Share | 
 

 Neko Cafe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 472
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Jest to kawiarenka o niesamowicie słodkim wystroju i asortymencie, nie wspominając nawet o tutejszej obsłudze. Wszystko w tym miejscu ma coś wspólnego z kotami; słodkości i zastawa są stylizowane na kocie pyszczki i łapki, zaś stroje personelu znacznie przypominają te z kawiarenek typu butler lub maid cafe, jednak częsty dodatek stanowią kocie uszka. Gdyby tego było mało, oczywiście zgodnie ze wszystkimi standardami, kawiarnię zamieszkuje sporo kotów; niektóre lubią ludzi, inne trochę mniej. Standardowo w skład wystroju całości wchodzą stoliki, krzesła, ale także pufy, fotele i wszelkie konstrukcje dla kotów - drapaki, domki i inne takie akcesoria.

_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai nie był stałym bywalcem kawiarni, a szczególnie nie kawiarni wypełnionej kotami. Ale tym razem specjalnie wyszukał takie miejsce, które pasowało idealnie do jego planów. Po ostatnim wypadzie na hanami z inicjatywy Chuuyi nie chciał zostawać w tyle i bierny i postanowił, że tym razem to on go gdzieś zaprosi na spotkanie na pewno nie będące randką, ot co. A jako że ten nie pozwolił mu ostatnio zapomnieć o byciu obleganym przez paskudne żaby, to Osamu miał zamiar odpłacić się pięknym za nadobne i przyprowadzić go w miejsce, gdzie nie da rady nie przypominać sobie czasu, gdy wyrósł mu ogon i prześliczne uszka. Nie chciał mu robić bardzo na złość, ale drobne uszczypliwości były wryte w ich relację tak mocno, że nie umiał ich zupełnie odstawić. Zwłaszcza że miał zamiar postarać się, by pozostałe aspekty spotkania były idealne. Co prawda do kuchni miał dwie lewe ręce, więc przygotowywanie posiłku samodzielnie wzorem Chuuyi było średnio wykonalne, jeśli nie chciał ich potruć, musiał więc nadrobić to czymś innym.
Póki co jednak pierwszym krokiem było znalezienie lokacji, co chyba mu się udało. Rozglądał się po wnętrzu, oceniając stoliki, ich rozmieszczenie, szukając takiego, w którym mieliby trochę prywatności. Musiał jeszcze upewnić się, czy przypadkiem nie okaże się, że jego wypatrzoną miejscówkę oblezą jakieś paskudne stwory rujnujące jego idealny plan. Dlatego też podszedł do lady, chcąc porozumieć się z kimś z obsługi. Akurat stał tam niewysoki rudzielec, który przez kolor włosów automatycznie skojarzył się Dazaiowi z Chuuyą, zwłaszcza że było to w końcu dość niespotykanie wśród Japończyków.
- Przepraszam, mogę zająć chwilę? - rzucił z uśmiechem, patrząc mu w oczy. - Można tu robić rezerwacje na stoliki? I jak można wiedzieć, w jakich godzinach jest tu największy ruch? - Tych Dazai miał zamiar unikać jak ognia. Ostatnia rzecz, której by chciał, to tłum rodziców z dziećmi czy nastolatek w trakcie ich spotkania. Specjalnie wybrał to miejsce, bo wiedział, że nikt z mafii nie powinien się w takich pojawiać, zaś z tego co się zorientował, nikt z Agencji nie wiedział o jego istnieniu, ale przecież nie tylko współpracownicy mogli im zepsuć cieszenie się swoim towarzystwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 128
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
Gdyby miał wybrać ze swoich dwóch prac jedną, którą lubił bardziej, byłby postawiony przed nie lada wyzwaniem. Był między dosłownym młotem a kowadłem, tudzież - między niebezpieczeństwem a paskudnymi istotami prosto z piekła, jakimi były koty. Nie potrafił określić stosunku do tych zwierząt; niby były urocze i zabawne, ale z drugiej strony były leniwe i podłe. Zbyt skomplikowane, nie to, co psy, które były zdecydowanie prostolinijne i z natury dobre. Do tej pory nie wiedział też, dlaczego wybrał pracę z tymi zwierzętami, pewnie wydawało mu się to ciekawym i krótkotrwałym doświadczeniem, a przeciągnęło się już na jakiś rok. 
No tak, coś innego też już trwało prawie rok i z czego również był dumny. Powinien wymyślić jakiś sposób na spędzenie rocznicy z Yoshirou; w końcu ostatnie, bardziej formalne święto zakochanych, zainicjował właśnie pajac. Ruch znowu nie był największy tym razem, zatem Aleksandr, choć stał za ladą i miał zgarniać zamówienia, pozwolił sobie na przeglądanie strony miasta, na której były uwzględniane wszelkiego rodzaju eventy i wyłapał wśród nich odwiedziny cyrku w mieście. Z nieobecnym wyrazem twarzy krążył spojrzeniem po lokalu, bardziej skupiając się na wszelkich za i przeciw takiemu wyjściu, aniżeli na głosie współpracowniczek witających kolejnego klienta i nawet w pierwszej chwili nie dotarło do niego, że ktoś do niego mówi. Ocknął się, kiedy jego mózg zaczął przyjmować sygnały mówiące, że osoba mówiąca ma głos, który znał niesamowicie dobrze. Otworzył oczy szerzej, wstrzymał na moment oddech, a jego serce zabiło mocniej. 
- Yoshirou, prosiłem, żebyś... - "Nie nachodził mnie w pracy", chciał dokończyć, jednak wtedy dotarło do niego, że przed nim stoi ktoś zupełnie inny, zupełnie zdębiał. Czy miał słyszeć głos swojego pajaca już zawsze i na każdym kroku? Wariował już przez tego człowieka? W  końcu żył z nim jak w jakimś cyrku, więc jego psychika w końcu wysiądzie i tyle z tego będzie. Ale czy tak naprawdę mu to przeszkadzało? Nie, ani trochę. 
- Przepraszam najmocniej, pomyliłem pana z kimś innym. - Przeprosił zakłopotanym tonem, kłaniając się przy tym nieznacznie. "No tak, pytania... Znowu.", pomyślał mimochodem, choć  powinien się już do takich rzeczy przyzwyczaić. Kawiarnia, jako, że skupiała się na koegzystencji ze zwierzętami, miała pewne zasady i specyficzny klimat. Czuł się tym bardziej niezręcznie, że osobnik patrzył mu w oczy - to nie było coś, co spotykał często u Japończyków, jednak postanowił nie odwracać własnego wzroku i robić dobrą minę do złej gry. 
- Oczywiście, proszę pana. Można. - Zawahał się na moment; czy to nie będzie nieprzyzwoite i zbyt śmiałe, jeśli od razu zaproponuje mężczyźnie rezerwację? - Ruch... Jest niewielki w czasie trwania zajęć w szkołach. W większości odwiedzają nas uczennice i studentki. Gdyby pan chciał  trafić na cichszą chwilę, to polecam właśnie wtedy. - Odpowiedział z lekkim uśmiechem krążącym po ustach, który tym razem nie wydawał się nawet wymuszony i jakoś nie potrafił na dłuższą chwilę oderwać oczu od ciemnych tęczówek jegomościa. Nie dlatego, że mu się podobał czy coś w ten deseń - choć urody odmówić obcemu nie można - ale raczej z takiego powodu, że widział  w nich coś niespotykanego. 
- Więc... Interesuje pana jakiś konkretny stolik? A dzień, godzina? - W tym momencie zadawanie takich pytań wydawało się o wiele mniej nie na miejscu niż wcześniej, więc nie hamował się ani trochę. Mężczyzna wyglądał na dość uprzejmego człowieka i naraz nie wydawał się nachalny ani nadmiernie śmiały, toteż Alek przeczuwał, że wszystko pójdzie jak należy.

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai jedynie uniósł głowę, słysząc, jak kelner nazywa go obcym imieniem. Patrzył na niego z lekko uniesioną brwią w niemym pytaniu. Jakoś wcześniej mu się nie zdarzyło być pomylonym z kimś innym, więc taka sytuacja była dla niego czymś nowym. Upewnił się, że twarz baristy zapamiętał, tak na wszelki wypadek, ostatecznie miał dość dobrą pamięć do twarzy. Zaraz jednak wrócił myślami do głównej przyczyny swojego pobytu tutaj, była nieporównanie ważniejsza niż jakaś pomyłka.
- Domyślam się, w końcu nie mam na imię Yoshirou - odparł z lekkim uśmiechem. - I nic nie szkodzi, różnie bywa... jestem podobny do pana znajomego~? - spytał luźno, uśmiechając się lekko. Jeśli w mieście znajdował się ktoś go przypominający, była to cenna informacja, jakby kiedyś potrzebował zmyłki czy odwrócenia uwagi przeciwnika. Zresztą nieraz już się przekonywał, że różne dziwne informacje okazywały się pożyteczne w najmniej przewidywanych momentach.
- To powinno się sprawdzić... czyli najlepiej przed południem, by mieć zapas czasu. Dzień... - Tu zamilkł na chwilę w zamyśleniu. Chuuya miał dość nieregularny tryb pracy, często wybywał na noc, by później odsypiać pół dnia, czasem potrafił wyjechać na całe miesiące na jakąś pilną misję. Nie mógł podawać zbyt oddalonej daty, jeśli nie wiedział, czy w ogóle spotkanie będzie wtedy możliwe. Musiał pogrzebać nieco i dowiedzieć się czegoś o najbliższych planach partnera.
- Tak wstępnie na poniedziałek za dwa tygodnie - rzucił, chcąc chociaż sobie dać orientacyjną datę, na której powinien się skupić. No i nie chciał tego odkładać na za długo. - Ale jakby coś wypadło, dam znać, żeby zmienić rezerwację... macie tu jakiś firmowy numer? - Zerknął pytająco. Wiedział, że zawsze przybytki dostarczające na wynos miały swoją linię, ale z kawiarniami bywało różnie. Nieraz właściciel formalności załatwiał prywatnie, zaś klienci nie potrzebowali kontaktu - po prostu przychodzili i spędzali tam czas.
- Ten stolik pod ścianą... wydaje się być najspokojniejszy. Rezerwacja na nazwisko Dazai Osamu - odparł spokojnie, wciąż patrząc na kelnera. Nieco go dziwiło, że ten odwzajemniał spojrzenie, zazwyczaj taki kontakt wzrokowy peszył ludzi, zwłaszcza Japończyków. Cóż, może trafił na wyjątek? Albo obcokrajowca, z czego nawet by się nie zdziwił, patrząc na niego. Co nie zmieniało faktu, że Osamu czuł się dziwnie niezręcznie na to. Może powinien pierwszy się odwrócić, ale skąd to głupie przeświadczenie, że wtedy przegra?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 128
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
- N-no wyglądem niekoniecznie, proszę pana. Ale brzmicie bardzo podobnie. - Posłał mu znowu zmieszany uśmiech, a policzki zapiekły czerwienią. "Nie ma co, zrobiłeś świetne pierwsze wrażenie. To będzie cud, jak ten gość nie ucieknie gdzie pieprz rośnie. Ganisz klientów za to, że brzmią jak pajac...", a jakby wstydu wynikającego z sytuacji było mało, to musiał się jeszcze dobijać w myślach poprzez wyszukiwanie najczarniejszych scenariuszy ze wszystkich, chociaż wiedział, że w zasadzie nie miał nawet ku temu podstaw. Teraz wobec tego musiał się postarać o poprawienie tej sytuacji, więc póki co zdecydował się na okazywanie uwagi wszystkiemu, co mówił klient i może nawet lekkie podlizywanie się. Zależy od perspektywy, cóż. Sięgnął po niewielki notatnik o lekko żółtych kartkach w linię i po ołówek i zerkając znowu na mężczyznę, ustawił ów komplet na ladzie i trzymał ołówek w gotowości do pisania. 
- Poniedziałek za dwa tygodnie... - Skinął głową, jakoś mimochodem zastanawiając się, z kim chciałby tu przyjść Dazai. W sumie mężczyzna wydawał się bardziej niż w porządku, więc gdyby miał okazję, to pewnie go podpyta. Może nawet przygotuje mu coś specjalnego z tej okazji jeśli... 
Nie, to był tylko klient. 
Rudy zapisał wszystkie dotychczasowe ustalenia w notatniku i zaraz na nowo skupił się na młodym człowieku.
- Numer... Mamy. - Sięgnął po wizytówkę leżącą przy pojemniku z przysmakami dla kotów i podał go mężczyźnie. - W godzinach pracy zawsze powinien ktoś odebrać, na wizytówce jest też mail i adresy na tych różnych społecznościowych, więc ma pan zupełną dowolność co do kontaktu. - Zaraz zerknął na stolik, o którym tamten mówił i pokiwał głową na znak, że rozumie i nie stanowi to problemu. A potem na moment zamilkł, czując wibracje telefonu w kieszeni; oto i jego zbawienie w postaci przypomnienia, że jego zmiana już się kończy. Wydobywszy urządzenie zatrzymał budzik i spojrzał znowu na Dazaia. 
- A... em... Kończę już pracę, więc jeśli ma pan jakieś dalsze pytania, możemy albo je szybko omówić, albo zawołam kogoś innego... albo pogadamy po drodze, jeśli się schodzą. - Zaproponował niby nieśmiało, gdyby skupić się na jego tonie głosu, jednak treść komunikatu była, jak na niego, zaskakująco śmiała. Gdy okazało się, że idą w tym samym kierunku, Alek poprosił jegomościa o poczekanie chwilę i poszedł się przebrać w coś bardziej codziennego. 
- Pracuje pan gdzieś w Nace? A może mieszka? - Spytał, przyszedłszy znowu do Dazaia, myśląc, że powinien jakoś zacząć z nim rozmowę. Wrócił zaś z plecakiem z rzeczami potrzebnymi do korepetycji i ze swoimi ubraniami roboczymi. Znacznie lepiej czuł się w luźniejszej odzieży. 

ztx2, pisz na przykład na ulicach Nishi.~

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 41
Join date : 13/02/2017
avatar
Yuuko słyszała o tym miejscu, jednak jeszcze nigdy nie było jej dane przekroczyć jego progu. Zawsze zapominała albo odkładała na wieczne "później", ewentualnie bywało też tak, że koleżankom ze szkoły coś akurat wypadało i nie mogły z nią przyjść. Na myśl o tym zrobiła lekko nadąsaną minkę, ale oto i wybawienie - nogi w końcu zaprowadziły ją do pożądanego miejsca. Przyglądała się z szeroko otwartymi oczami kotkom skrytym za szybą witryny lokalu i nie zauważyła nawet, że rozchyliła nieco usta, aż do chwili, gdy wydobyło się z nich przeciągłe "ojej". Gdyby nie to, że tak nie wypada, Yuuko na pewno oparłaby się dłońmi o witrynę albo stukałaby w nią, by sprowokować koty do zabawy.
Przez dłuższy moment jednak zadowalała się stanem podobnym do hipnozy i przyglądaniem się zwierzętom. Dopiero, gdy ktoś z dotychczasowych klientów wyszedł i zwrócił jej uwagę hałasem otwieranych i zamykanych drzwi, zdawało się, że się ocknęła. Chwyciła klamkę i weszła do środka, rozglądając się po wnętrzu; było równie przytulne i urocze co na zdjęciach, w związku z czym klasnęła w dłonie i byłaby podskoczyła, gdyby nie fakt, że wystraszyłoby to koty. Podeszła więc do lady i krok po kroku - dopytując się trzy razy po drodze, co i jak - wypełniła wszystkie formalności i małe rytuały dotyczące tego miejsca. Faktycznie, jeżeli ludzie mieli tu współistnieć z kotami, obie strony musiały być czyste.
Złożyła zamówienie na kawę mrożoną i jakieś ciastko czekoladowe, będące podobno tutejszą specjalnością, i usiadła przy stoliku, czekając na nie. Niedaleko siedziała kobieta o kolorze włosów, który zaintrygował Yuuko; delikatny, całkiem przyjemny dla oka fiolet, który dziewczynce kojarzył się z jedną z odmian bzu. Kwiaty te z kolei miały cudowny - jej zdaniem - zapach, więc od razu zaczęło ją intrygować, jakie perfumy stosuje nieznajoma.
Zaraz stała się kolejna rzecz, która zaintrygowała Tsushimę; obok kobiety pojawił się kot o pięknym, białym futerku, które - jak uznała dziewczyna - idealnie współgrało z włosami należącymi do kobiety. Nie wiedziała, czy ta zauważyła, jak Yuuko się w nią uporczywie wpatruje z rozchylonymi ustami i zachwytem w oczach, ale zaraz ruszyła w jej kierunku i ukłoniła się lekko.
- Um! Dzień dobry! Proszę pani, czy ma pani jakieś ulubione kwiaty? Uważam, że pani włosy są niezwykle piękne! Zastanawia mnie, czy inspirowała się pani jakimiś roślinami, wybierając ich barwę... A może to chodziło o jakiś symbol? Interesuje się pani symbolizmem? A lubi pani koteczki? Jest ich tu tak dużo! Niby nic dziwnego, jak to kocia kawiarnia, ale i tak... Chciałaby pani mieć kota? A może ma pani? Bo czasem nie można mieć kota, jak mieszkanie ma takie zasady... To przykre! -
I na pewno nie widziała nic dziwnego czy niepokojącego w zagadywaniu przypadkowych ludzi. W każdym razie, Yuuko gadała sobie z wielkim entuzjazmem i kiwała się w tył i w przód, robiąc przy tym ciekawską minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
Pomimo tego, że Suzu często mijała kocią kawiarnię, był to pierwszy raz, gdy odwiedziła to miejsce. Nie przepadała za klimatami maid cafe, bo uważała stroje kelnerek za zbrodnię na klasycznych, francuskich strojach pokojówek, ale nie mogła się oprzeć tym cudownym stworzeniom chodzącym po całym lokalu. Chwila odpoczynku przy kawie i w towarzystwie kotów była dla niej na tyle przyjemną wizją, że w końcu się przemogła i się tu zjawiła. Pierwszą rzeczą, która dość pozytywnie ją zaskoczyła był fakt, że pomimo tego, że kawiarnię zamieszkują zwierzęta, miejsce jest utrzymane w czystości. Spodziewała się, że dba się tu o czystość, ale była przekonana, że zwierzaki robią sporo bałaganu i nie da się nad tym w pełni zapanować. Była nieco zagubiona, gdy podeszła do lady, ale wszystko jej wyjaśniono. Zrobiła to, o co ją proszono, jednocześnie podziwiając organizację lokalu. Zastanawiała się chwilę nad tym, co mogłaby zamówić, ale w końcu stwierdziła, że nie chce żadnych wariacji smakowych i poprosiła o duże latte. Nie lubiła słodkich kaw, ale też nieco straszyły ją te mocniejsze, więc ostatecznie uznała to za dobry wybór. Zapłaciła, zlokalizowała wolny stolik, usiadła i pogrążyła się we własnych myślach, zaczynając od tego, co by zjadła na kolację, kończąc na tym, że właściwie najwyższa pora pofarbować znów włosy, bo powoli uwidaczniają się odrosty i niedługo zacznie to wyglądać co najmniej dziwnie. Prowadziła wewnętrzny monolog o dosłownie wszystkim, od czasu do czasu popijając kawę. Po dłuższej chwili takiego rozmyślania obok niej pojawił się śliczny, biały kot. Kobieta nie zauważyła go od razu, ale kiedy tylko zorientowała się, że do niej przyszedł, powoli wyciągnęła do niego rękę i zaczęła głaskać. Mało brakowało, a zaczęłaby rozmawiać z kotem, ale przypomniała sobie, że nie jest teraz sama w domu, tylko w miejscu publicznym, gdzie jak najbardziej są inni ludzie. W tym młoda dziewczyna, na oko nastolatka, która zaczęła znienacka zasypywać Misuzu toną pytań.
- Dzień dobry. - odpowiedziała nie dając po sobie poznać, że jest zaskoczona i próbuje właśnie dopasować twarz nieznajomej do któregoś ze znanych jej nazwisk. Bez skutku. Nie mogła jednak zawieść dziecka nie odpowiadając na pytania. Uważała to za nieco dziwne, ale postanowiła o tym nie myśleć i po prostu mówić. Przez ułamek sekundy nawet planowała uciec w odpowiednim momencie, ale patrząc na tak uroczą, młodą osóbkę po prostu nie mogła. Nawet, jeśli takie zaczepienie przez kogoś zupełnie nieznajomego wydawało jej się być podejrzane. - Może po kolei? Lubię kwiaty, ale nie mam żadnego ulubionego. Chociaż mam szczególny sentyment do dmuchawców. Och, dziękuję... Ale właściwie ich kolor jest małą fryzjerską wpadką, która w końcu jakoś się przyjęła. Jakbym miała je do czegoś porównać, to pewnie do lodów jagodowych, ale raczej nie do żadnego kwiatu. Symbolizm jest ciekawy, ale niespecjalnie się na nim znam. Lubię koty, ale żadnego nie mam. Chciałabym, ale nie mam żadnych określonych godzin powrotu do domu, więc nie jestem pewna, czy dałabym radę się nim zająć. Może mogłabym wziąć kota ze schroniska, ale na razie nie jestem pewna, czy to dobra decyzja... - odpowiedziała spokojnie, po czym lekko się uśmiechnęła. - Nie znamy się, prawda? Powiesz mi, jak się nazywasz? - powiedziała jak do małego dziecka, które zgubiło się w centrum handlowym. Brakowało tylko pytania o wiek i rodziców. Nie widziała jednak w tym nic dziwnego. Dziewczyna sprawiała wrażenie kogoś, kto mentalnie jest zbliżony do takiego dziecka. Suzu jednak nie chciała, żeby wiedziała, że tak myśli, więc wciąż się uśmiechała czekając na odpowiedź nastolatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 41
Join date : 13/02/2017
avatar
Serduszko Tsushimy cieszyło się za każdym razem, gdy ładni i mili ludzie odzywali się do niej i jeszcze byli tacy uprzejmi. Znowu powstrzymała się od podskakiwania w miejscu i klaskania, upominając się w myślach, że przecież komuś należącemu do organizacji tak poważnej i szanowanej jak Agencja, nie wypadało zachowanie na tyle dziecinne i niedojrzałe. Gdyby odrzuciła zaś inne rzeczy upodabniające ją do dziecka, totalnie zmieniłaby samą siebie i to też nie wyszłoby jej na dobre! I jak tu znaleźć złoty środek?
Nawet, gdyby po nowo poznanej kobiecie byłoby widać zaskoczenie, Yuuko nie zauważyłaby tego; póki poświęcano jej uwagę, była szczęśliwa, praktycznie jak szczeniaczek. Skinęła głową na sugestię, by zacząć po kolei i jako, że była zbyt zaabsorbowana słowami kobiety - oraz jej wyglądem, bowiem Yuuko miała w sobie trochę próżniaka i wielbiła wszystko, co ładne i nietypowe - by spytać nieznajomą, czy może się do niej dosiąść. W związku z tym po prostu usiadła naprzeciwko niej i z lekko rozdziawionymi ustami wpatrywała się w nią i wsłuchiwała w jej słowa. Nie oszukujmy się jednak; większość z nich wlatywała jednym, a wylatywała drugim uchem w dość ekspresowym tempie.
Na wzmiankę o fryzjerze ujęła własne kosmyki, które opadały jej na ramię i mimowolnie pozwoliła, by zupełnie zaabsorbowały jej uwagę na dłuższą chwilę. Kontemplowała, czy ma jakieś rozdwajające się końcówki, czy nie powinna pomalować włosów na jakiś inny, ciekawszy kolor i czym powinna to zrobić, gdyby się zdecydowała. Farby niby niszczyły włosy, ale z drugiej strony naturalne barwniki wiele by jej nie dały. Najwięcej słyszała o hennie, która farbowała właśnie na rudy i brązy, jeśli się dobrało odpowiednie proporcje innych ziół. Czy gdyby pogłębiała barwę coraz bardziej, to wyszłyby jej czarne? Chociaż tak w zasadzie, byłoby to dość nudne, bowiem większość Japończyków ma właśnie takie i...
Halo, tu Ziemia. Na orbitę ziemską zaczęła wracać, gdy postawiono przed nią zamówienie i skinęła w ramach podziękowania głową, którą zaraz zatrzęsła, by doprowadzić się do porządku.
- U-um! Nie znamy się. Tsushima Yuuko, miło mi panią poznać!
- Ukłoniła się delikatnie, choć nie miało to takiego efektu, jak gdyby zrobiła to stojąc. Musiała też uważać na włosy, bowiem te zdecydowały się przeprowadzić zamach na jej kawę i prawie że do niej wpadły. Nie widziała nic niewłaściwego w sposobie, w jaki kobieta do niej mówiła; uznała go po prostu za uprzejmy i troskliwy.
- Pracuje pani w przedszkolu? W szkole? Tak ładnie pani mówi! Dzieci na pewno panią kochają. Byłaby pani fantastyczną wychowawczynią! - Tak, Yuuko, bo znasz tę osobę... - Nauczyciele mają trochę niestałe godziny! Bo przecież papierkowa robota. Trudno jest zdać ten egzamin na nauczyciela? Bo ja dalej nie wiem, co chciałabym robić. Fajnie by było uciec z miasta i zamieszkać z kimś na wsi i nie musieć się martwić niczym, co przykre! Kiedyś chciałam tak zrobić z moim przyjacielem i nawet nam się udało, ale jak mama zadzwoniła, to jej po prostu powiedziałam, gdzie jesteśmy! Nie lubię, jak ludzie się martwią i czasem boję się, że nie umiem utrzymywać przez to różnych rzeczy w tajemnicy... - Posmutniała nieznacznie i upiła przez słomkę trochę kawy. Wciąż niezbyt była przekonana do smaku tego napoju, ale póki dało się go posłodzić i dolać mleka, to nie było tak źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
- Tsushima...Yuuko, tak? To bardzo ładne imię, zawsze mi się podobało. Ja nazywam się Kaneko Misuzu. Miło mi cię poznać, Yuuko-chan. - skinęła głową i uśmiechneła się ciepło do dziewczyny. - Och...nie pracuję z dziećmi. Chociaż bardzo bym chciała. Ale...dziękuję. Właściwie ja też miałam kiedyś problem z tym, co mogłabym robić. Chyba każdy przez to przechodzi. Ale prędzej czy później coś się dzieje i człowiek już wie, w jakim kierunku chce pójść. Jedyne, co mogę ci o tym powiedzieć, to że nie warto łączyć pracy z pasją. Wszyscy pewnie gadają ci teraz o tym, jak bardzo to jest ważne, ale zapewniam, że jeśli połączysz hobby z pracą, szybko się zmęczysz. Najpierw będzie ciekawie, miło i przyjemnie, ale ostatecznie większość osób narzeka, że straciło zupełnie zapał zarówno do pracy, jak i swojej pasji. Coś takiego nie ma sensu, tylko się na tym traci. Chociaż ucieczka też nie jest rozwiązaniem... życie jest skomplikowane, prawda? Ale wiesz, powiem ci, że wydaje mi się, że ta prawdomówność jest dobrą cechą. Sporo osób pewnie będzie na nią narzekać, ale prędzej czy później ci się to opłaci. Ale rzeczywiście trzeba z tym uważać... Och, przepraszam. Pewnie brzmię teraz, jakbym chciała cię pouczać. - Przez to, w jakim kierunku poszła ta rozmowa, Misuzu zaczęła się zastanawiać nad tym, jaką ścieżkę mogła wybrać. W końcu było zawsze tyle innych możliwości. Mogła zostać nauczycielką, opiekunką dla dzieci, mogłaby pracować jako psycholog dziecięcy... szybko jednak przeszedł jej ten moment zwątpienia w swoje wybory życiowe. Pomyślała o tym, jak dziwnie by jej było pracować inaczej. Czuła, że przynależy do jakiejś grupy i bardzo to ceniła. Nie była pewna, czy w innej sytuacji też by się tak czuła. Poznała w swoim życiu paru nauczycieli i jak bardzo by się nie starała, nie mogła zobaczyć w nich jakiejś wspólnoty. Przypomniały jej się czasy szkolne, gdy niejednokrotnie widziała kadrę nauczycielską na różnych spotkaniach, ale za każdym razem, gdy mijała taką scenę odnosiła wrażenie, że ich relacje są tylko na pokaz. Może miała rację, może nie. Takie były jej odczucia i to zostało w jej pamięci. Z jakiegoś powodu uważała, że w Mafii jest inaczej. Nie potrafiła sprecyzować co, ale coś sprawiało, że nie byłaby w stanie jej opuścić. I nie był to fakt, że zapewne nie byłaby bezpieczna.
Musiała wyglądać nieco dziwnie, gdy tak nad tym myślała patrząc tylko w kubek kawy. Gdy wróciła myślami do Tsukishimy, czuła się trochę głupio. Martwiła się, że dziewczyna mogła poczuć się niezręcznie, gdy Suzu na niczym się nie skupiała.. Pomimo tego, że dopiero co się poznały i to w ciekawy sposób, nie chciała sprawiać jej problemu.  Wyłączyła się na chwilę i czuła się z tym naprawdę źle. Nie chciała jednak mówić o tym Yuuko, myśląc, że może jej sprawić w ten sposób przykrość. W końcu nie zwracała na nią uwagi przez jakiś czas. Postanowiła jednak się tym nie zamartwiać, wypiła trochę kawy i liczyła na swoje marne umiejętności ratowania sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 41
Join date : 13/02/2017
avatar
Pokiwała energicznie głową i poczuła, jak jej kokoro robi dokidoki jeszcze szybciej niż przed chwilą, o ile to w ogóle możliwe w bezpiecznych dla zdrowia granicach. Czuła się jak chwalony szczeniaczek i gdyby do tego wszystkiego została dodatkowo pochwalona poprzez klepanie po głowie, z całą pewnością by nie wzgardziła. Chociaż... Nie oszukujmy się. Yuuko nigdy nie wzgardziłaby żadnym przyjacielskim dotykiem i była typem osoby skłonnym do przytulenia kogoś obcego na ulicy. Ale tradycje? Jakie tradycje?
- Na-na-na-naprawdę? - Spytała z zachwytem słyszalnym w głosiku. Gdyby nie usiadła, z pewnością podskakiwałaby w miejscu z radości, zamiast tego jednak podreptała chwilkę w miejscu pod stolikiem i zaklaskała. Uwielbiała spotykać uprzejmych ludzi, którzy chcieli z nią rozmawiać i nie wydawali się onieśmieleni jej działaniami.
Choć zdawać się mogło, że lada moment Tsushima zacznie biegać w kółko, tańczyć albo robić jakieś inne dziwne i nadmiernie radosne rzeczy, z uwagą słuchała wszystkiego, co mówiła pani Kaneko... no, aż do chwili, gdy zaczęła rozmyślać nad jej nazwiskiem. Z lekko otwartymi ustami wgapiała się w przestrzeń, mając kolejne flashbacki z Wietnamu wizje na temat tego, jak wiele istot żywych ta cudowna kobieta musi kochać. "Mówi, że lubi dzieci... Jeżeli w nazwisku ma znak, o którym myślę, to.. to można by było to odczytać jako rodzinę! A z brzmienia to prawie jak rodzina kotków wtedy! Ale w sumie to też jak złoto. Złoty kotek? Czasem widzę pozłacane maneki neko! W sumie to trochę kiczowate, ale... ale to nic złego! Pani Kaneko na pewno jest gościnna i przynosi szczęście... Może prowadzi jakąś restaurację albo kawiarenkę? Na pewno by to do niej pasowało! Jest taka urocza... I taka ładna! Na pewno dobrze by się zajmowała klientami! I świetnie by ich przyciągała... A może szuka takiej pracy! Byłoby przyjemnie! Och... Wiem!"
- Och? - Przekrzywiła głowę i zamrugała, gdy wróciła do świata żywych, przybierając przy tym pytający wyraz twarzy. Zaczęła nadążać za słowami kobiety w chwili, gdy ta zaczęła mówić o ucieczce i momentalnie zrzedła jej mina. Jej myśli odbiegły w kierunku ojca i od razu poczuła, jak zaczyna robić się zmęczona. Wydarzenia ostatnich miesięcy to było dla niej zdecydowanie zbyt dużo. Była tak blisko swojego celu, a ów złamał jej serce i sprawił, że nie wiedziała, co z sobą zrobić.
Uświadomiła sobie, że mogło to wyglądać tak, jakby naprawdę pani Kaneko zanudzała ją, a to całkowicie mijało się z prawdą. Wtykając do ust widelczyk z ciastem, Yuuko wydała z siebie melodyjny, zadowolony pomruk i wygięła usta w uśmiechu.
- A... A, to nic takiego! To ciekawie tak... Znaczy się słuchać kogoś, kto ma większe doświadczenie! Proszę pani, a myślała pani o prowadzeniu jakiejś kawiarni? Bo pani... Jak maneki neko! - I dla podkreślenia wagi swojego skojarzenia, Yuuko wykonała dłonią gest charakterystyczny dla tych figurek. I nie, nie pomyślała, że coś takiego mogłoby zostać odebrane za naśmiewanie się z cudzego nazwiska.
- A jak nie, to na parterze budynku, w którym pracuję, jest kawiarenka! Jest bardzo miło i uprzejmie i tam też są takie ładne, miłe panie... I... i mogłybyśmy się częściej widywać! - Yuuko, to tak nie działa...



// odnośnie tego kanji, to nie jestem pewien, czy "rodzina" to właściwe znaczenie, internet podaje je jako przestarzałe, a mój słownik mówi tylko, że to "złoto/metal/pieniądze". Noale nieważne, dajmy Yuuko marzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Neko Cafe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Maid Cafe
» Cafe "Cambio Dolor"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Nishi-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.