Share | 
 

 Pub

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :


Mały, dość podrzędny pub mieszczący się między dwoma sporymi sklepami, jakby wciśnięty między nie. Dość ciemne pomieszczenie z zaledwie jednym, przyciemnianym oknem, oświetlony dużymi, jednak nie dającymi wiele światła lampami. Barek stojący w rogu jest dość bogaty, dostanie się tam wszystkie popularniejsze trunki oraz kilka autorskich drinków. Kontuar może się nie błyszczy, ale nie jest też bardzo brudny, podobnie jak stoły wycierane kilka razy dziennie, w zależności od ruchu. Owych stołów jest kilka, zarówno małe dwuosobowe, jak i większe na sześć czy siedem osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Strateg Agencji
Liczba postów : 198
Join date : 28/10/2016
Dazai czekał, z kamienną miną wpatrując się w Chuuyę i wyczekując jego reakcji. Miał nadzieję, że ten mu uwierzy, w końcu faktycznie nie kłamał. Nie chciał zawieść zaufania mężczyzny, nie teraz i nie z takiego powodu. Czekał cierpliwie, gdy ten wrócił do lektury, nawet nie drgnął i się nie odezwał, wiedząc, że to szybciej może zepsuć wszystko niż jakkolwiek pomóc.
- No co ty nie powiesz, naprawdę podejrzane, chibi? - spytał, choć już z milszym uśmiechem, bez kpiny. Widać Chuuya nie chciał drążyć tematu, co raczej świadczyło dobrze. W końcu rudzielec nie należał do osób, które łatwo odpuszczały i udawały, że nic się nie stało. Nie chciał cieszyć się na zapas, ale odetchnął cicho w duchu.
- Tego głównie szukałem. W czasie wywiadu już widać było, że coś jest na rzeczy, ale nie miałem żadnych punktów zaczepienia, by to sprawdzić. Teraz przynajmniej wiem na pewno. Jeśli chciał komuś przekazać informacje, najprawdopodobniej stoi za tym coś większego, nie jest sam. - Zamilkł na moment, by rozważyć, jak najlepiej to rozegrać, dając tym samym czas Chuuyi na uregulowanie rachunku. Jeśli William był jedynie członkiem jakiejś większej organizacja, sytuacja mogła znów potoczyć się jak przy walce z Gildią czy Szczurami. Coraz więcej ludzi było zainteresowanych Księgą, a plotki o niej stawały się coraz szerzej znane. A to było coś, czemu warto by się przyjrzeć.
Swoją drogą czemu nie wiedział nic o dziewczynie, która chciała do nich dołączyć? Albo jeszcze nie trafiła w progi Agencji, albo faktycznie odsuwano go od informacji. Jednak podejrzenia o zdradę mocno dawały się we znaki, a z lekkim wstydem musiał przyznać, że przez ostatnie dni mało sam interesował się sprawami w pracy. Wciąż myślał o przypadku Chuuyi i zastanawiał się, czy Alek byłby jednak skłonny mu pomóc, ale nie mógł do niego zadzwonić po ich ostatnim spotkaniu. Cóż, było jeszcze kilka sposobów na zdobycie informacji... Trzeba by chyba którąś wypróbować.
Póki co jednak musiał zadbać o bieżące sprawy, więc wykorzystując nieobecność rudzielca, zrobił szybko zdjęcie wpisów, chcąc mieć je przy sobie, gdyby potrzebował coś powtórzyć. Gdy mężczyzna wrócił, telefon był już z powrotem w jego kieszeni, a Dazai z uśmiechem wręczył partnerowi notatnik.
- Masz, zachowaj. Sprawy Agencji zostaw mnie. Znajdę tę Yuuko i wypytam ją dokładnie o Williama i... i o co chodzi z moim zdjęciem. Ty za to sprawdź tego Roberta - z wpływami mafii szybko znajdziesz Szkota prowadzącego sklep zielarski. Nawet jak dużo uprawnień ci obcięli, tego nie powinni uznać za znaczące. Dowiedz się od niego wszystkiego, co wie o Williamie i Księdze. A potem daj mi znać, czego się dowiedziałeś i nie martw się, też podzielę się z tobą informacjami. W końcu siedzimy w tym razem, prawda, partnerze? - Uśmiechnął się zawadiacko, ale zaraz znów przybrał poważną minę. - Jeśli robili zdjęcia Agencji, to po to, by poznać rozmieszczenie budynków. Czyli najprawdopodobniej to oni stali za włamem do nas, a więc najpewniej i do was. Te informacje mogą nas obu oczyścić. Jak znajdziesz na to jakieś dowody, pokaż Moriemu. Twoje ograniczenia nie sprzyjają dalszemu szukaniu winowajcy, więc im szybciej znikną, tym lepiej.
Położył mu dłoń na ramieniu i wstał. Uśmiechnął się lekko, ruszając w stronę drzwi.
- Ale najpierw wytrzeźwiej, ślimaku! Ale jestem pod wrażeniem, jak raz twoje bójki na coś się przydały! - Pomachał mu jeszcze i wyszedł z lokalu.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 5
Join date : 23/04/2017
Motto : Float like a butterfly, sting like a bee.
avatar
Nie była pewna czemu dalej uważała marnotrawienie resztki jej oszczędności na alkohol za dobry pomysł. Niestety, wyrobione zwyczaje były czasami silniejsze od niej. Z ciężkim sercem pociagnęła za klamkę od drzwi pubu wchodząc do pomieszczenia, przwyczaiła się już do przyciemnionego tutaj światła i nie musiała stać jak kwoka przez trzydzieści sekund aby być w stanie dojrzeć wnętrze baru, nie, żeby to jej kiedyś sie stało. Kulka nosiła się z godnością, a przynajmniej tak lubiła wierzyć. Siłując się na każdy kolejny krok zasiadła na wysokim krześle przy kontuarze niczym na tronie i poprawiła zawiśniętą na jej ramieniu torebkę przyciągając ją bliżej ku swojemu ciału, pomimo tego, że miałą ochotę zatopić swoje smutki w paru litrach wódki, jak to młodzież powiada, nie była wystarczająco głupia aby zapomnieć o swoich rupieciach. Po chwili walki ze swoim sumieniem zdecydowała sie przwyołać do siebie barmana gotowa na pierwszą rundę.
-Rum, proszę- rzekła ze wzrokiem opuszczonym na blat, nie miała dzisiaj ochoty spoufalać się z innymi a najchętniej nałożyłaby sobie torbę na głowę aby uniknąćniepotrzebnych konwersacji- zazwyczaj nie miała takich problemów, ale też zazwyczaj nie piła. Przynajmniej jeszcze kiedy rodzice żyli. Shirotama pokręciła lekko głową z zażenowania, jak widać wszystko pod koniec dnia sprowadzało się do tego samego użalania się nad sobą. Kiedy szklanka z trunkiem znalazła się na wyciągnięciu jej ręki nie wahała się zanim połknęła za jednym zamachem całą zawartość. Wykrzywiając się lekko odłożyła z impetem naczynie wzdychając ciężko pozwoliła sobie oprzeć się łokciami o blat czując jak żar w jej gardle przygasa a jej ciało zostaje oplecionę w przezroczystą pierzynę, sprawiając, że jej powieki były o tyle cięższe niż zazwyczaj. Jednak to wciąż było dla niej niewystarczające, miała ochotę zapomnieć o tym kim jest i co się jej przytrafiło. Było to jedna z tych rzewliwych sesji upojenia alkoholowego, dlatego nie powstrzymywała się też przed przyjęciem do swojego żołądka kolejnych trzech 'porcji'.
Zanim zauważyła wszystko wokół niej zwolniło, włącznie z jej ruchami- nie licząc równomiernej czkwaki pijackiej, ta działa jak w zegraku, który również był za głośny i denerwujący. Białowłosa zwlekła się z o wiele za wysokiego na jej koturny stołu po czym ślimaczym tempem zalęgła przy jednym z najmniej oświetlonych, pustych stołów. Jeśli miałaby być szczera, niczego nie zmieniałaby obecność innych osób przy owym stole, była na tyle wstawiona, że gdyby ktoś kazał policzyć ile palców jej pokazuje, odpowiedziałaby szczerze 6... No może 6 i pół. Przymknęła oczy nurkując głową w ławę, jęcząc przy tym głośno gdy z impetem uderzyła o drewno. Jak widać nie było już dzisiaj prawdopodbieństwa na wrócenie do domu trzeźwą, al do tego czasu mogła się chociaż zdrzemnąć.

_________________

The aspects of Evil
'I'm just killing the spiders to save the butterflies'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 11
Join date : 29/05/2017
Keishi pierwszy raz w życiu przekraczał próg baru. Nie tylko tego konkretnego, ale jakiegokolwiek. Dopiero kilka miesięcy temu osiągnął pełnoletność, a był na tyle strachliwy, że myśl o nielegalnym kupnie alkoholu napawała go niechęcią, zwłaszcza jak pomyślał o ewentualnym użeraniu się z władzami. Nie miał też znajomych, którzy mogliby mu to załatwić, więc alkohol zostawał dla niego zakazanym owocem. Ten rzecz jasna zawsze kusi, więc kiedy już mógł, kupił sobie coś do domu. Jednak jako dziecko skażone internetem i popkulturą, miał w głowie obraz siedzenia w barze i zamawiania kolejnych kolejek, tak więc gdy tylko oszczędził nieco pieniędzy, wyruszył na poszukiwania. Co prawda przez myśl przemknęło mu, że przydałoby mu się towarzystwo, ale cóż, musiał sobie poradzić bez niego.
Musiał przyznać, że dość nieswojo czuł się w miejscu, gdzie z wiadomych powodów byli jedynie dorośli. Ze swoim wzrostem i wyglądem miał wrażenie, jakby nie powinno go tu być, nawet jeśli prawnie miał do tego prawo. Musiał powstrzymać się od odruchowego przeliczenia pieniędzy, patrząc na ceny napojów - to by dopiero wyglądało śmiesznie. Podszedł do lady i zamówił pierwszą rzecz z listy, zupełnie losowo - Black Russian, jak głosiła nazwa. Wytrzymał mierzący wzrok barmana i nim ten zdołał coś powiedzieć, pokazał mu swój dowód, nie chcąc nawet słyszeć protekcjonalnego tonu, którym ten by go spytał, ile ma lat. Na szczęście ten nie kłócił się z datą urodzin wypisaną na dokumencie i po chwili szklanka wylądowała przed Keishim.
Teraz jednak miał inny problem - gdzie usiąść? W domu jakoś cała ta sytuacja nie wydawała się być tak stresująca, gdy rozgrywał ją w myślach. A teraz... nie chciał siedzieć przy barze, narażając się na ciągły wzrok barmana. Podświadomie czuł się, jakby robił coś złego, nawet jeśli nie było powodów, dla których miałby się tak czuć. Nie było wolnego stolika w zasięgu wzroku, a nie chciał też błąkać się ze szklanką alkoholu po lokalu, wyglądając jak zagubione dziecko. Najbezpieczniejszym miejscem wydawał się stolik, przy którym siedziała tylko jedna kobieta... przy czym"siedziała" było tu przesadą, bo bardziej na wpół leżała na blacie i na najtrzeźwiejszą nie wyglądała. Może spała? Wtedy nie czepiałaby się, jakby ktoś się przysiadł. Ruszył więc w jej stronę i przycupnął na krześle naprzeciw, popijając drinka. Alkohol palił w gardło, ale był słodki, a to plus. Nie miał pojęcia, czy mu to smakuje, ale nie było złe - cukier, kawa i mocny alkohol. Jak lód się rozpuści, powinno się rozrzedzić, ale chyba nie powinien czekać?
- Ne, mogę tu z panią siedzieć? - spytał się nieco ciszej, niż zamierzał, tykając kobietę w ramię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 5
Join date : 23/04/2017
Motto : Float like a butterfly, sting like a bee.
avatar
w śnie marzyła o nieosiągalnym. Niestety, jak to  zazwyczaj było ze snami każdy musiał sie kiedyś skończyć i tak też się stało kiedy ktoś zdecydował się brutalnie przerwać jej drzemkę. No może nie tak brutalnie, było te ledwie tyknięcie ale wystarczyło aby przwyołać ją na ziemię. Przez chwilę nie ruszała się z nadzieją, że owa osoba zwyczajnie straci zainteresowanie i odejdzie jednakże kiedy to nie wypaliło z przeciągłym westchnięciem wyprostowała się rozmasowując dłonią swoje obolałe po uderzeniu czoło. Hana w końcu zdecydowała się przebiec wzrokiem po nieszczęśniku, który zdecydował się ją obudzić bez powodu. Zmarszczyła lekko nos unosząc jedną ze swoich brwi- może i owy chłopak był wystarczająco dorosły na farbowanie włosów ale nie byłaby pewna co do alkoholu, ktory trzymał w dłoni.
-Siadaj- burknęła wciąż rozespana, usiadła głębiej w krześle przybierając bardziej nonszalancką postawę chcąc zdawać wrażenie bardziej trzeźwiej niż była pijana. Nikt nie obiecywał, że będzie to wyglądało wiarygodnie ale co się nie robi dla udawania bycia wiarygodną. Liczą się chęci, czyż nie? Białowłosa uśmiechnęła się nieznacznie sama do siebie,  lecz pośpiesznie opamiętała się zanim ktoś był w stanie to zauważyć,- wystarczy, że jest pijana, nie trzeba nazywać ją od razu psychopatką, szczególnie kiedy nie miałaby siły na odrzucenie owych niepoprawnych oskarżeń. Każdy czasami lubi się uśmiechnąć do swoich myśli, szczególnie po napitku.
-Na pewno masz pozwolenie na picie? Nie ma co wcześniej zaczynać, to wystarczający zły nałóg sam w sobie- dodała po chwili wciąż mierząc wzrokiem nieznajomego, jej dociekliwa część mózgu często zaczynała być dość natarczywa po paru promilach we krwi. Shirotama przeczesała dłonią swoje włosy zmuszając je do posłuszeństwa po czym sięgnęła po swoją już pustą szklankę,
bawiąc się nią zaczęła nią kręcić wokół własnej osi starając się utrzymać ją jak najdłużej w ruchu. Owszem, nudziła się ale nie codziennie ktoś był skory aby skorzystać z jej towarzystwa dlatego zdecydowała się nie być złośliwą i wykorzystać możliwość rozmowy z innym chodzącym mózgiem, nawet jeśli najprawdopodbniej nie była w stu procentach zdolna do prowadzenia edukacyjnej rozmowy na temat poziomu toksycznego w człowieku wywoływanego przez alkohol... Ale na pewno była w stanie prowadzić rozmowę na temat videa o śmiesznych kotach na youtubie, które wczoraj oglądała.

_________________

The aspects of Evil
'I'm just killing the spiders to save the butterflies'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 11
Join date : 29/05/2017
Nieco szorstką, ale otrzymał odpowiedź. Cóż, trochę się nie dziwił tonowi kobiety - wyglądała na taką, która dużo przeszła.  Ale póki co bardziej była zajęta doprowadzaniem się do stanu przytomności, na co nie narzekał. Obcy dorosły mimo wszystko nie był osobą, z którą od razu zacząłby konwersację z własnej woli - chciał mieć gdzie usiąść, by w spokoju spróbować drinka lub dwóch. Ignorował więc kobietę, skupiając się na powolnym sączeniu picia i rozglądaniu się ukradkiem wokoło. Dlatego aż się wzdrygnął, kiedy znów usłyszał głos, najwidoczniej skierowany do niego.
- Oczywiście, że jestem! Mam dwadzieścia lat, to mogę! I zresztą barman mi sprzedał, prawda? I tak, wygląda, że coś o tym wiesz... - Zmierzył spojrzeniem ją, po czym jej szklankę. - Jak znasz się na temacie, możesz mi zawsze coś polecić! Masz coś, co szczególnie lubisz? To jest dobre, bo słodkie... Chociaż szczerze mówiąc nie wyglądasz wcale na wiele starszą ode mnie. - W niewiadomym momencie porzucił mówienie o "pani" na rzecz zwracania się per "ty". Cóż, to z emocji, zaskoczenia  i niejakiej niechęci do zwracania się jakimiś tytułami do osoby która nie mogła być więcej niż kilka lat starsza. Można też uznać, że alkohol miał w tym swój udział, bo czuł już delikatną lekkość w głowie, choć wcale nie wypił jakoś dużo.
Coraz mniej przejmował się ludźmi dookoła, miał zresztą wrażenie, że odkąd zaczął rozmawiać, mniej na niego zerkano i mało kogo już obchodził dzieciak w barze. Nic zresztą dziwnego - ludzie przychodzili tu raczej albo by napić się w towarzystwie, albo by zapić smutki, problemy czy oblać sukcesy, niewiele osób miało zamiar spędzić wieczór na obserwacji innych. Tym lepiej dla niego.
- W ogóle te drinki mają dziwne nazwy... - zauważył, przeglądając kartę napojów. - Sex on the beach... ygh, czułbym się źle, prosząc o to. Kto to wymyśla? W sumie ten Rosjanin, którego mam, też nie mam pojęcia, skąd się wziął... Rosjanie lubią kawę? - Czemu tyle mówił? Dopiero po chwili to do niego dotarło, ale tylko wzruszył ramionami i pociągnął większy łyk. Cóż, mógł zwalić na alkohol, ale po prawdzie chyba po prostu napięcie z niego schodziło, gdy już nie był w centrum uwagi w obcym miejscu.
- Yy... jak mi pomożesz, chyba mogę ci nawet jakiegoś drinka postawić - odparł, przeliczając w pamięci swoje oszczędności. Cóż, zabrał tu dość sporo, niepewny, ile płaci się w takich miejscach, a w razie czego mógł jakoś sobie dorobić. - Chyba że ci już wystarczy... wyglądasz, jakbyś miała zaraz paść od alkoholu. - Znów na nią spojrzał, bo choć już nieco się ogarnęła, to nadal miał w pamięci obraz jej śpiącej na stole. - A i nazywam się Onosaka Keishi. Ale po imieniu jest ok. A ty, jak się nazywasz? No chyba że wolisz, bym ci mówił bezimiennie, ale chyba to trochę głupio brzmi... - Pokiwał głową, jakby sam sobie przyznawał rację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 5
Join date : 23/04/2017
Motto : Float like a butterfly, sting like a bee.
avatar
Nie spodziewała się, że owy drobny człowiek okaże się taką gadułą. Z wyglądu sprawiał wrażenie zdystansowanego, dlatego też nie spodziewała się, że zdecyduje się na podjęcie próby dołączenia właśnie do niej. Nie to, że nie była czarującą, młodą i zdolną kobietą. Bardziej chodziło o to, że na chwilę obecną taka nie była- była wręcz przeciwnością 'siebie na codzień', czy też raczej imidżu jakiego próbowała utrzymywać. Prychnęła lekko dusząc w sobie zbierający się śmiech, jak widać wiek był dość drażliwym tutaj tematem i chętnie wykorzystałaby go jeszcze w przyszłości o ile dane jej to było. Poszłam za jego wzorem i również zmierzyła go wzrokiem, cmokając lekko ustami przechyliła szklankę do góry dnem o blat.
-W tych czasach równie dobrze 16-latki mogłyby przejść za 20-tki- odparła krótko starając się zdusić uśmiech wkradający się na jej usta, sama dobrze pamiętała kiedy podkradała alkohol starszyźnie gdy nikt nie patrzył.
-Wypraszam to sobie, jestem starsza od Ciebie- spoważniała prostując się bardziej w siedzeniu, nie musiała sprecyzować o ile tak długo jak było to prawdą... I nikt nie wnikał w dokładną liczbę. Wzdrygnęła się lekko na widok słodkiego alkoholu w szklance, nie było to w jej guście i na pewno nigdy nie zdecydowałaby się spróbować czegoś co jest bardziej słodsze niż procent alkoholu w znajdującym się drinku. Uniosła sugestywnie jedną ze swoich brwi przyglądając się na niego spode łba, może i to ona była pijana ale to on bełkotał. Kto nie lubiłby kawy?
-Spróbuj pina colady, na pewno Ci się spodoba- starała się zmusić do jakiś większych uczuć w swoim głosie ale jak widać godzina robiła już swoje także pozostała przy delikatnym uśmiechu, nie była pewna jaki był powód jej dobroduszności ale z drugiej strony nie czuła się na bycie wredną, w pewnym sensie odczuwała potrzebę bycia przyjazną. Nikt nie mówił, że nie było to spowodowane alkoholem we krwi ale uznała to za prawdziwe pytanie nie wymyślone na potrzebę kontynuacji rozmowy, tudzież odpowiedziała również szczerze. Zaniosła się w głęboki śmiech słysząc dość tanią propzycję na wyłudzenie od niego pieniędzy. Kto by pomyślał, że dalej istnieli tacy mężczyźni.
-To urocze, ale jestem w stanie pozwolić sobie na płacenie z własnej kieszeni- wydukała z siebie pomiędzy falami śmiechu, które stopniowo ucichły- Jednakże nie odmówię szklance wody- dodała po chwili dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, jakie suche było jej gardło. Rozmasowało swoją szyję -Daleko mi od 'padnięcia', jedynie zdecydowałam się na krótką drzemkę.- puściła w jego stronę oczko czując w sobie nowe siły, miała nadzieję, że wyszło to dość zabawnie ale nie mogła być tego pewna, dalej nie miała pojęcia z jaką osobą rozmawia.
-Ito Hana, ale wystarczy Hana- rzekła rozluźniając się i z powrotem opadając plecami na oparcie po czym mrużąc lekko oczy oceniła ponownie Keishi'ego siedzącego na drugim końcu stolika -Co Cię tu sprowadza? Nie wyglądasz na rodzaj, który wybiera się samotnie do baru tylko po to aby się napić.

_________________

The aspects of Evil
'I'm just killing the spiders to save the butterflies'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Pub
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Isogo-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.