Share | 
 

 Apartamentowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
(Temat robię głównie z myślą o jednym zleceniu, ale gdyby ktoś miał zamiar kiedyś z niego skorzystać, to śmiało)
Ogólny opis budynku
Jest to jeden z droższych apartamentowców, znajdujący się nieopodal plaży w Kanazawie. Liczy sobie dwanaście pięter, jego charakterystycznym elementem jest zdecydowana przewaga okien i balkonów nad ścianami od strony plaży, zaś na obszernym dachu znajdują się reklamowane i zachwalane podniebne ogrody, z których każdy przypada na jeden apartament znajdujący się na ostatnim piętrze. Oczywiście budynek wyposażony jest w dwie windy i klatkę schodową. Podłogi na korytarzach między drzwiami do kolejnych apartamentów, których na jednym piętrze są łącznie cztery, są wyłożone granatową wykładziną, z kolei ściany i sufity są pomalowane na biało, a te drugie wyposażono w płaskie, niemalże przylegające do powierzchni lampy. Powierzchnia mieszkań waha się od 40 do 56 metrów kwadratowych, z kolei te charakteryzują się nieco niższymi niż standardowe sufitami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Opis apartamentu należącego do Tsukiko Nakaby (NPC)
Dziewczyna otrzymała możliwość przeprowadzenia się tutaj ze względu na rozpoczęcie edukacji w liceum dwa lata temu. Mająca obecnie osiemnaście lat Tsukiko zamieszkała w tym apartamentowcu na szóstym piętrze, bowiem stąd bliżej jej było do szkoły Kamariya, a jej rodzina mogła sobie na to pozwolić. Mieszkanie dziewczyny jest z tych nieznacznie mniejszych, a w czterdziestu metrach kwadratowych mieści się niewielka kuchnia oddzielona ścianą od salonu. Wyposażenie jej jest cokolwiek minimalistyczne, ponieważ dziewczyna zwykła jadać gotowe bento lub odgrzewaną czy zamawianą żywność, jednak nie można powiedzieć, by czegokolwiek tu brakowało. Salon jest mniej więcej o połowę większy niż sypialnia, zdecydowanie przystosowany do pomieszczenia sporej ilości osób. Na ścianie dzielącej go z kuchnią znajduje się telewizor, standardowo o płaskim ekranie i zdecydowanie o dość sporej rozdzielczości. Równolegle do niego ustawiona jest kanapa obita białym materiałem, takim, jakiego poszukuje się zazwyczaj w chwilach, gdy chce się uniknąć pozostawiania na meblu sierści zwierząt. Pomiędzy kanapą a telewizorem jest niski stolik do kawy, pasujący barwą do kanapy. Po lewej od wspomnianego siedziska znajduje się regał z książkami, mangami i czasopismami, po prawej zaś - otwarte aktualnie wyjście na balkon, rozciągający się przez prawie całą długość apartamentu, a jego szerokość wynosi około metra. Oddzielony jest od sąsiednich ścianką i wynoszącym kilkadziesiąt centymetrów odstępem. Podłoga w całym mieszkaniu jest wyłożona płytkami, których kolor stanowi połączenie bieli i szarości, natomiast ściany utrzymane są w odcieniach błękitu. Łazienka i toaleta są od siebie oddzielone, ich wystrój jest nowoczesny i dopasowany do reszty mieszkania stylistyką. Ostatni pokój to sypialnia należąca do panny Nakaba, w której zamiast futonu znajduje się jednoosobowe łóżko, aktualnie niepościelone. Mieści się ono pod oknem naprzeciwko drzwi, zaś obok łóżka jest biurko. Ścianę przy leżu zagospodarowano na szafę z lustrem i przesuwanymi drzwiami. Na biurku można znaleźć laptopa dziewczyny, obok służbowego przyniesionego przez policjantów i anonim od porywacza. Obecnie drzwi, choć wciąż tkwi w nich od wewnątrz klucz, zostały otwarte poprzez sforsowanie zamków przez narzędzia policyjne. 

***

MG: 
Na miejscu zdarzenia pozostał aktualnie komisarz Hayashi, mający przekazać detektywom wszystkie dotychczas zdobyte informacje. Mężczyzna ma około czterdziestu lat, wzrostem nie sięga więcej niż stu osiemdziesięciu centymetrów. Jego ciemne włosy są uczesane w typową, formalną fryzurę, gdzieniegdzie prześwitują pojedyncze białe włosy, zaś sama czupryna jest miejscami przerzedzona. Po wyrazie twarzy widać, że mężczyzna już przeszedł przez wiele lat w swoim fachu, ale też, że nie ma zamiaru z niego za szybko rezygnować. Ubrany był w typowy policyjny mundur z adekwatnymi do stopnia odznaczeniami. Powitał Kunikidę i Watanabe formalnym ukłonem. 
- Agencja, tak? - Spytał, unosząc nieco brew, po czym poczekał na odpowiedź ze strony mężczyzn. - Fantastycznie. Może dziennikarze jeszcze się o tym nie dowiedzieli. - Dodał z pewnym przekąsem, który mógł świadczyć o tym, jakie zdanie miał na temat ludzi  pełniących ten fach. 
- Nie znaleźliśmy absolutnie nic. Prawie jakby dziewczyna wyszła, ale... Mieszkanie było zamknięte od środka. - Potarł palcami skroń i zmarszczył brwi, widocznie zastanawiając się nad całą sytuacją. Wzruszył ramionami. - Ktokolwiek by jej stąd nie wziął, wrócił tutaj. Zresztą, proszę zobaczyć na komputerze. Zostawił na tym pendrivie nagranie, dodatkowo wydrukowany list. Oba zostały sprawdzone, porywacz nie zostawił żadnych odcisków palców na nich. - Policjant poprowadził ich do pokoju dziewczyny i uruchomił plik z nagraniem. Nakaba siedziała na drewnianym krześle, miała usta zakneblowane kawałkiem materiału, załzawioną twarz i długie, proste włosy pogrążone w nieładzie. Ubrana była w jasnoróżową podkoszulkę, czarne rurki i skarpetki w tym samym kolorze. Jej ręce i nogi są przywiązane do mebla kawałkami materiału takimi, jak ten, którym obwiązano jej usta. Nie widać na jej ciele żadnych obrażeń, z kolei zaraz na ścianie za nią pojawił się obraz z rzutnika, dokładniej okno edytora tekstowego. Dziewczyna zaszlochała, zacisnęła mocno powieki i spróbowała szarpnąć związanymi kończynami. Na ekranie pojawiła się dokładnie treść krótkiego listu: 
"Druga dwadzieścia w nocy pod mostem Yokohama Bay Bridge od strony Naki. Ma się tam pojawić torba z czterema milionami jenów. Punktualnie, potem zmiatać stamtąd i nie zbliżać się. Będę wiedzieć. Żadnej policji, inaczej Tsukiko-chan ucierpi.", po czym obraz urywa się. 
- I to wszystko, co mamy do tej pory. Jest jeszcze coś, w czym możemy pomóc? Akurat panowie przyszli zanim zaczęliśmy przesłuchiwać sąsiadów... - Kontynuował, zerkając w kierunku wyjścia z mieszkania. 




// Bez bicia się przyznam, że nie znam stopni policyjnych w Japonii, gdyby komisarza miało tam nie być, to proszę dać mi znać. >:| Póki co dość luźno i spokojnie, ale się rozkręcimy. Edit, skreślone jest nieaktualne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
Dzień zaczął się całkiem przyjemnie. Była bowiem przed młodym detektywem postawiona kolejna ciekawa sprawa do rozwiązania. Nie da się ukryć, że jako maniak śledztw bardziej ucieszony być nie mógł. Oczywiście nie mógł tego jakoś specjalnie okazywać. W końcu ludzie mogą dziwnie odebrać tą jego radość. Tak czy siak zebrał się z Agencji wraz z towarzyszem, którym by w tym przypadku sam Kunikida. Wkrótce dotarli na miejsce w którym wydarzyło się przestępstwo. Wchodząc do pomieszczenia znajdującego się w apartamentowcu od razu zaczął uważne rozglądanie się. Założył na dłonie czarne skórzane rękawiczki, w razie jakby trzeba było poszukać jakiś śladów. Jak wie każde dziecko, wypada nie dotykać gołymi rękami przedmiotów, które mogą być użyteczne w śledztwie. Przywitał się uprzejmie wraz z policjantem, którego zastali, nie przejmując się nawet trochę jego opinią o nich. Nie była w ogóle ważna. Mężczyzna skupił się od razu na relacji jaką otrzymał. Nie wyglądała zbyt pozytywnie. Mało poszlak nigdy nie jest niczym dobrym.
- Ładniutka. - Stwierdził przypatrując się dziewczynie znajdującej się na nagraniu. Żadnych widocznych urazów. To jednak było na plus. Człowiek, który ją porwał zatem nie był prawdopodobnie jakimś sadystą i rzeczywiście zależało mu chyba na okupie. Choć kto tam go wie.
- Skądś musiał wiedzieć, że jest ona uczennicą. Gdzie mieszka, kim są jej rodzice. Wątpię by to było na spontanie. Chciałbym dostać informację o jej rodzinie, znajomych, sytuacji. Przy okazji jak będzie pan komisarzu wypytywał sąsiadów, proszę pytać, czy ktoś podejrzany nie kręcił się w pobliżu. Mogła być pod obserwacją. Jak to robią złodzieje przed kradzieżą. Inna ewentualność jest taka, że ktoś dobrze znajomy mógł się tu ostatnio kręcić znacznie częściej. Widać, że przestępca raczej był przygotowany. - Po chwili zastanowienia zadał jeszcze jedno pytanie. - Czy balkon był otwarty od początku? - Postanowił na niego wyjść w późniejszym czasie i się rozejrzeć po okolicy. Był jednym z możliwych punktów włamania się. Przeszedł się w kierunku sypialni dziewczyny, ostrożnie zaglądając do środka. Zostawił swojemu partnerowi spoglądanie na list, pendrive i te rzeczy. On sam nie czuł zbytnio, że mogą jakoś pomóc. Papier zapewne był taki, jak wszędzie można dostać. Pendrive prawdopodobnie też. Na informatyce się nie znał więc nie chciał okazać swojej ułomnej wiedzy. - Kunikida-saaaan, jakieś pomysły?  - Zapytał z sypialni. W końcu nie mógł też skupiać się tylko na sobie. Co dwie głowy to nie jedna. A klaun Puppo przecież też był całkiem inteligentnym kolesiem. Właściwie zapomniało mu się, że istnieje jeszcze komisarz. Jakoś jednak nie wydawał się mu jak na razie potrzebny. Nie wyglądało by miał zbyt wiele informacji. Myśli krążyły mu właściwie w tym momencie nad jednym zasadniczym pytaniem. Z jaką zdolnością przyszło im się mierzyć. Przenikanie, teleportacja, latanie, czy coś w tym guście. No i dlaczego drzwi były zamknięte. Czy po to aby spowolnić policję, czy by zablokować dostęp innym do pomieszczenia na czas porwania. Zaraz po sprawdzeniu, jeśli nie było w niej nic ciekawego, zamierzał przejść się na balkon i rozejrzeć po nim. Co się przed nim mieści w głównej mierze go interesowało. W końcu ktoś mógł tutaj wskoczyć używając zdolności. Mógł też przeniknąć przez ściankę odgradzającą balkon. Nie należało w końcu wykluczać sąsiadów z grona podejrzanych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
Kunikida Doppo szczycił się tym, że jako osoba zorganizowana i poukładana zawsze miał dokładnie zaplanowane wszystkie czynności. W jego zwykle napiętym i sztywnym jak zagipsowany księgowy grafiku można było znaleźć skrupulatny plan dnia i wyliczenie, ile czasu poświęci na dany punkt tegoż planu. Wszelkie opóźnienia czy też inne problemy przyjmował wściekłym zgrzytem zębów, groźnym błyskiem w okularach i - nierzadko - przekleństwem, którego jednak nigdy nie artykułował przy klientach. Doppo Kunikida miał być marką, chlubą Agencji, wzorem profesjonalizmu, którego odeń oczekiwano, a profesjonaliście nie wypada rzucać mięsem w obliczu pracodawców.
Trzeci punkt w jego dzisiejszym planie brzmiał: "przyjrzeć się sprawie Nakaby - a) przeszukać dom - 1 h, przesłuchanie sąsiadów - +/- 2 h, w zależności od sytuacji". W zapiskach blondyna znalazło się też nazwisko osoby, którą mu przydzielono w charakterze współpracownika. Osoba ta zwała się "Jun'ichi Watanabe" i z tego, co udało się jak na razie zauważyć Kunikidzie, wyglądał na człowieka konkretnego, który mógłby stanowić dobry support. Odpowiedziawszy ukłonem na ukłon i wysłuchawszy wyjaśnień komisarza Hayashiego, poprawił okulary i rozejrzał się uważnie.
Jak widać, dziennikarze mają kiepski PR-skwitował w myślach jego wystąpienie, uśmiechając się lekko. Spojrzał na nagranie, które mu udostępniono. Cztery miliony jenów...Yokohama Bay Bridge...Wynotował to skrupulatnie, po czym zerknął pospiesznie na swojego towarzysza.
-Tak, moje nazwisko to Kunikida Doppo. Mój partner zaś to Watanabe Jun'ichi. Jeśli byłby pan tak uprzejmy, Hayashi-dono, to chciałbym się tu jeszcze rozejrzeć i zabrać tego pendrive'a i list do zbadania lub wykonać kopie nagrania i listu, by móc je przeanalizować w Agencji. Mogą to być ważne poszlaki. I chciałbym otrzymać wszystkie informacje na temat porwanej, jej rodziny, relacji ze znajomymi, wszystko, co może być przydatne w toku śledztwa - zaczął spokojnie, patrząc prosto w oczy komisarza. Odchrząknął, po czym zbliżył się do laptopa.
-Czyli posłużył się rękawiczkami...Albo wytarł to chusteczką.-mruknął, zagryzając wargę. Pochylił się nad laptopem. Wcisnął przycisk "odtwórz", po czym obejrzał całe nagranie jeszcze raz bardzo dokładnie. Uczyniwszy to, wyszedł na chwilę, by obejrzeć drzwi wejściowe. Przyjrzał się im uważnie: nie wyglądało na to, by zostały sforsowane wytrychem.
Drzwi były zamknięte od środka. A zatem...Obdarzony.
Kiwnął krótko głową, jakby drzwi mogły zauważyć i docenić jego aprobatę, po czym wrócił do sypialni.
-Mam parę pomysłów, Watanabe-san-odpowiedział na pytanie swojego partnera w śledztwie. Przyjrzał się uważnie listowi: czcionka standardowa, żadnych udziwnień, list prosty i konkretny w stylistyce.
-Wstępnie powiedziałbym, że w całą sprawę zamieszani mogą być, choć nie muszą, Obdarzeni. Trzeba będzie sprawdzić listę osób ze Zdolnościami, może ktoś z nich ma konkretne umiejętności, teleportacja, te sprawy...-stwierdził, wyjmując brzęczący niecierpliwie telefon z kieszeni i odkładając notes na biurko. To przypomniało mu o czymś jeszcze.
-Przepraszam-westchnął, wyciszając sprzęt i umieszczając go z powrotem na miejscu.-A właśnie, co z telefonem panny Nakaby? I trzeba by jeszcze przesłuchać rodzinę, ale tym zajmiemy się już sami.
O ile pana Watanabe odebrał jako konkretnego mężczyznę, miłośnika takich spraw (co zresztą widać było po fascynacji w jego oczach), o tyle co do komisarza miał mieszane uczucia. Miał nadzieję, że rzeczywiście nawiąże z nimi współpracę...Czekając na odpowiedzi, zabrał się za gruntowne przeszukiwanie pomieszczenia, centymetr po centymetrze. Jeśli coś znalazł, to schował to do zabranej ze sobą torby po uprzednim zabezpieczeniu za pomocą folii; przejrzał też starannie komputer dziewczyny.

Mam nadzieję, że moje PW się przydało. Trochę się rozpisałam, ale oto obiecany wczoraj post ^^"
Powrót do góry Go down
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Komisarz oczywiście pozwolił się rozejrzeć mężczyznom, wszak ci właśnie po to tu byli. Hayashi potarł skroń.
- Fakt, że burmistrz ma córkę, nie był raczej chowany... Ale raczej nigdy nie pisano o tym, gdzie się uczy, w żadnej gazecie. Chociaż w epoce internetu i taka informacja chyba nie jest tajemnicą. Wszystko na tych mediach społecznościowych można napisać... a potem wychodzi różnie.
 - Mężczyzna wzruszył ramionami. Był przecież funkcjonariuszem policji, zatem musiał rozważać wszelkie możliwości w sytuacjach takich, jak ta. Powiódł wzrokiem w kierunku balkonu, o którym właśnie mówił Jun'ichi i zmarszczył brwi. 
- Nie przypominam sobie, by ktokolwiek otwierał balkon, odkąd tu weszliśmy. - Policjant skontaktował się ze swoimi ludźmi i najpierw wypytał ich samych, a potem poprosił o spytanie matki dziewczyny, starając się przy tym nie przeszkadzać detektywom. Ukończywszy rozmowę, zwrócił się ponownie do mężczyzn. 
- Nikt nie otwierał. Musiał być otwarty przed porwaniem, co raczej nie jest dziwne. Wiosna przyszła, jest ciepło, a tutaj jest chyba najbliżej do natury i świeżego powietrza w całej okolicy, więc może chciała przewietrzyć. - Co zresztą było najbardziej oczywistym wyjściem z tej sytuacji. Drzwi balkonu nie wyglądały na takie, które dało się otworzyć od zewnątrz; nie wykluczało to jednak faktu, że porywacz mógł je zostawić celowo otwarte, by zmylić pościg i zasugerować detektywom, jakoby jego Zdolność miała po prostu polegać na lataniu. Policjant zerknął za Kunikidą i dorzucił jeszcze:
- W tych drzwiach był klucz. Od środka. Musieliśmy się włamywać, by tutaj wejść. Niemożliwe, żeby ktoś stąd wyszedł... Klucze mieli na pewno rodzice dziewczyny, bo dziecko samopas zostawił... Ale poza nimi nie miał go nikt. Przynajmniej według słów matki. Mówiła też, że nie wiedziała, żeby ta miała jakieś inne relacje z rówieśnikami, niż przyjaźń i że nie zna nazwik tych dzieci. A sami rodzice tu przyjechali z innego miasta, więc o dalszej części rodziny też nie ma mowy. - Wyjaśnił mężczyznom pokrótce sytuację rodzinną dziewczyny. Zmarszczył brwi; kojarzył, że listę Obdarzonych posiadał jedynie Departament i Mafia Portowa, o Agencji nic takiego nie obiło mu się o uszy. 
- Telefonu nie ma. Mieszkanie zostało przeszukane i nie znaleziono go, tak samo żadnej szkolnej torby albo plecaka... A rodzice są już przesłuchiwani na komisariacie. - Pokręcił głową, obserwując ruchy Kunikidy. Co prawda jego ludzie przeszukali całe mieszkanie, ale jednak każdy jest wyczulony na coś innego, więc postanowił nie przeszkadzać mężczyźnie. Na balkonie można odnaleźć z kolei nieco ubłocone ślady trampków, które wydają się większe niż obuwie, jakie można znaleźć w mieszkaniu. Są nieznacznie przetarte, jakby ktoś w dość niedbały sposób starał się zamaskować. Komputer dziewczyny, to jest hasło na niego nałożone, zostało złamane, co dało Kunikidzie możliwość przejrzenia wszystkiego, co tam było... 
... Kłopot był taki, że nie było tam zbyt wiele jakichkolwiek wskazówek; kilka folderów z muzyką i zdjęcia pozamiejskich krajobrazów. Gdyby spojrzał do kosza, którego ikona wskazywała na to, że znajdowały się tam jakieś pliki, odnalazłby kilka plików tekstowych bez tytułu. Ich treścią były wiersze dotyczące miłości, przyjaźni, wierności, wolności, zaś stałym elementem przewijającym się w nich były byty nadnaturalne, z naciskiem na anioły i demony. Historia przeglądania została natomiast wyczyszczona, przywrócenie jej do poprzedniego stanu powinno zostać pozostawione specjalistom z policji.
- Uh, Hayashi-san-- - Do mieszkania wpadł jeden z podwładnych komisarza. - Sąsiedzi nie wiedzą o niej nic. Mówią, że była uprzejma, jednak dość cicha. Dwa piętra niżej po lewej mieszka nastolatka, która według tego, co mówią jej rodzice, powinna pojawić się niedługo... Z tego, co nam powiedziano, przyjaźniły się. 


_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- A zatem dziecko z bogatej rodzinki. Łakomy kąsek. - Powiedział mężczyzna, analizując w głowie co usłyszał. Brzmiało jakby rzeczywiście porywaczowi zależało na pieniądzach. Nadal jednak nie miał wiadomości nic na temat obserwacji dziewczyny.
- Jak już musimy prosić departament o współpracę, to fajnie by było jakbym to nie ja musiał ich powiadamiać o chęci współpracy. Nie lubię załatwiać takich spraw. - Mruknął rozglądając się po balkonie. Przy okazji dodał jeszcze do swojego partnera. - Mój drogi, szukamy osobnika z zdolnością przenoszenia się. Nie tylko teleportacja. Mnogość możliwości jest niestety przytłaczająca. Latanie, przenikanie, przemieszczanie się przez wiadomości sms. Jednak zgodzę się, że sama teleportacja brzmi najlepiej. W końcu ten ktoś musiał też dźwigać prawdopodobnie nieprzytomną ofiarę. Jak jednak było? Ciężko będzie wynieść nie mając zbyt wielu poszlak. - Uznał w tym punkcie, że będzie ciężko. Eureka i genialne odkrycie, ale no. Nie zdziwiło go, że telefon został zabrany. Tak samo rzeczy szkolne. Prawdopodobnie policjanci wpadli na to o co zamierzał zapytać, ale uznał, że w razie czego warto. - Sprawdzaliście, czy da się ustalić położenie telefonu prawda? - Przypatrzył się śladowi na balkonie. Zainteresował go. Czy faktycznie był jakąś poszlaką, czy też był podrobiony. Dobre pytanie, ale chyba nie aż tak ważne. Po chwili prychnął jak usłyszał znienawidzoną sentencje. "Cicha, nic się nie wyróżniała". Tak często słyszał już te słowa. W  sprawach związanych z porwaniami, morderstwami oraz samobójstwami. Przykuła jednak jego uwagę wzmianka o przyjaciółce. Brak wrogów. Ale przyjaciel w tym samym budynku. Osoba, która znała dziewczynę bardzo dobrze. Trzeba było jednak się upewnić, czy rzeczywiście dziewczyna była taka niewinna. Była jak na razie możliwą poszlaką. I tak nic nie mieli. Nie zaszkodzi więc zapewne dowiedzieć się o niej nieco więcej. Detektyw z Agencji postanowił więc sprawie się przyjrzeć. - Chciałbym poznać godziny w których zakłada się, że dokonało się to porwanie. Przy tym chce się dowiedzieć kim jest ta przyjaciółka, oraz co robiła w owym przedziale czasowym. A także, czy bywała ostatnio w pobliżu Yokohama Bay Bridge od strony Naki. - Po chwili zastanowienia poprosił jeszcze. -  A i chciałbym by ktoś wypełnił resztę moich poprzednich próśb. - Westchnął ciężko. Nie będzie się dało za wiele wynieść bez poszlak. Nie chciał jednak zostawiać wszystko na jedyną kartę jaką mieli, czyli organizowanie akcji pojmania. W końcu jeśli rzeczywiście ich przeciwnik dysponuje zdolnością teleportacji, to ciężko będzie go złapać. "Cholera.. jakbyśmy w ogóle mieli niby go jeszcze do więzienia wsadzić? Przecież z łatwością zwieje.." - Pomyślał niezadowolony. Zresztą tak samo było z przenikaniem. Zostało już tylko marzyć, że to osoba o zdolności latania lub wysokiego skakania.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
Uwagę Watanabe o tym, że nie lubi takich spraw, Kunikida przyjął lekkim uśmiechem - obecnie skupił się bowiem na czymś innym, a mianowicie na plikach tekstowych w koszu. Wiersze traktujące o bytach nadnaturalnych takich, jak anioły czy demony, a także o wolności brzmiały interesująco. Dlaczego dziewczyna je usunęła? Na razie jednak nie teoretyzował na ten temat i postanowił się jednak skupić na czymś innym, dlatego wyszedł na balkon, by przyjrzeć się owemu przetartemu śladowi. Wątpił, by wpadł na coś odkrywczego, ale wolał dla spokoju swego uporządkowanego ducha  sprawdzić ten ślad.
-Sprawdziłem komputer dziewczyny, Jun'ichi-san, mam coś-zakomunikował, marszcząc brwi. -Historia wyczyszczona, na dysku nic poza krajobrazami i muzyką, ale w koszu zachowały się wiersze o aniołach, demonach i tego rodzaju sprawach. Może to coś znaczyć lub nie. Co do tego śladu...Wydaje mi się, że może być równie istotną poszlaką. Przynajmniej coś mamy...Nie jest tego wiele, ale lepsze to niż całkowity brak materiału.
Oznajmiwszy to, Kunikida znów otworzył swój notes, a następnie oznaczył ptaszkiem punkt z przeszukaniem domu. Informacja, która przybyła tutaj w chwilę później wraz ze zdyszanym podwładnym komisarza Hayashiego, była typowa dla takich sytuacji - zaginiona panienka, jak to bywało zwykle, nie wyróżniała się niczym z tłumu, sprawiała wrażenie normalnej nastolatki. Sąsiedzi niczego nie wiedzieli, rodzina nie wiedziała nic o znajomych Tsukiko...Normalne, wręcz rutynowe, chciałoby się powiedzieć. Jednak czy rzeczywiście tak było? Jeśli chodziło o zabranie telefonu i torby, nie był tym również jakoś zdziwiony - policja mogłaby wprawdzie go namierzyć, ale według Kunikidy istniało spore ryzyko, że porywacz już zniszczył komórkę córki burmistrza. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że dziewczyna, która się pojawi, wniesie coś istotnego do sprawy swoimi zeznaniami.
-A może ty masz jakieś pomysły?-posłał swojemu partnerowi uśmiech, przecierając starannie okulary rąbkiem kamizelki. Kwestia czasu...Miał nadzieję, że tego czasu im wystarczy i nie dojdzie do żadnych kłopotliwych opóźnień, które mogłyby zaszkodzić sprawie. Zastanawiał się też nad jedną sprawą, mianowicie: co mogło stać za całym tym porwaniem? Czym mógł kierować się porywacz, dokonując tego czynu? Z jego oświadczenia wynikało, że żąda okupu, ale czy rzeczywiście chodziło tu tylko o pieniądze? Mimo wszystko na razie nie było innych poszlak, które mogłyby sugerować odmienny motyw. Musiał poczekać, aż coś się ruszy w tej sprawie.
Powrót do góry Go down
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 126
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
- Jeśli sprawcą jest prawdziwy przestępca, to szczerze powiedziawszy, wątpiłbym w jego obecność na spisie Departamentu. - Odradził policjant, kręcąc głową. Jedyna zorganizowana część półświatka podziemnego to Mafia Portowa, a oni przecież raz, że działali przede wszystkim nocą, dwa, mieli prawie zupełny immunitet przed policją i trzy, ich szef zobowiązał się do działań takich, które nie wykraczają poza plan równowagi zakładający uzupełnianie się i wzajemną kontrolę trzech organizacji. To nie mógł być ktoś z Mafii, a jeśli nie stamtąd, to zapewne zadbał o ukrycie faktu posiadania przez siebie Zdolności.
- Położenie telefonu jest sprawdzane, jednak trochę to zajmie. Zleciliśmy to kiedy tylko dom został przejrzany i stwierdziliśmy, że telefonu nigdzie nie ma. Komórka mogła już zostać zniszczona, ale jeśli tamten był w pośpiechu, to możliwe, że zrobił to dopiero w miejscu, w którym ją przetrzymuje. - Ale w zasadzie właśnie tak działa większość nastolatek; bez telefonu ani rusz. Prawdopodobnie po prostu nie wyciągnęła go po powrocie ze szkoły z kieszeni, a porywacz chciał działać szybko i w samej chwili uprowadzenia nie sprawdził takich rzeczy. Nie tłumaczyło to jednak faktu, że dziewczyna miała wciąż... 
- ... A co panowie sądzą o tym, że nie zostawiła nigdzie swojej torby? - Zagadnął Hayashi. - Gdyby doszło do szarpaniny, torba by spadła. Chyba, że miała plecak, którego utrata przy walce jest mniej prawdopodobna. Niczego nie można wykluczyć. Może poszła z nim dobrowolnie z jakiegoś powodu. Poza tym, nie ma tu żadnych butów adekwatnych do pory roku. Może jeszcze nie kupiła, może nie zdążyła ich ściągnąć. - Wzruszył lekko ramionami, jednak nie w wyrazie braku przejęcia sprawą, a bezradnością. To była jedna z tych sytuacji, kiedy zwykły człowiek nie miał możliwości równania się z Obdarzonymi, bez względu na to, jak inteligentny by był. 
- Jednak tymczasowo proponowałbym panom przejście do mieszkania przyjaciółki Tsukiko. Nie umniejszając waszemu profesjonalizmowi, oczywiście... Uważam, że byłoby lepiej, gdyby znajdowało się tu jak najmniej śladów butów i odcisków palców, żeby nie utrudniać pracy moim podwładnym, jak już ściągną sprzęt. Jej rodzice mogli coś zauważyć. Może przesiadywały u nich w domu. - Zaproponował mężczyznom. Kiedy ci udadzą się do mieszkania drugiej dziewczyny, zastaną tam jedynie jej rodziców, zgodnie ze słowami policjanta. Mają jednak ograniczony czas, bowiem, tak jak powiedziano, córka tej pary niedługo miała wrócić. Mieszkanie jest urządzone w stonowany sposób, jest powierzchnią większe od tego, które należy do Tsukiko, wszak mieszkają w nim trzy osoby, a nie jedna. Rodzice przyjaciółki dziewczyny wyglądają na zwykłych Japończyków, których mija się codziennie na ulicach. Matka od ojca jest niższa o jakieś pięć centymetrów, ów z kolei nie mierzy więcej niż metr siedemdziesiąt. Ten ma krótkie, ułożone włosy, kobieta natomiast ma długie, jednak upięte w koka. Ich ubiór jest dość formalny, co sugerować może, że wybierali się właśnie do pracy lub wracali z niej. 
- Sugito Yashiro. Witam. Panowie zapewne są detektywami, o których nam mówiono? - Ojciec powitał ich ukłonem. - To moja żona, Sugito Oyumi. - Podobnym gestem zawtórowała mu kobieta. Z twarzy obojga można było wyczytać skruchę i zmartwienie losem dziewczyny. 


// Jeśli mówiąc "prośby" masz na myśli te pytania o rodzinę, sąsiadów i tak dalej, to oni w tej kwestii więcej niż mój poprzedni post nie mogą dać - o samej rodzinie w zasadzie wszystko co ważne zostało powiedziane, sąsiedzi są zwykłymi, bogatymi ludźmi. Jeśli nie wzbudzili podejrzeń policji - profesjonalistów - to znaczy, że prawie na pewno są czyści. Te informacje nie są istotne pod względem fabularnym. Gdyby były, to bym powiedział o nich więcej, spokojnie.~ Na wypytanie rodziców macie po jednym swoim poście, żeby tego nie przeciągać. W kolejnym poście MG z mojej strony przyjdzie już tamta dziewczyna. I wybaczcie za brak ogarniętego opisu mieszkania, ale raz, że też nie należy do ważnych elementów, a dwa, nie chciałem was stopować. :v

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- Faktycznie nie ma ani plecaka ani butów odpowiedniej do tej pory. Nasuwają się dwie możliwości. Dziewczyna została porwana razem z tymi rzeczami, bądź poszła dobrowolnie. W tym drugim przypadku musiałoby oznaczać, że zna ona porywacza i jest prawdopodobnie jednym z jej znajomych. Nadal jednak zostaje pytanie dlaczego miałaby to zrobić? Potrzebowałaby tak bardzo pieniędzy, że wymusiłaby je na swoich rodzicach poprzez taką akcję? A może nie zdawała sobie sprawy z tego co ją czeka? - Powiedział zastanawiając się na głos. Była nietknięta na nagraniu. Czy porywacze często specjalnie nie pogarszają delikatnie stanu porwanych aby mocniej wpłynąć na osobę od której okup chcieli wymusić? Co prawda gdybanie w tą stronę może wydawać się niedorzeczne, ale musiał rozważyć każdą opcję. W końcu nigdy nic nie wiadomo. Wkrótce wraz z partnerem zostali zaprowadzeni do mieszkania przyjaciółki dziewczyny, gdzie też zastali jej rodziców. Nie mieli zbyt wiele czasu na osobności, więc Watanabe uznał, że dobrze będzie się streszczać.
- Dzień dobry i tak, to my. Mi również miło jest poznać. - Odwzajemnił powitanie po czym zapytał. - Możemy usiąść? - W końcu o wiele lepiej prowadziło się rozmowę na siedzącą. Przynajmniej według detektywa Watanabe, któremu się nie chciało stać. Kiedy zasiedli by już bądź nie, mężczyzna zamierzał zacząć zadawać pytania, które niezwłocznie musiały zostać zadane. - Chciałbym zadać państwu kilka pytań. Prosiłbym przy każdym o szczegółową odpowiedź. Przy tym zastrzegam, że nie wyjaśnię celu żadnego pytania. Mogą państwo być jednak pewni, wszystko ma swój powód. - Powiedział uprzejmie i wyjął swój notes i ołówek. - A zatem, czy wiedzą państwo jakie relacje miała porwana dziewczyna z swoimi rodzicami? Od jak dawna i dlaczego porwana przyjaźni się z państwa córką? Jaką państwo posiadacie relację z córką? Czy jest coś czego mogła ona potrzebować w ostatnim czasie? Ma jakieś hobby? Czy zdarzały się między państwem, a córką o coś mniej błahego kłótnie? - Zadał szereg pytań i czekał na rzetelną odpowiedź, trzymając już gotowy ołówek. Co prawda mógł skrobanie zostawić Kunukidzie, ale uważał, że samemu zapisując sobie coś w notesiku sprawi lepsze wrażenie i będzie wyglądał fajniej. Kiedy skończył ze swoimi pytaniami i spojrzał na partnera.
- Chcesz może zapytać państwa o coś jeszcze korzystając z faktu, że mamy chwilkę intymnej samotności? - Żałował w tym momencie, że nie miał zegarka. Chciał sprawdzić godzinę, ale zerkając na telefon straciłby całą roztaczaną przez siebie tajemniczą aurę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
Przepraszam, że was stopowałam, już odpisuję. Nie jestem w formie, ale mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.


-Mógł ją zastraszyć, zmusić, by z nim poszła i zabrała plecak albo torbę. Albo, jeśli się znali, przekonał ją do tego...-mruknął Kunikida. Zerknął jeszcze raz do notesu, zastanawiając się nad słowami swojego partnera. Gdyby potrzebowała pieniędzy i zorganizowała to całe zamieszanie...Czy osoba taka jak Tsukiko byłaby do tego zdolna? Spróbował to sobie zwizualizować. Wyobrazić sobie tę dziewczynę...Przypomniał sobie jej zapłakaną twarz z nagrania. Czy naprawdę była aż tak dobrą aktorką? Raczej wątpliwe. W każdym razie najistotniejszy teraz był fakt, by uratować córkę burmistrza. Czasu mieli mało, a wolał nie pozwalać sobie na zbyt wiele zwlekania z odhaczaniem punktów w planie. Wymienił spojrzenia ze swoim partnerem, zaciekawiony. Jego nowy partner coraz bardziej mu się podobał; był zwięzły, konkretny, trzymał się planu, a to z pewnością było korzystne.
Gdy przeszli do mieszkania przyjaciółki, rzucił na nie pobieżnie okiem - ot tak, z czystej ciekawości, nie spodziewał się jednak niczego niezwykłego. Nie miał zresztą zbyt wiele czasu na obserwacje, gdyż po krótkiej chwili pan Sugito zaczął mówić. Przyglądając mu się pobieżnie, Kunikida zauważył, że mężczyzna wyglądał na zmartwionego losem zaginionej...i przy tym niczym się nie wyróżniał, tak jak jego wytworna, aczkolwiek równie przepełniona skruchą żona. Byli tak standardowi, typowi dla Japonii, tak bardzo pasowali do algorytmu, że gdyby minął ich na ulicy...
Skupił się na słowach Jun'ichiego. Młody detektyw pytał właśnie państwa Sugito o ich relacje z córką, jej hobby, o kłótnie w rodzinie...Czyli generalnie te same kwestie, które Doppo chciał poruszyć. Jednak, gdy Jun'ichi skończył mówić i dał mu chwilę na zadanie rodzicom przyjaciółki jakiegoś pytania, Kunikida poprawił okulary. Zastanowił się dokładnie, nie chciał bowiem powtarzać tego samego, a jednocześnie poruszać jakichś błahostek nieistotnych dla sprawy.
-Hm, tak-skinął głową. Utkwił wzrok w oczach pani Sugito. -Chciałbym zapytać, czy zauważyli państwo coś nietypowego, coś, co mogłoby nam w jakikolwiek sposób pomóc? Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół może się tu przydać.
To rzekłszy, otworzył notes i chwycił ołówek, gotów zapisać wszystkie informacje, jakimi zechcą się podzielić rodzice nastolatki.

Taka mała uwaga kosmetyczna - przed i po myślniku powinna być spacja, bo raz, że takie są zasady interpunkcji, dwa, że wygląda to bardziej przejrzyście. 


EDIT 2,13:32, 29.04.
Przepraszam za nadprogramowy dzień zwłoki z tym, w ciągu kilku godzin to napiszę ;; 
Powrót do góry Go down
 
Apartamentowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Apartamentowiec Shadowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.