Share | 
 

 Opuszczona fabryka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :


Ogromny pięciopiętrowy budynek, do którego wstęp jest wzbroniony przez zagrożenie zawaleniem. Rzecz jasna budynek nieustannie stoi od lat i ów zakaz nijak nie przeszkadza mieszkańcom, którzy bez wahania korzystają z odludnego i cichego miejsca. Rzecz jasna gołe ściany z żelbetonu, gdzieniegdzie zawalone, głównie w zachodniej części, nie są zapraszającym widokiem, ale tym chętniej miejsce przyciąga wszelkiego rodzaju szumowiny. Można tu trafić na dilerów, szmuglerów i inne podejrzane indywidua. Mówi się też, że większym zorganizowanym przestępczym organizacjom zdarza się tu robić interesy. Co prawda czasem młodzież zachwycona miejscem, gdzie nie chadzają normalni dorośli, urządzają tam popijawy, jednak stali bywalcy szybko ich wypłaszają i trzeba się liczyć z ich tam obecnością. Choć z górnych pięter roztacza się widok na sporą część miasta, nie ma tam żadnych zabezpieczeń, więc łatwo jest spaść, podobnie jak ze schodów pozbawionych barierek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Uczen
Liczba postów : 91
Join date : 19/12/2016
Co właściwie skłoniło Hansela do przyjęcia oferty, danej mu przez ostatnio spotkanego człowieka na ulicy? W końcu żaden z niego poszukiwacz przygód, czy łowca duchów, a co najwyżej zamknięty w swoim własnym świecie artysta, nie za bardzo przejmujący się światem zewnętrznym. Może to jednak była ciekawość... w głębi duszy brakowało mu wrażeń. A może chciał w końcu przeżyć scenę, która przypominać będzie wszystkie, paranormalne historie? Cokolwiek było faktycznym powodem, nasz bohater stał teraz przy budynku opuszczonej fabryki, tuż obok ludzi których ledwo znał.
Yuko oraz Yukio mieli być jego dzisiejszymi towarzyszami, gdy to wspólnymi siłami będą starać się wywołać ducha z najgłębszych zakamarków tego miejsca. Młodzieniec jeszcze nie należał w pełni do klubu zjawisk paranormalnych, ale to nie powstrzymywało go od spędzania z nimi tegoż, jakże przyjemnego, wieczoru. Nie do końca wiedział na kogo do końca polują, ale co tam. Nie on w końcu zbierał potrzebne informacje. Pierwszy raz od dawna młodzieniec zabrał ze sobą trochę więcej rzeczy, aż musiał ze sobą nieść plecak szkolny, albowiem nie zmieściły się one do jego kieszeni. Powrzucał tam różne dziwne bzdety, a między nimi znajdował się na pewno koc, oraz jakaś, cienka książka, jakby spodziewał się, że będzie się tutaj nudził, choć jego oczekiwania były wręcz przeciwne. Po co więc bierze ze sobą takie dziwne bzdety? Cóż.... są powody.... W każdym razie, będzie zabawnie.
Hansel szybko poszedł w ślady Yuko i zapalił swoją latarkę w telefonie, pozwalając jednak dziewczynie prowadzić "ekspedycję", w końcu zdawało się, że wiedziała chociaż co robi. W środku znajdowało się oczywiście to, czego można było się spodziewać po opuszczonym budynku fabryki. Kurz, bród i niezdatne do użytku już przedmioty. Wiatr wywoływał upiorne dźwięki, jednakże Hansela niezwykle trudno było przestraszyć, jeśli nie trafi się w jego czuły punkt.
-Hm... jeszcze nie wiem. - Odrzekł po sekundzie zastanowienia na pierwsze pytanie dziewczyny. -Nigdy nie przywoływałem duchów... - Stwierdził, jak człowiek, który musi najpierw czegoś doświadczyć, aby móc dopiero zacząć się tego obawiać. Dlatego właśnie prędko pomógł dziewczynie w rozstawianiu "sprzętu" w odpowiednim miejscu, aby w końcu się przekonać. Pierwszy raz widział na własne oczy tablicę do rozmowy z duchami, toteż studiował ją dogłębnie. Nawet nie podniósł wzroku na kolejne stwierdzenie.
Oczywiście odpowiednich instrukcji trzeba było wysłuchać, w końcu nikt nie będzie się brał do przywoływania duchów na ślepo... prawda?
-Może...Zastanawia mnie, czemu tak jest. Co sprawia, że duchy pragną zbliżyć się do naszego świata akurat w te święta. Muszą mieć swoje powody... prawda? - Zapytał, jednakże bardziej chyba sam siebie, albowiem na takie pytania trudno znaleźć odpowiedź.
Potem nie przerywał już dziewczynie, gdy ta czytała instrukcję. Miała sens. Hansel z góry miał bardzo pokojowe nastawienie do wszystkiego i nawet nie zakładał jeszcze opcji, że ten duch może im cokolwiek zrobić. W końcu chcą z nim tylko milutko porozmawiać. Czyli trzeba położyć palce skazujące na jednym  kątów trójkąta, tak? Na razie nic trudnego. Oczywiście wszystko prowadziła dziewczyna, młodzieniec tylko rzucał okiem to na nią, to na planszę, jakby nie spodziewał się do końca, że cokolwiek drgnie. Jakież to było jego zdziwienie, które przeważało bardziej niż jakiekolwiek strach, gdy trójkąt faktycznie się przesunął po zadanym pytaniu.
-E-eto... - W ogóle tego nie przemyślał. Ale... jak się rozmawia z duchem? Prędko zmienił swój punkt myślenia, stawiając się w miejscy człowieka prowadzącego najnormalniejszą konwersację z nieznajomym..- Może.... spytajmy się go o imię? Abyśmy znali chociaż godność naszego rozmówcy.... - Rzekł w końcu to, co wydawało mu się najbardziej logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Agencji | Szpieg
Liczba postów : 35
Join date : 13/02/2017
avatar
W sumie Yuuko uznała odpowiedź Hansela za dość mądrą i w reakcji na nią pokiwała z entuzjazmem głową. Zdawać by się mogło, że dziewczyna, choć miała nieskończone pokłady energii, mimo wszystko nabierała jej coraz więcej i więcej. Gdyby tylko potrafiła ją ukierunkowywać na coś bardziej produktywnego i użytecznego, a nie na rzeczy typu wywoływanie duchów... Sama też nie miała za wiele doświadczenia z tabliczką, bowiem ograniczało się ono jedynie do wyciągnięcia pradawnego artefaktu z niezwykłej krainy made-in-china z pudełka.
Skinęła głową na pierwszą sugestię pytania, notując to w głowie. Z tego, co się orientowała, to wynikało to z tęsknoty duchów do swoich bliskich, którzy wciąż znajdowali się w świecie żywych.. I właśnie to napawało ją nadzieją, która tłumiła istnienie demonów oraz mściwych duchów w jej mniemaniu. Po cichu liczyła, że otrzyma przynajmniej kilka wskazówek. Była tu przecież, pełna tęsknoty i miłości do swojego ojca, którego przecież nigdy nie widziała...
- Czy zechcesz zdradzić nam swoje imię? - Powtórzyła wypowiedź Hansela, jednak formułując ją jako pytanie. Wskaźnik przesunął się nieco, by zaraz znowu wrócić na "tak" i po chwili zacząć manewrować między literami. Począwszy od romanizacji nazwiska, duch przedstawił się jako Tsukuda Kenji, zaś pierwsza sylaba przyprawiła Yuuko o ekscytację, która opadała i stopniowo przeradzała się w pewnego rodzaju rozczarowanie. Wolną ręką zapisywała kolejne litery na kartce obok, co jednak okazało się dość kłopotliwe. Przekazała więc notes w ręce Yukio - potrzebny był przecież jakiś obserwator, a on póki co miał wolne ręce. Zastanowiła się przez dłuższą chwilę.
- Czy... Jesteś ze strony słońca, czy księżyca? - Zadała kolejne pytanie, dość istotne według internetowych instrukcji; pozwalało to na zidentyfikowanie intencji danego ducha. Słońce wskazywało dobre, księżyc - te złe. Po krótkim wahaniu duch przesunął w stronę księżyca, a potem ku słońcu. Yuuko poczuła niepokój połączony z ekscytacją, zaś...
Zaś za nią i Hanselem, a przed Yukio, pojawiła się postać mężczyzny; Japończyk o ciemnych, krótko przyciętych włosach i oczach w tym samym kolorze. Ubrany w lekką kurtkę, która za życia chronić go miała przed delikatnym mrozem panującym zimą w Jokohamie. Nogawki spodni kończyły się prawie jak gradient, który, im bliżej był ziemi, tym bardziej zanikał. Gdyby spojrzeć na jego szyję, widać na niej ślad po nacięciu na tyle głębokim, że z pewnością to ono doprowadziło do jego śmierci. Po wyrazie twarzy obcego nie dało się zbyt wiele poznać, nie licząc ust, które poruszały się prawie bezgłośnie, wymawiając rytmicznie, powtarzalnie trzy sylaby.


// piszę teraz, bo jakby tak stało, to byśmy nic nie zrobili. Yukio, w razie czego się dołącz, jak nie, to napiszemy z Hanselem po prostu

Jeżeli Yukio pracuje dla Departamentu przynajmniej od 14 grudnia ubiegłego roku, może kojarzyć, że w niesprecyzowanych okolicznościach zamordowano tu informatora mającego powiązania z Mafią portową.
Yuuko musiałaby zasięgnąć informacji u Agencji, by się o tym dowiedzieć.
Hansel mógł przeczytać o tym w internecie albo usłyszeć jakieś plotki na ten temat.
Trzy sylaby - według słownika słowo "zemsta" w japońskim ma ich tyle.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Departamentu
Liczba postów : 6
Join date : 31/05/2017
Motto : "Hope is everything you need. Hope is most important thing in the world. Don't lose it"
avatar
Wybrał się z wielką ochotą wraz z klubową koleżanką i nowo napotkanym towarzyszem w kierunku niebezpieczeństwa oraz przygody. Co prawda kochał różne teorię związane z światem pananormalnym, jednak średnio wątpił aby tym razem udało się im skomunikować z nieumarłym. Miał jednak spore przeczucie przy tym, że w miejscu tym może wydarzyć się coś interesującego. Młodzieniec wyjął latarkę, którą ze sobą zabrał jako najbardziej chyba przezorna osoba w tej grupce i ruszył wraz z towarzyszami w nieodgadniony ciemny mrok opuszczonej fabryki. Po chwili miał rzucić żartem, ale widząc, że nagły zwrot z podświetleniem twarzy nie zrobił na drugim chłopcu wrażenia, zaniechał owej czynności. Sam szedł najwolniej, zamykając ich niewielki pochód. Głównie po to aby upewniać się, że ich chwilowy nabytek jest bezpieczny i nic mu się nie stanie. Wiadomo, w takich miejscach różne rzecz mogą się wydarzyć. Sam przycupnął też obok nich, jednak trochę z boku aby nie przeszkadzać w planowanej rozmowie. Rozciągnął latarkę szybkim ruchem, przez co kawałek niej wysunął się do góry ukazując przeźroczysty materiał bliski "wylotowi" latarki. Przez co przypominała teraz nieco małą mini latarnię. Położył on swoją cud latarko latarnie przy nich aby miejsce było w miarę oświetlone i widzieli właściwie co robią. Sam zdjął z pleców mały worek i położył obok siebie. Miał tam różne medaliki, wycięte papierowe specjalnie przyrządzone ludziki oraz krzyżyki, które były rytualnymi symbolami odstraszającymi złe zjawy. A przynajmniej w teorii. Jako przewodniczący bowiem poczuwał się do obowiązku zapewnienia ochrony swoim podopiecznym. Przy spodniach miał zawieszony też np omamori (Amulet) z pobliskiej buddyjskiej świątyni. Czujnym okiem wpatrywał się w planszę i analizował to co się na niej działo. Oczywiście siedział w pozycji otwartej po turecku, z delikatnym i przyjaznym uśmiechem. Chciał wyglądać na osobę pozytywną i niewinną oraz grzeczną. Wiadomo zimnym spojrzeniem i przesadnym spojrzeniem mógłby zirytować ducha. Kiedy został mu przekazany jakże cenny notes bez wachania go przejął. Wiadomo nie chciał też być osobą, która nie robi obecnie nic pożytecznego. Dalszego przebiegu sytuacji się jednak nie spodziewał. Rzeczywiście upiorna nieznanego pochodzenia zjawa pojawiła się tuż przy nich. A to mogło oznaczać spore niebezpieczeństwo dla nich wszystkich jeśli tego dobrze nie rozegrają. Ba, istota może się zorientować, że w jego worku są środki zapobiegawcze, dobrze, że wcześniej wziął dwa papierowe rytualne ludzki przeciwko zjawom do kieszeni. Zjawa może w końcu worek wywalić hen daleko. Z drugiej strony szybko dopadanie do niej może sprowokować ducha do ataku. Należało to rozegrać jak najbardziej spokojnie.
- Panie Tsukuda, jeśli przybieranie bardziej materialnej postaci jest dla pana nieprzyjemne, możemy pozostać na sposobie rozmowy jaka była do tej pory. Chyba, że może chce nam pan pokazać gdzie stała się panu krzywda i kto to zrobił. Wtedy z chęcią za panem pójdziemy. Co pan na to? Jak się dowiemy co się stało, może uda nam się zadość uczynić panu i dorwać winowajcę oraz pociągnąć go do odpowiedzenia za swoje zbrodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Klubu
Liczba postów : 108
Join date : 07/10/2016
avatar
Duch, uświadomiwszy sobie, że został zauważony przez jedno z dzieci, nie wyglądał, jakby spodziewał się tak spokojnej reakcji ze strony chłopca. Swoje spojrzenie skierował właśnie na Yukio w pierwszej kolejności. Jego usta przestały się na chwilę poruszać i tkwiły w tej samej pozycji, prawie tak, jakby się nad czymś zastanawiał. W końcu spomiędzy warg dobył się głos ochrypły, słaby - można by się spodziewać, że za sprawą rany, która uczyniła Tsukadę nieboszczykiem - pozwalający mu w końcu należycie skomunikować się z trójką poszukiwaczy przygód.
- Postać... Krzywda... - Powtórzył tępo po chłopcu, trochę jakby starał się na nowo przyzwyczaić do używania mowy. - Zostałem zamordowany! - Wykrzyknął nagle Tsukada głosem zdecydowanie mocniejszym i wykonał ruch, jakby padał na kolana, które w obecnej postaci mężczyzny ledwo było widać, a dłonie przycisnął do swoich skroni. Po pustej hali rozniósł się donośny, spazmatyczny szloch. Duch najwyraźniej dalej nie mógł dojść do siebie po tym wszystkim, co spotkało go w ostatnich chwilach życia.
- Jestem związany z tym miejscem... Z tą ziemią i z moim dawnym ciałem do chwili, gdy sprawiedliwość dosięgnie mego zabójcy... Sprawa mojej śmierci została zatuszowana. Muszę dostać swoją zemstę!


EDIT
w związku z tym, że ten wątek aktywnościowo kulał od samego początku i nie zanosi się na zmianę, kończę go. Natomiast w związku z tym, że planuję na jego podstawie zlecenie, opiszę w wolnej chwili to, co działo się potem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Opuszczona fabryka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Opuszczona fabryka
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Isogo-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.