Share | 
 

 Minato Mirai 21

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Admin
Liczba postów : 71
Join date : 26/09/2016
avatar

Minato Mirai 21 położone jest w dokach Takashima i Shinkou, w porcie Yokohama. Już w 1965 Ichio Asukata zaproponował jego wybudowanie - miało to być w zamierzeniu największą inwestycją w historii miasta, polegającą na całkowitym przeobrażeniu centrum miasta. Kiedy w 1983 ruszyły główne prace, wydawało się, że będzie to możliwe. Teren przemysłowy, port wraz z nabrzeżami, dwa pomniejsze"centra" - Kannai i Yokohama Station - wszystko to miało połączyć się w jeden olbrzymi moloch dzięki wybudowaniu "Portu Przyszłości XXI wieku" (tak bowiem tłumaczy się nazwę tego terenu). W miejscu tym znajduje się wiele biurowców z siedzibami ważnych firm, takich jak Nissan Motors, JGC, Korporacja Chiyoda, centrum handlowe Queen Square Towers, składające się z trzech pięknych wież, centrum Pacifico Yokohama, możemy tu też znaleźć Cosmo Clock 21 - diabelskie koło, Yokohama Bay Bridge, a przy niedalekim nabrzeżu Ōsanbashi znajdują się statki wycieczkami, którymi można popłynąć w niezwykłą podróż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
MG

Kilka dni trwały przygotowania sporej sali do kursu gotowania. Szef kuchni, Hayami, już stał za swoim stanowiskiem umieszczonym na podium. By wszyscy uczestnicy mogli dobrze widzieć, jak przygotowuje poszczególne składniki, w blat roboczy wycelowana była również kamera, której obraz puszczony został na ścianę obok. Sam przewodniczący kursu upewnił się jeszcze, że nieduży mikrofon podłączony do głośników stojących w rogach sali jest dobrze zamocowany do białego fartucha, włączony i zrobił szybką jego próbę. Wszystko jednak wydawało się w jak najlepszym porządku, skierował więc kroki do drzwi umieszczonych z tyłu sali i zajrzał do środka.
Urządzony tam magazyn na wszelkie składniki, których uczestnicy kursu mogliby potrzebować do przygotowania potraw, prezentował się dosyć okazale. Zapas nieco przekraczał zapotrzebowanie na zgłoszoną ilość osób, na wypadek, gdyby coś się zepsuło, przypaliło, wykipiało bądź coś podobnego i ktoś musiałby zacząć od początku. Co prawda miał nadzieję, że obejdzie się bez takich wypadków, w końcu stopowały one grupę i wszyscy uczestnicy nie mogliby czekać, aż tych kilku nieszczęśliwców nadgoni, jednak gdyby chodziło o coś, co szybko da się poprawić, należało dać taką możliwość.
Rzędy półek zapełnione były koszykami z warzywami i owocami, woreczkami płóciennymi z ryżem, różnymi rodzajami mąki, butelkami z wodą, gdyż umieszczenie wody bieżącej przy stoiskach było zbyt problematyczne oraz podobnymi produktami. Stały tam również metalowe wielkie lodówki z mięsem, rybami, mlekiem i produktami, które szybko traciły świeżość i się psuły. Jedna taka lodówka była pusta, by móc szybko schłodzić składniki, które w temperaturze pokojowej potrzebowałyby wielu godzin, by uzyskać odpowiednią temperaturę, na co można sobie pozwolić w warunkach domowych, ale nie w trakcie kursu mającego określone ramy czasowe.
Zadowolony tym, co ujrzał, Hayami wrócił na swoje miejsce i spokojnie czekał na ludzi, którzy już niebawem zaczęli się gromadzić i zajmować miejsca przy losowych stanowiskach. Te zaopatrzone były w zestawy noży, desek, łyżek, patelni, garnków, ścierek i podobnych akcesoriów, poza tym na każdym stała kuchenka indukcyjna z czterema palnikami, tak by spokojnie można gotować czy smażyć kilka rzeczy na raz. Cukier i sól również znajdowały się od razu na blacie, jak i ocet ryżowy. Kiedy już wszyscy goście przyszli, mężczyzna stanął przed swoim stanowiskiem i przywitał wszystkich zgromadzonych, przedstawił się, jednak bez zbędnych wstępów o historii święta, przeszedł do celu spotkania.
- Rzecz jasna nie zdążymy przyrządzić dziś wszystkich potraw podawanych na festiwalu, jednak poznamy kilka z nich. Pierwsza to inarizushi! W magazynie na końcu znajdziecie ryż, Aburaage, czyli smażone skóry z tofu, przygotowane przeze mnie wczoraj, by mogły spokojnie dojść, poza tym dashi, sos sojowy, marchewkę i grzyby shiitake. Przynieście to wszystko i ugotujcie ryż. Nie musi go być wiele, na kilka kulek, mniejsze porcje szybciej wystygną. W razie jakichkolwiek wątpliwości, nie wahajcie się pytać - poinstruował zgromadzenie, po czym zostało mu cierpliwie czekać, aż wszyscy zdobędą składniki i wykonają jego instrukcje. W międzyczasie polecił namoczyć grzyby, by te zdążyły namoknąć. Przechadzał się miedzy stanowiskami, rozglądając się i starając ocenić, czy ci, co tu przyszli, mieli wcześniej jakiekolwiek doświadczenie w kuchni. Gotowanie ryżu było oczywistą podstawą, jednak nieraz już trafiał na ludzi, głównie młodych, przyzwyczajonych do jedzenia na mieście, dla których nawet to stanowiło problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 128
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
Zgłosił się w zasadzie dopiero na ostatnią możliwą chwilę. Nie przepadał za wszelkimi wydarzeniami, które wiązały się z bliższym kontaktem z innymi ludźmi, jednak w końcu, przekonany przez znajomą z pracy, zdecydował się wziąć udział. Spodziewał się, że będzie na tle Japończyków wyglądał zabawnie albo, że spotka się z jakimiś zachwytami związanymi z tym, że jako obcokrajowiec stara się liznąć ich kultury dosłownie od kuchni. Jak się okazało, nie był jedynym osobnikiem będącym spoza Azji, jednak naprawdę niewiele to zmieniało. Przed samym wydarzeniem został zaczepiony przez dwie kobiety, zachwycone tym, że potrafił płynnie mówić w ich języku i tym, że chciał uczyć się gotować tradycyjne potrawy. Mógł jedynie w reakcji na to wzdychać w duchu i błagać tamże, by to szybko się skończyło. Na zewnątrz pozostawał uprzejmy i spokojny, choć w środku już się w nim gotowało. "Hipokryta."
Gdy pozwolono uczestnikom wejść do środka, Aleksandr zajął jedno z miejsc. Jego zdaniem przestrzeń była zbyt duża, chociaż może z jednej strony to i dobrze? Nie będzie aż tak indywidualne, tak bliskie i skupiające się na jednostce. Grupa była istotna. Trochę zdziwił go brak żadnych wstawek odnoszących się stricte do tradycji związanych ze świętem, ale nie będzie marudził. Przeszedł do magazynu, nie przepychając się, zachowując absolutny spokój i przepuszczając praktycznie wszystkich przed sobą; brakło mu poniekąd stanowczości, jednak z drugiej strony cenił po prostu zwykłą uprzejmość. Zaraz, wziąwszy wszystko, co było konieczne, ruszył znowu do swojego stanowiska, które rozpoznał po zostawionym tamże plecaku. Wpatrywał się dłuższy moment w składniki tak, jakby miały wyjawić mu odpowiedź na wszystkie zagadki wszechświata, po czym zaczął powoli zabierać się za przygotowywanie ich. Umiał przygotować ryż, zarówno taki do sushi, jak i do innych potraw, jednak tofu wciąż nie przekonywało go w najmniejszym stopniu, w żadnej postaci. Przygotował też grzyby, uznając, że im szybciej załatwi coś tak błahego, tym mniej będzie miał do roboty później.

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Kiedy Margery tylko usłyszała od koleżanek z klasy o kursie gotowania, nie zwlekała z podjęciem sekundy ani chwili. Jeszcze tego samego dnia wyszperała w internecie wszystkie informacje na ten temat, a następnie się zgłosiła. Ekscytowała ją myśl, że będzie mogła nauczyć się czegoś nowego pod okiem doświadczonego szefa kuchni. Oprócz tego przecież dobrze byłoby poznać kuchnię kraju, w którym się mieszka. "Może wtedy moje drugie śniadanie będzie bardziej przypominało to, które przynoszą dziewczyny z klasy..."
W każdym razie, blondynka parę dni wcześniej obejrzała parę filmików na YouTube, aby nie wyjść na kompletnego żółtodzioba przed nieznajomymi, a dzięki dobrej pamięci szybko przyswoiła wiele informacji, więc na kurs przyszła rozluźniona i pewna siebie. Zajęła jedno ze stanowisk, akurat tak się złożyło, że wylądowała obok mężczyzny, który zdecydowanie nie przypominał jej Japończyka. "Jego kolor włosów przypomina mi jesień... A właśnie przecież nadchodzi! Muszę się wybrać na zakupy i uszyć nowe wdzianko dla Mr'a Bunny'ego!"
Jej rozmyślania na temat płaszczyków oraz koronek przerwał głos kucharza, prowadzącego spotkanie. Dokładnie wysłuchała instrukcji wydanych przez niego, następnie zostawiwszy Mr'a Bunny'ego przy jej przyszłym stanowisku pracy, oddaliła się do magazynu, zdecydowanie się jej nie śpieszyło, w końcu wiedziała, że jest tutaj jedną z drobniejszych osób i wolała poczekać niż zostać zmiażdżona przez przeciskający się tłum. Nie miała problemów ze znalezieniem składników, a można by nawet powiedzieć, że całkiem szybko się z nimi uporała i wróciła do miejsca, gdzie zostawiła pluszowego króliczka. Następnie postanowiła ugotować ryż. "Przecież to nie może być trudne, nie? Na filmiku nie wyglądało..."
Cóż, dokładnie pamiętała, co powinna robić krok po kroku, ale jeśli chodzi o praktykę, nie wyglądało to aż tak kolorowo, mimo wszystko udało jej się to zrobić. "Skoro coś tak błahego zabrało mi tyle czasu, to może lepiej byłoby kogoś poznać i w razie czego poprosić o pomoc? Oprócz tego miło byłoby móc się do kogoś odezwać."
Jak pomyślała, tak też zrobiła. Podeszła do rudowłosego mężczyzny, który zajmował stanowisko tuż obok niej.
- A no... Dzień dobry! Nazywam się... - "Najpierw nazwisko, Maru! Nazwisko!" -... Williams Margery. Czy... Czy w razie czego mogłabym liczyć na pańską pomoc? - Spytała nieśmiało, a na jej policzki wkradły się delikatne rumieńce, zdawała sobie sprawę z tego, że nieznajomy pewnie wolałby skupić się na pochłanianiu wiedzy z kursu, ale miała ogromną nadzieję, że jej nie odmówi. "Bo przecież nadzieja umiera ostatnia."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zielarz
Liczba postów : 37
Join date : 28/01/2017
avatar
MG

Szef kuchni z zadowoleniem przyjął fakt, że uczestnicy, którzy stawili się na kursie byli z szerokiego przedziału wiekowego. Znaleźli się i ludzie w średnim wieku, młodzi dorośli jak i starsza młodzież. Jak widać nawet tak młode osoby już interesowały się gotowaniem, to z pewnością mogło im się przydać.
Szybko zauważył, że już po zagotowaniu ryżu i jego wystudzeniu ludzie zaczną robić wszystko w swoim tempie. Rzecz jasna ogół można poprowadzić jako tako jednocześnie, jednak zawsze trafią się jednostki szybsze oraz te, które mają mniej doświadczenia, a więc wszystko robią trochę wolniej. Był jednak na to przygotowany i dał człowiekowi obsługującemu sprzęt pendrive'a, by ten wyświetlił prezentację, na której były poszczególne kroki pojawiające się w kółko. Rzecz jasna nadal wydawał instrukcje i poinstruował uczestników, by skupiali się głównie na tym, jednak gdyby ktoś się zgubił w trakcie, gdyż wykonywał poszczególne kroki za wolno, mógł zerknąć na pojawiające się kolejno instrukcje i nie musiał prosić o powtórzenie. Prezentacja przerywana była jedynie, gdy Hayami pokazywał pierwszy raz dany krok, wtedy przełączano na kamerę skierowaną na jego stół, aby wszyscy widzieli, na jak duże kawałki kroi warzywa, w jaki sposób rozdziela palcami Aburaage by powstała kieszonka i tym podobne.
I gdy już wszystko wydawało się iść w porządku a wstępne przygotowania szły ku końcowi - zgodnie z jego instrukcjami uczestnicy posiekali warzywa, obgotowali skórę tofu i dali ryż do chłodni, wcześniej umieszczając go w miskach z numerem ich stanowiska - coś rzecz jasna musiało pójść nie tak. Hayami poczuł tylko swąd spalonych obwodów, po czym kable odchodzące od kuchenki indukcyjnej z jednego stanowiska zaczęły się dymić.
- Odsuń się! - rzucił nieco ostro z nerwów do znajdującego się przy stanowisku mężczyzny, rudego obcokrajowca. Wiedział, że polewanie wodą ognia to zły plan, nakazał więc sprzętowcowi gestem wyłączyć bezpieczniki, do których podłączony był dany rząd stanowisk. Miał tylko nadzieję, że mężczyźnie nie przyjdzie na myśl gasić dymu wodą.
Po zniwelowaniu zagrożenia, spojrzał na stanowisko z rozterką. Czyżby przesadzili z liczbą kuchenek podłączonych do jednego obwodu? Jeśli to mogło się powtórzyć, powinni przerwać zajęcia. Jednak... bardzo możliwe, że chodziło o wadę fabryczną tej jednej kuchenki, w takim razie nie miało to sensu, a w przygotowanie kursu włożono wiele wysiłku i pieniędzy. Cóż, zostawało uważać, czy coś podobnego się nie powtórzy. Otworzono okna, by wywietrzyć pomieszczenie, zaś sam szef kuchni zwrócił się do właściciela stanowiska.
- Najmocniej przepraszam za to niedopatrzenie... Nic się nie stało? - Jak miał sobie z tą sytuacją poradzić? Rozejrzał się i obok ujrzał młodą dziewczynę, która, jeśli się nie mylił, wcześniej rozmawiała z mężczyzną. - Może mógłby pan dołączyć do tej młodej damy, jeśli nie ma nic przeciwko? - Skłonił się jej uprzejmie, zerkając pytająco. - Niestety nie mamy zapasowej kuchenki, więc obawiam się, że nie możemy jej zastąpić. Ale blaty są wystarczająco duże dla dwóch osób. - Zaprosił gestem mężczyznę do stanowiska obok, po czym szybko dopilnował, by zepsuta kuchenka została usunięta z sali. Rozejrzał się, wybity z rytmu tym wydarzeniem.
- Teraz... jednym garnku gotujemy Aburaage w wodzie z sosem sojowym z cukrem, a drugim w podobnej mieszance gotujemy pokrojone shiitake oraz marchew. Wszystko gotujemy dziesięć minut, po czym dodajemy odsączone warzywa i grzyby do ryżu.
Wrócił na swoje stanowisko, starając się przywrócić poprzedni tryb pracy, zerkając co jakiś czas na parę pracującą w parze. Na szczęście w całej sali już pobrzmiewały szmery rozmów znajomych, którzy przyszli razem, nie musieli więc niezręcznie milczeć w czasie współpracy, żeby nie przerywać ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 128
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
Drgnął ledwo zauważalnie, gdy zorientował się, że ktoś mówi bezpośrednio do niego. To było dużo bardziej kłopotliwe niż kiedy do całej grupy mówił po prostu prowadzący spotkanie kucharz. Rudy poczuł nagłe uderzenie ciepła, potem poczuł się, jakby spadał z wysokości, by w końcu dotrzeć do punktu, gdy uderzyło go poczucie winy, jak gdyby właśnie ktoś przyłapał go na okradaniu banku. Nie dał jednak po sobie poznać tego małego, emocjonalnego rollercoastera, który właśnie przeżył, i posłał dziewczynie zmieszany uśmiech, za którym ukrył spłoszone, zmieszane spojrzenie.
- O-och, miło mi cię poznać - "Wcale nie..." "Chociaż może?" "Ty nie lubisz dzieci." "..." - Em... No jasne! Jakby co, możesz mnie wołać...- "Pchasz się w gips, rudy-" "To dziecko, nie będzie wymagać ataku na Mafię..." "Nie byłbym tego taki pewien" "..."
Mimo wszystko, otrzymawszy dalsze wskazówki, Aleksandr postanowił skupić się na kontynuowaniu przyrządzania dania, co jakiś czas zerkając w kierunku dziewczynki, której, tak swoją drogą, nawet się ze stresu nie przedstawił. Całkiem zadowolony gotował więc sobie, nie zwracając większej uwagi na zapach, który do najprzyjemniejszych nie należał. Zdawał się jakoś zanikać wśród wszelkich innych woni, te tłumiły go, aż do chwili, gdy było prawie za późno.
Widząc, jak zbliża się do niego kucharz, a po chwili słysząc też jego głos, Aleksandr poczuł się od razu spłoszony i odskoczył w tył, już gotów przepraszać i mówić, że to nie tak, ale... No właśnie, co było nie tak? Jakoś od muru, jaki w jego głowie postawił strach i wstyd,  odbijały się jak piłeczki kauczukowe wszelkie logiczne argumenty i próby uspokojenia się.
- J-j-j-ja... - Zaczął, jąkając się i starając się ukryć drżenie rąk. Spanikowany do tej pory jedynie obserwował, jak inni opanowują sytuację, co nie było zbyt dorosłe ani odpowiedzialne, ale trzeba wziąć pod uwagę, że był w szoku.
- Um.. uch, nic się nie stało, słowo. Dziękuję za szybką reakcję.
- Ukłonił się lekko w dość mechaniczny, wyuczony sposób, co po trochu zawdzięczał też temu, że najbardziej w tej chwili skupiał się na tym, by nie pokazać po sobie stresu i nerwów. Przysiągłby, że mógłby lada moment osiwieć przez to i tyle by było, ot!
- Chyba role się odwróciły i to ty pomożesz mi, hm? - Odezwał się do Margery, wzruszając ramionami. Zdecydował, że postawi na udawanie, że wcale nic się nie stało i że go to nie dotknęło.
- A, no i... mów mi po imieniu. Aleksandr. Zdrabniaj jak chcesz, ja... no, nie lubię nazwiska i chętnie bym je zmienił!
- "Aha, a za góra dziesięć minut powiesz jej, że najchętniej zmieniłbyś je na nazwisko pewnego pajaca..." - A teraz... Kontynuujemy, co? - Dodał, po chwili znowu skupiając się na gotowaniu. Cud, że znowu nic nie wybuchło mu w twarz. Wybuchło natomiast powiadomienie w telefonie, które poinformowało go o tym, że powinien szybko stawić się w pracy. Żegnając się z Margery powiedział, że gdyby czegoś od niego chciała, to będzie w kociej kawiarni żeby koniecznie pochwaliła mu się efektami swojego gotowania, po czym ewakuował się.
zt

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Kiedy Aleksandr udzielał Maru odpowiedzi, ta przyglądała mu się badawczo. Nie umknęło jej zmieszanie rudego, chociaż po przeanalizowaniu sytuacji przez sekundę, stwierdziła, że Rosjanin lepiej się poczuje, jeśli wróci ona na swoje miejsce.
- Dziękuję. - Powiedziała, a na jej twarzyczkę, przyozdobioną już rumieńcami, wkradł się nieśmiały uśmiech. Następnie szybko wróciła do swojej kuchenki i zaczęła postępować według dalszych instrukcji. I nawet jej się udawało! Posiekała warzywa, nie robiąc sobie jednocześnie krzywdy. Zaniosła już do chłodni miseczkę ryżu, uprzednio umieszczając na niej numer swojego stanowiska. Jednak kiedy wróciła na swoje miejsce, poczuła dziwny zapach. "Nie, bardziej smród."
Spoglądając w stronę kuchenki obcokrajowca, ujrzała szefa kuchni. A potem wszystko tak szybko wydarzyło się, że nawet nie zdążyła zareagować. Po prostu nieco zdziwiona wróciła do podążania za prezentacją, aż usłyszała jedno magiczne zdanie "Może mógłby pan dołączyć do tej młodej damy, jeśli nie ma nic przeciwko?", no jasne, że nie miała nic przeciwko! Jednak wciąż pamiętała zmieszanie rudego sprzed paru chwil. "Ale czy z tym panem wszystko w porządku?"
- We dwoje będzie nawet zabawniej! - Udzieliła odpowiedzi, spoglądając na Aleksandra. Na jej twarzyczce zagościł miły uśmiech, który w jej mniemaniu miał za zadanie rozluźnić jej rozmówcę. Wciąż pamiętała o jego zakłopotaniu, kiedy się do niego odezwała parę minut temu.
- Aleksandr? To może... Mhm.. Alek? I dlaczego nie lubisz swojego nazwiska? - Odparła, spoglądając kątem oka na rudego. Było to dla niej zagadką, jak ludzie mogą przywiązywać wagę do czegoś takiego. "Co prawda Imię i nazwisko są etykietką człowieka. Rodzina, pochodzenie, a nawet upodobania rodziców i różne inne czynniki się na to składają, ale mimo wszystko... Moje chyba wydają się w porządku, przynajmniej mi się podobają."
- I tak, zdecydowanie powinniśmy wrócić do gotowania. - Mruknęła, wciąż pozostając w krainie swojej wyobraźni, gdzie rozważała, z jakich powodów można nienawidzić własnego nazwiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zielarz
Liczba postów : 37
Join date : 28/01/2017
avatar
MG

Więcej kuchenek nie płonęło, co było dla szefa kuchni dużą ulgą. Zbliżali się zresztą do końca pierwszej potrawy, mógł więc odetchnąć. Pokazał im, jak wymieszać równomiernie warzywa i grzyby z ryżem, który zdążył schłodzić się w chłodni, po czym ulepić z nich kulki mieszczące się w dłoniach, które delikatnie umieszczał w kieszonkach z przegotowanych Aburaage. Ten moment był najbardziej problematyczny, jak już zdążył się nieraz przekonać, dlatego polecił wcześniej przygotować ich więcej, niż powinni potrzebować na tak niewielką ilość ryżu. Gdy przechodził się po sali zauważył, że doświadczenie go nie zawiodło. Wielu osobom cienka skórka porwała się, ale z jego drobną pomocą każdy uczestnik zrobił przynajmniej dwa inarizushi.
- Dobra robota. - Skinął głową. - Pod koniec kursu będziecie mogli wszystko zabrać ze sobą do domów, póki co jednak poproszę wszystkich o umieszczenie ich na powrót w chłodni. Przyda wam też się mąka ryżowa, jedwabiste tofu i cukier do dango!
Poczekał, aż wszyscy wrócą na miejsca i wyjaśnił, by nastawić wodę, do miski wrzucić mąkę, tofu i łyżeczkę cukru i wymieszać, a w garnuszku zagotować odrobinę sosu sojowego z wodą, cukrem i skrobią, by utworzyć sos mitarashi. Zaraz podszedł do zepsutego stanowiska, wyciągnął z szafki drewnianą foremkę i uniósł ją nad głowę.
- Tradycyjnym kształtem na ten festiwal jest kwiat lotosu, zamiast więc robić dango w kształcie kulek, użyjemy takich foremek, by zachowały kształt tego kwiatu. - Podszedł do pary przy jednym stanowisku i wręczył im foremkę, wyłączając jednocześnie mikrofon. - Skoro jest was dwoje, możecie podzielić się pracą - niech jedno z was przygotuje ciasto, umieśćcie je w formie, delikatnie wyjmijcie odciśnięty kształt i tak ugotujcie, a druga osoba może asystować i zająć się sosem mitarashi i pilnowaniem go, by miał odpowiednią, gęstą konsystencję. Nie trzeba mieć wtedy podzielnej uwagi, by ten się nie przypalił, a kluski nie przegotowały, wystarczą im minuta czy dwie po tym jak wypłyną na powierzchnię.
Cofnął się nieco i rozejrzał po sali, po czym na powrót włączył mikrofon.
- Słodycze możecie ozdobić akcentami z owoców, jeśli macie na to ochotę, jeśli wolicie prostotę, można zostawić jedynie polane sosem. Tu wybór należy do was, a owoce znajdziecie w spiżarni.
Obserwował postępy uczestników, zauważając, że rudy mężczyzna wyszedł wcześniej, nie był jednak samotny, kilka osób również dyskretnie się ulotniło. Cóż, starał się nie zwracać na to uwagi - wiedział, że niektórzy nie mogli sobie pozwolić na siedzenie do końca z różnych powodów. Chodził po sali i pomagał reszcie, jeśli ci potrzebowali porady, a kiedy wszystkim udało się dokończyć desery, polecił z szafek wyciągnąć plastikowe pojemniki, w których mogli umieścić wykonane przez siebie potrawy i pożegnał wszystkich.

|zt dla Maru
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Minato Mirai 21
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Nishi-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.