Share | 
 

 Pub

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
Admin
Liczba postów : 71
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :


Mały, dość podrzędny pub mieszczący się między dwoma sporymi sklepami, jakby wciśnięty między nie. Dość ciemne pomieszczenie z zaledwie jednym, przyciemnianym oknem, oświetlony dużymi, jednak nie dającymi wiele światła lampami. Barek stojący w rogu jest dość bogaty, dostanie się tam wszystkie popularniejsze trunki oraz kilka autorskich drinków. Kontuar może się nie błyszczy, ale nie jest też bardzo brudny, podobnie jak stoły wycierane kilka razy dziennie, w zależności od ruchu. Owych stołów jest kilka, zarówno małe dwuosobowe, jak i większe na sześć czy siedem osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Barman obsługiwał spokojnie klientów, na uwadze mając głównie tych przy barze - w końcu siedzieli najbliżej. Uśmiechał się co jakiś czas, widząc swojego stałego klienta zapoznającego się z młodą damą. Bywał tu co jakiś czas, więc mimowolnie go kojarzył, zwykle jednak siedział sam, więc patrzenie, że jednak z kimś się poznaje, było przyjemnym widokiem. I przez to wpadł na pomysł. Wciąż miał pudełko czekoladek, które dostał od jakiegoś klienta. Sam nie przepadał za słodyczami, trzymał je więc wciąż pod ladą, a teraz przysunął je w stronę dwójki klientów, gdy ci byli już po kilku drinkach.
- Na mój koszt - odparł pogodnie, mrugając do nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Kiedy w zasadzie Orwellowi, a dokładniej nie tylko Orwellowi, zaproponowano czekoladki, ten był już trochę wstawiony. Głównie ze względu na parę wypitych piw i szklanek wcześniej omawianego z nieznajomą Bushmillsa, bowiem co tu dużo mówić - rozkręcił się.
Propozycja była o tyle zaskakująca, że wpierw spojrzał na barmana czy przypadkiem on czegoś nie wypił, następnie rzucił dosłownie okiem na Misuzu, a następnie na jeszcze pełną szklankę whiskey, którą miał przed sobą. I skok jego reakcji był w zasadzie bardzo, bardzo dziwny, bo o ile na początku miał wrażenie, że barmana pogrzało i "co on wyprawia?", to po chwili przeszedł do stosunku "Well, fuck it", po czym uznał, że barman jest godny zaufania - mimo że zna go głównie z miłych słów i podawanych mu trunków - i miał już ruszyć ręką by zjeść jedną z czekoladek. Właśnie. MIAŁ, ale przypomniał sobie, że ma obok siebie jakże miłą i piękną damę, której winien jest pierwszeństwo w tychże. Dlatego też tylko uczynił wcześniej wspomnianą gest, by dać jej znać, że ma wziąć pierwsza... Czy też daje jej pierwszeństwo, bo tak raczej to widział w swojej głowie George. Dalej spoglądał na nią kątem oka, czekając aż weźmie, po czym pewnie sam to uczyni. W końcu jak już pokazał, że jest zainteresowany wzięciem czekoladek, tylko daje pierwszeństwo damie, to nie może ot tak nagle się wycofać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
Misuzu, podobnie jak George, już zaczynała czuć efekty picia alkoholu. Trochę się rozluźniła i chciała rozdawać wszystkim dookoła miłość, ale była jednak jeszcze na tyle ogarnięta, żeby się od tego powstrzymać. I dobrze. Gdy barman zaproponował jej czekoladki, od razu pomyślała, że wypadałoby zjeść chociaż jedną, chociażby po to, żeby nie sprawić nikomu przykrości. Nie widziała w takiej sytuacji niczego dziwnego. Może dlatego, że zdążyła już trochę wypić, może dlatego, że była zbyt zmęczona i wściekła. Jednak nie tylko ją mężczyzna chciał poczęstować słodyczami. Spojrzała znów na siedzącego obok niej Anglika. Na początku sama chciała dać mu swego rodzaju pierwszeństwo. W końcu nie chciała, żeby George poczuł się jakkolwiek urażony... nawet jeśli nie miałoby to najmniejszego sensu. Dopiero po chwili zorientowała się, że Orwell czeka, aż ona się poczęstuje i chyba nie będzie w tym nic złego. Wyciągnęła dłoń w stronę pudełka czekoladek. Wzięła jedną z nich i zjadła ze smakiem. Może nie była nigdy fanką słodkiego smaku, ale ten jeden raz naprawdę miała ochotę zjeść coś czekoladowego. Nawet, jeśli wiedziała, że potem będzie cierpieć. Ale przecież jedna mała czekoladka jeszcze nikogo nie zabiła! Nawet alergika! Suzu znów popatrzyła na dopiero co zapoznanego obcokrajowca.
- I jak? - zapytała już mniej uprzejmie niż zwykle i wskazała na pudełko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Czy to magia, czy to cud? Misuzu czuje, jak słodki słodycz rozpływa jej się na języku, co podświadomie kojarzy jej się z wszelkimi wypiekami i słodyczami, na które się w swoim życiu natknęła. Język radośnie je wspomina, na końcu zdania wymieniając co jedne - więc na końcu każdego zdania Misuzu wymienia jakiś słodycz, wypiek czy inne słodkie cudo, ciasto czekoladowe. (Jak obok, dla przykładu). Nie muszą się nie powtarzać, jednak nie bądźmy monotematyczni~
Dziwne zjawiska nie oszczędziły również trunku Georg'a. Ten mógł zauważyć, jak z jego szklanicy po ściance wspinają się krople napoju, które następne niczym krople rtęci zaczęły toczyć się po blacie i łączyć, aż nie przybrały postaci małych ludzików, które entuzjastycznie machają do ludzi i zaczynają wskakiwać na ręce Orwella, co dziwne zamiast wsiąknąć w jego ubrania, ślizgać się po nich, nie zostawiając po sobie żadnego śladu. Wydają z siebie ciche popiskiwania, jednak nikt poza dwójką przy barze nie wydaje się ich widzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Orwell po zjedzeniu czekoladki o dziwo nie skrzywił ani trochę miny. Była bardzo smaczna, a przynajmniej dla niego, bowiem nie lubił z reguły rzeczy słodkich. Ta czekoladka jednak była chyba z jakimś alkoholem czy czymś wytrawnym, przez co idealnie wpasowała się w jego gusta... Aczkolwiek to co stało się po zjedzeniu czekoladki już niekoniecznie tak bardzo się w gusta George'a wpasowywało.
Na pytanie Misuzu przytaknął, ale zaraz potem poprawił się odpowiedzią słowną, bowiem nie wypadało jedynie przytakiwać.
- Bardzo dobre, muszę przyznać. - Rzekł spoglądając na Misuzu z wyrazem zaskoczenia na twarzy.
Po odpowiedzi wrócił do swojej szklanki whiskey, która... No właśnie, coś dziwnego się z nią działo. Krople jakby... Sunęły po szklance, wspinając się do góry i do góry, chcąc jakby uciec z pułapki jaką była owa szklanka. George spojrzał wtedy na tą sytuację mrużąc oczy i marszcząc brwi, podejrzewając, że nieco za dużo wypił. W końcu zdarza się, że osobom pijanym rozmazuje się obraz, a następnie widzą przez to... Dziwne rzeczy. I tak też wierzył Orwell. Oczywiście dopóki krople nie wyszły z szklanki i nie pojawiły się na blacie, łącząc się powoli w jakieś kształty. W tym momencie Brytyjczyk przestał mrużyć oczy i począł gapić się jak zaczarowany w łączące się krople, zastanawiając się co się do jasnej cholery właśnie wyrabia. Tym razem już nie mógł tego wytłumaczyć upiciem się, oj nie. To coś... Przechodziło jego pojęcie rozumowania. Można rzec, że w tym momencie te krople były niczym ogień dla ludzi pierwotnych. Czymś nieznanym, dziwnym i potencjalnie niebezpiecznym, tak też po chwili George puścił szklankę i omal się nie wywalił z siedziska barowego, bowiem puszczenie tej szklanki wyglądało raczej jakby coś go ugryzło w tą rękę i to niezwykle boleśnie. I kiedy tak też wystrzelił tą rękę z blatu, kropelki w końcu ułożyły się w jakiś sensowny kształt. Kształt małych ludzików, które zaczęły oblegać jego rękaw, albowiem niestety zostawił on drugą rękę tuż obok czekoladek. W skrócie mówiąc - nie pomyślał.
W tym też momencie George Orwell - człowiek, który zwykle pozostaje w spokoju, który zawsze znajdzie wyjście z sytuacji, po prostu się popsuł. Patrzył się tępo w ludziki wspinające się na jego dłoń, bo... Bo po prostu nie ogarniał tego, co się właśnie stało, działo i miało dziać. To wychodziło poza zasięg jego rozumu i potrzebował co najmniej pięciu minut by się teraz obudzić. Lub kopa w dupę, bo zwykle człowiek wtedy reaguje na nagłe bodźce wymagające reakcji... Gapił się tak na te małe ludziki, piskające sobie tu i ówdzie, i dopiero jak zaczęły zjeżdżać po jego ubraniach zdołał coś z siebie wydusić.
- What the fuck...? - Zapytał w zasadzie sam siebie, głosem zdradzającym głębokie zaskoczenie, niezrozumienie sytuacji, zdziwienie oraz niepokój wynikający z tego, że alkoholowe ludziki zrobione z kropel whiskey łażą sobie po jego ubraniu. I przeczą prawom fizyki.
Orwell w tym momencie, pomimo kompletnego nieogaru tego co się wokół niego działo, wiedział jedno. Więcej Bushmillsa nie tknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
- Prawda, ciasto dyniowe? Aż przypominają się stare, dobre czasy, kandyzowane wiśnie. - nie zauważyła,że w jej wypowiedzi wkradły się wbrew jej woli słodycze. Miała wrażenie, że coś było nie tak, ale nie mogła wskazać dokładnie co. Zdawało jej się, że może się przejęzyczyła bądź powiedziała przez przypadek coś nieodpowiedniego. Nie wpadła na to, że wplatała na końcu zdań nazwy słodkich przekąsek. Wpadały tam tak naturalnie, że Suzu nie była w stanie odróżnić ich od tego, co rzeczywiście zamierzała powiedzieć. Zastanawiałaby się dalej, co poszło nie tak, ale jej uwagę odwróciły krople whiskey na szklance Orwella. Stwierdziły one, że pieprzą grawitację i powędrowały w górę. Bez przesady, aż tak wstawiona Misuzu nie była, żeby jej wzrok zaczął ją oszukiwać. Nie miała na to żadnego logicznego wyjaśnienia. Z całą pewnością nie widziała tutaj osoby jej wzrostu noszącej charakterystyczny, majestatyczny kapelusz. Poza tym, Nakahara przecież nie użyłby swojej Zdolności w tak głupim celu, jak męczenie dwójki podpitych dorosłych siedzących (już nie spokojnie) w barze. Po chwili zaczęły dziać się jeszcze dziwniejsze rzeczy. Krople napoju zaczęły się formować w małe, bezczelne ludziki, które zrobiły sobie z Anglika plac zabaw. Nie przypominały za bardzo tych cudnych, pełnych energii dzieci skaczących po takich właśnie placach. Bardziej przywodziły na myśl jakieś chochliki czy inne zło.
- Co tu się dzieje, kremówka? To trochę... straszne, lukrecja. - powiedziała zdenerwowana nie tyle faktem, że właśnie tuż obok niej pojawiły się podejrzane stworzenia (?) mogące w najbliższym czasie wyjść z inicjatywą przejęcia świata, co tym, że za chwilę mogły narobić bałaganu i kaleczyły jej zmysł estetyczny. Zupełnie tu nie pasowały! I znów miała to dziwne wrażenie, że coś zepsuła, gdy mówiła. Przeanalizowała jeszcze raz dokładnie to, co przed chwilą powiedziała. W końcu Suzu, po już długawych rozmyślaniach, zorientowała się, co się działo. Skąd ta kremówka? Skąd ta lukrecja? I skąd ta chęć zapadnięcia się pod ziemię? Cóż, przynajmniej tego wieczora nie będzie mogła narzekać na nudę.
- Przepraszam, nie wiem skąd te słodycze, beza. - i znowu! Tym razem jednak od razu się przyłapała na tym, że dała znów słodkiemu przysmakowi wpaść do jej wypowiedzi. - Naprawdę tego nie rozumiem, brownie! Teraz to już naprawdę straszne, galaretka agrestowa. Szlag, znowu, landrynka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Słodkości, które wymienia Suzu, zaczynają pojawiać się na blacie. Wszyscy w barze wydają się jednak zbyt zajęci sobą, by zwrócić na to uwagę, zaś barman akurat poszedł na tyły zakładu, by uzupełnić zapasy trunków.
Ludziki zaś coraz butniej sobie poczynają - część zaczyna włazić na słodkości i je pochłaniać, kilka wiesza się na włosach George'a, dwa rozbijają sobie piknik na jego ramieniu. Szczebioczą do siebie w nieznanym języku, zaś dwa stworki przytuliły się i zlały w jednego, dwukrotnie większego. Ten zaś próbuje wdrapać się na rękę Orwella, na której znajduje się więcej istot, wyraźnie zainteresowanych nowym przybyszem i pragnących stać się z nim jednym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Tak też Orwell w momencie, w którym Misuzu zapytała co się tu zasadniczo u licha wyrabia, bardzo mocno nie ogarniał swojego żywota i tego co się wokół niego działo. Jakieś alkoholowe ludki zrobione z kropel whiskey obłaziły go i przy okazji łamały prawa fizyki. Po chwili nawet zaczęły wyżerać słodko...
- What...? - Zapytał sam siebie, spoglądając na pojawiające się na stole słodkości.
Po chwili zdał sobie też sprawę, że Suzu coś do niego mówiła, tak też szybko otrząsnął się w postaci lekkiego potrząśnięcia głową - co zapewne odczuły małe ludki - i spojrzał na nią z pewną troską, bo widać było, że także nie rozumie co się tu dzieje. A logika podpowiadała mu żeby spróbować uratować chociaż jedną osobę, która z tego co George widzi, także przejmuje się aktualną sytuacją ludkowo-cukierniczą.
- Miss, przepraszam aczkolwiek nie słuchałem... Przepraszam za moje grubiaństwo, po prostu nie rozumiałem tego co się wokół mnie dzieje i w wyniku tego zostałem wprawiony w niezwykłe zakłopotanie... I nie żebym rozumiał, ale jest już lepiej. - Powiedział spokojnym tonem, i z nieco zatroskanym wyrazem twarzy.
Musiało to przy zwisających mu na włosach i ślizgających się z rąk małych ludzikach wyglądać co najmniej śmiesznie, o czym Brytyjczyk wiedział, jednakże ignorował to, bo nie jest sam w tym pubie i ktoś tutaj wymaga jego uwagi. I już otwierał usta by coś powiedzieć znowuż, ale spostrzegł jak dwie istotki zlały się w jedną, co skupiło uwagę innych. Te inne na chwilę przestały go męczyć by przybyć na jego dłoń, przez co George mógł się lepiej skupić na tym małym ludziku.
- Miss Kaneko, proszę spojrzeć! - Powiedział, pokazując swoją wolną dłonią na dużego ludzika próbującego wejść mu na rękę.
Normalnie wahałby się, ze względów bezpieczeństwa, nad zrzuceniem go z swojej kończyny, lecz w tym wypadku wstawionego Anglika przejęła dziecięca ciekawość. Przejęła go tak bardzo, że zbliżył swoją wolną dłoń, jakby chciał dotknąć tego dużego stworka, choć trzymał ją póki co na bezpiecznym dystansie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Czlonek Mafii
Liczba postów : 70
Join date : 27/11/2016
Age : 20
avatar
Niby dopiero zaczęło się robić dziwnie, ale już coś zdążyło pójść w złą stronę. Bardzo złą. Już nawet nie chodziło o to, że małe, wkurzające istotki się rozbestwiły czy przed Suzu i Orwellem pojawiły się tony słodyczy. Zaczynało się robić jeszcze bardziej chaotycznie niż wcześniej. No i kto to wszystko zje? Ludziki z whiskey też musiały mieć swoje limity, a jedzenie nie może się zmarnować. Może za wyjątkiem lukrecji.
- I co niby teraz z tym wszystkim zrobić, pralinka... - westchnęła. W przeciwieństwie do Anglika Misuzu nie odczuwała już zdumienia. Ustąpiło ono coraz większej irytacji... i dziwnej chęci zjedzenia tej bezy.
- Jasne, to nie problem, słony karmel. W takiej sytuacji ciężko się na czymś skupić, pianka. - pokiwała głową ze zrozumieniem - Mówiłam tylko, że to wszystko jest jakby... straszne, szarlotka. - czuła się dziwnie z tym, że powtórzyła słowo "straszne" już trzeci raz. I jeszcze dziwniej z tym, że kolejny raz wplotła słodycze w swoje wypowiedzi. Słodycze, które pojawiły się na blacie. Litości, świecie...
Po chwili znów jej uwagę przykuł George, na którego rękę próbował się wdrapać kolejny, jeszcze większy ludzik. Cóż, plus jest taki, że tym sposobem mniej ludzików skakało po blacie... i po Angliku. Jedno wkurzające stworzenie mniej to i tak już coś.
- A... A to nie zrobi się niebezpieczne, tort czekoladowy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Istotki są coraz bardziej zainteresowane sobą nawzajem i zaczynają zlewać się w większe. Skutkiem tego na głowie Orwella siedzi osobnik wysokości około piętnastu centymetrów, ten przy dłoni zaś urósł już dwa razy większy. Ten pierwszy zaraz zresztą zeskoczył, by połączyć się ze swym krewniakiem, przez co alkoholudzik stał się jednością. Popatrzył on po obserwujących go osobach, zaś jego ręce zaczęły się mienić, gdy część płynu, z którego był uformowany, zmienił kształt, aż stał się dwoma drobnymi kwiatami migdałowca. Po chwili ciecz się skrystalizowała, a stworek wręczył obydwojgu po kwiatku, który jest bardzo gładki w dotyku, niczym szkło, jednak zdecydowanie wytrzymalszy.
Dokonawszy owego dzieła, usiadł zadowolony na blacie, wcinając tort wyczarowany przez Suzu, robiąc to w zastraszającym tempie - co ciekawe, choć miał budowę na wpół przezroczystą, nie było widać, gdzie idzie to jedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 116
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Straszne? Dla Orwella zaczynało to być już nie zadziwiające, co irytujące. Bo jak tu się nie irytować, kiedy jakieś alkoholowe ludki zrobione z irlandzkiej whiskey łażą po tobie, przecząc istniejącym prawom fizyki oraz logice, a także poskrzekując sobie tu i ówdzie? Brytyjczyk zrobił kwaśną minę i zaraz poczuł coś na głowie... Ach, no tak. Przecież zaczęły się łączyć. Zmarszczył brwi i westchnął.
- Cóż, Miss... Dopóki nie urośnie do naszych rozmiarów raczej nie ma się czego bać. A nawet jeśli, to wątpię by alkoholowy ludzik był zdolny do wyrządzenia nam krzywdy. To tylko whiskey. - Stwierdził George spoglądając na małą istotkę o zawartości alkoholu wynoszącej 40%.
Przy okazji spostrzegł jak coś mu lata przed oczyma, a dokładniej ten ludzik, idzie mu na rękę i łączy się z innym ludzikiem, tworząc jeszcze większego ludzika. Ludzikowo, można rzec, choć nikt tego raczej nie powie. A na pewno ten Anglik.
Ten Anglik był zajęty gapieniem się na wcześniej wspomnianą istotę i zastanawianiem się czy jest pijana, i próbuje wrócić do domu, czy może się z nich naigrywa. Czy może oba na raz? Sam już nie wiedział, aż tu nagle ten malec przekazuje im po kwiatku... Z pewną rezerwą wziął go w w swoje dłonie i delikatnie obmacał czy przypadkiem nie ma kolców lub innego psikusa w sobie, ale wyglądało na to, że to po prostu kwiatek migdałowca... Spojrzał dzierżąc niezwykle gładkiego kwiatka na Misuzu, w zasadzie samemu nie wiedząc co myśleć. Co gorsza, gapił się na nią przez najbliższe paręnaście sekund zanim zdał sobie sprawę, że właśnie wlepia w nią swój wzrok. I gdy sobie już z tego sprawę zdał, aż się zawstydził i natychmiast zlustrował istotkę. Alkohol najwyraźniej dalej na niego działał, a malec dalej łamał prawa fizyki, bowiem nie było widać w nim konsumowanej przez niego żywności, która dawno powinna przekroczyć wielkością alkoholowego ludka. George, widząc dalsze harce alkoholowca, ponownie zmarszczył brwi i spojrzał nieco ukradkiem na Misuzu. Może ona coś wie lub ma jakiś pomysł...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Pub
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Isogo-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.