Share | 
 

 Cukiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
Cukiernik
Liczba postów : 13
Join date : 22/03/2017
Age : 20
avatar
First topic message reminder :

Niewielki, ukryty wśród wielu innych sklepów lokal, który da się namierzyć tylko dzięki roztaczającemu się wokół zapachowi pączków, bitej śmietany i truskawek. Ewentualnie internetowi, jeśli to on cię prowadzi po mieście. Można tam zamówić tort za dość przyzwoitą cenę, usiąść przy jednym z trzech stolików w środku i zjeść kawałek ciasta czy kupić naleśniki z toną dodatków. Nie ma tam zbyt wiele miejsca, ale jak już ktoś tam wejdzie, prawdopodobnie nie wyjdzie albo bardzo szybko wróci. Nie wiadomo czy to za sprawą smacznego jedzenia, czy gadatliwej właścicielki. Możliwe, że ma na to wpływ jedno i drugie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Czarna Jaszczurka
Liczba postów : 76
Join date : 15/01/2017
Yoshirou energicznie potakiwał słowom Mari. Faktycznie, siedzenie samemu brzmiało jak najgorsza rzecz świata. Dobrze chociaż, że nie zdarzało się często. Zresztą mógł temu starać się zaradzić, częściej odwiedzając teraz młodą sprzedawczynię! Jeśli jej wypieki smakowały tak jak wyglądały, to zdecydowanie warto, a przy okazji mogliby porozmawiać dłużej, a poznawanie nowych ludzi to było coś, co zawsze wprawiało pajaca w dobry nastrój.
Teraz jednak czekało go coś zupełnie nowego - pieczenie! Dawno nie miał okazji próbować nic nowego - pracował jak zwykle, nie uczył się nowych sztuczek od jakiegoś czasu, choć po namyśle z pewnością musiał wrócić do wyszukiwania czegoś nowego i opanowania tego! Zresztą nie mógł też zaniedbywać swoich zdolności akrobatycznych, w końcu każda niećwiczona zdolność zanika, a choć kondycję ćwiczył w czasie pracy i czasem po niej, to stricte akrobacji cyrkowych nie miał okazji robić przez brak sprzętu takiego jak trapezy czy równoważnia. Ale najwyższa pora na nie odłożyć i kupić! A może były w Jokohamie miejsca, gdzie mógłby wrócić do ćwiczeń? Z pewnością wypadałoby takich poszukać.
Wrócił myślami chociaż częściowo do tego co robił, a robił to, że właśnie psuł kuchnię, składniki i przyszłe ptysie, o tym ostatnim nawet niezbyt wiedząc. Czekał na Mari, by dostać dalsze instrukcje, zaś gdy ta faktycznie wróciła, jedynie słuchał jej z zaskoczoną miną. A więc jednak ilości miały znaczenie!
- Ojej, przepraszam, Mari-chan! Nie chciałem zepsuć.... - odparł ze skruszoną miną, która jednak zaraz rozwiała się, gdy okazało się, że dziewczyna wcale nie była zła za zmarnowanie jej składników. Posłusznie ustawił miski z powrotem w jako taką stertę, która się nie wywracała - przynajmniej, póki pewne błazny na nią nie wpadły - po czym zaczął szukać mąki, o którą prosiła go właścicielka. Na szczęście tej było pod dostatkiem wszędzie i akurat ją Yoshirou umiał poznać - w końcu kto nie bawił się niegdyś robiąc w powietrzu mączną mgiełkę i ją zapalając? Fujimoto nieraz później wykorzystywał ten trick w różnych sztuczkach i trickach nawet w czasie walki. Mąka więc nie była mu obca, kubki też umiał poznać, a choć odmierzanie mogło nieco wymknąć się spod kontroli, bo nieco białego proszku wylądowała na ziemi, to jednak zasadniczo mógł uznać to za sukces.
Wykonywał kolejne instrukcje dziewczyny, zagadując ją w międzyczasie i opowiadając najróżniejsze historyjki - czy to z pracy cyrkowca, czy ze swojego codziennego życia i występowania na ulicach. Omijał jednak tematy mafii - nie był głupi i wiedział, co trzeba zachować w sekrecie!
W końcu jednak słodkości wylądowały w piekarniku, a Yoshirou z dumą się im przyglądał. Co prawda wiedział, że większość pracy wykonała Mariko, ale w końcu pomagał, prawda? Się trochę liczyło!
- To chyba pierwszy raz, jak coś jadalnego wychodzi! Nawet nie wiesz, jak jestem ci wdzięczy, Mari-chan. Może kiedyś spróbuję zrobić takie samodzielnie w domu? Och, przyniósłbym ci jakieś do spróbowania i ocenienia ich przez profesjonalistę! Co ty na to, mogłabyś ich spróbować? - spytał z nadzieją, patrząc na nią. - I chyba trzeba jeszcze zrobić krem prawda? Ptysie zwykle są z kremem! I muszę przyznać, że bardzo go lubię, jak w ogóle te słodycze! - przyznał zadowolony.

Wybacz skipowanie, ale nie chciałam przeciągać gotowania o wszystkie instrukcje i tak dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cukiernik
Liczba postów : 13
Join date : 22/03/2017
Age : 20
avatar
Na zmianę tłumaczyła Yoshirou, co powinien robić i uważnie słuchała, co miał do powiedzenia. Był dla niej kimś naprawdę interesującym i zabawnym. Polubiła go. Nie, żeby kogoś nie polubiła, ale wciąż miło. W końcu udało im się upiec ptysie. I to nawet nie trujące! Mari była dumna zarówno z siebie, jak i Błazna.
- Nie trzeba dziękować! To ja się cieszę, że mogliśmy coś razem zrobić, Yoshirou-san! Mogę ci zapisać przepis jeśli chcesz. Koniecznie muszę ich spróbować! - w jej oczach zapaliły się iskierki mówiące tylko jedno - chcę to zjeść. Każdy inny pewnie by się bał spróbować czegoś produkcji Pajaca, ale nie ona. Ona się cieszyła. - Och, tak. Zrobimy krem, gdy ptysie będą się studzić, wtedy będziemy mogli je nadziać! - wyjaśniła uśmiechnięta, jednak jej uwagę na moment przykuło coś innego. - Go? - zapytała zdziwiona. - Go, znaczy ptysia? Jakiegoś konkretnego ptysia? Yoshirou-san ma ulubionego ptysia? Ojej, to słodkie! Jaki jest twój ulubiony ptyś? - nie do końca rozumiała, o czym mówi, ale brzmiało ciekawie, więc jej to jakoś nie przeszkadzało. Szybko jednak zmieniła zdanie i nagle stwierdziła, że woli wracać do pieczenia. - Ach, krem! Trzeba będzie przygotować jajka, mąkę ziemniaczaną, cukier, masło i...i chyba tyle. Ojej, dużo tego! Jajka, masło i cukier już mamy... Ja oddzielę żółtka od białek, a ty przynieś resztę rzeczy. - poprosiła go, po czym wyjęła kolejny garnek i małą miskę. Rozbiła jajko, białko wlała do małej miski, żółtko do garnka. Tak samo zrobiła z drugim. Przypomniała sobie, ile razy robiąc to prawie rozniosła kuchnię i było widać, że zdecydowanie jej ulżyło. I tak, da się zniszczyć kuchnię źle rozdzielonym jajkiem. Pomyślała, że powinna zainwestować wreszcie w rozdzielacz do jajek. Gdy Yoshirou doniósł jej pozostałe składniki (miała nadzieję, że tym razem obeszło się bez niszczenia jej miejsca pracy, ale kto tam go wie), wlała mleko i wymieszała je z żółtkami. Początkowo chciała zrobić krem budyniowy sama, ale jednak oddała wszystko w ręce Błazna.
- Teraz trzeba wsypać mąkę i cukier. Jak już wszystko będzie dobrze wymieszane, trzeba będzie zacząć to gotować, aż wyjdzie z tego budyń. Tylko uważaj, żeby go nie przypalić! Ja w tym czasie zrobię bitą śmietanę. Powiedz mi jak skończysz, wtedy będziemy mogli wszystko powoli kończyć! Ojej, podwójne kończenie~ - jak powiedziała, tak zrobiła. Ubijając śmietanę pobrudziła sufit (just Mari things), ale kto by się tam przejmował... To jeszcze nie jest atak źle rozdzielonych jajek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarna Jaszczurka
Liczba postów : 76
Join date : 15/01/2017
avatar
Pajac był wniebowzięty, patrząc na pięknie pachnące wypieki. Co prawda nie były jeszcze gotowe, ale już czuł, że ma na nie ochotę. Ale były na tyle ważne, że mógł poczekać.
- Przepis? Jasne, że chętnie wezmę! Mógłbym zrobić takie kiedyś w domu... - ...i spalić kuchnię, nie mając doświadczonego pomocnika. Może Aleksandr zechciałby go przypilnować? Chociaż z instrukcją może sam by dał radę! Nie, nie dałby.
Teraz jednak stworzenie tych słodyczy stało się dla niego głównym celem, więc z uwagą słuchał instrukcji Mari i dopytywał się trzy razy, nim coś zrobił, nie chcąc nieuwagą zepsuć prezentu dla ukochanego. Wbrew pozorom kiedy wiedział, co robić, wcale nie był aż tak niezgrabny - w końcu jego praca wymagała od niego sporej precyzji i płynności ruchów, więc te miał wyćwiczone, po prostu nie przywykł do wykorzystywania ich w kuchni. Czy też w ogóle do jej używania. Dlatego w kremie mogła trafić się jakaś pechowa zabłąkana skorupka, ale generalnie rzecz biorąc, nawet udało mu się nie zrobić niczego głupiego poza ufafłaniem się kremem.
- "Go" w sensie krem lubię - odparł ze śmiechem. - Ale to prawda, mam ulubionego ptysia... ale to tajemnica - odparł z psotnym uśmiechem, kładąc palec na ustach. Nie wstydził się, broń boże, swojego uczucia do Aleksandra, ale też nie chciał przyciągać do niego zbytniej uwagi, wiedząc, że ten tego nie lubi. No i musiał przyznać, że wolał, jak on sam poświęca mu całą uwagę!
No dobra, nie wszystko wyszło idealnie - gotowanie zawsze było najcięższą rzeczą do upilnowania i nim pajac się zorientował, konsystencja kremu zrobiła się nawet aż za gęsta, ale uznał, że smak przynajmniej nie powinien się zbytnio różnić, więc się nadaje! Pomógł też Mari nakładać krem i ozdabiać ptysie, by potem z błyszczącymi z ekscytacji oczami podziwiać swoje dzieło. Te małe słodycze wyglądały nadzwyczajnie i napawały one Yoshirou dumą.
Nie omieszkał jeszcze raz podziękować radośnie dziewczynie, jednak chciał owe wypieki przywieźć do domu nim wystygną, by móc pochwalić się Aleksandrowi i go nimi poczęstować, więc dość szybko zapłacił za słodycze i z torbą pełną pudełek i woreczków wybranych słodkości ruszył szybkim krokiem w stronę metra.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Cukiernia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Cukiernia "Candy Crush"
» Cukiernia u Aiko
» Cukiernia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Nishi-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.