Share | 
 

 Zabawa w chowanego [Jun'ichi i Kyouka - misja]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Czlonek Klubu
Liczba postów : 154
Join date : 07/10/2016
avatar
Całkiem już blisko granicy z morzem stoją fundamenty przyszłego domu towarowego. Szkielet budynku pokazuje, że ma on mieć trzy piętra łącznie z parterem i piwnicą, a wyłożony betonowym podłożem jest póki co tylko parter oraz piętro pierwsze. Na standardy obiektów tego typu w Japonii przyszły dom towarowy zdaje się dość niewielki dla bardziej wprawnego obserwatora obeznanego z architekturą, jednak bez wytyczonego przebiegu ścian i wstawionych mebli zwykły obywatel może odnieść odwrotne wrażenie. Sam szkielet otoczony jest głębokim dołem biegnącym wokół niego i  który służyć ma do kontrolowania stanu podstaw przyszłego budynku. Plac zaś obiega dokładnie kilka blaszanych baraków oraz ogrodzenie ze sporych, prostokątnych płatów blachy, opatrzone ostrzeżeniami o pracach.


Wszystkie machiny używane przez robotników do przenoszenia elementów, kopania lub mieszania betonu milczały, choć był środek dnia roboczego. Paru ciekawskich mieszkańców bloków graniczących z budową co jakiś czas nieśmiało zerkało zza zasłon lub rolet, by przyuważyć jakieś ciekawsze elementy całego zajścia. Raz czy dwa ci mniej ostrożni, a bardziej zachłanni, nie wyłączyli fleszy w telefonach podczas robienia zdjęć. W końcu niecodziennym widokiem w ich biednej, ale cichej i stosunkowo spokojnej dzielnicy było pojawienie się policjantów oraz plotki o tym, że ma się tu zjawić ktoś z niesławnej Zbrojnej Agencji Detektywistycznej. Klatki schodowe rozbrzmiewały szeptami, którymi przekazywano coraz to nowe wieści na temat śledztwa prowadzonego tuż pod ich nosem, a z których jedynie część dało się określić wdzięcznym, ale dość względnym mianem "prawdy".
Jaka była w tym przypadku?
Robotnicy też szeptali, też dzielili się wieściami i przemyśleniami na temat hałasów spod ziemi, jednak znacznie różniło się to od rozmów w sąsiedztwie. Mężczyźni, których dłonie i twarze naznaczone były ciężką pracą fizyczną, charakteryzowali się, jak jeden mąż, czymś jeszcze. Po każdym z nich widać było niepokój, po paru - pewnego rodzaju ekscytację lub nadzieję na to, że zostaną uwzględnieni w jakimś telewizyjnym reportażu lub że rozmowę z nimi zamieści jedna z tutejszych gazet. Gdyby jednak, mimo mieszanych odczuć i nadziei, spytać któregokolwiek z nich o to, co się tu działo i skąd wzięli się tu funkcjonariusze, zgodnie odpowiedzieliby mniej więcej tak samo, jak szef budowy panu Watanabe i panience Izumi:
- Państwo są z Agencji, tak? - Spytał, a upewniwszy się, że tak w istocie jest, ukłonił się, po chwili poprawiając przetarte spodnie robocze na szelkach i przedstawił się jako Shimada, następnie podejmując temat. - Od paru dni, to jest od czasu, kiedy naruszyliśmy podczas kopania jakiś stary kanał burzowy, zaczęły się hałasy... Znaczy głos dziewczynki słychać, ale jakiś... Jakby echo go niosło?
- Bawi się w chowanego.
- Dodał drugi robotnik mimochodem. - Mówi "gotowa" i klaszcze. Czasem się śmieje... Jakby chwaliła się świetną kryjówką. - Wzdrygnął się i zaraz ruszył do jednej z koparek.
- Najpierw myśleliśmy, że ktoś od nas przyprowadził dziecko, bo nie miał z kim zostawić, ale to nie tak... - Shimada pokręcił głową i zdjął rękawiczkę, by nagą dłonią przetrzeć spocone czoło. Mimo przyjemnego wiatru, który wprawiał w ciche zawodzenie stalowe konstrukcje, wciąż temperatury były bliskie osiągania trzydziestu stopni Celsjusza na plusie. - A potem, jak minęło parę godzin, to zaczęliśmy szukać. Piwnica już prawie gotowa,  ale zagracona, to myśleliśmy, że tam się schowała. Ale widzą państwo, dalej nie. No i innych dzieci tu wcale nie było, kilka razy je przeganialiśmy stąd, ale to parę miesięcy temu. Ten incydent z teraz jest zupełnie nowy. Wezwaliśmy policję, ale to też za dużo nie dało. Udało im się jedynie zlokalizować źródło dźwięku. Kanały burzowe. Tylko, że one też przeszli wzdłuż i wszerz, badali zasięg głosu niosącego się po tunelach... Wyszło, jakby była niedaleko, ale jakby nie dało się do niej dotrzeć. A dziś... Dzisiaj słychać było płacz i wołanie "mamo, mamo". Policja znowu była bezsilna, więc zadzwonili po was. - Wyjaśnił, a lada moment do detektywów podszedł policjant i podał im latarki. Co ciekawe, nikt nie wydawał się za bardzo zdziwiony widokiem Kyouki jako osoby biorącej udział w sprawie. Może to kwestia tego, że jej wyraz twarzy był zwykle poważniejszy niż u zwykłego dziecka i dodawał jej lat?
- Na wypadek, gdybyście mieli w planach zejście na dół, otworzyliśmy za rogiem studzienkę. Jest otoczona słupkami i żółtymi taśmami... Raczej nie powinno tam być niebezpiecznie. Za jakiś czas mamy dostać dokładne plany rozrysowane parę lat temu. Porobili nowe tunele, kilka zamknęli...
- Funkcjonariusz nieco wzruszył ramionami i ruchem dłoni wskazał na prawo od siebie, a na lewo od dwójki detektywów.


WSKAZÓWKI:
1. Macie do dyspozycji i lokalnych policjantów i kolegów z agencji, w razie, gdybyście potrzebowali informacji.
2. Rozglądajcie się, szukajcie nad ziemią, pod ziemią, pytajcie robotników. Cokolwiek. ~
3. Jedna spora wskazówka odnośnie śledztwa już wpadła. :>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Agencji
Liczba postów : 21
Join date : 11/02/2017
avatar
Od dawna czekała na kolejną misję, którą mogłaby wykonać dla Agencji Detektywistycznej. Każde wykonane zadanie sprawiało, że czuła się lepszym człowiekiem, a przede wszystkim udowadniało, że może robić coś innego niż zabijanie ludzi, będąc w szeregach Mafii.
Z wyjątkowo pozytywnym nastawieniem udała się do dzielnicy Isogo, gdzie na placu budowy nic się nie działo. I to dosłownie. Spotkawszy detektywa Watanabe, uśmiechnęła się delikatnie i przywitała się z nim. Natomiast później nadeszła kolej na rozmowę z szefem budowy. Usłyszawszy z jego ust pytanie o przynależność do Agencji, w odpowiedzi skinęła tylko głową. Milcząc, wysłuchiwała wszystkiego, co dopiero poznany mężczyzna miał do powiedzenia.
- W chowanego? - Mruknęła nieco zdziwiona i zbita z tropu. Wprawdzie właśnie trwało święto Obon, ale jeśli już Kyouka miała sobie wyobrażać duchy, to widziała je jako przerażające zjawy, które straszą wszystkich dookoła, a nie dzieciaki chcące się bawić. Jednak panienka Izumi wysłuchała dalszej wypowiedzi szefa budowli, nie odezwawszy się już, co jakiś czas przytakiwała. Natomiast kiedy mężczyzna skończył mówić, Obdarzona spojrzała na pana Watanabe. Stwierdziła, że lepiej zrobi, kiedy zda się na osobę bardziej doświadczoną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 27
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
Otóż to, dzień jego rozjaśniła najwspanialsza wiadomość pod słońcem! Przed nim była kolejna ciekawa zagadka nad którą można było się skupić! Co prawda mogło być lepiej. Wolał pracować z kumplem Kunikidą, bądź nawet i tym zabandażowanym Aokigaharą, a trafiło mu się dziecko. Jak na domiar wszystkiego była to była zabójczyni na usługach mafii. Szczerze nie trawił jej pobytu tutaj, tak jak pobytu i niektórych osób, jak np samego Atsushiego. Ich organizacja miała być związana z rozwiązywaniem spraw detektywistycznych, a nie służyć za przedszkole. Nie był jednak osobą niemiłą, więc zdecydował, że trudno. Jakoś to przetrwa, a przy okazji może uda mu się poduczyć małą o prawdziwej robocie detektywa, zanim ten biały nawciska jej jakichś bzdur. Czy co gorsza ten super silny blondyn bez mózgu. Zaszedł więc na pole w którym działać, czyli plac budowy. Choć nie znalazł jeszcze swojego współpracownika to przynajmniej miał okazję rzucić krótkim spojrzeniem na otaczającą scenerie.
- Siemasz Kyouko-chan. - Przywitał ją kiedy już się pojawiła i skinął głową po czym wyjął notes gdyż można było zacząć śledztwo. Wysłuchał spokojnie co mieli do powiedzenia ich świadkowie, przy czym notował jakieś myśli, które mu się nawijały podczas tego co się dowiadywał. Kiedy skończona została część kiedy poznawali główne informację, nastał czas na własne zaangażowanie. Jako, że wolał sam wypytać ludzi wokoło o wszystko co intrygowało, zostało przypisać jakiejś zadanie jego młodej partnerce aby się nie nudziła. W końcu też miała dzisiaj pracować, a przy okazji się uczyć. Skierował więc na nią przez chwilę wzrok aby powiadomić ją o swojej decyzji.
- Przeczesz dokładnie teren w poszukiwaniu poszlak, zgłoś wszystko co wyda Ci się podejrzane bądź ważne. Ja w tym czasie zrobię mały wywiad środowiskowy. Potem jak będziemy schodzić na dół to się podzielę z tobą tym czego się dowiedziałem, a Ty tym co Ty zauważyłaś. Najwyżej jakby coś Cię bardzo dręczyło, a nie pytałem to potem będziesz mogła sama. No, a teraz do roboty młoda. - Wrócił po skończeniu monologu uwagą do robotników przy nim i zaczął dopytywać dalej. - Nie mieliście wrażenia, że może głos dobiegał zza ścian? Jest możliwość, żebym ktoś został zamknięty w środku? Albo zamurowany w jakiejś ścianie? Ten głos wydawał się wam może znajomy? Czy zauważyliście poza tym głosem jakieś inne dziwne, niepokojące bądź trochę nie na miejscu sytuację w waszym pobliżu? Ktoś z waszej grupy może miał jakieś większe problemy życiowe? - Potem zapytał jeszcze i o inne mniej ważne rzeczy. Jak to detektyw, musiał wiedzieć wszystko. Następnie już wracając się uwagą na policję i kumpli z agencji chciał wiedzieć przede wszystkim czy: Były w pobliżu jakieś zaginięcia bądź porwania, czy zdarzyło się coś bardziej niezwykłego przy zamknięciu niektórych części kanałów, czy ktoś zginął w pobliżu, czy w pobliżu działa jakaś przestępcza grupa. Oraz przede wszystkim, czy policja znalazła jakieś nietypowe ślady, przedmioty bądź cokolwiek innego związanego mniej lub bardziej z sprawą. Kiedy poznał wystarczającą liczbę odpowiedzi zamierzał mimo wszystko sam też rzucić okiem na okoliczny teren wątpiąc trochę, że wypatrzy więcej niż Kyouka, ale no wiadomo. On był tym doświadczonym więc zawsze była szansa, że zwróci uwagę na coś na co dziewczyna by nie zwróciła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Klubu
Liczba postów : 154
Join date : 07/10/2016
avatar
Kyōka
Budynek
Jeśli dziewczynka zdecyduje się wejść do przyszłego budynku, na parterze oraz pierwszym piętrze dostrzec będzie mogła kilka całkiem dobrych kryjówek do zabawy w chowanego. Na obu piętrach składowane są worki z cementem, piachem oraz drewniane palety porozkładane w nieregularnych górkach oraz odstępach. Gdzieniegdzie, w związku z tym, że dzień pracy wciąż trwa, można natknąć się na różnego rodzaju narzędzia i pomniejsze maszyny wspierające pracowników w budowaniu kolejnych elementów przyszłego domu towarowego. Przeszukanie ich jednak da stosunkowo niewiele poza wiedzą, że faktycznie nic się tu nie kryje. Z piwnicy jednak Izumi dosłyszeć mogła cichy chichot, natomiast schodząc niżej - usłyszeć zachłyśnięcie się powietrzem, jakby ktoś wstrzymywał oddech, nie chcąc być znalezionym.
Schody do piwnicy są stosunkowo równymi stopniami, które jeszcze nie zostały pokryte kafelkami ani opatrzone zabezpieczającą schodzących przed upadkiem barierką. Po zejściu na dół natomiast zastać można warunki nawet bardziej spartańskie niż na górze. Właśnie tutaj zrzucano wszelkie zużyte materiały oraz opakowania po nich, tutaj też powoli znoszono części, które miały w późniejszym czasie wejść w skład kotłów ogrzewających obiekt. Po rozglądaniu się, z pomocą latarki albo i bez niej, Kyōka mogła dostrzec zarys sylwetki drobniejszej nawet od jej własnej, która skuliła się i przemknęła między górką odpadów a stosikiem metalowych elementów, po czym zniknęła. Jedyny ślad, który pozostawiła po sobie, to unieruchomiona między kratkami odpływu studzienki ściekowej szmaciana lalka.

Okolice
Manewrowanie pomiędzy nieużytymi jeszcze materiałami do budowy a machinami większymi i mniejszymi poskutkowało jedynie zagmatwaniem całej sytuacji. Mogłoby się wydawać, że tych rzeczy jest tu aż tyle przez ich własną złośliwość i że chciały utrudnić Kyōce przeszukiwanie otoczenia placu budowy. W pewnym momencie jednak rozległ się cichy głosik mówiący "gotowa", a kilku robotników natychmiast spięło się i z pewnym  niepokojem zaczęli się rozglądać po okolicy. Ukryta za jednym z kontenerów malutka osóbka w niemodnych już ubraniach wskazujących raczej na modę sprzed kilkunastu lat oraz na to, że noszone były raczej w gorętszą część lata, umknęła szybko za kolejne konstrukcje. Nie udało jej się schwytać nikomu, aż, rzucając ostatnie ni to psotne ni wystraszone spojrzenie, jak gdyby nigdy nic wskoczyła do zabezpieczonej taśmami otwartej studzienki. Słychać było też krótki odgłos rozdzierającego się materiału, który, jak się okazało, źródło miał w szmacianej lalce wiszącej między szczebelkami drabinki prowadzącej na dół. Zabawka pozbawiona była nogi, zaś tej, podobnie jak samej dziewczynki, nie było widać na dole.

Bez względu na wybraną opcję, po jakimś czasie robotnicy zgłaszają zajmującym się  sprawą detektywom, że znowu słychać z okolicy studzienek płacz.

Wskazówka: możesz pójść w jedno miejsce i wybrać tylko jedną opcję, możesz przeszukać oba i jakoś je w swoim poście połączyć. Oba wyjścia będą raczej dobre. Pamiętaj tylko, że lalka jest jedna; jeśli zdecydujesz się pójść w dwa miejsca, to znajdujesz jedną tam, gdzie uznasz za stosowniejsze.



Jun'ichi
Robotnicy
Nie mieliście wrażenia, że może głos dobiegał zza ścian?
Zza ścian? Może trochę, ale jednak jesteśmy specjalistami i potrafimy rozpoznać głos dochodzący spod ziemi i taki, którym mówi ktoś za ścianą. W pierwszej chwili mogło się wydawać, że to ktoś za ściany robił sobie żarty, ale raz, że wszystko obejrzeliśmy, dwa,
że dochodziło bardziej od wszelkich odpływów.


Jest możliwość, żebym ktoś został zamknięty w środku? Albo zamurowany w jakiejś ścianie?
Nie... To nie jest możliwe. Nie ma tutaj żadnych wytyczonych pomieszczeń.

Ten głos wydawał się wam może znajomy?
Większych podobieństw do żadnego znajomego głosu nikt nie zgłosił, ale wiadomo, że dziewczynki wszystkie brzmią podobnie. Pracownicy mający córki popytali je, czy na pewno nie robiły nikomu psikusów. Pytaliśmy też mieszkańców tych bloków... Nic.

Czy zauważyliście poza tym głosem jakieś inne dziwne, niepokojące bądź trochę nie na miejscu sytuację w waszym pobliżu?
Nie... Tylko głos. Nic więcej. Chociaż ktoś mówił, że widział dziewczynkę... Ale to był jeden człowiek, a nikt poza nim jej nie widział.

Ktoś z waszej grupy może miał jakieś większe problemy życiowe?
Znaczy? Wiadomo, komuś się zdarzył pewnie rozwód czy śmierć kogoś w rodzinie...

Policja
Były w pobliżu jakieś zaginięcia bądź porwania & czy ktoś zginął w pobliżu,
Z tego co wiemy, były dość dawno temu, jednak jeszcze nie dostaliśmy dokładniejszych informacji na ten temat. Na komisariacie ktoś się tym aktualnie zajmuje.

czy zdarzyło się coś bardziej niezwykłego przy zamknięciu niektórych części kanałów,
Takich przypadków odnotowanych nie mamy, co spowodowane jest tym, że nie zajmujemy się aktywnością paranormalną, a realną.

czy w pobliżu działa jakaś przestępcza grupa.
Poza Mafią Portową, kilka pomniejszych, nieszkodliwych gangów, ale z tej okolicy przegoniono ich, kiedy zaczęli przeszkadzać w budowie. Właściwie nie robili za dużo, bardzo rzadko pijanych musieliśmy zgarniać, by się uspokoili.

Oraz przede wszystkim, czy policja znalazła jakieś nietypowe ślady, przedmioty bądź cokolwiek innego związanego mniej lub bardziej z sprawą.
Ludzie mówią, że było widać ślady dziecięcych bucików, jednak przy pierwszym incydencie okazały się robotą jakiegoś psotnika, a za drugim zmył je deszcz przed naszym przyjściem, więc jesteśmy w punkcie wyjścia.

Niezmiennie plac budowy obserwuje z okna na parterze starsza pani z zatroskaną twarzą i długimi włosami upiętymi w tradycyjnego, posrebrzanego siwizną koka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 27
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- Pananormalną, a realną.. - prychnął Jun kiwając głową po usłyszeniu tak bluźnierczych słów. Dla niego to była arogancja na najczystszym poziomie. Już nie chodzi o sam fakt istnienia mocy pananormalnych. Bardziej, że osobiste żałosne przekonania mogły tym funkcjonariuszim przeszkadzać w pracy. - Kiedy coś jest nietypowe nie znaczy, że to przypadek, albo magiczna moc wróżek. To może być jakiś dowód. Jedna z wielu zmiennych, na pierwszy rzut oka mało ważna, ale potem mogącą stanowić niesamowity element łączący jakieś wydarzenia. Na przyszłość radzę wam lepiej przywiązywać wagę do szczegółów i mieć mniej średniowieczne spojrzenie na świat. Jesteście w końcu dumą policji i naszego miasta panowie. - posłał im przy tym przyjazny czarujący uśmiech numer 3, aby przypadkiem nie dali mu w twarz za jego wykłady. Nie powiedział jednak nic co sensu by nie miało, wiec chyba jakoś przetrawią co powiedział.  W końcu co jak co, był on jednak osobą wykształconą, a nie pierwszym lepszym pomiotem z sierocińca jak niektórzy..
- Cóż.. więc nadal nie znamy powodu dla którego taka sytuacja się dzieje, oraz co właściwie się dzieje. Skoro nie ma żadnych danych normalnych, zakładać na razie będę, że jednak coś związanego z posiadaczami mocy trzeba brać głównie pod uwagę. Tylko i dlaczego? - Zastanowił się na głos rozglądając po otoczeniu i przykładajac palce do brody w geście zastanowienia. Po dłuższym czasie spojrzał w stronę staruszki, która pokazała się na widoku. Staruszki to zwykle był klasycznie zwany osiedlowy monitoring. Była więc szansa, że sama co nieco może wiedzieć. Jun postanowił więc zawołać swoją partnerkę oraz wyruszyć na spotkanie miłej starszej pani aby zadać jej parę pytań i posłuchać co ona ma w tej sprawie do powiedzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 24/01/2017
avatar
Policjanci, skoro tymczasowo niepotrzebni w śledztwie Agencji, postanowili skupić się na własnych metodach. Jedynie funkcjonariusz, z którym rozmawiał rudy detektyw, powiedział mu jeszcze, żeby przyszli za jakiś czas po notatki na temat ewentualnych dawnych zaginięć w tej okolicy. Sami zaś postanowili potwierdzić lub zaprzeczyć obecności istot ludzkich, które mogłyby być odpowiedzialne za to wszystko; z jednej strony mogli to być sprytni żartownisie, z drugiej Obdarzony mający interes w przeszkodzeniu budowie, a z trzeciej - faktycznie duch. Wielu Japończyków było wciąż przesądnych, a okoliczności święta Obon nie sprzyjały podchodzeniu do sprawy jedynie na płaszczyźnie wiary w to, co oferuje świat materialny. Tak czy inaczej, każde wyjście z sytuacji coś wniesie do samej sprawy - zarówno istnienie śladów wskazujących na działalność człowieka, jak i ich zupełny brak. Agencji jednak nie wezwano tu bez powodu; gdyby z góry założono, że to wszystko jest wynikiem akcji zwykłego człowieka, detektywi nie zostaliby przysłani.
Niemniej jednak, ciężko wykluczyć możliwość, że faktycznie gdzieś pod ziemią była zamknięta przestraszona mała dziewczynka, tylko jak się tam znalazła?
Po krótkiej pogoni w wydaniu Kyōki i po tym, jak starsza pani odgarnęła zasłonę w oknie, cichy głos rozległ się znowu.

„Mamo?”

Staruszka przybrała minę, jakby przywidziało jej się coś, czego najbardziej na świecie nie chciała zobaczyć bądź usłyszeć, a chude, pomarszczone palce zakończone pomalowanymi na jasny, delikatny róż paznokciami, zacisnęły się na odgarnianej zasłonie. Kobieta dostrzegła, że detektyw spogląda w jej stronę, jednak nic nie zrobiła, jedynie odwzajemniała jego spojrzenie i gdy wraz ze swoją młodą partnerką ruszył w kierunku bloku, w którym staruszka mieszkała, odprowadzała ich wzrokiem. Drzwi do klatki schodowej były otwarte i zablokowane, by czasem nie mogły się zamknąć, natomiast drzwi do jednego z kilku mieszkań, z którego zresztą zerkała staruszka, opatrzone były plakietką ze znakami, które odczytać można było jako „Maeda”.
Detektywi nie musieli nawet pukać; gdy tylko pani Maeda usłyszała kroki na klatce schodowej i zobaczyła wyższą sylwetkę przez judasza, od razu otworzyła drzwi, czemu towarzyszyło kilka skrzypnięć, zgrzytów i pobrzękiwania. Fakt faktem, okolica nie należała do najbardziej bezpiecznych w mieście. Ubrana była w wyblakły i powyciągany już sweter z golfem oraz ciemną, długą spódnicę, a gdy ukłoniła się na powitanie, kilka kosmyków z luźno upiętego koka wyślizgnęło się i opadło na drobne ramiona.
- Nazywam się Maeda. Proszę, wejdźcie do środka. - Wpuściła ich szybko, jakby niecierpliwiła się lub chciała uniknąć bycia celem plotek. Zamknąwszy drzwi poczekała, aż dwójka z agencji zdejmie buty i zaprowadziła ich do salonu.
- Chcielibyście herbaty? A ty, słoneczko? Zjadłabyś ciastko? - Staruszka z czułością spojrzała na Kyōkę. - Piękna kobieta z ciebie wyrośnie za parę lat. - Skinęła głową, zaraz przywołując się jednak do porządku. - Przepraszam, ja… Uważam, że możemy nawzajem sobie pomóc. - Popatrzyła po detektywach z nadzieją i smutkiem w oczach, jednak też z czymś, co wskazywało, że nie jest do końca zdrowa w swoich słowach i myślach.
- Wiele lat temu zaginęła moja najdroższa Aya-chan… A teraz wróciła do mnie i robi bałagan na zewnątrz. - Zerknęła znowu w kierunku okna, tym razem zasłoniętego. Zależnie od wcześniejszej odpowiedzi w tej chwili albo poszła po herbatę i ciastka dla gości (cały czas rozprawiając żywo sama ze sobą o tym, jak dobrze wypić coś ciepłego, gdy temperatury wieczorami spadają), albo została przy nich.
- Proszę mi powiedzieć, że nie jestem szalona. - Powiedziała nagle z przejęciem w głosie, wpatrując się w Jun’ichiego tak, jakby wierzyła, że mężczyzna może rozwiązać wszystkie jej problemy w mgnieniu oka. - Opowiadałam o tym przyjaciółkom, ale mówiły, że umysł na stare lata odmawia mi posłuszeństwa. Ale ja wiem, że ona gdzieś tam jest. Teraz jestem tego pewna. - Kolejny raz wzrok kobiety powiódł do okna. - Szukałam jej, kiedy tych robotników nie było, ale nie mogłam jej znaleźć. Jedyne miejsce, do którego nie mogłam wejść, to kanały… Studzienki były zbyt mocno zamknięte jak na moje kości. Proszę… Powiedzcie mi, że ona naprawdę tam jest. Że mnie nie nienawidzi… Nie chcę umrzeć ze świadomością, że byłam złą matką!


Wskazówka: zajmijcie się przez jakiś czas rozmową ze staruszką (jakieś 2 kolejki na oko, ale to zobaczymy). Potem dostaniecie dokładną odpowiedź na jedno z pytań Juna.
Dla Kyōki: proponuję ci w swoim poście tak czy inaczej opisać poszukiwania w którymś (bądź obu) opisanych miejsc. W związku z tym, że dostałem informację o tym, że możesz trochę zwieszać, póki co pokieruję Kyōką jako npc, ale tak, żeby ci za wiele nie narzucać. Po prostu dołącz jak będziesz mogła, a tymczasem popiszę jedynie z Junem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Klubu
Liczba postów : 154
Join date : 07/10/2016
avatar
Ostateczne ustalenia: prowadzimy dalej jako retrospekcję, w razie czego mogę używać Kyouki jako NPC a userka prawdopodobnie dołączy, zatem Jun - zapraszam do pisania. Przypominam o balu i o tym, że macie możliwość pisania w normalnej fabule.

_________________

U W A G A
Carlo słabo mówi po japońsku. Tekst pisany błędnie oznacza, że chłopak posługuje się japońskim. Poprawny język oznacza mowę po angielsku lub włosku.


aktualna lokalizacjagłos#a67d3d - kolor mg


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Zabawa w chowanego [Jun'ichi i Kyouka - misja]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Misja #8 | Ucieczka z KOLCa | Zapowiedź {odroczona w czasie}
» Zabawa forumowa: Oceń kawałek
» Warframe
» Zabawa w kotka i myszkę
» Verter [Misja Policji Magicznej]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Offtop :: Stolik artystów :: Rozgrywki-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.