Share | 
 

 Magazyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :

Magazyny te znajdują się kawałek od portu Jokohamy i nie bywają już używane do czystych interesów. W znacznej części są one wykorzystywane przez Mafię oraz pomniejsze organizacje, na przykład do dobijania targów lub przechowywania różnych towarów. Do dyspozycji są tutaj nie tylko same budynki magazynów, ale też dźwigi oraz spora przestrzeń na środku wydzielonego ku temu obszaru lądowisko dla helikopterów, które aktualnie jest po prostu wykorzystywane do składowania kontenerów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
"No nieee.." - zdążył jeszcze pomyśleć zanim dziadek.. elegant go nie odnalazł swoim drapieżnym i niebezpiecznym wzrokiem. Szybko chwycił go salowym i dominującym uchwytem za dłoń i pociągnął do siebie, w światło świata najczystszego. Nie na amory mu się jednak zebrało. Zawędrowali razem niczym para do jakiegoś ładnego Czarnego Pana, który na nich czekał. Oczywiście mężczyzna o rudych włosach kojarzył ich obu, chociaż oboje zdawali się nie znać jego. Wstyd i chańba. Właściwie już miał odpowiedzieć na pytanie starego dżentelmena kiedy Sami Wiecie Kto się do niego odezwał i namieszał w już i tak chaotycznej głowie.
- Przepraszam, obawiam się, że nie rozumiem proszę pana.. Lędźwiowidz? - Zapytał nieco zaskoczony, po czym spojrzał na dżentelmena który teraz ściskał jego dłoń jakby się owego Czarnego Pana obawiał. Po chwili jednak wątpliwości młodzieńca zostały rozwiane. Posądzał go o jaką rozrubę. - Nieee, gdybym potrafił robić takie czary mary to bym tu tak sobie nie stał. I proszę mnie puścić psze pana, nie mam zamiaru czmychać. Jakbym chciał, to już bym dawno próbował. - Następnie kiedy wyjaśnili sobie te mniej istotne rzeczy, zdecydował się odpowiedzieć na najważniejsze. - Jak to, nie słyszeliście o mnie? Jun'ichi Watanabe, przyszły najlepszy detektyw na świecie! A co do mojego celu wizyty tutaj.. - zrobił krótką dramatyczną przerwę, po czym kontynuował już najzwyczajniejszym w świecie tonem. - To jedna z moich dziesięciu tajnych kryjówek do Chillowania. Przyznam, że jedna z tych słabszych. Rozumiecie, czasem człowiek ma dość świata i woli skitrać się gdzieś w spokoju gdzie sobie może poczytać bądź pograć w coś, w pobliżu szumu wody. Działa ona naprawdę uspokajająco. Polecam czasem spróbować. - Kiedy już przedstawił najważniejsze fakty z podeksycotwaniem zabrał się za rzecz najbardziej go interesującą. - Jako, że się mocno nudzę to mam prośbę, mogę do was dołączyć w rozwiązywaniu sprawy? Wygląda na naprawdę ciekawą rzecz! A ja naprawdę się znam na wielu rzeczach, no i mam co nieco w głowię, chociaż może i nie widać. - Uśmiechnął się do nich zachęcająco. W sumie fajnie by było porobić coś ciekawego. A sprawa zaatakowanego magazynu wyglądała naprawdę fajnie! Tak szczerze to zastanawiał się jak bardzo będzie w stanie zirytować samego Akutagawe w ciągu najbliższych kilku minut. Był w tym specem, wielu członków Agencji potrafiło to potwierdzić. Nie żeby to robił specjalnie. Po prostu jakoś nie specjalnie lubiono jego typ charakteru. Jakby się z czasem można było bardzo zmęczyć od niego. "Pffff.. bajdyy, nie da się mną zmęczyć. Ludzie tacy jak ja dają raczej zastrzyk energii!"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Nie miał zamiaru słuchać prośby mężczyzny, by go wypuścił. W końcu właśnie kontakt fizyczny dawał Hirotsu znaczącą przewagę nad osobą, chyba że był to Dazai, ale to inna sprawa. Póki co jednak ze stoickim spokojem wysłuchiwał jego słów. Detektyw? Czy ot tak by się do tego przyznał? Zdaniem Ryuurou było to mocno wątpliwe, choć z drugiej strony dotychczasowe akcje rudzielca wykazywały, że jego kompetencje nie są na zbyt wysokim poziomie.
- Agencja? - mruknął, wpatrując się krytycznym wzrokiem w młodzieńca. Przyjęli kogoś nowego, czy też po prostu był on mało udzielającym się członkiem? Osobiście wątpił, by ten był niezależnym detektywem - żaden z nich nie był na tyle szalony, by zadzierać z mafią. To jednak sugerowało, że ten był Obdarzonym, a oni nie mieli żadnych informacji o tym, jakiej natury była jego Zdolność. Co prawda niewiele jej członków było nastawionych stricte pod walkę, jednak w naturze mężczyzny nie leżało niedocenianie przewodnika. Zerknął w stronę swojego towarzysza, namyślając się, po czym puścił powoli jego dłoń, ustawiając się jednak tak, by ten znajdował się między nim, Akutagawą a ścianą kontenera. W końcu przed Bramą Demonów nie było ucieczki, zaś jeśli Zdolność rudzielca aktywowana była przez dotyk, dawanie mu możliwości jej użycia nie było mądre.
- Chillujesz się w magazynach mafii - odparł bezbarwnym tonem, pierwsze słowo wyraźnie akcentując, jedynie je cytując. Cóż to za nowa moda używania takich słów? I cóż za absurdalny pomysł? Nie wierzył, by ten, będąc w Agencji, nie zdawał sobie sprawy z tego, kto robi tu interesy. Chyba nie sądził, że się na to nabiorą.
Najłatwiej byłoby pozbyć się intruza. W końcu byli na właściwie swoim terenie, ten ich podsłuchiwał i dał się złapać - powinien mieć pretensje tylko do siebie. Ale wiedział, że Agencja tak nie działała i z pewnością szukałaby zemsty. I choć nie obawiał się samej organizacji - była tak mała i nienastawiona Zdolnościami bojowo, że nie mogła konkurować z mafią - jednak szef mógłby nie przyjąć pomyślnie rozpoczęcia konfliktu z Agencją, z którą mieli niepisane zawieszenie broni i nie wchodzenie sobie w drogę. Druga rzecz powstrzymująca go od pozbycia się szpiega, to brak sygnału od zwierzchnika - w przeciwieństwie do Wściekłego Psa, raczej nie działał na własną rękę.
- Chcesz pomagać mafii - spytał, unosząc brew w wyrazie niedowierzania.. Przez głowę przemknęło mu, by wykorzystać detektywa w poszukiwaniu wskazówek, a później się z nim rozliczenie, z drugiej zaś strony dopuszczanie go do informacji, które mogą znaleźć, mogło skończyć się nie najlepiej. Chociaż takie zniszczenia pojawiały się nie tylko na terenie mafii, a równie dobrze tam mogło pojawić się coś wskazującego na sprawcę... Musiał powstrzymać się od głębokiego westchnięcia. Jednak zdecydowanie łatwiej byłoby pozbyć się natręta.
- Co o tym myślisz, Akutagawa-kun? - spytał, zostawiając ostateczna decyzję osobie stojącej wyżej w hierarchii.
Kątem oka dostrzegł jednak idącego ku nim szybkim krokiem pracownika magazynów. Widocznie zorientowawszy się, że członkowie mafii zajęli się przybyszem, posłano ludzi do przeszukania wskazanego magazynu. Mężczyzna przystanął obok, w dłoni ściskał jakiś papier, który nieco drżącą ręką wyciągnął w stronę Akutagawy.
- To było w magazynie, wśród rozliczeń... na pewno nie było tego wcześniej, nikt nie wie, co to jest - odparł, przekazując notatkę. Hirotsu nie widział wszystkiego dokładnie, jako że stał kawałek dalej, jednak mignęły mu znaki innego alfabetu. Nie był w stanie ich przeczytać, ale rozpoznać owszem. Kto uczył się matematyki, z pewnością nieraz oznaczał kąty literami greckiego alfabetu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 16/12/2016
avatar
Akutagawa, gdyby odczuwał cokolwiek tak, jak robili to inni ludzie, zareagowałby na zachowanie obcego pomyśleniem, że ów jest jakiś głupi albo upośledzony jak pies z pewnego martwego mema. Przemilczał więc jego słowa i po prostu wpatrywał się w niego spojrzeniem pozbawionym jakichkolwiek emocji. Wbrew reputacji Ryuunosuke, wcale nie było go łatwo wyprowadzić z równowagi, a w każdym razie - nie dało się tego zrobić będąc byle kim i mówiąc byle co. Jedyne, co irytowało go w zachowaniu obcego, to robienie bezsensownych pauz między elementami i tak niewiele znaczącej wypowiedzi.
I jeszcze chciał dołączyć, co? Ryuunosuke miał dość sceptyczny stosunek do tego - fakty mówiły bowiem same za siebie. Rudy mężczyzna był niby to przypadkiem w miejscu, które badała dziś Mafia, ba, na terytorium tej organizacji i jeszcze przyznał się do bycia z Agencji. Bezczelne. Akutagawa spojrzał na Hirotsu, nie do końca pewien, czy powinien podjąć jakieś kroki. Najchętniej zgniótłby tego obcego przy pomocy bramy demonów i byłoby po sprawie, przy czym był jednak jeden dość istotny skutek uboczny - pokój z Agencją i tak już był kruchy, a zamordowanie jednego z jej członków zostałoby od razu powiązane z Mafią.
- Yatsugare skłonny jest najbardziej do likwidacji przybysza. Jednakże ciężkie do określenia są skutki. Może bowiem mieć on ze sobą podsłuch, z winy tegoż natomiast oponenci nasi mogą dosłyszeć, jakie dalsze są nasze plany. - Czyli, mówiąc krócej, byli między młotem a kowadłem. - Jednakże yatsugare nie zezwoliłby na puszczenie obcego. Stanowi on wroga Mafii, a do powinności psa, jakim jest yatsugare, należy przypuszczenie ataku na każdego, kto śmie zagrażać władzy.
Urwał, gdy znowu został zaczepiony przez któregoś z pracowników tego miejsca i chwycił skrawek papieru, starając się odczytać znajdujący się na nim zapis. Zrobił nietęgą minę, nie umiejąc znaleźć tu ani liter łacińskich ani znaków japońskich. Skinął głową do pracownika na sygnał podziękowania.
- Yatsugare nie zna pisma Rusi ani Hellenów. - Zwrócił się do Hirotsu i pokazał mu kartkę, po czym wetknął ją niby niedbale do kieszeni swego płaszcza. Gdyby odpowiednio go podejść, ta mogłaby wypaść...
- Obcy ma szansę odejść. Jeśli zostanie tu i kontynuuje swój bezsens, yatsugare nie omieszka nakarmić ciałem obcego bestii. - Na potwierdzenie tych słów Ryuunosuke aktywował swoją Zdolność, dzięki czemu płaszcz uformował się w charakterystyczny, kłapiący zębami kształt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- Wiesz, powiem Ci szczerze, że nie każdy detektyw świata jest w Agencji. Ba! Większość nie jest. Szczerze to PRAWDZIWYCH detektywów jest u nas ze mną.. maksymalnie trzech. Co do pozostałych to nie mam pojęcia po co istnieją i przeszkadzają w pracy. - Odpowiedział na pytanie retoryczne chyba Hirotsu odnośnie jego przynależności. - Ta wiem. Nic wam nie dotykam, zapewniam. Ale jak tak bardzo wam przeszkadza moja obecność to spoko, daruje sobie przychodzenie tutaj. - Westchnął smutno. W sumie trochę szkoda, mógłby sobie czasem wpaść w tak czarowne miejsce i z chęcią by sobie wypoczywał. Wcale nie kłamał w tym punkcie! 
- Rany panowie, nie bądźcie jak sekciarze. "Ojej ten pan nie jest od nas to kce spiegować nas i wyciągnąć jakie mamy ilości skrzynek w magazynie oraz kto robi nam i wszystkim innym bubu.". Dajcie sobie na luz, to, że jestem z Agencji nie znaczy, że wszystko czego się dowiem to im powiem. Pracuje tam z nudów i nie obchodzi mnie wasza dziwna i nudna wojna. Jestem detektywem, a nie żołnierzem obcego państwa. - Westchnął cicho doskonale domyślając się ich reakcji już po samych ich postawach. Ktoś by się mógł zdziwić, ale ich reakcja naprawdę nie była trudna do przewidzenia. - Mogę wam pomóc, obiecuje przy tym dyskrecje! Z czystej radości i przyjemności pracy detektywa! W zamian mogę podać wam jakąś informację jeśli was to przekona do mnie. Na przykład coś o Dazaiu albo szefie. Albo cokolwiek innego. Moja zdolność mogłaby się wam przydać podczas poszukiwań. - Powiedział na spokojnie i z uśmiechem. Mówił wszystko poważnie oraz z szacunkiem. Starał się zachować wystarczająco ostrożnie by ich nie sprowokować. Pierwszy atak i może uda mu się jakimś wielkim cudem uniknąć, ale z następnymi byłby już problem. - No, ale jeśli będzie pan panie Akutagawa uparty to nic na to nie poradzę. Szkoda, myślałem, że uda mi się z panem popracować trochę. Dazai-san na pewno byłby ciekawy, czy pan się poprawił. - W razie jakby panowie dżentelmeni mieli się okazać agresywni mężczyzna gotów był jak najszybciej wyciągnąć swoją broń. Bardziej by się bronić, nie do nich strzelać, gdzieżby tam. Wiedział, że musi być uważny, był na terytorium wroga i to sam. A ci panowie nie bywali aż nadto specjalnie mili. Jednak trochę nie chciał tak szybko po prostu odpuścić przyjścia tutaj bo został złapany. Nie lubił marnować smoothie na nic.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Hirotsu coraz mniej rozumiał tego człowieka. Mówił, że nie każdy detektyw jest z Agencji, jakby chciał się wyłgać, po czym otwarcie się przyznaje do przynależności do tejże. Najwyraźniej nie mógł liczyć na tego rozsądek. Nadal jednak nie zamierzał go lekceważyć, był zbyt doświadczony, by dać się zaskoczyć później jak jakiś żółtodziób. Kolejne słowa przyjął zmarszczeniem brwi ale poniekąd nie powinien się im dziwić. mafia była sobie do reszty oddana, jednak w Agencji nie było takich więzi. Większość tamtych członków uważała ją najpewniej po prostu za miejsce pracy. Lojalność wobec szefa czy współpracowników objawiała się w najlepszym wypadku jedynie w czasie zagrożenia a i to nie zawsze. Więc w obecnym stanie pokoju, przynajmniej jako-takiego, czemu miałby przejmować się swoimi towarzyszami? I nie dość, że przejmować się, chciał nawet sprzedać informacje mafii.
- Może się przydać? Pozostaw ocenę Zdolności nam, panie detektywie - rzucił  z niesmakiem. Nie wykluczał rzecz jasna takiej możliwości, ba, miałoby sens, gdyby do Agencji trafił ktoś, czyja  Zdolność miała związek z rozwiązywaniem spraw. Chciał jednak przycisnąć mężczyznę, by ten ją zdradził.
Skrzywił się w duchu na dźwięk przytyku w stronę Akutagawy. Z jednej strony była to dość oczywista próba zmanipulowania go przez osobę, która najwidoczniej znała obsesję mafiozy względem Dazaia. Ale choć ta była nieraz niepokojąco irracjonalna i silna, to przecież Ryuunosuke nie był głupi i z pewnością sam musiał wyłapać cel przyświecający schwytanemu, czyż nie? Co prawda gdy chodziło o Psa mafii Hirotsu wolał nie uznawać niczego za pewne, ale ostatecznie Dazai był zdrajcą i młodzieniec dobrze o tym wiedział.
Spojrzał uważnie na kartkę pokazaną mu przez Akutagawę. Cóż, sam również nie umiał czytać greki poza kilkoma literami, był więc poniekąd w kropce. Zdecydowanie nie był to język powszechnie znany w Japonii. Tak jak się spodziewał, jego towarzysz zaraz uruchomił Zdolność, całkiem zrozumiały krok, skoro na ich drodze stanął ktoś zbędny. Mimo to uniósł dłoń, prosząc mafiozo o wstrzymanie się, po czym zwrócił się do schwytanego:
- Masz szansę się wykazać. Umiesz rozszyfrować grekę, panie detektywie? - rzucił, do słowa "detektyw" dorzucając ledwie zauważalną kroplę jadu, który można by uznać za kpinę, gdyby nie fakt, że Ryuurou nie był z tych wyśmiewających przeciwników. Cóż, jeśli ten okaże się równie bezsilny, z pewnością nie będzie im pomocny, a wtedy nic nie będzie stało na przeszkodzie, by nakarmić nim wiecznie głodną bestię Psa.
Nagle jednak mocniejszy powiew wiatru zmierzwił zazwyczaj uporządkowane i zaczesane włosy przywódcy bojówki. Niestety na tym nie skończyły się jego skutki - niedbale wrzucona do kieszeni Akutagawy kartka została porwana i wzniosła się nieco, by zaraz odfrunęła kawałek, kierowana niewidzialną siłą. Pytanie, kto pierwszy ją schwyta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 16/12/2016
avatar
W jednym Pies musiał się z nim zgodzić, nawet, jeśli obcy mówił to żartem. Agencja była przepełniona niekompetentnymi słabeuszami, którzy absolutnie nigdy nie powinni wygrywać z Mafią. Odnosił wrażenie, że jedynymi naprawdę myślącymi członkami tej parodii grupy byli jego dawny przełożony i Edogawa. Agencja była słaba, źle zorganizowana i zupełnie niezgrana ze sobą, zatem jedynym powodem, dla którego jej członkowie byli w stanie pokonywać Mafię, musiała być duma członków portowej grupy. Cecha, którą wciąż dostrzegał i w sobie i w swoich współpracownikach była irytująca, jednak miała swoje uzasadnienie.
Cmoknął z poirytowaniem, jego rozmówca był zdecydowanie zbyt denerwujący, by marnować powietrze. Akutagawa niekoniecznie przepadał za stosowaniem przemocy wobec ludzi, którzy nie robili nic w jego mniemaniu złego, jednak w tej chwili był bliski zduszenia w zarodku zamiarów mężczyzny. Byłby jednak gorszy od byle zbrodniarza, gdyby zdeptał robaka bez większego powodu. Zamiast tego cierpliwie poczeka , aż robak ów da mu powód do ataku.
Poczuł, jak gorąco uderza jego ciało na wzmiankę o Dazaiu, a jego twarz dopiero teraz skrzywiła się w grymasie łączącym zazdrość i coś na wzór wściekłości. Rashomon zawtórował wściekłym kłapaniem szczękami i wiciem się w powietrzu, zaś Akutagawa wydał z siebie warknięcie, gotów uderzyć w każdej chwili. O ile poprzednie prowokacje miał w głębokim poważaniu, to teraz ogarniała go coraz większa ochota wymierzenia kary temu osobnikowi. Dlatego też, w celach perswazyjnych, Ryuunosuke, mruknąwszy "Gąszcz", sięgnął szybko swoją Zdolnością po Jun'ichiego, chcąc go przy jej pomocy schwycić i nieco przycisnąć, by bardziej był chętny do współpracy niźli cwaniaczenia. Nie znał niestety natury mocy nieznajomego i nie mógł się spodziewać, że ten zdolny jest do uniknięcia ataku.
W międzyczasie silny wiatr coraz bardziej się wzmagał... A Akutagawa dopiero po chwili spostrzegł, że kartka wyleciała mu z płaszcza. Zaklął i zaraz ruszył za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- Hem hem, jeśli pozwolicie mi użyć jej w trakcie badania sprawy to nie ma problemu. Będziecie mogli oceniać ją do woli. Obiecuje jednak, nie zawiodę was. - Powiedział spokojnie z uśmiechem jak wypadało na uprzejmą osobę. Cierpliwie czekał na ich odpowiedź. Nie miałby właściwie specjalnego problemu jakby kazali mu się po prostu wynosić. Przerzuciłby się na szpiegowanie ich z powrotem. Wydarzyło się jednak coś co się spodziewał, ale raczej uważał, że będzie to zbyt smutna ewentualność. Mianowicie Czarny pan go zaatakował. Jun natychmiastowo wyciągnął pistolet i wspomagając się bronią oraz swoją zdolnością jakoś wymknął się niby magicznym cudem z czarnej zagłady. Następnie spojrzał na Hitorsu i powiedział spokojnie. - Powiem szczerze, lepiej mi idzie łacina. Była dosyć ważnym elementem na studiach. Co do greki znam podstawy. Przyznam, że miałem na ten język chwilową fazę gdyż to w końcu był jednym z ważniejszych języków starożytności prawda. Jeśli jednak będę mógł otrzymać ten kawałek papieru będę mógł spróbować dla was go odczytać. - Po czym dodał spoglądając z chłodem na Akutagawe. - O ile ten pan przestanie szpanować magicznymi mocami i używać przemocy wobec niewinnego nie robiącego nic złego obywatela. Szczególnie, że w obecnej sytuacji, to może tylko rozpętać niepotrzebne zajścia. Zachowujmy się jak cywilizowani ludzie, a nie bezmyślni barbarzyńcy. Sądziłem, że w Mafii jest dyscyplina, a ludzie nie atakują kogo tylko nie lubią. - Westchnął cicho i czekał spokojnie na ich dalszą decyzję. Czy dadzą mu odszyfrować informację, czy nie. Coraz mniej podobała mu się ta organizacja. Skoro Akutagawa się zachowywał w taki sposób przy innym członku swojego teamu istniała możliwość, że faktycznie zabijanie zwykłych przeszkadzających mu ludzi jest normalne. A to się Junowi bardzo nie podobało. Nie znał dealu na zasadzie jakiego w ogóle istniało coś takiego jak mafia portowa. W jego sercu jednak pojawiała się coraz większa potrzeba aby dowiedzieć się o nich możliwie jak najwięcej. Nie miał prawa ich osądzać w końcu na bazie jednego dziecka z ADHD. Gentelmen obok niego zdawał się być "godnym przedstawicielem" organizacji. Pytanie tylko, kto był czyim przełożonym. To przecież wiele by powiedziało o taktyce mafii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Wbrew jego nadziejom wspomnienie o Dazaiu było pójściem o krok za daleko i nim Hirotsu się zorientował, że na grymasach się nie skończy, Akutagawa zaatakował. Mężczyzna zacisnął usta, pewny, że zaraz powstały z płaszcza potwór rozprawi się z nieznajomym, ku jego zdziwieniu jednak ten zdążył uskoczyć. Co oznaczało co prawda, że wciąż będą musieli się z nim użerać, ale przynajmniej ominął ich właśnie problem z Agencją. Lojalności to mieli zero, ale już przy podniesieniu ręki na ich członka, robili wielkie zamieszanie, cóż za brak konsekwencji.
W każdym razie uniósł dłoń, jakby chciał powstrzymać Akutagawę czy dać mu znak, że wystarczy, choć rzecz jasna była to raczej odruchowa sugestia niż rozkaz, do którego nie był upoważniony. Przy tym zmarszczył brwi, obserwując rudzielca. Jego reakcja wydała mu się aż za prędka, jakby... Pokręcił głową. Nie chciał wyciągać pochopnych wniosków. W końcu detektyw umyślnie prowokował reakcję Ryuunosuke, jasne było, że się jej spodziewał. No i w końcu wyciągnął broń. Przeciwko niej mało co mógł zrobić, jedynie liczyć na ewentualną osłonę Rashoumon, jeśli Pies Mafii postanowi go osłonić. Co prawda nie mógł być tego pewien - w końcu młodzieniec wierzył głównie w przetrwanie silnych jednostek, umiejących sobie poradzić - ale z drugiej strony brak lojalności członków Agencji sprawiała, że automatycznie chciało się pokazać w kontraście do nich jako dbających o swoich ludzi.
- Ależ nie czuję do ciebie antypatii, młokosie - odparł spokojnie, patrząc na niego. - Ale mafia broni swojego terenu i swoich informacji. To nic osobistego - dodał z ledwie zauważalną nutą kpiny. Ale słowa młodzieńca, choć nie były tym, na co liczył, brzmiały lepiej nic nic. Sam z języków obcych znał jedynie niemiecki, a ten nie miał z greką wiele wspólnego. No, może nieco angielskiego, ale to również było mało pomocne.
Właśnie, kartka! Tak był zajęty rozmyślaniem nad dziwnym rudzielcem, że umknął mu moment, gdy ta uciekła z kieszeni Akutagawy. Nie ruszał się z miejsca, nie chcąc wchodzić temu w drogę - zresztą jego stare kości nie pozwalały mu na taką szybkość i zwinność co młodszemu towarzyszowi. Szybko jednak zorientował się, że jak ten zechce schwycić ją Bramą Demonów, ta może pochłonąć papier równie łatwo co kończyny wrogów.
Ów dokument jednak jakby kpił sobie z mafii, wiatr zawiał mocniej, zwiewając go spod palców Ryuunosuke, by zaraz rozbić się o tors Jun'ichiego, przeszkodę w drodze do morza, jakby ta chciała tylko na skrzydłach wiatru przebić się przez jego brzuch i wylądować w wodzie.Czyt. łap go w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 36
Join date : 16/12/2016
avatar
Otworzył szerzej oczy, gdy nieznajomemu udało się uciec przed uderzeniem Bramy Demonów; Zdolność jednak przyjęła na siebie wystrzał z broni, na co zareagowała jedynie wściekłym syczeniem. Podobny odgłos wydał z siebie sam Akutagawa i byłby gotów wymierzyć kolejny cios, gdyby nie fakt, że trafienie mogłoby równać się z zabiciem obcego. Warknął na wspomnienie umowy z tygrysołakiem, której, choć mógł ją po cichu złamać, chciał dotrzymać. Nie mógł pokazać się jako ktoś słaby i na tyle głupi, by nie umiał rozwiązać walki bez zabijania przeciwnika.
Dłuższą chwilę zajęło mu przywołanie się do porządku i pozwolił dowódcy Jaszczurki pomówić z rudym Harrym Potterem, czemu przyglądał się z niejakim zainteresowaniem, ale też podejrzewał, że ów chce się wyłgać rzekomą znajomością greki, więc w razie czego stał obok... I znowu wydał z siebie niski, ostrzegawczy pomruk, jak przystało na dobrego psa, który gryzie.
- Yatsugare gotów był karę wymierzyć głupcowi, który...
- Zamilkł, gdy wiatr w jego imieniu postanowił oddać Jun'ichiemu kartkę i wyciągnął po nią rękę, jednak nie zdążył jej schwycić, nim świstek zatrzymał się na klatce piersiowej mężczyzny. Skąd też wziął się ten nagły wicher? Akutagawa zmierzył gniewnym spojrzeniem rudego - gdyby było to możliwe, zapewne sam wzrok wściekłego psa wbiłby mężczyznę w ziemię i posłał do piekła - po czym spojrzał na Hirotsu.
- Pilnujże łachmyty, jaszczurko. - Nakazał starszemu mężczyźnie, co musiało wyglądać dość zabawnie lub osobliwie. Zdawać by się mogło, że to starszy i wiekiem i stażem Ryuurou jest przełożonym, ale to Ryuunosuke w hierarchii mafijnej stał wyżej.
- Yatsugare wydaje się, jakobyśmy mieli gości dostać kolejnych. - To dodał już ciszej, tak, by tylko adresat komunikatu był w stanie usłyszeć te słowa, przebijające się przez wyjący wiatr. Sam Akutagawa, przy pomocy swojej Zdolności, uniósł się na kilka metrów w górę; z tej perspektywy zaczął się rozglądać po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Detektyw
Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2017
Age : 19
Motto : "O jacie, ja jeszcze żyje?"
avatar
- Dobrze dobrze. Niech tam będzie. - Machnął ręką na słowa Hirotsu już trochę zmęczony tym całym gderaniem o obowiązkach regulaminie ośrodka wypoczynkowego "Magazynos" i tak dalej i dalej i dalej. Już się wystarczająco nasłuchał. Tak czy siak trzeba było przejść do rzeczy. W końcu jak łatwo można było zauważyć, nastała sytuacja idealnie pozwalająca mu na wykazanie się. A takiej szansy od nieba nie można było zmarnować prawda? Marnotractwo było grzechem bodajże. W sumie w nosie to miał, nie ta religia. Ale mniejsza o to.
- To jeśli panowie pozwolą, spróbuje rozszyfrować wiadomość dobrze? - Upewnił się grzecznym tonem od razu zabierając się za złapanie kartki jak na niego tylko wpadła. No bo głupio by było ją teraz stracić. Bardziej niż wpaść przez swoją gre na telefonie. W sumie ciekawe, czy Dazai by przewidział, że tak się skończy jego misja. W sumie było to chyba na tyle proste, że nawet Puppo by się zorientował. Tak czy siak zamierzał ogarnąć tą jakże ważną kartkę i zabrać się za próbę odcyforwania tajemnic lasu. Co prawda specem od Greki nie był, ale miał podstawy chociaż. Może przynajmniej skapnie się co kilka słów znaczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 12
Join date : 29/05/2017
Hitotsu skinął głową Akutagawie, z niechęcią patrząc na kartkę w dłoniach rudzielca. Nie podobał mu się rozwój sytuacji, tym bardziej jednak nie miał zamiaru wychodzić przed szereg. Aktualnie najmądrzej było słuchać poleceń przełożonego i pozwolić mu działać, jak sobie chciał - to, czy złamie zasady, zupełnie starca nie obchodziło, w końcu tak czy inaczej nie miał na niego wpływu, a próba powstrzymania go skończyć się dobrze nie mogła. Zerknął tylko przelotnie w górę, zostawiając zwiad Psu, zaraz przenosząc spojrzenie na ich... więźnia? Ciężko było określić, bo ten sam się nie zbierał do ucieczki, co wydawałoby się na pozór najlepszym wyjściem, gdy jest się wrogiem mafii na jej terytorium. Zamiast tego wgapiał się w kartkę, jakby faktycznie chciał im pomóc. Cóż, Ryuurou zostawało dopilnowanie, by ten nie myknął z nią do Agencji, to wszystko. Wierzył, że nawet bez pomocy Akutagawy zdoła go powstrzymać - może i nie był równie potężny, ale nie bez powodu wciąż pozostawał mimo swojego wieku dowódcą bojówki.
- W razie czego znam nieco alfabetu i słów - odparł cicho, niemal mruknął w stronę detektywa, podchodząc i zerkając mu przez ramię, wciąż jednak czujny. - Choć zawsze myślę epsilon z etą... Zwykłe E to chyba to pierwsze, a to "n" z nóżką prawą schodzącą niżej to drugie... o, takie jak tu. - Wskazał odpowiednią literkę.[/b] - Albo na odwrót...[/b] - Powstrzymał chęć sięgnięcia po papierosa. Nie chciał się zbyt rozluźniać, pozwoli sobie na niego dopiero po skończonej sprawie. Swoją drogą był nieco zaskoczony opanowaniem Ryuunosuke, pozytywnie co prawda, ale nadal zaskoczony. Może faktycznie zaczynał radzić sobie z panowaniem nad sobą. W końcu głupotą nie grzeszył, co najwyżej porywczością, którą mężczyzna przypisywał jego młodemu wiekowi.

Zaś gdy ta dwójka zajęta była próba rozszyfrowywania kartki, za przybudówką na kontenery mignął cień człowieka, który  zaraz po wzniesieniu się w powietrze młodszego członka mafii, starał się znaleźć jakiś dach, który by go zasłonił. Jednak zorientowawszy się, że nagły ruch najprawdopodobniej zdradził, zaczął wycofywać się, w miarę możliwości pozostając w cieniu budynku.
Natomiast z kartki nie da się wiele wyczytać, litery układają się w losowe ciągi, tak że nawet odszyfrowane, bardziej przypomina kod niż faktyczny dokument czy list.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Magazyny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» 017. Licytacja magazynów
» Opuszczone magazyny
» Stare magazyny JTC

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Naka-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.