Share | 
 

 Magazyny na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
Ciche miejsce, do którego zazwyczaj nikt się nie zapuszcza. Ot - zwykłe magazyny, przestronne i pełne towarów, które co rano rozwożone są do odpowiednich sklepów czy nabywców. Leżące na terenie niczyim nie należą ani do Mafii, ani do żadnej innej jednostki - dlatego też lepiej jest zachować ostrożność i nie czuć się zbyt pewnie.

Notatka dotycząca chęci wymiany towarów przyszła dość niespodziewanie do Czarnych Jaszczurek. Tajemniczy nabywca oferował kamienie szlachetne po niezwykle atrakcyjnych cenach - z całą pewnością Mafia mogłaby je odsprzedać z ogromnym zyskiem. Przysłani mężczyźni nie zastali jednak nikogo w magazynach - zamiast tego drzwi zamknęły się tuż za nimi, a tuż przed tym, jak uderzyły z głuchym łomotem o framugę, do środka wrzucono rozpylającą gaz puszkę. Mężczyźni, mimo starań, nie dali rady utrzymać się na nogach - gaz usypiający działa zawsze i wszędzie.
Obudzili się związani i rozbrojeni, przywiązani do metalowych wsporników utrzymujących dach konstrukcji. Na razie są sami, w magazynach leży tylko masa przykrytych brezentami pudeł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarna Jaszczurka
Liczba postów : 85
Join date : 15/01/2017
avatar
Pajac nie spodziewał się większych kłopotów - prosta misja, bezproblemowy handel i do domu! Teraz musiał jeszcze wyprowadzać psa, kiedy Alek był w pracy, ale przyjął to jak dar z nieba. Kochał psy a spacery sprawiały mu dużą przyjemność, tym bardziej powinien się pospieszyć, by szybko wrócić! Nie spodziewał się w ogóle zasadzki, czemu ktoś miałby kłamać i po co polować na zwykłe Jaszczurki, które w mafii nie miały większego znaczenia? Jakby się zasadzali, to z pewnością na szefa! Albo kogoś mu bliskiemu. Najpewniej ktoś po prostu potrzebował pilnie pieniędzy!
Dlatego wszystko co się wydarzyło sprawiło, że oniemiał na chwilę i nawet nie zdążył nic zrobić, gdy gaz się uwolnił. Ostatnia rzecz, którą pamiętał, to padanie bez sił na posadzkę, ciemne plamy przed oczami i koniec, film się urwał. Nie czuł, jak przywiązywano go do wspornika ani jak go przeszukiwano wcześniej. Kiedy otworzył oczy, musiał chwilę walczyć o odzyskanie ostrości widzenia. Kręciło mu się nieco w głowie i ciężko było mu się skupić, ale zdołał dostrzec Johannesa, który był w podobnej co on sytuacji. Chciał mu pomachać, ale to właśnie wtedy zorientował się, że ręce ma unieruchomione, ograniczył się więc do uśmiechu.
- Hejo, Johannes-kun! Coś nam słabo idzie, czyż nie? - spytał, szczerząc zęby do towarzysza. - Nie masz przypadkiem żadnego fajnego i przydatnego ostrza w rękawie, by nas uwolnić? - Co prawda w to wątpił,ale zawsze mógł spytać! Sam naciskał na więzy ręką i poruszył nogą, jednak nie czuł znajomego ciężaru swoich noży. A szkoda, to były dobre noże. Ciężko mu będzie znaleźć kogoś, kto zrobi mu podobne, zwłaszcza teraz, kiedy stawiano głównie na broń palną. Właśnie, tę chyba również mu zabrano, no cóż.
- Kiedyś w cyrku mieliśmy gościa, który z każdych więzów umiał się wydostać! Był niesamowity, mówię ci, szkoda, że nie uwięzili go z nami. Raz dwa, już wolny! Widownia go uwielbiała, to było jak czary. Choć ja też miałem dużo oklasków, żebyś nie myślał! Też trochę jednak umiem, nie chwaląc się. Ale bardziej w akrobacje i takie tam... W sumie kiedyś nam ten człowiek nawet tłumaczył, jak to robi - za kulisami rzecz jasna! Bardzo mnie lubił i próbował mnie uczyć, ja go zresztą też lubiłem, ale nie miałem okazji ćwiczyć! A szkoda... - ciągnął swoją opowieść, nie zważając na to, w jakiej sytuacji się znalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 9
Join date : 28/08/2017
avatar
W odróżnieniu od Pajaca, Johannesowi cała ta otoczka wydawała się odrobinkę zbyt podejrzana. Tak tanio sprzedać klejnoty? To aż się prosiło o jakąś zasadzkę, tak też - w odróżnieniu od Yoshirō się nieco przygotował. Wziął swój karabinek automatyczny i zapakował do futerału, przez co wyglądał nieco jak jakiś zagraniczny gość z symfonii z skrzypcami. Przynajmniej w ten sposób mógł się "Wtopić w tłum"... Gdyby to się zdało na cokolwiek. Kiedy tylko wyczuł gaz było już za późno, zarówno na sięgnięcie po karabinek, jak i pistolet. Bardzo szybko znalazł się na kolanach, a potem na ziemi nieprzytomny. Nawet nie próbował zbytnio się opierać, bo wiedział, że to bezcelowe.
Obudził się, tak jak myślał zresztą, przywiązany do jakiejś kupy metalu więzami. Szybka chwila by ogarnąć zmysły, wyostrzyć słuch, węch... Nie słyszał jakichkolwiek dźwięków zdradzających gdzie by mogli się znajdować, no może poza oddechem osoby za nim, najprawdopodobniej także przywiązanej. Zapach za to wskazywał na typowe pomieszczenie magazynowe, więc ten także na zbyt dużo się nie zdał. Otworzył powoli oczy, które zdradziły mu to samo co węch. Znajdowali się w jakimś pomieszczeniu magazynowym, przywiązani do jednej z kolumn wspierających dach całego budynku. Poruszył rękoma i od razu wyczuł moc więzów - raczej standardowe, typowo mocne, dobrze go ściskające.
I pewnie by tak dalej się zastanawiał nad wyjściem z sytuacji, gdyby nie Pajac, który odrobinkę go wytrącił z biegu myśli i zmusił do przewałkowania parę spraw od nowa.
- Bo na pewno by nas nie przeszukali i nie zabrali wszelkich niebezpiecznych przedmiotów, które mogłyby nam pomóc w ucieczce, co nie? - Wysączył z dużą dozą ironii, próbując wrócić do swojego toku myślenia.
Tylko był jeden problem w postaci jego kompana, dalej wydobywającego z siebie słowotok... Niemiec Prusak już miał się pogodzić z faktem zamęczenia swoich uszu, kiedy opowiastka Yoshirō przypomniała Johannesowi o tym, iż Japończyk wcześniej pracował w cyrku... No i na dodatek jeszcze mówił o jakimś gościu, który uczył odwiązywania się!
- Ja nie miałbym nic przeciwko jakbyś teraz poćwiczył to odwiązywanie się, wiesz? - Przerwał jego historię i odwrócił głowę w jego kierunku. Miał nadzieję, że teraz się zamknie i faktycznie zacznie coś robić, a najlepiej to, co Johaś powiedział...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 22
Join date : 17/06/2017
avatar
Zgodnie z rzutem kostką - próby rozwiązania się pajaca doprowadzają jedynie do otarcia sobie nadgarstków, które zaczynają lekko krwawić, w dodatku Yoshirou od tej pory przeszkadzać będzie średni w natężeniu ból

Całe miejsce było w naprawdę słabym stanie technicznym. Johannes szybko mógł odkryć, że na głowę i twarz spadają mu miarowe krople wody -
najwyraźniej podczas ostatniego deszczu trochę jej się zebrało na dachu i teraz spokojnie spływała sobie, zupełnie nie przejmując się, że moczy kogoś pod spodem. Mężczyźni siedzą przywiązani do dwóch różnych belek - widzą siebie, jednak nie widzą na wzajem swoich więzów. Pod ścianami walały się skrzynki i luźne towary przykryte plandekami, jednak dokoła nie było zbyt czysto - można powiedzieć, że magazyn był opuszczony, bo podłogę pokrywał kurz i pył, dokoła walały się też śrubki czy metalowe wkręty. Youshiro - jeśli tylko się przyjrzy - może dostrzec leżące tuż za Johannesem potłuczone lustro - najwyraźniej podczas transportu przedmiot wymsknął się komuś z rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarna Jaszczurka
Liczba postów : 85
Join date : 15/01/2017
avatar
Cóż za błyskotliwą myśl wyraził Johannes! Pajac aż rozchylił usta w zaskoczeniu, gdy ten mu przerwał, ale zaraz uśmiechnął się szeroko. Cóż mu szkodziło spróbować? Nic ostatecznie nie tracił, a mogli tylko zyskać! Wytężył umysł, starając się przypomnieć sobie szczegóły i wskazówki dawnego znajomego.
- Jak cię przywiązują całego w tułowiu, to można nabrać powietrza, żeby po wypuszczeniu go, mieć trochę luzu! I luz się robi, jak używają za dużo liny... o, to drugie może nam pomóc! - zerknął za siebie, by zobaczyć, jak związane były jego ręce - sznur wokół nadgarstków zdecydowanie nie był pojedynczą pętlą. Zaczął ruszać powoli dłońmi, przesuwać nawet o milimetry więzy, to je napinać, to znów zwijać dłonie, by zajmowały jak najmniej miejsca, starając się wyczuć, czy liny faktycznie się luzują i zsuwają. Gdy tylko poczuł nieznaczne ocieranie się o skórę, naparł na nie, próbując wysunąć choć jedną dłoń.
Jedynym skutkiem jego działań były sznury wpijające się w nadgarstki i ocierające o skórę, zostawiając wrażenie nieprzyjemnego pieczenia. Miał nadzieję, że nie poranił się za mocno - krew spływająca po rękach wcale niczego nie ułatwiała a zakrzepy na linie też nie brzmiały dobrze. Ale miało to wszystko jedną zaletę! Ból oznaczał czucie, a to znaczyło, że nie miał odciętego krążenia i nadal będzie mógł manewrować palcami, nawet mimo bycia związanym.
- Nie idzie... ej, Johannes-kun! Tam za tobą coś się błyszczy, to nie jest szkło? Myślisz, że sięgniesz tam stopą albo coś? Sporo tam tego jest, może jak sięgniesz, kopniesz do mnie jakieś? Chociaż trzeba podnieść... Możesz przykucnąć? Ja chyba... - wyciągnął połączone ręce jak najdalej do tyłu, jak mógł, by zrobić między nimi a plecami luz i zsunął się w dół, próbując dojść chociaż do półsiadu. Dziękował w myślach swojej elastyczności wyrobionej w pracy i spojrzał wyczekująco na towarzysza.

// Nieco krótko, wybaczcie. Nie było żadnych szczegółów co do tego, jak zostali związani, więc sobie dopowiedziałam, bo za późno na pytania... jak coś będzie nie tak, to daj znać i zmienię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 9
Join date : 28/08/2017
avatar
Gdy Yoshirō próbował się odwiązać, Johannes zdał sobie sprawę z tego, że na jego twarz kapie woda. Zapewne normalny człowiek uznałby to za całkiem irytujące. W końcu on próbuje się skupić i wymyślić jakiś sposób na wydostanie się z tej jakże problematycznej sytuacji i mogłoby się wydawać, że opadające na jego twarz krople tylko by mu w tym przeszkodziły... Należy jednak pamiętać, że to Johannes. On może sobie trochę nie zdawać sprawy z tego, że dokładnie w tym momencie na jego twarz kapie woda, bo jest zbytnio zamyślony.
I dokładnie tak było. Także siedział jak ta sierota, myśląc i badając wzrokiem pomieszczeniem czy przypadkiem czegoś nie było, w końcu usłyszał głos pajaca, który coś do niego mówił. Szkło? Za nim?
- Coś spróbuję zrobić. - Odpowiedział i spróbował jakoś wyjrzeć w kierunku pajaca czy przypadkiem nie ma możliwości dokładnego spojrzenia gdzie jest to szkło czy kawałek lustra. Następnie spróbował jakoś je wziąć nogami lub zniżyć się do siadu i wziąć je rękoma, w zależności od tego jak było można to zrobić. Starał się przy tym objąć je w miarę mocno, by nie go nie opuścić, ale uważając by nie rozciąć sobie żyły lub tętnicy. Na ból się już dawno uodpornił, ale nie miał zamiaru się wykrwawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 22
Join date : 17/06/2017
avatar
Johannes po skomplikowanej ekwilibrystyce, którą wykonał jest nieco obolały, ale cel został osiągnięty - udało mu się nogą trafić na jeden ze szklanych odłamków, który przesunął w swoją stronę. Po kucnięciu okazało się, że na szczęście sięga rękoma i może go podnieść, a tym samym spróbować się uwolnić.
Kto jednak kiedykolwiek przecinał coś szkłem mając związane ręce, ten wie, że nie jest to takie proste. Choć Johannes uważał nieco poranił sobie dłonie - jednak są to rany płytkie i niegroźne, jednak leci z nich trochę krwi, a ból również przeszkadza.
W tym momencie obu panów doszły podniesione głosy, rumory i odgłosy szarpaniny. Najwyraźniej w pomieszczeniu obok, które - o czym nasi bohaterowie nie mieli prawa wiedzieć - czasem bywało biurem, doszło do kłótni porywaczy. Kiedy rozległ się wystrzał, dźwięk rozszedł się echem po całym magazynie. Po nim nastała cisza.
Niski, drobny mężczyzna wpadł do pomieszczenia. Był umazany krwią - tą, która trysnęła na niego w momencie strzału - a w ręku trzymał broń. Kiedy zbliżył się do mężczyzn stanął w pewnym oddaleniu, aby móc patrzeć na nich obu i równocześnie żadnego nie mieć za plecami.
- To wasza wina! - krzyknął wymachując pistoletem. Miał rozbiegany wzrok i uśmiechał się, jak ktoś szalony... Lub przerażony. - Miało być prosto, miało być dobrze! Mafia miała chcieć zapłacić okup i mieliśmy być bogaci, do końca życia ustawieni! A oni nam grożą!!! - Najwyraźniej młody wygląd nie był przypadkiem - mężczyzna mógł mieć góra dwadzieścia kilka lat i wyobrażenie o świecie przestępczym zaczerpnięte z filmów o słabej jakości. - J-j-ja... Muszę was zabić! - Wycelował trzęsącymi się dłońmi, jednak chyba nie mógł się zdecydować, który z mafiozów ma być jego celem, dlatego przenosił uwagę z jednego na drugiego.
Johannes poczuł, że jego więzy puszczają - nadciął je wystarczająco, aby móc się uwolnić. Yoshirou zaś jest na dobrej drodze - jego więzy znacząco się poluzowały, choć mężczyzna zrobił to trochę na czuja, to jeśli postara się jeszcze trochę, na pewno mu się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czarna Jaszczurka
Liczba postów : 85
Join date : 15/01/2017
avatar
Yoshirou patrzył z nadzieją na poczynania Johannesa, kibicując mu w duchu i uśmiechając się szeroko. To była ich szansa! A jego kolega całkiem nieźle sobie radził W teorii powinien poczekać cierpliwie, aż ten uwolni siebie i jego, ale cierpliwość nie była zaletą, którą posiadał. Zresztą miał całkiem dobre ćwiczenia na podszkolenie się z uwalniania się z więzów! Starał się przypomnieć sobie wszystko, co mówił jego stary kolega. Próbował też korzystać z logiki, choć to nie była jego mocna strona. Cieszył się, że ma długie i elastyczne, wyćwiczone palce - zaczął szukać nimi węzła. W końcu lina trzymała się właśnie przez niego! W końcu go namierzył i starał się nieco poluzować, wciskając palce w szpary i napierając na nie, ale utrudniony dopływ krwi i rany na nadgarstkach nie ułatwiały sprawy, choć starał się je ignorować. I był na dobrej drodze, czuł to - ale wtedy właśnie hałasy zza ściany czy też raczej ich źródło postanowiło przybyć do nich.
Nie był to pierwszy raz, kiedy grożono mu bronią, wolał jednak wtedy sam nie być przywiązany i mieć możliwość obrony... czy też ataku, wiadomo w końcu, że to on działa najlepiej. Mimo wszystko, to była akcja, a choć umysł pajaca nieraz działał nie tak szybko czy błyskotliwie jak innych ludzi, to miał duże doświadczenie i w sytuacjach zagrożenia, automatycznie szybko przeanalizował sytuację. Johannes miał większą szansę na uwolnienie się dostatecznie szybko. Młodzieniec grożący im bronią był zrozpaczony, a to nigdy nie był dobry znak. Mógł zrobić coś głupiego, nie panując nad sobą. Widać było, że jest zielony w tych sprawach i raczej nie parał się za często w brudnych interesach. Póki co powinien go rozproszyć i skupić na sobie jego uwagę, dając tym samym czas Johannesowi, by ten go obezwładnił.
- To nasza wina, że nas porwaliście? - zdziwił się głośno. - A to chętnie naprawimy, jakbyś nas uwolnił! No i jakbyś chciał, by zapłacono za nas okup, to chyba trzeba by porwać kogoś ważnego, nie sądzisz? Chociaż to chyba byłoby dla was nieosiągalne... no ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem... czy tam rozlaną krwią. - Spojrzał na czerwone plamy, którymi był pokryty. - Chyba niezbyt się dogadywaliście, co? Szkoda kolegi... No ale trudno! Ale wiesz, zabijając nas, tylko sobie u mafii grabisz. Znaczy mało obchodzimy przywódców, to prawda, ale chodzi o sam fakt, że nie można bezkarnie zabijać jej członków! Wiesz, nauczkę dla innych z ciebie zrobią. Trzeba utrzymywać reputację. - Nawet nie myślał, o czym mówił, po prostu gadał, co mu ślina na język przyniesie swoim zwykłym, pogodnym tonem. Czy bał się śmierci, wycelowanego w siebie pistoletu? Ciężko mu było stwierdzić, ale nie chciał wcale umierać - miał ludzi, którym na nim zależało i nie chciałby ich skrzywdzić. Ale ufał swojemu towarzyszowi i... w chwili obecnej nie mógł wiele zrobić więcej, więc czemu przejmować się czymś, na co nie miał wpływu? Robił, ile był w stanie i z tego już był zadowolony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 9
Join date : 28/08/2017
avatar
Już sama próba wyciągnięcia nogi, a co za tym idzie, niezbyt naturalnego rozciągnięcia stawów sprawiła Johannesowi pewien ból, choć w porównaniu z raną postrzałową taka gimnastyka była niczym. Tak czy owak, niewygoda rosła z każdą próbą wyciągnięcia się coraz bardziej, aż w końcu, kiedy osiągnęła apogeum, mężczyzna poczuł jak sięga czubkiem buta o wcześniej wspomniany kawałek.
- Mein Gott... - Powiedział cicho. Gdyby był wierzącym, zapewne w tym momencie zacząłby się modlić do Boga o pomoc. Jednakże nim nie był, więc na zwykłym komentarzu poprzestał.
Miast dalszych rozważań zaczął powoli, cisnąć czubkiem buta na szkło, by przypadkiem mu nie uciekło, przyciągać je do siebie. Szło mu to niezgrabnie z powodu bólu oraz niezbyt dobrej pozycji do jakiejkolwiek manipulacji kończynami, ale dopiął swego. Przyciągnął ostry kawałek wystarczająco blisko, by móc kucnąć i złapać go dłonią... Choć tutaj odczekał parę sekund i dał stawom moment na powrót na swoje miejsce, by przypadkiem mu jeszcze jakiś nie wyskoczył. Dopiero po takiej przerwie obniżył się i złapał ostrożnie dłonią szkło. Jak się spodziewał - już po samym wzięciu się pokaleczył. Czuł jak strużki ciepłej krwi zaczynają spływać mu po dłoniach, a także otwierające się rany, choć na jego szczęście płytkie. Jeszcze brakowało by sobie coś zrobił w narzędzia prac... To znaczy, ręce. Biorąc głęboki wdech poprawił drugą dłonią - też ją sobie kalecząc - pozycję kawałka lusterka, po czym zaczął trzeć nim o więzy. Akurat w tym momencie też usłyszał strzały. Tak, to na pewno były strzały. Słyszał je na tyle często, że wiedział jak je odróżnić od zwykłego huku.
Spojrzał chłodno na mężczyznę stojącego przed nimi, ukrywając za pokerową twarzą desperację związaną z jak najszybszym odwiązaniem się. Czasami w jego zawodzie takie uczucia jak strach czy właśnie desperacja były potrzebne. Głównie po to by przypadkiem nie dać się zabić, w końcu co lepiej motywuje od strachu przed śmiercią?
Już miał się sam odezwać w kierunku porywacza, lecz Yoshirō go wyręczył. Dzięki temu mógł się skupić na jak najszybszym przecięciu więzów, a nie fakcie, że właśnie ktoś macha przed nim naładowaną bronią. Czuł jak już sznur puszcza i w zasadzie mógłby doskoczyć do porywacza, ale wolał poczekać aż się chociaż zbliży lub zrobi faktycznie coś, po czym trzeba byłoby go unieszkodliwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 22
Join date : 17/06/2017
avatar
Młodzieniec trząsł się tak bardzo, że pistolet w jego rękach cały skakał. Teraz już otwarcie płakał - najwyraźniej cała sytuacja go przerosła, a słowa Yoshirou, które uświadamiały mu, w jak nieprzemyślaną akcję się wdał, tylko jeszcze bardziej wytrącały go z równowagi.
- Jeśli was puszczę... Na pewno im o mnie powiecie! I tak mnie znajdą! - Jego krzyki darły powietrze i mimo, że słowa pajacyka były rozsądne, niestety nie wywołały w chłopaku dobrej reakcji - teraz odwrócił się w stronę tego, który do niego przemawiał i wycelował w niego, starając się najwyraźniej unieruchomić rękę. Na szczęście dla Jaszczurek, dzieciak wydawał się jeszcze gorszym strzelcem niż porywaczem, bo broń dalej latała i chyba tylko cudem mógłby któremuś z nich zrobić krzywdę. - P-przykro mi, naprawdę.
Huk wystrzału mógł na chwilę ogłuszyć mężczyzn - ogromna przestrzeń wytworzyła echo, tak więc dźwięk rozniósł się w wielkim zwielokrotnieniu. Jednak Yoshirou nie poczuł bólu - młodzieniec faktycznie nie wycelował zbyt dobrze i strzelił kilka metrów w bok od niego, kula utkwiła więc w stalowej konstrukcji magazynu. Dzieciak jest rozkojarzony, minie moment, zanim się zbierze w sobie - jeśli przypuścić atak, to jest to najlepsza chwila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Magazyny na uboczu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next
 Similar topics
-
» 017. Licytacja magazynów
» Opuszczone magazyny
» Stare magazyny JTC
» Dom na uboczu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Isogo-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.