Share | 
 

 Liceum Kamariya

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 472
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
First topic message reminder :

Szkoła ponadgimnazjalna znajdująca się w okręgu Kanazawa w Jokohamie. Na wypadek, gdyby ktoś chciał tu pisać, nie musicie pytać mnie o opis danego miejsca - szkoła ma zbyt wiele sal, salek i zakamarków, bym mógł je wszystkie opisać. Możecie zrobić to sami (jak ja niżej) albo lecieć absolutnie na żywioł z lokalizacjami poszczególnych obiektów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 22
Join date : 17/06/2017
Widząc niepewność Yuuko litościwie poprosiła ją, by udała się na górę i popilnowała zejścia - po co dziecko ma się męczyć w ciemnościach, skoro może przy okazji być ich czujką?
Choć zamki nie były już tak banalne do otworzenia to po chwili i je udało się "rozbroić". W szufladach leżały poukładane papiery, jakieś osobiste teczki... Na oko nic specjalnego, jednak kiedy zajrzało się na sam spód środkowej szuflady można było odnaleźć zdjęcie pięknej, młodej kobiety.
Kouyou przeglądała zawartość szuflad z poczuciem, że tu musi coś być. Jej intuicja podpowiadała, że cała ta sytuacja ma naprawdę prozaiczne wyjaśnienie i jeśli tylko chwilę poszukają, na pewno je odnajdą.
Kiedy więc w jej rękę dostało się zdjęcie uroczej blondynki, miała minę pełną nieskrywanego triumfu.
- Spójrz, Dazai-kun. - Wskazała mu fotografię i podała mu ją, jeśli tylko zechciał ją obejrzeć dokładniej. Nie było na niej żadnego podpisu, jedynie data, wskazująca, że została zrobiona pół roku temu. - Wygląda mi to na tereny jakiegoś parku lub ogrodu dendrologicznego... Kobieta uśmiecha się tak, jakby fotograf był jej kimś bliskim - nie posyła się byle komu takiego spojrzenia, nie sądzisz? Być może to żona konserwatora... Jednak dlaczego zdjęcie jest ukryte, a nie stoi dumnie na biurku?
Kouyou ledwo skończyła zdanie a cały budynek zatrząsł się w posadach. Nie trwało to długo, jednak dostatecznie, by z sufitu posypało się trochę tynku - jednak pokój pozostał cały, jakby coś go ochraniało.
- Myślę, że powinniśmy iść zapytać kogoś o pana woźnego... I o tę kobietę, nie sądzisz?

W drodze na górę dostrzec można było nowe, świeże zniszczenia, kolejne pęknięcia, już nie tylko na ścianach, ale też na suficie i posadzce. Przerażeni uczniowie zostali wyprowadzeni przed szkołę przez nauczycieli - tym razem zniszczenia poszły wyżej i sięgnęły już pierwszego piętra. Dwójka detektywów dostała się do dyrektora szkoły, który zgodził się z nimi porozmawiać. Niski, pulchny mężczyzna był najwyraźniej zaaferowany całą sprawą i już na wstępie zaznaczył, że odpowie na każde pytanie, które pomoże rozwiązać tę sprawę i zapewnić bezpieczeństwo uczniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai nie skomentował nijak odejścia Yuuko - skinął jej jednak głową, że spokojnie mogła posłuchać Kouyou. Ostatecznie i tak dowiedział się od niej już wszystkiego, co o sprawie wiedziała, a poniekąd łatwiej było mu pracować jedynie z rudowłosą członkinią mafii. Póki co w dużej mierze ograniczał się do obserwowania jej poczynań - czy coś wstało za faktyczną chęcią pomocy, z czego się przecież wywiązywała?
Otworzył zamek, nieco bardziej uważając na to, co robi - mechanizm był bardziej skomplikowany niż poprzedni, ale mimo to potrafił przecież uwalniać się i z kajdan mafii, będąc w nie zakuty, nie mógł dać się pokonać szufladzie. Już po kilku minutach zamek kliknął, a szuflady stały przed nimi otworem.
Pierwszym co chwycił były dokumenty, które szybko pobieżnie przejrzał. Nie było w nich jednak nic wielce wyjątkowego - papiery szkolne, potwierdzenia, faktury. Nic, czego nie mógł się spodziewać. Nie podejrzewał, żeby konserwator trzymał w pracy osobiste rzeczy, nic nie wydawało się sfałszowane, nie kryło się między zwykłymi dokumentami nic przyciągającego wzrok.
Jak widać to Kouyou miała od niego lepsze oko. Chwycił pokazaną mu fotografię i przyjrzał się kobiecie. Nie wiedząc nic o konserwatorze, ciężko było mu ustalić, jakie mogli mieć relacje. Może była jego żoną, jak podejrzewała Ozaki, może córką, jeśli sam konserwator był już w podeszłym wieku.
- Muszą być blisko, jeśli przyniósł jej zdjęcie nawet do pracy - odparł z zamyśleniem, podpierając dłonią podbródek.
Spiął mięśnie, czując wstrząs. W Japonii co prawda trzęsienia ziemi nie były niczym niezwykłym, ale czuł, że to nie było coś naturalnego. Przede wszystkim natura nie oszczędziłaby ot tak jednej kotłowni szkoły, wpływając na wszystko inne.
- Coś mi mówi, że nasz psotnik naprawdę lubi tę kotłownię! - rzucił wesoło, kiedy wstrząsy umilkły. Uśmiechnął się do Kouyou, wskazując jej drzwi na jej sugestię. - Mogłabyś być detektywem, anee-sama! Chodźmy więc~
Nie chciał wcale namawiać przybranej siostry na zmianę stron i opuszczenie mafii - wiedział zresztą, że byłoby to bezcelowe. Chciał po prostu zobaczyć, jak kobieta zareaguje na podobną sugestię.
Gdy tylko wydostali się na powierzchnię i odnaleźli dyrektora, Osamu niemal wprosił się do jego gabinetu, nie mając zamiaru słuchać odmowy, jednak nie było to konieczne. Najwidoczniej mężczyzna nie był wcale niechętny do rozmów.
- Przede wszystkim chciałbym znaleźć waszego konserwatora. Gdzie moglibyśmy z nim porozmawiać? I co pan może nam o nim powiedzieć? A poza tym... - Pokazał mu zdjęcie znalezione w szufladzie biurka. - Widział pan ją może kiedyś? Bywała tu, zna ją pan? O niej również przydałyby nam się wszelkie informacje~ - Wpatrywał się w niego uprzejmym, ale nieprzyjmującym sprzeciwu wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 22
Join date : 17/06/2017
avatar
Już-już wychodzili, kiedy rzuciło jej się w oczy coś jeszcze - poskładany na milion razy kwadracik papieru. Zaciekawiona złapała go i wcisnęła sobie do kieszeni, z zamiarem przeczytania go później.
- Koniecznie muszę to rozważyć, to świetna zabawa! - rzuciła mu przez ramię, równocześnie uśmiechając się filuternie. Oczywiście, że żartowała i nie brała tego na poważnie - nie odeszłaby z Mafii, nie teraz. Dazai zapewne o tym wiedział i jedynie żartował, dlaczego więc ona miałaby nie odpowiedzieć mu tym samym?

Dyrektor poprosił ich, by usiedli, po czym sam zasiadł za biurkiem. Gabinet był pomieszczeniem schludnym, ale urządzonym raczej skromnie - jedynymi ozdobami były storczyki w fantazyjnych kolorach, porozstawiane zarówno na komodach, jak i parapetach. Kilka większych i obsypanych akurat kwieciem stało na na ziemi.
- Nasz konserwator... - Mężczyzna zmarszczył brwi, jakby ten temat wyjątkowo go frasował. - Szczerze mówiąc, to bardzo zagadkowa sprawa. Wziął urlop na żądanie... Jakieś dwa tygodnie temu. Dziś powinien stawić się już w pracy, jednak nie pojawił się. Nie wiemy, co się z nim stało, więc nie jestem państwu pomóc... Mogę jednak dać jego adres! - Mężczyzna zapisał detektywom na kartce rzeczoną nazwę ulicy, a także numer domu i telefonu, choć zastrzegł, że ten ostatni nie odpowiada. Kartkę podał Kouyou, najwyraźniej uznając ją za przełożoną młodszego mężczyzny. - To dobry człowiek, bardzo spokojny i uprzejmy. Nigdy nie miałem z nim żadnych problemów, wszystkie swoje obowiązki wykonuje z niezwykłą sumiennością. Ostatnio chyba coś go trapiło, bo wydawał się bardzo smutny...
Dyrektor wziął od detektywa fotografię i pokiwał głową.
- To nasza nauczycielka japońskiego, Maruyama Sayuri. Miesiąc temu wyjechała na szkolenie do Europy... To było jej wielkie marzenie, dlatego postanowiliśmy jej umożliwić ten wyjazd. Powinna wrócić do kraju pod koniec tygodnia. To świetna nauczycielka, do tego bardzo uprzejma młoda dama, fachowa i kompetentna, mimo swojego młodego wieku.
Dyrektor nie potrafił udzielić im dalszych informacji.


Po wyjściu z gabinetu Kouyou wymówiła się przed Dazaiem potrzebą udania się do toalety. Kiedy znalazła się w łazience rozwinęła karteczkę znalezioną w szufladzie konserwatora. Jej oczom ukazały się poniższe słowa:
Ukochana,
Nie mogę już wytrzymać tej ciszy. Wyjechałaś z dnia na dzień, do tego teraz nie mam z tobą kontaktu. Proszę, wybacz mi to, co zrobiłem. Moje zachowanie było karygodne. Wiem to i błagam cię o wybaczenie. Nie mogę bez ciebie żyć. Odpisz choć na jeden z moich listów. Odbierz telefon. Nie mogę cię stracić. Jesteś dla mnie najważniejsza.
Twój na zawsze
Daiki

Poruszona kobieta przeczytała list dwa razy, zanim podjęła ostateczną decyzję. Cała ta sytuacja wydawała się być o wiele bardziej skomplikowana... Nie chciała ranić Dazaia, nie chciała go w to wciągać. Poza tym... Dawno nie pobudzona struna w jej sercu znów zadrżała. Dobrze znała ból po stracie ukochanej osoby, rozumiała autora listu aż zbyt mocno. Tak, to ona musiała rozwiązać tę sprawę. Nie powie o tym Dazaiowi, będzie trzymała go od tego z daleka. Przez głowę przemknęło jej nawet, kto będzie mógł jej pomóc...
Po wyjściu z łazienki zamieniła jeszcze z mężczyzną kilka zdawkowych zdań i pożegnała się, dziękując mu równocześnie za miłe, choć nieoczekiwane popołudnie. Odchodząc czuła ciężar winy w brzuchu, ale wiedziała, że postąpiła słusznie.

z/t
Przepraszam, że tak ucinam, ale i tak już przedłużyłyśmy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Liceum Kamariya
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.