Share | 
 

 Magazyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :

Magazyny te znajdują się kawałek od portu Jokohamy i nie bywają już używane do czystych interesów. W znacznej części są one wykorzystywane przez Mafię oraz pomniejsze organizacje, na przykład do dobijania targów lub przechowywania różnych towarów. Do dyspozycji są tutaj nie tylko same budynki magazynów, ale też dźwigi oraz spora przestrzeń na środku wydzielonego ku temu obszaru lądowisko dla helikopterów, które aktualnie jest po prostu wykorzystywane do składowania kontenerów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Nie czuł żadnej traumy czy strachu po poprzednim spotkaniu w tym miejscu z Dostojewskim. Dla niego użycie Zepsucia było jednym z wielu razów, jednak nie znaczyło to, że miał zamiar używać go częściej. Przyjście w to miejsce wywołało u niego od razu wspomnienie tamtej nocy, ale niemal równie szybko zdominowały to myśli na temat licznych wymian handlowych, jakich pilnował w tym miejscu jako Zwierzchnik Mafii. Przyjechał w okolicę magazynów jednym z samochodów Mafii, którym często zmieniano rejestracje na inne, by nie były aż tak rozpoznawalne, z kolei jego towarzyszką była kobieta, którą ledwo znał. Niezbyt liczyła się dla niego znajomość, kiedy na pierwszym planie była praca, toteż postanowił bardziej skupić się na dobrym zgraniu ze sobą ich Zdolności. 
- Co powiesz na jakąś kawę jak skończymy, Kaneko-san? - Spytał zdecydowanie pewnym siebie tonem, gdy zmierzali bardziej w stronę portu. Nie zatrzymał wozu zbyt blisko samych magazynów, bowiem mogłoby to wzbudzić w ich celu jakieś podejrzenia. W związku z tym czekała ich krótka przechadzka, a według planu mieli jeszcze jakieś pół godziny do przybycia zdrajców. Patrząc na niespiesznie jaśniejące niebo, Chuuya pomyślał, że za około godzinę zacznie wstawać Słońce. Lubił oglądanie zarówno jego wschodów, jak i zachodów, zaś myśl o możliwości obejrzenia tego zjawiska w takim ładnym miejscu i w połączeniu z dobrze wykonaną pracą sprawiała, że na jego ustach igrał delikatny uśmiech. Zastanawiający był dla niego z kolei widok Misuzu trzymającej broń snajperską. Nie dlatego, że ktoś mógł ich zobaczyć, bo niezbyt była o tym teraz mowa, tylko raczej z tego powodu, że mijając ją na ulicy, nigdy nie pomyślałby o tym, że ta kobieta mogłaby kiedykolwiek mieć do czynienia z czymś tak groźnym. No ale pozory mylą. 
- To jesteśmy na miejscu. Tamten budynek po lewej to ten ze zdjęcia od szefa. - Wskazał ruchem głowy na betonową konstrukcję na przeciwko, a ściślej mówiąc - na wschód od bliźniaczego, w którym zostawiono ładunek i w którym miała się odbyć transakcja. Obie budowle były szare, gdzieniegdzie ich ściany były popękane, dach z kolei płaski, a okna grube, prawie przezroczyste. Powtórzył w głowie plan - Misuzu ma go pilnować z dachu, słuchać konwersacji przez słuchawkę bluetooth, a gdy zrobi się zbyt gorąco, mają za zadanie eliminację celu i poinformowanie przysłowiowych ludzi od brudnej roboty, że trzeba zająć się ciałami. 
- Oi, te szyby mogą być kłopotem. Gdyby moje metody perswazji miały nie działać, rozwalę je Zdolnością, to powinno ci trochę ułatwić sprawę, Kaneko-san. Tłumik jest? Wszystko się zgadza? Z tyłu powinny być schody, poczekaj na nich na mój znak. Ot, żeby na pewno nie widzieli. Nie ma co nadużywać Zdolności. Jej użyj na mój znak. To będzie jak już się zjawią. - Uściślił swój plan, będący w zasadzie kalką tego, do czego przywykł przez lata przynależności do Mafii. Z uśmiechem i drapieżnym błyskiem w oku spojrzał najpierw na kobietę, a później w kierunku miasta. Na samym głównym placu stały wciąż kontenery, jednak zupełnie inne niż te, które były tu, kiedy Chuuya walczył ze Szczurem. Tym razem były bardziej poukładane i raczej nie było między nimi ładunków wybuchowych. 
- No, gotowa? Kwestia chwili i po wszystkim. Powodzenia. - Powiedział dość łagodnie, po czym sam stanął na boku wspomnianego budynku, tak, by nie było go widać od strony wjazdu na ten teren ani przy wejściu do samego magazynu. Po jakimś czasie, w umówionej porze pojawił się przedstawiciel dostawcy broni i grupa siedmiu mężczyzn należących do Mafii. Weszli do magazynu, a Chuuya oczekiwał chwili, w której usłyszy, że rozmowa się zaczęła. 


// w akcji krótko, ale nie chciałem robić kilometrowego posta. W tej chwili jedyne co mogę zasugerować, to postawienie na czarny ubiór, bo jednak Zdolność Suzu działa te dwa posty i uznanie, że otrzymała matowoczarny model jakiejś snajperki. Bardziej z akcją polecimy potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
Ostatnimi czasy Misuzu miała aż za dużo wolnego. Nie, żeby przeszkadzała jej przerwa w pracy, ale bez przesady. W końcu jednak się udało, więc kobieta zmierzała w stronę magazynów. Nakahara Chuuya, który miał jej towarzyszyć był osobą, której ciężko było nie kojarzyć. Nie spodziewała się, że będzie miała okazję pracować z jednym ze Zwierzchników Mafii i, choć dobrze to ukrywała, czuła się nieco nieswojo. Nie zmieniło to jednak faktu, że dużo ważniejsza była dla niej praca, którą mieli wykonać. Zadbała oczywiście o odpowiedni strój - miała na sobie tylko czarne ubrania. Czarna koszula, czarna spódnica, czarne, cienkie rajstopy, czarne, płaskie buty... wszystko przypominało duszę losowego człowieka. Ludzie mają naprawdę beznadziejne dusze.
- Cóż... jeśli to nie jest dla pana problem, bardzo chętnie napiję się z panem kawy. - odparła na propozycję Nakahary. Rzeczywiście, nie ma nic lepszego niż kawa po dobrze wykonanej pracy. Chyba, że wino. I nie, nie zakładała niczego innego niż powodzenie. Nie denerwowała się ani trochę. W końcu czym tu się denerwować? Nawet, gdyby była potrzebna jej interwencja, przecież nie byłoby z tym problemu.
Gdy dotarli na miejsce, Suzu rozejrzała się po okolicy. Niezbyt uważnie, ale wciąż. Pokiwała głową, słysząc słowa Chuuyi. Plan był prosty i uporządkowany, a takie plany Suzu lubiła najbardziej. Czuła, że to będzie dobry dzień. Jeszcze raz, dla pewności sprawdziła, czy z bronią wszystko jest w porządku.
-Jeśli zajdzie taka potrzeba, rzeczywiście dobrze by było coś zrobić z tymi szybami. Wszystko jest jak trzeba, więc chyba mogę już wejść na schody. - skierowała się w stronę tychże schodów, jednak jeszcze na chwilkę się zatrzymała słysząc, że Chuuya ma coś jeszcze do dodania. - Gotowa. To będzie raczej szybkie. Dziękuję... i nawzajem, Nakahara-san. - teraz już spokojnie weszła na schody i upewniła się, że słuchawka działa. No, a niedługo kawa. I może pozwolę sobie na pączka.

//Siup, oto i jest krótki jak cholera niespecjalnie długi, ale post. Z sugestii skorzystałam, jak widać :>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Kostka:
Rzut 1: Suzu trafia wroga w klatkę piersiową bądź ramiona, wybór twój
Rzut 2: Chuuya może z powodzeniem zaatakować wroga


Na zgodę zareagował ledwie słyszalnym zadowolonym pomrukiem. Uważał się za dżentelmena, zatem był również zdania, że powinien zachowywać się właśnie w ten sposób wobec kobiety, zwłaszcza, że ta była starsza od niego i należało ją traktować z odpowiednim szacunkiem. Nie mógł powiedzieć, by miał nadzieję na to, że plan skończy  się pomyślnie, bowiem wiedział to doskonale, tak jak to, że może polegać i na sobie i na swoich ludziach. Mafia składała się z silnych osób, w związku z czym mógł mieć pewność, że wszystko pójdzie jak powinno. 
- Będzie szybkie. - Skinął głową i odprowadził Misuzu wzrokiem, po czym ruszył w swoją stronę. Czy przejmował się tym, że znowu na jego rękach znajdzie się krew? Absolutnie nie. Bardziej niż przypadkowi ludzie, których nawet nie znał zbyt dobrze, interesowała go lojalność wobec Mafii. Przedstawienie zaraz miało się zacząć, a Chuuyę ogarniała nie tyle ekscytacja, co zniecierpliwienie i wyczekiwanie całej zabawy. 
Na miejscu jako pierwszy pojawił się przedstawiciel dostawców broni. Nakahara nawet nie był zdziwiony tym, że był to kolejny osobnik, którego mógłby minąć na ulicy i nie pomyślałby, że ten zajmuje się brudnymi interesami. Mężczyzna na oko nieco wyższy od samego zwierzchnika, miał krótkie, ciemne włosy i twarz o kamiennym, nieporuszonym wyrazie, którą można by było zapomnieć, gdy tylko odwróciło się od niej wzrok. Był po prostu dość pospolitym człowiekiem w wieku może trzydziestu kilku lat, jednym z wielu stąpających po ulicach Jokohamy. 
Chuuya słyszał zbliżający się warkot silników przynajmniej dwóch samochodów i zareagował na to przesunięciem się bardziej w kierunku wody, postanawiając bardziej w tej chwili polegać na słuchu. Do jego uszu doszło otwieranie prawdopodobnie wszystkich drzwi w obu autach, a potem też zatrzaskiwanie ich i kroki kierujące się do magazynu na przeciwko tego, za którym krył się Chuuya. Te z kolei zaraz zastąpiło odbijające się echem stąpanie po budowli, której nawet jedna trzecia nie została przeznaczona na przechowywanie broni. Kapelusznik prychnął cicho z pogardą w reakcji na pewność siebie i beztroskę jego celu, natomiast zaraz, odczekawszy chwilę, ruszył w kierunku drugiego magazynu pewnym siebie krokiem, mruknąwszy do słuchawki, przez którą miał się komunikować z Misuzu, że powinna się przygotować.  
- Himura. - Zaczął głosem dość pogodnym, jednak naraz sugerującym, po co tu przyszedł. Jedno słowo wypowiedziane przez Nakaharę przerwało łoskot mający źródło w broni, jaką oglądali i sprawdzali ludzie powiązani ze zdrajcą. Nie spodziewał się, że zaczną to robić tak szybko; widać jednak nie czuli się aż tak pewnie, jak Chuuyi się wydawało. Uniósł brew na widok dwóch karabinów automatycznych, jakie wymierzyli w niego ludzie Himury, zapewne z winy odruchowej reakcji na zaskoczenie. 
- Nie, to nie jest dobry pomysł. Na każdy strzał odpowiem czymś ciekawszym, panowie. - Rzucił kpiąco i uniósł dłoń w geście, który nakazywał wyraźnie zatrzymanie się. Jego główny cel zrobił kilka kroków w tył, przybierając wyraz twarzy świadczący o tym, że rozważa sposób ucieczki. 
- Himura, nie uważasz, że powinieneś okazać Mafii większą wdzięczność? To dzięki nam masz wszystko. - Przypomniał mężczyźnie kąśliwie.
- T-ty... - Zaczął tamten, widocznie zbliżając się do ładunku, a wyrzucając z dłoni plik banknotów. - Nie zrozumiesz, jesteś za młody. Chcę pokazać, jak wielka może być Mafia... a do tego muszę obalić aktualnego szefa! Ogranicza nas. Moglibyśmy mieć całe miasto i-- 
Mężczyzna nie miał szansy dokończyć swej wypowiedzi, bowiem przerwał ją odgłos tłukących się szyb. Obecna tam grupka skuliła się w różnych odstępach czasu, kilku jej członków, stojących najbliżej okien, zakryło twarze przed odniesieniem ran. 
- Dosyć. - Warknął Nakahara, który przed chwilą przy pomocy swojej Zdolności uderzył w ścianę budynku na tyle mocno, by szkło ucierpiało, ale sam beton nie. Sam z kolei nie musiał martwić się odłamkami półprzezroczystej materii, bowiem wokół swojego ciała zakłócał pole grawitacyjne tak, by nie zostać zranionym przez kawałki okna. - Powinieneś dobrze wiedzieć, jaka kara spotyka zdrajców, którzy i tak niewiele znaczyli. Mafia ma dosyć ciebie i wszystkich twoich przekrętów. - Chuuya utrzymywał cały czas kontakt wzrokowy z Himurą, podobnie zresztą miała się sprawa agresywnego tonu, jakim do niego mówił. Widział, jak pod jego celem uginają się nogi, jednak nijak na to nie zareagował. 
- Ale... Ja..Ja mam rodzinę! - Głos mężczyzny przeszedł niemalże w rozpaczliwe wycie. Chuuya teatralnym gestem zakrył ucho, w którym miał słuchawkę i przy okazji włączył ją, robiąc zniesmaczoną minę. 
- A, a, a~ - Pokręcił głową. - Taka była twoja decyzja. Czy to ja cię do niej zmusiłem? Teraz wy wszyscy spotkacie się z losem. Właśnie w tej chwili. - Poczekał, aż padnie pierwszy strzał i wykorzystał chwilę nieuwagi grupy, by dobyć noża i szybko zbliżyć się do jednego z podwładnych Himury i podciąć mu gardło. Przy pomocy Zdolności uchronił się przed strumieniem krwi, bo choć był przyzwyczajony do jej widoku i słodkawego, odpychającego zapachu, to jednak wolał mieć jak najwięcej ubrań pozbawionych plam po posoce. Zaraz w budynku zapanowało piekło - powietrze przecinane było pod różnym kątem nabojami, które tym razem nie trafiły Nakahary chroniącego się Zdolnością, a jedynie odbijały się od ściany lub kończyły swój żywot jako łuski na betonowej posadzce już za granicami magazynu. 

(1/3)
// Z ośmiu ludzi Himury padło dwóch. Zostaje ich zatem sześciu i przedstawiciel handlarzy, którego pozbywać się w zasadzie nie trzeba.

_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
Robiła, co robić miała. Obserwowała całe zajście z dachu, wcześniej przygotowując broń, by w każdej chwili mogła jej użyć. Musiała jednak przyznać, że nie spodziewała się, że w ogóle zajdzie taka potrzeba. Nie oznaczało to, że była na to zupełnie nieprzygotowana, po prostu sądziła, że ci ludzie nie są na tyle głupi, żeby chcieć brnąć w to dalej. W końcu kto byłby aż tak tępy, żeby próbować się bronić, gdy już nie ma szans, żeby się wykręcić? Strata czasu. Jednak, jak się okazało, Himura zamiast dać sobie spokój, wolał się dalej bawić w wielką pomoc dla Mafii. Gratuluję pomysłowości. Jakby chciał pomóc, to zająłby się czymś pożytecznym. Albo posprzątał chociaż. Nie ma w tym wielkiej filozofii, a o ile przyjemniej.
Po niezbyt długiej chwili Misuzu zauważyła, że Chuuya pozbył się szyb. Chociaż w sumie ciężko tego nie zauważyć. Westchnęła słysząc, co się tam dzieje. Idiota. Pomęczyła się trochę z celownikiem, ale na szczęście jej cel nie był z tych, którzy nie wiedzieli co ze sobą zrobić i bez przerwy się kręcili, więc nie było to dla niej bardzo problematyczne. Co jak co, ale utrudniania pracy nikt mu w tym momencie nie mógł zarzucić. Aż szkoda jej było, że nie mogła po wszystkim postawić mu kolejki za pomoc. Strzeliła. Trafiła w klatkę piersiową. Powinnam być z siebie dumna? Jedyna rzecz, która jej przeszkadzała, to fakt, że Himura krzyczał, że ma rodzinę. On sobie zasłużył, oni niekoniecznie. Że też nie pomyślał, że jak spieprzy, to nie tylko on będzie miał problem... ale cóż, to już nie sprawa Misuzu, która tylko miała nadzieję, że do tej rodziny nie zaliczają się dzieci. No, może jeszcze wkurzało ją to, że pod jej nosem panuje niemożliwy chaos i bałagan. Jak tylko to wszystko się skończy, z całą pewnością ktoś się tym zajmie, ale na tę chwilę nie zapowiadało się, żeby ktoś wstał i stwierdził "ja posprzątam". Rzadko kiedy ktoś tak mówił w zupełnie innych okolicznościach, ale to szczegół.
- Irytują mnie. - burknęła pod nosem, zapominając zupełnie o tym, że Nakahara mógł ją słyszeć. Co prawda nie mówiła niczego, co lepiej było ukryć, ale głośne myśli to głośne myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 465
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Kostka: 
Rzut #1: Suzu znowu się udaje w to samo miejsce (2)
Rzut #2: Chuuya dostaje kulkę

Szybko zaczął się chaos, jednak właśnie tego się spodziewał i było to dla niego coś oczywistego. Mieli w końcu do czynienia z ludźmi należącymi do Mafii, a powszechnie było wiadomo, że z nimi nie ma żartów. Prawie byłby dumny z tego, że miał gdzieś daleko pod sobą taką grupę, jednak gdyby był skłonny do zaoferowania im jakiejś rady, brzmiałaby ona "bądźcie bardziej zorganizowani". Czuł się prawie jak dorosły droczący się z grupką przedszkolaków. 
Powietrze wokół niego wszędzie przeszywały dziesiątki naboi, ale w znacznej części nie stanowiły dla Nakahary żadnego problemu poza tym, że hałas, jaki wywoływały, niesamowicie drażnił jego uszy i sprawiał, że tym bardziej chciał doprowadzić sprawę do finiszu. Dostrzegł, jak strzał, który padł z ręki Misuzu, przeszywa klatkę piersiową jednego z podwładnych Himury. Miało to miejsce praktycznie po tym, jak sam powalił jednego z przeciwników, z kolei na jej słowa zareagował cichym, rozbawionym prychnięciem i na krótką chwilę spojrzał w kierunku kobiety znajdującej się na dachu. 
Gdyby nie pewien mały szczegół, byłby bardziej skłonny do rozmyślania o tym, że poczuł pewną sympatię do tymczasowej partnerki, oczywiście nie licząc należącego się starszej od niego osobie szacunku. Jednak jako, że osobnik, którego parę chwil temu (jak się zdawało) wyeliminował, uniósł po raz ostatni pistolet i oddał drżącą dłonią strzał, Chuuya nie mógł się do końca oddać myślom o tym, kogo lubi a kogo nie. Nabój drasnął dość dotkliwie jego ramię, na co Nakahara zareagował wciągnięciem powietrza z głośnym świstem i złapaniem się za ranne miejsce ręką, po czym ruszył w pierwszym odruchu za najbliższą zasłonę, jaką okazał się być jeden z kontenerów. Niezbyt dobry wybór, bo naboje i tak przez to przejdą, ale też nie był znowu najgorszy. Chwilę odczeka, weźmie się w garść - w końcu wciąż był tylko człowiekiem - a potem chociażby pchnie strukturę na przeciwników. W najlepszym wypadku zgniecie przynajmniej kilku z nich. W międzyczasie usłyszał, jak kolejny zdrajca pada pod strzałem Misuzu. Musiał być cały czas na baczność i nie mógł pozwolić, by zwrócili na nią uwagę.

(0/3) - regeneracja użycia Zdolności, bo postać nie użyła tejże.


Edit 19.04.2017
Zlecenie zakończone szybciej po wspólnej decyzji uczestników. Skończyło się powodzeniem, zgodnie z rzutem kostką ze strony MG. Chuuya w kolejnym swoim wątku musi wspomnieć o leczeniu rany postrzałowej i o odczuwaniu związanego z nią bólu. 
zt x2

_________________


All the walls that you keep building
All this time that I spent chasing
All the ways that I keep losing you

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: ---
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Hirotsu przyglądał się magazynom, starając się oszacować straty poniesione w ostatniej klęsce żywiołowej. Nie komentował póki co, jedynie patrzył. Sztorm porwał część kontenerów w morze, inne porozbijały się, część została zalana, a słona woda zniszczyła zawartość. Maszyny również ucierpiały, żurawie miały połamane wysięgniki. Z pewnością będzie musiało minąć wiele dni, nim wszystko tu zostanie uporządkowane. Mężczyzna wciągnął dym z zapalonego papierosa, myśląc intensywnie. Rzecz jasna port przeżył już niejeden sztorm, wszelkie klęski żywiołowe nie były niczym niezwykłym w Japonii, były więc stosunkowo zabezpieczane, by móc to przetrwać. Zapewnienie całkowitego bezpieczeństwa nie było możliwe, ale Ryuurou pierwszy raz widział tak rozległe zniszczenia. A co dziwniejsze, nic nie wskazywało na taką pogodę, nim faktycznie nie uderzyła w Yokohamę. Ciężko było uwierzyć, że taki front umknął uwadze meteorologów. Bardziej wyglądało to na robotę Obdarzonego, ale kto mógł mieć tak potężną Zdolność? I skąd atak na mafię - czy z zemsty, wrogości, opłacalności? Niepokoiło go, że organizacja nawet nie wiedziała o istnieniu takiej osoby, która mogła do tego doprowadzić.
Wypuścił obłok dymu z ust, pozwalając, by porwał go wiatr i spojrzał w bok. W tej wyprawie towarzyszył Wściekłemu Psu Mafii, czy też raczej on towarzyszył jemu, w końcu to on podlegał Akutagawie, nie na odwrót. Jednak młodzieniec zwykle zajmował się misjami wymagającymi więcej działania, niż myślenia - nie był głupi, ale bywał porywczy i zazwyczaj działał na własną rękę. Miał nadzieję, że obędzie się bez zbytnich komplikacji, ale i reputacja, którą Ryuunosuke miał, mogła uprościć zdobycie informacji. Zgasił niedopałek na przenośnej popielniczce, którą zaraz ukrył w kieszeni płaszcza.
- Dowiem się, gdzie jest nadzorca stoczniowców... Trzeba się tu rozejrzeć - zasugerował, patrząc na niego. Oficjalnie w końcu nie miał nad nim władzy, więc nie był w pozycji odpowiedniej do wydawania rozkazów. Sam jednak poszedł w stronę zbiorowiska pracowników, by od nich dowiedzieć się, gdzie znajdzie osobę odpowiedzialną za magazyny.
Magazyny zaś nadal nie wyschły, na posadzce jest trochę wody, a wewnątrz jednego z nich, najbardziej zniszczonego i leżącego najbliżej morza, wiatr przerzuca nieco zamoknięte kartki, z których większość to rachunkowości i najróżniejsze faktury, jednak wśród nich znaleźć można jedną zapisaną obcym językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 16/12/2016
avatar
Natura w swojej niszczącej sile różniła się od człowieka tym, że nie dało się jej nazwać tworem złym. Nie posiadała bowiem własnej woli, a zatem jej poczynania nie mogły wynikać ze złośliwości bądź z chęci zaszkodzenia komukolwiek. Wiedział, oczywiście, że katastrofy naturalne nie wynikały z działalności człowieka, jednak to, co przedstawiono mu zanim ruszył z Hirotsu na miejsce, jasno wskazywało na to, że zniszczenie kilku obiektów w mieście jest wynikiem użycia jakiejś Zdolności. 
Słyszał o wielu mocach mających siłę tak wielką, że mogłyby równać budynki z ziemią, obracać je w pył - ba, przecież Brama Demonów, gdyby użył dostatecznie dużo siły, byłaby w stanie to zrobić. Magazyny nie prezentowały się najlepiej i pewne było, że jeżeli zrobiła to jedna osoba, to spotkanie jej wiązałoby się z cięższym i dłuższym starciem. Byli nad wodą, zatem jeśli Zdolność potencjalnego przeciwnika skupiała się właśnie na tym żywiole, to tutaj był przecież stały dostęp do niej... Zdolność pogodowa byłaby zdecydowanie mniej upierdliwa, jednak jeżeli jej użytkownik miał tak dużą moc, by całe wybrzeże zostało ogarnięte sztormem, to również nie zapowiadało się dobrze. 
Co czuł Akutagawa w tej chwili? Absolutnie nic, no, może nie licząc chęci załatwienia tej sprawy. Nie, żeby miał cokolwiek do roboty poza rzeczami stricte związanymi z pracą, ale po prostu chciałby pozbyć się ludzi, którzy śmieli zrobić sobie żarty z Mafii. Szczególnie po niedawnej sytuacji, w której jeden ze zwierzchników okazał się potencjalnym zdrajcą. Ryuunosuke wobec Mafii miał wielki dług wdzięczności, który miał zamiar spłacać do końca swych dni jako jej wierny sługa. 
Skinął głową na słowa Hirotsu, samemu rozglądając się wokoło. Znał to miejsce bardzo dobrze, jak praktycznie każdy członek organizacji, do której należeli. Wielokrotnie trzeba było nadzorować wszelkich interesów związanych z przemytem, ale też przyjmowaniem zleceń czy pozbywaniem się niewygodnych jednostek. Nie spodziewał się, że będzie kiedykolwiek musiał babrać się z badaniem tego miejsca i jego struktury. Ruszył za starszym mężczyzną i od razu zaczął mówić:
- Yatsugare nazwano Akutagawa. Przyjemność mam w napotkaniu was. - Skłonił się lekkim, mechanicznym ruchem, zaraz kaszlnął. - Wraz z Hirotsu przybyliśmy na zlecenie Mafii, by obejrzeć obrażenia, jakie na miejscu tym pozostawił niedawny sztorm. Zobowiązani jesteście opowiedzieć nam o wydarzeniach tamtej nocy. Nie wliczając obecności waszej, czy był tu jakikolwiek osobnik nieznany, nie będący częścią grupy odpowiedzialnej za magazyny? - Nie wyjaśnił dokładniejszego powodu tej wizyty, mówił głosem cichym i nieprzyjemnie zachrypniętym, starał się jednak wstrzymać kaszel. - Odnaleźli coś niepasującego do reszty? Czego nie było wcześniej? 

// Jun, mam nadzieję, że teraz będzie łatwiej, bo niby masz jakiś punkt zaczepienia~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
To, że zaatakowano agencje było oczywiście bardzo złym newsem. Oczywista oczywistość. Jun był jednak inny tak bardzo, jak tylko może piernik i fistaszek. W sumie chyba znaczy, że bardzo. Jego cieszyła, że będzie miał w końcu jakieś ciekawe zajęcie. Nie przeliczył się, ponoć było podejrzenia, że to mafia była odpowiedzialna za wydarzenia. Cóż, kto by się spodziewał. Właściwie w tym podejrzeniu nie byłoby prawdopodobnie nic dziwnego. Jun jednak nie do końca był pewien, czy na pewno to właśnie w taki sposób się rozegrało. Zawędrował więc daleko daleko od domu aby poznać prawdę. Z tego co się dowiedział, w magazynach miały pojawić się jedne z Gold Stars Cards mafii. Zabrał więc ze sobą swoje zwykłe wyposażenie, kupił ulubiony smoothie w ukochanej knajpie "Hana Kawanna" o smaku Letniej Bryzy, czyli mango z czerwoną pomarańczą oraz miętą. Popijał skradając się przy okazji do magazynów. Nie mógł zaprzeczyć, najlepszy napój na świecie. Napój bogów. O tysiąc razy lepsze niż ambrozja. Kto by niby chciał taki szajs jak ambrozja. Żałocha. "Dobra, czorniaki będa niedługo. Gdzie by się tu schować na mały podsłuch." - Zastanawiał się rozglądając do magazynu, do którego niczym duch bądź ninja rasowy przeniknął. Przysiadł sobie za jedną z wielu kontenerów, rozwalonych na innych kontenerach. Całkiem niezła to była kryjówka. Popijał dzielnie swoje smoothie spoglądając od czasu do czasu na zegarek. W końcu jednak się znudził i wyjął telefon. Wkrótce pojawili się jednak zamawiani na wynos przeciwnicy, wrogowie z mafii. Bardzo bardzo złe ludziki. Wiadomo, jak rasowy detektyw nie mógł przepuści okazji, żeby nagrać ich jakieś tojne rozmowy. Włączył więc telefon i poszukał aplikacji dyktafon. Zamiast tego włączył jednak niechcący inną. Jako, że był geniuszem i wyciszył powiadomienia, ale media były na full już po chwili wszyscy w magazynie usłyszeli roznoszące się echem "YU-GI-OH DUEL LINKS!!!" - i jakąś dziwną muzyczkę. Oczywiście Jun rzucił się do wyłączania głosy, jednak przez to wypadło mu smoothie. Poodbijało się spadając i plasnęło na podłogę wylewając co zostało.
- Shieeeeet. - Powiedział jedynie mężczyzna, który poradził sobie w końcu z telefonem. - Udawajmy, że nic nie słyszeliście, co wy na to chłopaki? Bo to by było strasznie głupie, zrujnowałoby mi CV!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Hirotsu ruszył za Akutagawą w milczeniu, wiedząc, że najlepszym dla niego rozwiązaniem będzie podążyć za Wściekłym Psem Mafii. Nie miał na niego żadnego wpływu, mógł jedynie dawać pewne sugestie, które zostaną wysłuchane bądź nie, poza tym jednak najlepszą opcją było posłuszeństwo. Zwłaszcza że siła Akutagawy zwykle wystarczała, by wszystko bezproblemowo załatwić, a w razie potrzeby on sam będzie robić za wsparcie. O ile będzie potrzebne.
Nie trwało to długo, nim znaleźli ludzi pracujących w magazynach. Mężczyzna spokojnie patrzył, jak Akutagawa przejmuje inicjatywę, stanąwszy po jego boku, jednak nieco z tyłu. Przyglądał się uważnie rozmówcom, ale nie zostawał obojętny na otoczenie, nie mając zamiaru dać się zaskoczyć w razie niebezpieczeństwa.
- Tak, panie. - Mężczyzna skłonił się starając się zachować niewzruszoną twarz, jednak w oczach widać było niepokój. Sława Akutagawy sięgała daleko a plotki na jego temat urosły do nadzwyczajnych rozmiarów. - Sztorm był tak wielki, że nie dało się wyjść! Nawet kontenery pościągało do morza, co dopiero ludzi! Choć jeden z moich ludzi twierdził, że widział tam jakąś sylwetkę, ale jak niby, zwłaszcza że ciemno się zrobiło od tych chmur? Jak już uspokoiło się na tyle, by móc wyjść, tak to już wyglądało. I chociaż szukaliśmy, to nikogo już nie mogliśmy znaleźć.
Nadal trwają porządki, nie sprawdziliśmy jeszcze wszystkich magazynów, brakuje nam ludzi, panie. -
Wskazał dłonią najbliższy morzu magazynów. - Tam nie ma już co ratować, był otwarty, gdy sztorm uderzył. M-mam tam kogoś posłać, panie? - spytał niepewnie.

Hirotsu spojrzał we wskazanym kierunku. Wolałby sam go sprawdzić, nie polegając na pomocy ludzi niekoniecznie wiedzących, czego szukać, jednak jak wcześniej, wolał zostawić decyzję zwierzchnikowi. Nim jednak ta padła, do ich uszu doszedł jazgotliwa melodia dobiegająca zza jednego z kontenerów. Mężczyzna spojrzał tam akurat by ujrzeć spadający na ziemię kubek, z którego powstała mała kałuża płynu. Momentalnie dotarł tam w kilku długich krokach chwycił ukrywającego się tam młodzika za nadgarstek ręki trzymającej telefon, który na szczęście już zamilkł. Pociągnął go za sobą, wyprowadzając z ukrycia. Nie kojarzył rudzielca, ale jego pierwsza myśl skierowała się ku tym, którzy ukradli niedawno mafii informacje bądź Agencji, z którą wciąż mieli na pieńku, choć ostatnio sytuacja jako tako się uspokoiła. Jednak ta była dość mała i większość członków była mafii znana.
- Możemy sprawić, że CV nie będzie ci już potrzebne - powiedział spokojnie. - Coś ty za jeden? Miałeś coś wspólnego z.. tym? - Głową wskazał w stronę zniszczonych magazynów. Może mieli do czynienia z winowajcą, który z jakiegoś powodu wrócił? Nie martwił się jednak za bardzo - póki trzymał go za rękę, mógł w każdej chwili ją złamać, poza tym obok był Akutagawa, a przed tym chłopak nie miał jak uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 16/12/2016
avatar
Akutagawa słuchał słów pracowników magazynów i utrzymywał przy tym twarz zupełnie pozbawioną wyrazu. Nie tylko dlatego, że ciężko było z niej cokolwiek wyczytać i wzbudzała niepokój w ludziach, ale też dlatego, że Ryuunosuke niezbyt potrafił i chciał przybierać jakiekolwiek inne miny. Na jego bladej, niezbyt przystojnej twarzy, malowało się zupełnie nic, ale gdyby przyjrzeć się bliżej, dało się na niej dostrzec to, że mężczyzna odnotowuje w głowie wszystkie nadane przez nich komunikaty. Nie zrobił sobie zupełnie nic ze strachu w oczach mężczyzny, który mówił, jednak pomyślał, że jeśli ten się boi, to jest bardziej skłonny do mówienia prawdy.
Rozważał dodatkowe postraszenie pracownika portu, jednak wtedy rozległ się jakiś jazgot, zaś zaraz uderzenie plastiku o betonowe podłoże. Obserwował, jak resztki jakiejś cieczy wylewają się z pojemnika i tworzą na chodniku kałużę. Nieznacznie skrzywił się na brzmienie czyjegoś głosu, natomiast zaraz odprowadził spojrzeniem Hirotsu, który zza kontenerów wyprowadził jakiegoś mężczyznę, na oko nieco starszego od Akutagawy. Jeśli Ryuunosuke kiedykolwiek widział go, to na pewno nie pamiętał nic na temat ich spotkania. Nie był najlepszy w zapamiętywaniu ludzi.
- Dziennikarska hiena? - Spytał oschle. Wielokrotnie Mafia musiała użerać się z dziennikarzynami, którzy starali się z ich działalności uszczknąć jak najciekawsze informacje. Spojrzał na Hirotsu, ufając, że starszy i bardziej doświadczony mafiozo zrobi wszystko tak, jak należy. Akutagawa mimo wszystko nie był zwolennikiem zabijania przypadkowych osób, jednak jeśli uzna, że nieznajomy mógłby być problematyczny, nie omieszka go poturbować.
- Szpieg? Li dziwowidz? Jakokole by nie było, głupość obcego granic nie zaznała. Kam żeś chciał zanieść wieści zasłyszane?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
"No nieee.." - zdążył jeszcze pomyśleć zanim dziadek.. elegant go nie odnalazł swoim drapieżnym i niebezpiecznym wzrokiem. Szybko chwycił go salowym i dominującym uchwytem za dłoń i pociągnął do siebie, w światło świata najczystszego. Nie na amory mu się jednak zebrało. Zawędrowali razem niczym para do jakiegoś ładnego Czarnego Pana, który na nich czekał. Oczywiście mężczyzna o rudych włosach kojarzył ich obu, chociaż oboje zdawali się nie znać jego. Wstyd i chańba. Właściwie już miał odpowiedzieć na pytanie starego dżentelmena kiedy Sami Wiecie Kto się do niego odezwał i namieszał w już i tak chaotycznej głowie.
- Przepraszam, obawiam się, że nie rozumiem proszę pana.. Lędźwiowidz? - Zapytał nieco zaskoczony, po czym spojrzał na dżentelmena który teraz ściskał jego dłoń jakby się owego Czarnego Pana obawiał. Po chwili jednak wątpliwości młodzieńca zostały rozwiane. Posądzał go o jaką rozrubę. - Nieee, gdybym potrafił robić takie czary mary to bym tu tak sobie nie stał. I proszę mnie puścić psze pana, nie mam zamiaru czmychać. Jakbym chciał, to już bym dawno próbował. - Następnie kiedy wyjaśnili sobie te mniej istotne rzeczy, zdecydował się odpowiedzieć na najważniejsze. - Jak to, nie słyszeliście o mnie? Jun'ichi Watanabe, przyszły najlepszy detektyw na świecie! A co do mojego celu wizyty tutaj.. - zrobił krótką dramatyczną przerwę, po czym kontynuował już najzwyczajniejszym w świecie tonem. - To jedna z moich dziesięciu tajnych kryjówek do Chillowania. Przyznam, że jedna z tych słabszych. Rozumiecie, czasem człowiek ma dość świata i woli skitrać się gdzieś w spokoju gdzie sobie może poczytać bądź pograć w coś, w pobliżu szumu wody. Działa ona naprawdę uspokajająco. Polecam czasem spróbować. - Kiedy już przedstawił najważniejsze fakty z podeksycotwaniem zabrał się za rzecz najbardziej go interesującą. - Jako, że się mocno nudzę to mam prośbę, mogę do was dołączyć w rozwiązywaniu sprawy? Wygląda na naprawdę ciekawą rzecz! A ja naprawdę się znam na wielu rzeczach, no i mam co nieco w głowię, chociaż może i nie widać. - Uśmiechnął się do nich zachęcająco. W sumie fajnie by było porobić coś ciekawego. A sprawa zaatakowanego magazynu wyglądała naprawdę fajnie! Tak szczerze to zastanawiał się jak bardzo będzie w stanie zirytować samego Akutagawe w ciągu najbliższych kilku minut. Był w tym specem, wielu członków Agencji potrafiło to potwierdzić. Nie żeby to robił specjalnie. Po prostu jakoś nie specjalnie lubiono jego typ charakteru. Jakby się z czasem można było bardzo zmęczyć od niego. "Pffff.. bajdyy, nie da się mną zmęczyć. Ludzie tacy jak ja dają raczej zastrzyk energii!"

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Magazyny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» 017. Licytacja magazynów
» Opuszczone magazyny
» Stare magazyny JTC

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Naka-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.