbował otworzyć wszystkie szuflady po kolei, by móc jak najszybciej obejrzeć to, co kryło się w środku.

// przepraszam, że krótko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 20
Join date : 17/06/2017
avatar
Widząc niepewność Yuuko litościwie poprosiła ją, by udała się na górę i popilnowała zejścia - po co dziecko ma się męczyć w ciemnościach, skoro może przy okazji być ich czujką?
Choć zamki nie były już tak banalne do otworzenia to po chwili i je udało się "rozbroić". W szufladach leżały poukładane papiery, jakieś osobiste teczki... Na oko nic specjalnego, jednak kiedy zajrzało się na sam spód środkowej szuflady można było odnaleźć zdjęcie pięknej, młodej kobiety.
Kouyou przeglądała zawartość szuflad z poczuciem, że tu musi coś być. Jej intuicja podpowiadała, że cała ta sytuacja ma naprawdę prozaiczne wyjaśnienie i jeśli tylko chwilę poszukają, na pewno je odnajdą.
Kiedy więc w jej rękę dostało się zdjęcie uroczej blondynki, miała minę pełną nieskrywanego triumfu.
- Spójrz, Dazai-kun. - Wskazała mu fotografię i podała mu ją, jeśli tylko zechciał ją obejrzeć dokładniej. Nie było na niej żadnego podpisu, jedynie data, wskazująca, że została zrobiona pół roku temu. - Wygląda mi to na tereny jakiegoś parku lub ogrodu dendrologicznego... Kobieta uśmiecha się tak, jakby fotograf był jej kimś bliskim - nie posyła się byle komu takiego spojrzenia, nie sądzisz? Być może to żona konserwatora... Jednak dlaczego zdjęcie jest ukryte, a nie stoi dumnie na biurku?
Kouyou ledwo skończyła zdanie a cały budynek zatrząsł się w posadach. Nie trwało to długo, jednak dostatecznie, by z sufitu posypało się trochę tynku - jednak pokój pozostał cały, jakby coś go ochraniało.
- Myślę, że powinniśmy iść zapytać kogoś o pana woźnego... I o tę kobietę, nie sądzisz?

W drodze na górę dostrzec można było nowe, świeże zniszczenia, kolejne pęknięcia, już nie tylko na ścianach, ale też na suficie i posadzce. Przerażeni uczniowie zostali wyprowadzeni przed szkołę przez nauczycieli - tym razem zniszczenia poszły wyżej i sięgnęły już pierwszego piętra. Dwójka detektywów dostała się do dyrektora szkoły, który zgodził się z nimi porozmawiać. Niski, pulchny mężczyzna był najwyraźniej zaaferowany całą sprawą i już na wstępie zaznaczył, że odpowie na każde pytanie, które pomoże rozwiązać tę sprawę i zapewnić bezpieczeństwo uczniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Liceum Kamariya
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.