Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
Admin
Liczba postów : 68
Join date : 26/09/2016
avatar
Najzwyczajniejsze, wybrukowane ulice, które łączą się w sieć opadającą na całe Isogo, łączące się bezpośrednio z Naka i Kanazawą. Główne ulice są dość szerokie, otoczone ze wszystkich stron najróżniejszymi sklepami wszelkiego sortu. Przy mniejszych uliczkach częściej mieszczą się mieszkania bądź nieduże kliniki i zakłady usługowe. Znajduje się też przy nich dość duża liczba aptek. Gdzieniegdzie można znaleźć ławkę czy murek umożliwiające odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 454
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Kolejna standardowa praca, która właściwie polegała na tym, co zwykle. Miał przegonić bandę nowicjuszy z terenu, który upatrzyła sobie Mafia Portowa i w którym powyższa miała wkrótce do załatwienia pewne interesy. Mori naturalnie wolałby uniknąć świadków wszelkich działań swojej grupy, bo choć miała ona naprawdę wiele kontaktów wśród stróży prawa i rządu miasta, to jednak jej szef był zdania, że lepiej nie nadużywać władzy gdy nie było ku temu większych powodów. 
Jak ja właściwie tu trafiłem? Dlaczego nikt inny nie mógł..?
Kilka razy mniej więcej takie myśli przeszły mu przez głowę, jednak odganiał je od siebie jak najskuteczniej. To była zbyt prosta praca, by angażować w nią Czarną Jaszczurkę, zbyt cicha, by pozwolić Akutagawie zrobić na ulicach miasta kolejną krwawą miazgę. Zdolność kapelusznika była do niej idealna - ukarać hołotę, lekko nastraszyć ją, ot, dla pewności, że nie będą się tu więcej kręcić. 
W końcu z Mafią się nie zadzierało. 
Kiedy szedł tak w kierunku jednego z zaułków, sprawdzał, czy aby na pewno nikt nie idzie za nim albo nie przygląda mu się, jednak nikt szczególny nie rzucił mu się w oczy. W pewnym momencie prawie wjechał na niego jakiś rowerzysta-kretyn, przez co Chuuya musiał odbić ich obu od siebie przy pomocy Zdolności; sierotę bożą na chwilę uniósł w górę, by nie mogła ruszyć, zaś sam odsunął się na bezpieczną odległość. Oddelegował zaskoczonego rowerzystę spojrzeniem i poprawił nakrycie głowy. Tacy ludzie zdecydowanie doprowadzali go do szału... Więcej szczęścia niż rozumu. Na twarz miał nasunięty kapelusz, płaszcz w okresie zimowym zakładał normalnie, to jest ręce miał wpuszczone w rękawy, zaś samo okrycie było zapięte. Szyję natomiast owijał czarny szalik, niezbyt gruby i nieodstający od ogólnego wyglądu Chuuyi. Temperatury spadały, zaś mężczyzna nie miał w planach chorowania i choć nie lubił szalików, to jednak musiał się przemóc. 
Dotarłszy na miejsce Nakahara odruchowo poprawił rękawiczki, zaś usta z wolna wykrzywiał grymas delikatnego, ale wyrażającego pewność siebie uśmiechu. Wdychał nocne, zimne powietrze Yokohamy, mrucząc jedną z bardziej lubianych przez siebie melodii pod nosem. Zwykle przechadzał się tak w te luźniejsze dni, kiedy mógł sobie pozwolić na wielogodzinne spacery, jednak teraz sprawy miały się nieco inaczej niż normalnie. Czuł, że pójdzie mu dobrze, chociaż lepiej do sytuacji pasowałoby stwierdzenie, że wiedział to doskonale. 
Ostatecznie wylądował na tyłach jakiegoś baru, który zgodnie z informacjami, jakie otrzymał od Moriego, należał do tej radosnej gromadki. W tym miejscu był umówiony na docelowe dobicie z nimi pewnego interesu, jednak nie był to taki, jakiego mogli się spodziewać. Prychnął pod nosem na myśl o naiwności tej hołoty i oparł się o jedną z brudnych ścian, sprawdzając na ekranie telefonu godzinę. Dwudziesta druga siedemnaście oznaczała, że mieli trzy minuty na zjawienie się tu; w innym przypadku Chuuya naprawdę się wkurzy. 
- Tylko jeden? - Usłyszał głos jednego z czterech mężczyzn, którzy z irytującym brakiem pośpiechu wywlekli swoje cielska z zaplecza baru. Oczywiście wszyscy byli wyżsi od niego, co tylko dodatkowo działało mu na nerwy. Wyglądali jednak dość pospolicie, typowi Japończycy, których najprawdopodobniej nie obdarzyłby nawet przelotnym spojrzeniem na ulicy. 
- I taki mały? - Dodał drugi. Żyłka zaczęła drgać, zęby rudzielca się zacisnęły. Chyba już nie spóźnienie zacznie go wkurzać, a kretynizm domorosłych mafiozów. 
- Te, a to nie paniusia? - Trzeci zarechotał, jednak jego głos zamilkł równie nagle, co się rozległ, zaś w jego miejscu słychać było jedynie zaskoczony syk i kilka przekleństw. Numer Cztery był pierwszym, który zareagował na Chuuyę, który wbił pięść w brzuch tamtego i ruszył od razu do ataku, którego Nakahara oczywiście uniknął poprzez wskoczenie na ścianę przed sobą, uprzednio wsparłszy stopy ukryte za eleganckim obuwiem o brzuch, tors, a potem ze szczególną siłą o głowę Numeru Dwa. Ten wydał z siebie zduszony bulgot, zaś Chuuya, wykorzystując element zaskoczenia pod postacią własnej Zdolności, zdążył kopniakiem załatwić Czwórkę. 
Ostatnim, który pozostał przytomny, był Numer Jeden, zaraz złapany przez Nakaharę za kołnierz i przybity (z pomocą Skażonego) do ściany budynku, w której zaraz powstało nieeleganckie wgniecenie. Jedną rękę uniósł złożoną w pięść i rękawiczkę zaraz oplótł charakterystyczną dla swojej Zdolności szkarłatną otoczką tak, by tamten dokładnie ją widział. 
- Po pierwsze - syknął. - Tak, tylko jeden, bo na taką bandę zardzewiałych dekli nie trzeba więcej. To jak żart z wkręcaniem żarówki, widzisz. Tylko żarówką jestem ja, a wy bandą blondynek - Głos przeszedł w warknięcie, dłoń szarpnęła delikwenta bardziej w górę. - Po drugie, śmietniku - Mocniej przybił go do ściany. - Nie jestem kurwa mały. - Na potwierdzenie tego Chuuya pchnął zdezorientowanego mężczyznę w dół, oczywiście wzdłuż szorstkiej ściany. Jedna rana w tą czy tamtą, to nie robi różnicy. W końcu był grzeczny, w końcu wszyscy żyli. - I panienką, wyobraź sobie, też nie. - Kucnął tuż przed nim i schwycił jego włosy, po czym znów szarpnął je w górę. 
- A teraz, mon ami, macie przestać. Rozumiesz, o co chodzi? - Zaczął prawie przyjaznym tonem, jednak czując i widząc jak ten stara się kręcić głową, Chuuya zacmokał z dezaprobatą. - Myślę, że wiesz. Nie wygryziecie Mafii. A Mafia nie chce byle kogo u siebie, więc was też nie weźmiemy. Róbcie co robicie, prowadźcie ten bar, może nawet kiedyś jena czy dwa wam odstąpię, ale sprawy prawdziwej mafii zostawcie jej. Bo następnym razem może przyjść ktoś już nie tak miły jak ja. - Ponownie szarpnął ciemnobrązowe włosy i uderzył głową delikwenta w ścianę. - Rozumiesz? - Tym razem drugi mężczyzna skinął głową, zaś Nakahara uśmiechnął się. - Merci. Radzę ci pozbierać koleżeństwo, bo jeszcze wilka złapiecie i... - Podjął znowu wypowiedź, kiedy podnosił się na równe nogi. W tej chwili zobaczył kątem oka jakiś ruch i obrócił się w jego stronę z czujną miną, po czym powoli zaczął tam iść. 
// To było długie i nudne, a ja ssę w opisach walk, ale miało być mniej więcej coś ze Zdolnością (myślę, że najłatwiej jakby zobaczyła akcję z rowerzystą i za Chuuyą poszła) i organizacją, żeby miała jak się nim zainteresować... Także mam nadzieję, że pasuje. Jakby co to się zmieni~ 

_________________


W każdym razie, cierpiałem... naprawdę cierpiałem!
I teraz, tutaj uzmysłowiłem sobie, właśnie przy moim biurku,
Uporczywe wpatrywanie się w moje wyciągnięte ręce
To wszystko, co potrafię

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: Chuuya | Alek | Kapturek
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 94
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Co o takiej porze urocza oraz młoda dama robiła sama na zewnątrz? A no właśnie! Bardzo dobre pytanie! Prawdę powiedziawszy, ostatnimi czasy stało się to dla niej rutynowe — szukanie jakichkolwiek obdarzonych, którzy potrafiliby posługiwać się swoimi zdolnościami. Czy o tak wiele prosiła? Chyba niekoniecznie, zważając na fakt, że Yokohoma była miastem wypełnionych przez tego typu ludzi.
Więc jakim cudem jeszcze nikogo takiego nie znalazłam!?
Korciło ją, aby wrócić do domu, pod ciepły kocyk. W końcu wyjątkowo łatwo łapała wszelkie choróbska, a przebywanie o tej porze na zewnątrz łączyło się bezpośrednio ze znoszeniem przez jej drobniutkie ciało ujemnych temperatur. Ubrana była tak, jak zwykle po szkole — ulubiona czarna sukienka z białymi oraz czarnymi dodatkami, z tą różnicą, że miała na to wszystko zarzuconą grubą, czerwoną pelerynę, a głowę zdobił tej samej barwy berecik, który miał ją lepiej ogrzać niż kapelutek, który nosiła na co dzień. Natomiast w rączce dzierżyła swojego ulubionego pluszaka albo jak to ona go nazywała partnera, Mra Bunnyego, który to na sobie również miał na sobie bardzo podobny strój co ona — malutki, w tym samym kolorze, co właścicielki płaszczyk oraz również w tej samej barwie berecik. Czy protestował, kiedy dziewczynka go przebierała? Ależ skąd! Gdzieżby mógł, skoro to ona tak naprawdę kontroluje jego ruchy?
Koniec! Wracam do domu! Daddy nie byłby szczęśliwy, gdyby dowiedział się, gdzie o tej porze znajduje się jedna z jego spadkobierczyń.
Nastolatka zaczęła powoli iść w stronę dzielnicy Kanazawa. Znowu jej się nie udało. Zastanawiając się nad tym, co takiego źle robi, prawie nie zauważyła sceny, która rozgrywała się po drugiej stronie ulicy — lewitujący przez sekundę rowerzysta oraz osoba, która swobodnie uniknęła kolizji i przeszła obok niego. Można by rzec, że jej oczy się zaświeciły, serce zaczęło bić szybciej, a pluszaka mocniej przycisnęła do klatki piersiowej.
- Neee, Mr Bunny. Chyba nam się udało. Możliwe, że dzisiaj wrócimy do domu trochę później, ale istnieje prawdopodobieństwo, że udało nam się znaleźć kogoś podobnego do mnie. Nareszcie! - Szepnęła, spoglądając to na maskotkę, którą dzierżyła, to na człowieka, który wcześniej ją oczarował. No właśnie... Ciekawe czy jest mężczyzną, czy kobietą? Poza tym może to był tylko zwykły przypadek? Chwilę go... albo ją poobserwuję i poznamy całą prawdę!
Jak pomyślała, tak zrobiła, powolutku, utrzymując bezpieczny dystans pomiędzy sobą, a tym kimś dotarła aż pod... jakiś bar? No nie no... Tak zdesperowana to chyba nawet ja nie jestem! Nadąsała policzki i usiadła na murku, aby się zastanowić. Nagle do jej głowy przyszedł niesamowity pomysł! Rozejrzy się w środku przy pomocy swojego niezawodnego przyjaciela! Jak wymyśliła, tak też zrobiła. Pluszak był wystarczająco mały, aby nie przykuć uwagi klientów. Gdy nie mogła wypatrzyć człowieka, którego wcześniej przez krótki czas obserwowała, posłała króliczka na tyły budynku, co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Zaczyna się... Ej! Nie powinno się ludzi nazywać małymi... Co za... Yyy!
Nastolatka poprzez oczy pluszaka obserwowała całą sytuację. Widziała wszystko od samego początku do samego końca, powoli zaczęła wycofywać swojego ulubieńca z tamtego miejsca, kiedy spostrzegła się, że chyba rudzielec jednak go zauważył.
Słaba sytuacja co robić... To Mafia! Mogą nie być zadowoleni z tego, że byłam czegoś takiego świadkiem! Jak z tego wybrnąć!? Okej... Spokój! Po prostu stamtąd wyjdzie! Tak!
Blondynka postanowiła trzymać się swojego planu, specjalnie pokierowała króliczkiem pomiędzy nogami klientów tak, aby osoba mierząca więcej niż metr mogła mieć problem ze złapaniem go. W ten piękny, a jakże zwyczajny sposób pluszak opuścił lokal, aby udać się prosto w jej ramiona.
Co nie zmienia faktu, że chcę go bardzo poznać! Już dowiedzieliśmy się, że jest to mężczyzna! I że potrafi kontrolować swoją zdolność! I najprawdopodobniej zaraz stanie naprzeciwko mnie... Co robić!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 454
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Mężczyzna zmarszczył brwi - to, co widział, wydawało mu się królikiem w berecie, jakimś czerwonym materiale na ciele i poruszającym się na dwóch nogach. Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji, ani tym bardziej królika w stroju, który Chuuyi właśnie z tymi postaciami się w pierwszej chwili skojarzył. Cicho zaklął, mając wrażenie, że to może być ktoś ze strony Agencji, jednak patrząc na to z innej perspektywy... Przecież upewniał się, że nikt go nie śledził. Tylko, do cholery, nie spodziewał się stalkującego go zajęczaka, z którym teraz miał do czynienia.
Wbiegł za domniemaną zabawką do baru - klientela tegoż była niekoniecznie zadowolona faktem, że większa część obsługi nagle wyparowała. W końcu Isogo było jedną z tych części miasta, w których największy ruch był właśnie w takich godzinach i takich miejscach. Gdy natomiast dostrzeżono Chuuyę, od razu ten został wzięty za kogoś z personelu i zasypano go pytaniami na temat tego, kiedy podawanie drinków wróci na właściwy sobie tor. 
- Cholera! N-nie pracuję tu, puścić mnie! Idę za... - "No właśnie, za kim? Krzykniesz, że gonisz pluszowego królika, Alicjo?". Chuuya wycedził przez zęby wiązankę przekleństw i zaczął rozpychać tłum. - I nie zatrzymywać mnie już nigdy, bo inaczej pogadamy! - Warknął na odchodne, gdy w końcu dotarł do drzwi frontowych; te jeszcze domykały się prawdopodobnie po ucieczce zabawkowego zwierzaka, więc mężczyzna wywnioskował, że właśnie tędy wydostał się i że nie pozostał w lokalu. 
Wypadł z tego miejsca niemalże biegiem, gotów skoczyć na szpiega i wyperswadować mu, że nie powinien prześladować członków Mafii. Jednak to, co zobaczył przed sobą, lub raczej kogo tam zobaczył, nieco go zdziwiło z jednej strony. Była to dziewczynka, bez wątpliwości ubrana tak, jak jego mały stalker, którego notabene miała w swoich ramionach. Jedna część Chuuyi kazała mu myśleć, że przecież nie wysłano by dziecka do śledzenia go, bo Agencja nie Mafia, ale z drugiej strony... Był w pełni świadom tego, że jego organizacja często wykorzystywała dzieci do różnych akcji, więc może i ich przeciwnicy zdecydowali się na obranie podobnej strategii? 
Sterczał chwilę jak słup i wpatrywał się w dziewczynkę z nieodgadnioną miną. Dłonie odruchowo zaciskał w pięści, jednak jej nie miał zamiaru krzywdzić. W kwestii gróźb, przez głowę przeszło mu, że zobaczy... Zależnie od tego, ile widziała i czy była po stronie Agencji. Dopiero po dłuższej chwili zabrał głos, unosząc przy tym ręce w geście mówiącym, że nic nie chce jej zrobić. 
- Hej, księżniczko. Twój kolega przed chwilą był ze mną za tym budynkiem. - Powiedział spokojnie, z pełnym przekonaniem, wskazując ruchem głowy na królika. Jeżeli jakimś sposobem dzieliła świadomość zabawki ze swoją, to powinna wiedzieć, że nie ucieknie przed Chuuyą. 
- Zatem powiem tak. Jeśli ładnie mi powiesz, czego ode mnie chciałaś, to kupię ci ciasteczko i odprowadzę do domu. Jeśli nie, to myślę, że twój towarzysz nie będzie już długo cieszył się posiadaniem uszu. - Nie, jeszcze nie groził; to była tylko luźna propozycja, która naciskała na jeden konkretny wybór. 

_________________


W każdym razie, cierpiałem... naprawdę cierpiałem!
I teraz, tutaj uzmysłowiłem sobie, właśnie przy moim biurku,
Uporczywe wpatrywanie się w moje wyciągnięte ręce
To wszystko, co potrafię

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: Chuuya | Alek | Kapturek
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 94
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Gdy mężczyzna opuścił bar, nastolatkę przeszły dreszcze. Gdy on wpatrując się w nią, milczał, ona robiła dokładnie to samo. Przyglądała mu się bacznie, mając nadzieję, że poprawi to, chociaż odrobinkę jej sytuację. Jej wzrok zatrzymał się na dłoniach mafiozy, które to zaciskał w pięści.
Jest źle... A nawet bardzo! Już się zdenerwował! A co jeśli coś mi zrobi? Nie no... Przecież jest dorosły! Ale to nadal mafioza!
Zestresowana Margery mocniej przycisnęła pluszaka do klatki piersiowej, jakby miało jej to w czymkolwiek pomóc. Oczywiście miała pełną świadomość tego, że nic to jej nie da, ale mając blisko siebie króliczka, czuła się bezpieczniej. Dziewczynie wydawało się, że ta chwila ciszy trwa całą wieczność i że może się nigdy nie skończyć. No dalej! Powiedz coś... proszę! I wtedy rudzielec się odezwał, a jego słowa sprawiły, że blondynka przewróciła oczami.
Dobrze jest cię mieć! Wcale nie wiedziałam o tym, że on tam był! Naprawdę! Okej... Margery, myśl! Myśl! Myśl! Myślenie to przyszłość! Dlaczego to ja muszę zawsze mieć takiego pecha!?
Jej rozmyślania przerwała kolejna wypowiedź Nakahary, która sprawiła, że dziewczyna zmarszczyła brwi zarówno ze zdziwienia, jak i z niedorzeczności jego słów. Westchnęła cicho.
- Po pierwsze, może jestem niska i młoda, ale to nie oznacza, że naiwna. - Przemówiła spokojnym oraz dosyć zimnym jak na siebie głosem. Bardzo chciała udowodnić sobie, jak i swojemu rozmówcy, że wcale się nie wystraszyła, co zdecydowanie mijało się z prawdą. - Po drugie obie opcje, które przedstawiłeś, są beznadziejne. - W tym momencie zaczęła wyglądać na trochę pewniejszą siebie niż wcześniej. - Po trzecie księżniczka ma imię i brzmi ono Margery. A na sam koniec dodam, że widziałam twoją akcję z rowerzystą i chciałam cię po prostu poznać. Może zabrzmieć to zabawnie, ale... - Tym razem na twarzy nastolatki pojawiły się delikatne rumieńce. - ... Ale szukam jakiejś grupy obdarzonych, która pomogłaby mi się rozwijać i sprawiłaby, że poczuję się akceptowana...
Blondynka delikatnie przygryzła dolną wargę i zrobiła krok w tył. Wiedziała, że jej to w niczym nie pomoże. W końcu jak mogłaby uciec przed kimś takim jak jej rozmówca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 454
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Okej, na księżniczkę widać jako tako podziałało jego pojawienie się. Wydawała mu się przestraszona, co z bardziej prywatnej perspektywy odebrał prawie jako coś przykrego, zaś z tej, która przechylała szalę w kierunku zawodowej, miał to raczej za pozytyw. To było dziecko, ale póki co Chuuya odnosił wrażenie, że królicza panienka była też szpiegiem. Mimo wszystko w pewien sposób rozczuliło go przyciskanie zabawki do siebie, tak samo fakt, że i pluszak i dziewczyna byli tak podobnie do siebie ubrani. Miał pewną słabość do młodych osób i właśnie w tej chwili walczył ze sobą, by nie objąć nieznajomej i obiecać, że wszystko będzie dobrze. 
Zamiast tego jednak skutecznie utrzymywał poważną minę bez żadnego konkretnego wyrazu. Nie chciał ani jej dodatkowo niepokoić, ani za bardzo uspokajać, by nie panikowała, ale żeby naraz strach nakazywał jej szczerość. W pierwszym odruchu na wypowiedź sugerującą, jakoby niscy ludzie mieli być też naiwniakami, robił naburmuszoną minę, której zaraz się pozbył, by nie tracić budowanych do tej pory pozorów. 
Nie był zbyt zaskoczony sposobem, w jaki mówiła tamta - widocznie chciała samą siebie doprowadzić do porządku, uspokoić, natomiast Chuuyi chciała pokazać, że się go nie boi. Dobre sobie. Niemniej jednak wysłuchał tego, co powiedziała, zaś na wzmianki dotyczące Zdolności i Obdarzonych zerkał na jej pluszowego towarzysza. "Kim jesteś ty i twój królik, co?", postanowił jednak nie zadawać jeszcze tego pytania na głos. 
- Och, ależ oczywiście, ma princesse Margery. - Pokiwał głową z lekką kpiną słyszalną w głosie, po czym nawet ściągnął kapelusz z głowy w ramach niepełnego ukłonu. - Rowerzysta? - Mężczyzna zmarszczył brwi, starając się odszukać w pamięci jakiegoś rowerzystę. Po chwili tak się stało, więc znowu skinął krótko głową. - A, to. Bien, rozumiem. Czyli chcesz dołączyć do jednej z grup... - Zrobił pauzę, by pozbierać myśli. Jeszcze nie był pewien, czy powinien ufać temu dziecku. "Rozwijanie i opanowanie Zdolności... Czy nie na tym polega zabawka Fukuzawy? Mówi o jakiejś grupie. Nie zna żadnych...?", przekrzywił głowę, umieściwszy znowu na niej swój kapelusz. 
- Dobrze trafiłaś, powiem ci. Jestem z jednej z takich organizacji, najbardziej wpływowej i najsilniejszej w całym mieście. - Wyciągnął rękę do dziewczyny, mając też zamiar wyciągnąć z niej w późniejszym czasie informacje na temat jej króliczego kolegi i tego, co potrafią. Widząc, jak się cofa, sam zrobił wolno dwa kroki w jej stronę. - Nie gryzę. Śmiało. Nakahara Chuuya. Wystarczy samo imię. Skoro poprzednie opcje ci nie pasowały, to mam jeszcze dwie. Pierwsza: pójdziemy gdzieś teraz i omówimy to, co umiesz. Potem skontaktuję się z szefem i zobaczymy, co da się zrobić. Druga: umówimy się na jakieś małe spotkanie i wtedy porozmawiamy o tobie i o... Jak mu na imię? - Wskazał ruchem głowy na pluszową zabawkę.

_________________


W każdym razie, cierpiałem... naprawdę cierpiałem!
I teraz, tutaj uzmysłowiłem sobie, właśnie przy moim biurku,
Uporczywe wpatrywanie się w moje wyciągnięte ręce
To wszystko, co potrafię

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: Chuuya | Alek | Kapturek
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 94
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Ma princesse Margery... Nie muszę znać tego języka, aby wiedzieć, że się ze mnie nabija... To wcale nie było tak, że nastolatka chciała mu to wypomnieć. Poza tym nie opłacało jej się odgryzać, była wystarczająco rozsądną osobą, aby wiedzieć, kiedy zamilknąć, a kiedy się wykłócać. Tym razem uznała, że lepiej wybrać tę drugą opcję i udawać, że się nie zrozumiało tego, co mężczyzna powiedział. Co nie zmienia faktu, że to sobie zapamiętam!
Dziewczyna mocniej przyciskała pluszaka do klatki piersiowej, gdy tylko Chuuya się na niego patrzył. Obronię cię Mr Bunny. W końcu ja nas w to wpakowałam, ale w razie czego to ty obronisz mnie.
W momencie, w którym rudowłosy zrobił dwa kroki w jej stronę, dziewczynka cofnęła się o trzy. Delikatnie rozluźniła uścisk wokół pluszaka, a ten podniósł głowę tak, aby móc spojrzeć na swojego rozmówcę. Na twarzy Margery było obecne zmieszanie, a w jej głowie kłębiło się multum wątpliwości.
Najbardziej wpływowej i najsilniejszej w całym mieście... Należysz do Mafii! Obawiam się, że tylko organizacje rządowe mogą mieć od was większe wpływy, a nawet tego nie jestem pewna...
Blondynka nie uścisnęła dłoni mafiozy, zamiast tego wykonała parę kroków naprzód, aby znaleźć się tuż przed nim, zadarła głowę, aby móc mu spojrzeć w oczy, analizowała obecnie wszystkie możliwości, które były dosyć realne.
- Dlaczego miałabym dołączyć do organizacji, której członek jeszcze przed chwilą groził mojemu przyjacielowi? Nazywa się on Mr Bunny. - Przekrzywiając delikatnie głowę, zadała pytanie. Po raz kolejny mocniej przycisnęła pluszaka do swojej klatki piersiowej. Natomiast sam królik skrzyżował ramionka, co wyglądało, jakby się obraził.
- Nie odmawiam, ale... Proszę postawić się w mojej sytuacji, Chuuya-san. - Nastolatka wyszeptała te słowa tak cicho, że gdyby Nakahara stał, chociażby o parę centymetrów dalej od niej, na pewno by ich nie usłyszał. Czy to przez strach? A może to świadomość tego, że znajduje się raczej w sytuacji bez wyjścia?
Spójrzmy prawdzie w oczy, to Mafia! Nie jacyś szkolni chuligani, których mogę przestraszyć, tylko niebezpieczny mafiozo. Jakie mam możliwości? Pierwsza, spróbuję uciec, zatrzyma mnie. Druga, odmówię i na pewno nie ujdzie mi to płazem. Trzecia, wreszcie dołączę do jakiejś organizacji, ale naprawdę ma być to Mafia!?
- I prawdę powiedziawszy... Chyba bardziej pasowałoby mi to, abyśmy teraz to obgadali. Lubię wiedzieć, na czym stoję. - Natomiast po wypowiedzeniu tych słów, cofnęła się znowu o parę kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 454
Join date : 26/09/2016
Motto : Naprawdę ludzkie życie to przelotny sen urody gumowego balonika
avatar
Trochę żałował, że jego straszenie poszło aż tak daleko. Wiedział, że jeżeli będzie miało cokolwiek z tego wyjść, to ona nie mogła się bać samego kontaktu z nim. Zacisnął usta, przez oczy przeszły nieme przeprosiny, których nie miał zamiaru wydukać. 
- Posłuchaj... Źle się zrozumieliśmy. Nie mam zamiaru nikogo krzywdzić. Naprawdę jesteś zdania, że Mafii zależy na likwidowaniu dzieciaków? - Spytał już nieco znudzonym tonem. Rozumiał to, jak mogła się poczuć, w końcu starał się do niej zagadywać człowiek, który dopiero co położył na glebę czterech większych od siebie delikwentów w dość niedelikatny sposób. Prychnął cicho rozbawiony króliczym fochem. "Nie jestem zbyt dobrą Alicją...", przeszło mu przez głowę. 
- Myślałem, że śledzisz mnie na czyjeś zlecenie. Ciekawość to też stopień do piekła, ale nie mam zamiaru ci go robić z tego powodu. Jasne? Obiecuję nie skrzywdzić twojego przyjaciela. Ale popatrz na to z innej strony. Moja praca jest ścisłym sekretem i byłem zaskoczony tym, że ktoś mógł mnie obserwować. Nikt by się nie spodziewał szpiegowskiego królika. - Tu usta mafiozy wykrzywił delikatny uśmiech, który znowu wyrażał coś na wzór przeprosin, ale i pochwały. Widział co prawda, na czym polega jej Zdolność w praktyce, ale zastanawiał się nad jej teorią i podstawą. Była skupiona na samej zabawce, a może powodowały ją moce psychokinetyczne albo coś w tym rodzaju? 
Jego serce lekko, ale nieprzyjemnie ścisnęło się, kiedy znowu się od niego odsunęła. Ciągle miał wyciągniętą dłoń, ot, na zgodę, a jego wzrok mógł być mimo jego woli ponaglający. Było to spowodowane głównie faktem, że chciał jak najszybciej ukrócić niemiłą sytuację i nie chciał jej więcej stresować, jednak w tym celu musiał teraz posłać jej nieco większy ładunek informacji. Kiedy już przełamią lody, będzie tylko z górki. 
- Nie musisz uciekać. Nie mam po co robić ci krzywdy. Robię tylko to, co do mnie należy. Jeśli chcesz, możemy iść w jakąś bardziej zaludnioną część ulicy. Ten bar nie dość, że paskudny, to i nie ma zbyt dobrych alkoholi. Ktoś wkurzony może stąd wyjść i robić problemy, a nie chcę, żebyś się bała. Nie licz tylko na to, że zdradzę ci od razu sekrety Mafii. Wciąż nie mam pewności, czy nie jesteś z jakiejś innej grupy albo czy nie pójdziesz do nich na skargę. Zwykłe środki ostrożności. - Zrobił krótką pauzę, podczas której delikatnie skinął dłonią. 
- To jeszcze raz. Na neutralnym gruncie powiem ci o tym, jak wygląda praca w Mafii, zależnie od typu Zdolności. Mogę ci powiedzieć o mojej. W zamian za to opowiesz mi o własnej, a jeśli dojdziemy do porozumienia, to wymienimy się kontaktami. Nie wyjdzie, to dam ci spokój, ale tylko pod warunkiem, że ty też zapomnisz o całej sprawie. Umowa stoi? Jeśli tak, to prowadź. - Wzruszył ramionami jedynie, czekając na jej odpowiedź. Tak czy inaczej układ będzie dla niego wygodny, dla jego nowej towarzyszki również obie opcje powinny być komfortowe. 

_________________


W każdym razie, cierpiałem... naprawdę cierpiałem!
I teraz, tutaj uzmysłowiłem sobie, właśnie przy moim biurku,
Uporczywe wpatrywanie się w moje wyciągnięte ręce
To wszystko, co potrafię

Odnośnie pisania:
• W moich postach obowiązuje kolejka. Najstarsze posty jako pierwsze dostaną odpowiedź.
• Poza nią są te ograniczane czasem na posta. 
• Popędzaj mnie tylko, jeśli trzeci dzień czekasz na posta.
• Kolejka: Chuuya | Alek | Kapturek
#A67D3D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 94
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Dziewczynka uważnie przyglądała się Chuuyi. Jego mimice oraz gestykulacji, a także skupiała się na barwie jego głosu. Miała smykałkę do analizowania stanów emocjonalnych innych osób i lubiła to robić. Tym razem postanowiła skupić się głównie na oczach swojego rozmówcy, które ponoć są zwierciadłem duszy człowieka. Potrafiła odczytać nieme przeprosiny mężczyzny, co też sprawiło, że na jej twarzyczkę wkradł się delikatny uśmieszek. Blondynka wiedziała, że oczekując czegoś od innych, sama powinna się czyś takim wykazywać, przy czym tym razem chodziło o tolerancyjność. Nastolatka ledwo widocznie skinęła głową, co miało oznaczać to, że przeprosiny zostały przyjęte.
- Nigdy nie miałam do czynienia z taką organizacją, więc nie mam bladego pojęcia, na czym zależy Mafii, ale sądzę, że wolałaby, aby wszelcy świadkowie jej działalności zamilkli. A co do mojej ciekawości, to proszę mi się nie dziwić! Po miesiącu bezowocnych poszukiwań wreszcie udało mi się znaleźć jakiegoś Obdarzonego! Jednak fakt, że uznałeś mnie za osobę, której ktoś mógłby zlecić śledzenie cię, odbiorę za komplement. - W tym momencie, Obdarzona nadąsała policzki, co musiało swoją drogą wyglądać przekomicznie. Naburmuszona dziewczynka mierząca półtora metra oraz obrażony, pluszowy królik, który miał może z czterdzieści centymetrów?
Margery uważnie wysłuchała wypowiedzi Nakahary, nie przerywając. Analizowała dokładnie wszystko to, co powiedział. Neutralnym gruncie? Chuuya-san, jesteś wystarczająco potężny, aby w każdym środowisku mieć nade mną przewagę, a co mi po tłumie gapiów? Będzie tylko gorzej... Każdy, kto do tej pory widział powiększonego Mra Bunnyego, wystraszył się. No nie licząc dzieci. Poza tym nie znam jeszcze Jokohamy wystarczająco, aby wybrać odpowiednie miejsce. Uspokój się, Margery. Prawda jest taka, że to jest Mafia, ale nie zrobił mi krzywdy! A może pomóc w rozwijaniu Zdolności... Dziewczyna zerknęła na chwilę na maskotkę, następnie swoje spojrzenie przeniosła na niebieskie tęczówki mężczyzny.
Po dłuższej chwili milczenia ze strony blondynki podała ona rękę swojemu rozmówcy, a drugą wciąż przyciskała pluszaka do klatki piersiowej.
- Zgadzam się na twoje warunki. Udamy się... Udamy się... - Tutaj nastolatka zamilkła na chwilkę, a na jej twarzy pojawiły się delikatne rumieńce. No właśnie! Dokąd!? Najspokojniejszą okolicą w Jokohamie jest Kanazawa. Tak, to dobry pomysł! - Na plażę! Właśnie tak. - Blondynka chcąc przekonać się do własnych słów, parę razy przytaknęła energicznie. Uciekać mi się nie opłaca, więc jedynym zmartwieniem są ludzie. Jednak o tej porze nie powinno być ich tam za dużo, więc nikt raczej się nie przestraszy.


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Klubu
Liczba postów : 65
Join date : 07/10/2016
avatar
- Och... Ojej... Jejku... - Mamrotał pod nosem Poe, gorączkowo rozglądając się po kolejnych zaułkach Isogo. Karl uciekł mu już kilka godzin temu i był zupełnie sam, zagubiony w miejskiej dżungli... A druga część tego zdania może odnosić się zarówno do Edgara, jak i do szopa, bowiem sam pisarz czuł, że już dziesięć razy zgubił drogę, a GPS wcale mu nie pomagał! 
Zastanawiał się, jak to się właściwie stało; Karlowi udało się wyciągnąć właściciela na spacer, jedli razem ciastko, gdy nagle rozległ się jakiś huk niewiadomego pochodzenia, który wystraszył niewinną istotę i jej czworonożnego towarzysza. Edgar aż musiał przysiąść, z kolei Karl... Karl popędził przed siebie, oczywiście ukradłszy wcześniej ciasteczko z rąk swego towarzysza. 
- Boże, czemuż to brak mi sił... ująć mocniej ten złoty pył, uratować ze srogich fal okruszynę, której mi żal?... - Szeptał gorączkowo Poe, wciąż mając nadzieję, że szop znajdzie się sam, że zaraz znów skoczy w ramiona pisarza i całe szczęście znowu zawita w ich życiu. Mężczyzna rozważał spytanie kogoś o to, czy Karl został gdzieś przyuważony, jednak gdy tylko miał zabrać głos i zaczepić kogoś, ta osoba krzywo patrzyła na niego, przyspieszała kroku lub mówiła, że nie ma czasu. 
W końcu jednak w tłumie zauważył znajomą postać, którą wszak jakiś czas temu Fitzgerald postanowił wcielić do Gildii, jednak której imienia nie umiał sobie przypomnieć. Blondynka była wyższa od znacznej części ludzi tutaj, wyglądała dość uprzejmie i... I zajmowała się zwierzętami! Niemożliwe, by odmówiła Poemu pomocy. Od razu, na miękkich nogach i drżąc na całym ciele, skierował się do niej i zaledwie lekko musnął jej ramię palcami, mając nadzieję, że zwróci na niego uwagę i nie zostanie wzięty za zbyt nachalnego. 
- Um... Przepraszam, a-ale... Pani... Czy widziała pani Karla...? - Spytał cicho, odruchowo wskazując gestem dłoni na ramię, gdzie zwierzę zwykle się sadowiło. Naraz poczuł się tak, jakby lada moment miał zapaść się pod ziemię ze wstydu. Co, jeśli pomylił osoby? A jeśli mu odmówi? Na pewno ma ważne rzeczy do roboty, w końcu to weterynarz... 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Isogo-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.