Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar

Labirynt węższych i szerszych, większych i mniejszych uliczek biegnących z różnych punktów miasta w inne, krzyżujące się w jednym konkretnym miejscu, przy których można znaleźć najróżniejsze kawiarnie, lokale z internetem, sklepy cosplayowe, wydawnictwa mang, a nawet stare świątynie wtapiające się w nowoczesną zabudowę. Często wśród drobnych budyneczków można dostrzec górujący nad nimi drapacz chmur, niejako zachodni anachronizm w czysto japońskiej strukturze miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com
Liczba postów : 11
Join date : 09/07/2017
Motto : Zdarza się.
avatar
Szefostwo nie odzywało się już od jakiegoś czasu. Wszystko, co mu pozostawało, to praca w terenie, to jest nic więcej od... patrolowania ulic. Myśląc wstecz, nie po to pocił się przez kilkanaście lat w pustyni i w puszczy, aby bezcelowo jeździć samochodzikiem po ulicy wypatrując niewiast w opałach, czy innych wybuchów...
Nie mogąc już niczego więcej wykombinować, postanowił się zabrać za zakupy. Słońce chyliło się ku zachodowi, zaś jego lodówka straszyła okrutnymi pustkami. Z tego właśnie powodu zatrzymał swoją piękną Ładę (bogowie wiedzą, skąd ją wytrzasnął w Japonii) tuż przed pierwszym lepszym sklepikiem. Wysiadł, krzywiąc się niemiłosiernie. Z żalem zostawił swoją "magiczną" torbę na siedzeniu. Biorąc pod uwagę fakt, że był małym, chodzącym arsenałem, nie chciał zostać pomylony z jakimś rabusiem. On tu tylko po sałatę. Taką z listkami, wiecie?
Westchnął przeciągle,  nie doczekawszy się końca świata. Ubrany jak zwykle, postanowił najpierw kulturalnie wypalić papierosa, opierając się swoim starym, zgrabnym tyłkiem o drzwiczki przestarzałego wozu. Tak, wyglądał jak wyjątkowo zgorzkniały korpoś. Taki, który właśnie wyleciał z pracy, bo dwudziesta wieczór to za wcześnie dla każdego, oprócz prezesa i jego zastępcy. A oni nie jeżdżą ruskimi bryczkami. Czy tutaj w ogóle można palić publicznie? Do tej pory mu nikt nie powiedział...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 8
Join date : 03/07/2017
Motto : It’s me that’s out of place. And the worst thing is that I feel there’s somewhere I do belong, but I just can’t find it.
avatar
Brak jakichkolwiek zajęć dał się we znaki. Mieszkanie wydawało jej się ciasne i duszne. Stało się dla niej po pewnym czasie jak klatka dla ptaków. Może i była w sporej części introwertyczką, jednak czasem potrzebowała kontaktu z ludźmi. Bo ile można siedzieć w jednym miejscu? Zwłaszcza jeśli ma się niestwierdzone ADHD jak ona...
Standardowo zgarnęła z szafki słuchawki i podłączyła do telefonu i wyszła z domu. Nastawiła komórkę na losowe odtwarzanie utworów, po czym odpłynęła w morze nut. Zawsze ją to relaksowało.
Brakowało jeszcze jednego... Narzuciła kaptur na głowę. Tak, teraz było idealnie. Lubiła budzić w ludziach niechęć, a z kapturem raczej nikt się do niej nie zbliżał. Sprytne, nie?
Co by tu porobić... Hm, w sumie to mangi do czytania się jej skończyły. Wypadałoby kupić jakieś nowe!
Wpadła do sklepu jak rakieta, wzięła potrzebne rzeczy (oczywiście nie zapomniała zapłacić, choć przy okazji przetrząsając torbę w poszukiwaniu portfela, szturchała ludzi jakby byli bydłem) i wypadła. Ale, ale! To nie koniec przygód Lisy. Kiedy tylko wyszła ze sklepu była tak zajęta lekturą nowej mangi, że wpadła na jakiegoś kolesia. Podniosła groźny wzrok znad kartek, mierząc go wzrokiem od stóp do głów.
- Wpadłeś na mnie! - Tak, zwróciła się do niego na "ty", chociaż wyglądał na sporo starszego od niej. - Przesunąłbyś się.
Zacisnęła usta w wąską linię. Najlepiej wszystko na kogoś zwalić. Z trudem przychodziło jej przyznanie się do błędu. Bo i po co? To ten świat był chory, nie ona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 11
Join date : 09/07/2017
Motto : Zdarza się.
avatar
Niespodziewanie z drzwi sklepiku wysunęła się kulka czystej, jaśniejącej energii. Kurt oglądał jej pęd w slow motion, to jest przez obłoczek dymu papierosowego, mrużąc oczy niczym aligator wygrzewający się na słońcu. Chap! Kto kogo złapał w paszczę?
Mężczyzna wypuścił kolejną chmurkę z ust, zanim raczył spojrzeć w dół na inwazję miękkości. Lekka opalenizna, umięśniony, mocnej postury. Gdyby nie biała koszula oraz brak tatuaży, to podpadałby pod typa z yakuzy. Jeszcze jedno: miał bardzo obce rysy. Jeśli był Japończykiem, to najwyżej w połowie. Ten osobnik był bardzo dziwny. Ba, nawet nie zareagował od razu, nie odskakiwał jak oparzony - zachował niepokojący spokój. Ot, zdarza się.
- To moja bryczka. Nie potrafisz ładniej prosić starszych o przejażdżkę? - powiedział, świszcząc jakimś śmiesznym miksem brytyjsko-francuskiego akcentu. Nawet bydlakowi przez myśl nie przeszło, aby przeprosić za nic. Zdecydowanie nie był stąd, albo... był skończonym chamem. Brakowało mu ostrego, ciężkiego chowu w azjatyckiej klatce grzeczności.
- Co się gapisz? Nie daję fajek dzieciom - wydał z siebie coś, co z początku miało być straszliwym warknięciem, a skończyło się na pomruku zaspanego niedźwiadka. Może to serce mu się krajało od uroku dziewczyny? Jeśli tak, to dlaczego zerknął na jej dłonie, poszukując nieistniejącego narzędzia mordu?
W końcu, pozwolił sobie na uśmieszek wykrzywiony białawą blizną na obu wargach. W oczach zaczęła mu błyszczeć wyższość oraz niewypowiedziana groźba, jakby był takim "strasznym panem". Dalej, uciekaj, gdzie pieprz rośnie, kwiatuszku. Nie chcesz kłopotów - zdawał się myśleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 8
Join date : 03/07/2017
Motto : It’s me that’s out of place. And the worst thing is that I feel there’s somewhere I do belong, but I just can’t find it.
avatar
Napuszyła się jak paw i nadęła policzki jak rozdymka. Co ten dryblas sobie wyobrażał? Że jak wyglądał jak stary dziadek to mógł psioczyć na kochaną Lisę? Ta zniewaga krwi wymaga!
Prawdę mówiąc wcale nie był taki wielki, widywało się już większych. Gdyby kupiła sobie jakieś porządne obcasy, przerosłaby go na bank. Nawet jakoś szczególnie staro się nie prezentował.
Swoją drogą... nie wyglądał na Japończyka. Za duży był i chyba za bardzo umięśniony. Tutejsi wyglądali raczej jak wiecznie niewinne dzieci (zwłaszcza jeśli dobrze się odżywali i dbali o cerę), co sprawiało wrażenie, że jest się raczej w Nibylandii niż w zwykłym cywilizowanym kraju. I chyba za to Kraj Kwitnącej Wiśni lubiła najbardziej: za jego wyjątkowość.
- Tch, jakbym w ogóle myślała o tym starym gracie. - Spojrzała z pogardą na brykę. Całkiem niczego sobie, ale widywało się ładniejsze i szybsze fury. - Masz strasznie cięty język jak na gaijina. Nie wmówisz mi, że jesteś rodowitym Japończykiem.
Posłała mu bystre spojrzenie. Co on na to?
- Nie lubię fajek. - Prychnęła, odwracając w bok głowę, jakby ją tym uraził. Papierosy są fe. Po e-fajkach przynajmniej nie capi człowiekowi z ust jak po zjedzeniu jajca.

//jak masz jakiś pomysł na zakończenie rozdziału to możesz dać w swoim poście z/t, dokończymy gdzie indziej XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liczba postów : 11
Join date : 09/07/2017
Motto : Zdarza się.
avatar
- Czy próbuję ci coś wmówić, gówniarzu? - odparł z aroganckim uśmieszkiem, czerpiąc bezczelną przyjemność z irytowania pyskatej dziewczyny. W jego życiu działo się ostatnio tak niewiele, że wręcz pożądał jakiegoś odstępstwa od normy. Spodziewał się, że kobietka nie pozostanie mu dłużna tej uwagi. A bardzo dobrze, bo co złego się może wydarzyć? Nie zapowiadało się na pościgi, czy inne wybuchy.
- Hmph, ten stary grat mógłby się przegrzmocić przez cały ten sklep, ze ścianami włącznie! I dalej byłby nietknięty! Nie ucz ojca dzieci robić! - chciał jej przygryźć, nawet nie zdając sobie sprawę, że gdzieś tam bachora na świecie właściwie miał, zatem mimowolnie jego wypowiedź miała drugie dno. Ot, peszek.
- Też nie lubię palić - odpalił jak z automatu, niemal jak połowa palaczy. Nałóg to nałóg, co zrobić? Chłop się nudził, samotny był, przynajmniej miał furę i fajki. Psa zabrakło... a może powinien nadrobić ten brak w imię zaburzenia równowagi we wszechświecie? Chodzenie na kupki jeszcze nikogo nie zabiło. Poza tym taki owczarek to się w dupę potrafi wgryźć - rozkminiał, zapomniawszy, że w Japonii królowały nie tyle psy, co pieseły. Wow.
W końcu otworzył tylne drzwiczki, chcąc wyciągnąć lnianą torbę na zakupy. Siedział na francuskim garnuszku, to ekologiczny był... od czasu do czasu.
- To znikasz już? Potrzebna mi sałata - powiedział, aż zerkając z ciekawości, czy to małe, to głośne, to puszyste i dziewczęce coś nie miało poszukiwanego przedmiotu. Nie, żeby zamierzał ją obrabować, ależ nie! Żadnych rabunków, przynajmniej nie na warcie!

//ano możesz pójść śladem sałaty i przeniesiemy to w inną lokację na nowy rozdział. Jak chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 8
Join date : 03/07/2017
Motto : It’s me that’s out of place. And the worst thing is that I feel there’s somewhere I do belong, but I just can’t find it.
avatar
Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne. Jak na starego pryka miał cięty jęzor. Szkoda tylko że takich jak on miasto zwykle wchłaniało i przerabiało na mielone. Może i był mocny w gębie, ale czy w spodniach i w walce? Pff, pewnie że nie!
- Oczu nie masz, cepie jeden? Mam cycki, jestem kobietą! - Pokazała mu język sfochana. Wszyscy faceci są tacy sami. Tacy jak jej ojciec, uch.
Spojrzała na niego jak na barana, który próbuje dorównać człowiekowi. On naprawdę myślał, że takie bryki są fajne? Co za brak gustu.
- Ten grat rozleciałby się w Ameryce. - Powiedziała z niesmakiem i lekko szturchnęła butem zderzaki, jeśli jej nie przeszkodził.
Nie lubi palić? To na co mu fajki? To przecież głupie! Do prostytutki też chodzi się przytulać?
- Skoro nie lubisz, to nie pal. W czym problem? - Wzniosła ręce beztrosko. Jebać uzależnienia. Jak masz silną wolę to zdecydujesz się na odwyk. Jak jesteś słabiakiem to się nawet nie przyznasz.
Sałata?
Uniosła brew. Czytojakiśsposóbnapodryw.
- Panie Psorze, pan to powinien kupić najpierw coś na nadciśnienie. Tam jest apteka. - Wskazała głową na pobliską aptekę z neonem wyjebanym w kosmos. Dziwna czasem była ta Japonia. Aż tak trudno znaleźć jakiś sklep, że trzeba wszystko oświetlać?
Odgarnęła włosy na bok niczym profesjonalna modelka. Minęła go, rzucając mu wyzywające spojrzenie. Pójdzie za nią? Nie pójdzie? Jak chce, w sumie zawsze miała do dyspozycji słuchawki, więc nie powinna się czuć samotna.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.