Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar

Jednym biblioteka kojarzy się ze złem wcielonym i upomnieniami za nieoddane książki, innym z fascynującą lekturą przy ognisku...Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, że warto odwiedzić bibliotekę publiczną w Kanazawie - mimo wszystko w eleganckim, starym budynku o przedwojennej fasadzie jest coś, co przyciąga ludzi. Elegancji i melancholii zewnętrznej części biblioteki przeczą jednak żywe kolory i nowoczesny wystrój wnętrz, a obok starożytnych portretów dawnych cesarzy, szogunów i regentów z każdej epoki wiszą także zdjęcia premierów i obecnych władców. Nowoczesność łączy się tu z tradycją i łatwo jest zatracić się na całe godziny w atmosferze biblioteki, a pracownicy tego miejsca zdają się mieć jakieś interesy w świecie podziemnym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com
Studentka
Liczba postów : 114
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
George często wizytował tutejszą bibliotekę. Głównie z powodu braku innego zajęcia, niż czytania w przerwie między semestrami oraz innymi, ważniejszymi zajęciami, których tematem nie chciał i nie zamierzał się dzielić z innymi. I niestety, dzisiejszą wizytę zawdzięcza właśnie tym zajęciom, a nie zwyczajowemu siedzeniu i czytaniu jakiejś interesującej książki... Na dodatek to jeszcze ten rodzaj roboty, nadzwyczaj parszywy, polegającej na użyciu zdolności Orwella. Czasami w ten sposób Wilde chciał załatwiać własne sprawy, co jeszcze bardziej irytowało George'a.. Ale polecenia wykonywał.
Z jak zawsze kamienną miną, ale wyjątkowo parszywym humorem poszedł do kącika czytelnianego z książką pod pachą i fotografiami obiektu w kieszeni. Miał podsłuchać jakąś rozmowę paru ważnych osobników i najważniejsze szczegóły z tej konwersacji zanotować, po czym przekazać szefowi. Typowa robótka, wręcz typowa do bólu. Bólu wywołanego, jak wcześniej wspomniano, charakterem roboty.
- "Mam nadzieję, że przynajmniej nie załatwiam znowu jego porachunków." - Pomyślał sobie Orwell, znajdując sobie pusty kąt, gdzie będzie mógł w spokoju usiąść i zacząć robić swoje.
Wysunął metalowe krzesło i odstawił książkę na stół, po czym zasiadł na krześle i łapiąc je za ramę, przysunął do stołu. Jeszcze raz rozejrzał się uważnie wokół. Wybrał miejsce raczej z dala od wszelkich korytarzy, nieco wgłąb. Z czego pamięta, rzadko kiedy ktoś tu siedzi, więc raczej nie będzie miał żadnych niespodziewanych gości. Wyjął z kieszeni kamizelki swój srebrny zegarek kieszonkowy, po czym otworzył poprzez wciśnięcie guzika klapkę i spojrzał na zdobione wskazówki zegarka. Liczby rzymskie wskazywały godzinę czternastą dwadzieścia. Za pięć minut zacznie się spotkanie, więc George zabrał się do przygotowań. Wyjął z kieszeni marynarki trzy fotografie budynku - jednego z zakładów chemicznych położonych gdzieś w Jokohamie - po czym otworzył książkę i ustawił pod odpowiednim kątem, by mógł włożyć bezpiecznie do niej fotografie i na nie spoglądać, udając, że czyta. Po odpowiednim ustawieniu zdjęć, rozluźnił mięśnie i ustawił się w wygodnej pozycji. Trochę tak posiedzi, więc lepiej się przygotować. Po chwili, jeszcze raz sprawdzając godzinę, skupił się na lokacji na fotografiach i począł szukać odpowiedniego pomieszczenia, w którym miała odbyć się rozmowa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Ach! Dzisiejsza pogoda tak bardzo przypomina mi rodzinny Londyn! Z tą myślą Margery spacerowała po Kanazawie. Lubiła to robić, przyglądanie się zwykłym ludziom i ich relacjom było czymś przyjemnym dla niej. Zawsze wtedy porównywała się do nich, próbowała sobie przypomnieć, czy przypadkiem nie doświadczyła już podobnych sytuacji, co osoby przez nią obserwowane.
Widząc staruszkę w parku, siedzącą na ławeczce i czytającą jakąś książkę, dopadła ją myśl, że sama dawno tego nie robiła. Ba! Ostatnim razem czytała coś w swoim rodzinnym domu. Oj, nieładnie Maru, nieładnie! Biblioteka powinna być gdzieś niedaleko!
Po dłuższym czasie radośnie podskakując, Margery w końcu dotarła przed bibliotekę. Czy ważny był fakt, że ten budynek był położony niedaleko jej domu, a ona i tak go nie mogła znaleźć? Oczywiście, że nie. W tej chwili liczył się tylko fakt, że udało jej się go znaleźć!
Powoli wkraczając do tego jakże magicznego miejsca, zaczęła się uważnie rozglądać. Trzeba przyznać, że to miejsce oczarowało ją nie tylko wystrojem, ale przede wszystkim atmosferą. Cisza i spokój, ludzie rozmawiający ze sobą szeptem lub czytający w ciszy. Niesamowite
Nastolatka podziwiając bogate księgozbiory, udała się w głąb czytelni. Widząc swojego nauczyciela języka angielskiego, zatrzymała się, a na jej twarzyczkę wkradł się delikatny uśmiech. Podeszła do niego troszkę bliżej.
- Good afternoon, Mr Orwell. - Skoro oboje pochodzili z Wielkiej Brytanii, to Margery postanowiła sobie pozwolić na rodowite powitanie. W końcu rzadko kiedy mogła z kimś innym przywitać się w ten sposób. Dziewczynka nie słysząc żadnej reakcji mężczyzny, zmarszczyła brwi, a na jej twarzyczce pojawił się łagodny grymas. Powiedziałam to przecież dostatecznie głośno. O co chodzi? Zbliżyła się do George'a i zajrzała mu przez ramię, chcąc zobaczyć, co go tak zafascynowało w tej książce i wtedy ujrzała fotografie jakiegoś budynku, zasłaniające stronę, którą miała zamiar przeczytać. Ciekawe co ukrywasz, Mister Orwell. Margery, którą na dany moment zżerała ciekawość, zdjęła plecaczek, w którym to obecnie znajdował się Mr Bunny, następnie usiadła naprzeciwko swojego nauczyciela i zaczęła czekać, aż ten w końcu zareaguje na jej obecność. To jest dziwne i podejrzane. Ciekawe co powie, gdy już zacznie ogarniać rzeczywistość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 114
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Szukanie nie zajęło mu długo. Odnalazł pomieszczenie, gdzie miało się odbyć spotkanie szybciej niż myślał, przez co musiał chwilę odczekać na rozpoczęcie oficjalnej części spotkania. Jak się okazało, była to wymiana - czego się zresztą Orwell spodziewał - a dokładniej wymiana towaru. Jakby George nie widział takich z dwieście już razy i nie musiał zapamiętać gęb urzędników oraz policjantów, którzy je nadzorowali. Męczyło go to trochę, ale tak czy owak pozostał czujny i przyglądał się każdemu z osobna. Próbował zapamiętać cechy charakterystyczne i ton głosu, a także co ważniejsze słowa. Nawet nie miał zamiaru starać się objąć swą pamięcią wszystko, bo byłoby to po prostu niemożliwe... Dlatego też skupiał się na najważniejszych szczegółach.
Sama wymiana trwała z dziesięć minut, o dziwo nie było żadnych problemów z towarem, pieniędzmi czy nadgorliwością jakichkolwiek osobników tam obecnych. Sam Orwell aż się zdziwił, że tak łatwo poszło, ale miało to i swoje plusy. Ze względu na to lepiej zapamięta całe zdarzenie, w końcu to całkiem ważny szczegół. Po rozejściu się bandziorów, zamknął na dłuższą chwilę oczy, po czym ponownie je otworzył. Tym razem jednak nie patrzył na tamten budynek, tylko na wnętrze książki i... Zląkł się. Po drugiej stronie stołu ktoś siedział. Nie wiedział jeszcze kto, bo nie chciał ruszać swoich oczu by nie wywoływać większych podejrzeń, ale gdyby nie umiał kontrolować swoich nerwów, to prawie by wyskoczył z krzesła. Panika zaczęła przebiegać mu przez myśli, plącząc je i mieszając ze sobą tak, że siedział tak i gapił się w książkę intensywnie się pocąc. Akurat tego nie potrafił powstrzymać, a doświadczenie nakazywało mu brać pod uwagę najgorszy wariant. Czyli ta osoba siedzi tam od jakiegoś czasu i doskonale wie, że coś jest nie tak. Próbował z potoku myśli wyłowić jedną, sensowną, która pozwoli mu na wykaraskanie się z problemu, który stanowiła osoba siedząca na przeciwko niego... W końcu, odczytał jedną, mającą sens myśl, która dawała mu cień nadziei na niezdemaskowanie się. Postanowił użyć fortelu, którego podstawą będzie jego przeszłość, dokładniej doświadczenia z Irlandii.
Siedział tak jeszcze chwilę, patrząc się w tą książkę, a następnie postanowił zacząć działać. Był ułożony wygodnie i nie było możliwości, by jego głowa opadła na stół i mógł udawać śpiącego, ale co innego gdyby podskoczył, jakby mu się śnił koszmar... Tak też uczynił. Podskoczył jakby samoistnie na krześle, naciągając mięśnie, przez co osoba po drugiej stronie mogła nabrać podejrzeń, że coś mu się stało. Następny ruch mógł już wykonać bez problemu, bowiem podskok wyprostował go na krześle. Przekrzywił lekko głowę do tyłu, a na stół ściągnęła go już siła grawitacji... Teraz pozostaje czekać z otwartymi, ale nieprzytomnymi oczyma na to, aż osoba siedząca po drugiej stronie przestraszy się i albo ucieknie, albo spróbuje George'a ocucić. Tak czy owak, chyba mu się udało załatwić problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Margery wytrwale przez cały ten czas siedziała naprzeciwko swojego nauczyciela. Nie chcąc przegapić żadnej jego czynności, czegokolwiek co by wskazywało na to, że ten się wybudził i wróci do rzeczywistości, więc przyglądała mu się uważnie. Na twarzy widniało skupienie wraz z delikatnym grymasem, usta ułożone w cienką linię i spojrzenie wbite w twarz profesora. Po chwili pod nosem zaczęła nucić jakąś piosenkę, która pierwsza przyszła jej do głowy, zaczęła palcem delikatnie wystukiwać jej rytm na stole.
Jednak kiedy to George podskoczył na krześle, a potem jego głowa opadła na blat, dziewczyna cichutko pisnęła i również podskoczyła na krzesełku. Jej grymas zmienił się w zmartwioną minę, a oczy wyrażały troskę i chęć niesienia pomocy. Automatycznie zerwała się z siedzenia i okrążając stół, podbiegła do Anglika. Delikatnie potrząsnęła jego ramieniem, chcąc go wybudzić.
- Mister Orwell! Czy wszystko w porządku? Halo? Mister Orwell! - Z jej ust wydobył się błagalny głos. Niby był to jej nauczyciel i zwykły uczeń olałby to, ale Margery nie była zwykłą uczennicą. Działając pod wpływem presji, nawet nie zastanawiała się, co takiego jej nauczyciel mógł robić i co takiego się właśnie stało. Jedynym, co teraz zaprzątało jej głowę, to obecny stan jej nauczyciela. On żyje? Prawda? To nie jest atak padaczki? Ale zaraz... Maru opanuj się! Przecież niemożliwe, aby coś mu się stało! Przecież widziałaś to wszystko, a atak padaczki wygląda zupełnie inaczej! Myśl!
Nastolatka puściła ramię swojego nauczyciela i wzięła parę głębokich wdechów, aby móc się uspokoić. Po paru sekundach przestała histeryzować i tym razem po prostu puknęła nauczyciela w ramię.
- Mister Orwell, w bibliotece nie powinno się spać. - Mruknęła, chcąc się bardziej uspokoić. Oczywiście wiedziała, że nauczyciel tak naprawdę nie śpi, ale miała nadzieję, że gdy wypowie te słowa, to mężczyzna podniesie się i powie, że wszystko jest w porządku, a ona wtedy ze zaspokojonym sumieniem będzie mogła poszukać jakiejś książki dla samej siebie. Znaczy się, zrobi to, ale najpierw wypyta swojego nauczyciela, co się dokładnie stało. No bo żeby ktoś taki jak on w takim miejscu zasnął? Czytając książkę? Z otwartymi oczami? Nie, to zdecydowanie niemożliwe. Ciekawe, o co tak naprawdę chodzi, pewnie wymyśli jakąś bajkę, aby mnie spławić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 114
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Plan zaczął działać. Zaraz po tym, jak George upadł na blat, poczuł on jak jakaś istotka szturcha go w ramię i zwraca się do niego. Czuł, że ręce szturchające go nie są zbyt duże i należą raczej do osoby młodej, a głos tylko potwierdzał te spostrzeżenia. Na dodatek, głos osóbki próbującej obudzić Orwella do złudzenia przypominał mu jego uczennicę ze szkoły, którą uczył angielskiego. Ją pamiętał o tyle dobrze, że sama pochodziła z Zjednoczonego Królestwa i zwracała się do niego per "Mister". Nie ukrywa - nawet za nią przepadał, bo wyglądała na miłą i dobrą osóbkę. Aż chwilę się zastanowił czy przypadkiem nie powiedzieć jej prawdy, no bo w końcu nikomu się nie wygada...
...Jednak w jego tajemniczej pracy zobowiązywała George'a zasada nieufności nikomu spoza jego organizacji, więc musiał stulić dziób i kontynuować zgodnie z planem. A plan był prosty - miał zamiar udać spanie z otwartymi oczyma i koszmar związany z jego służbą wojskową. Było to o tyle wiarygodne, że faktycznie taki stan jak sen z rozwartymi powiekami jest możliwe oraz to, iż do dzisiaj ma traumę po pobycie w Ulsterze i nie prędko się jej pozbędzie.
Słysząc po raz drugi głos dziewczyny Anglik odczekał chwilę, po czym lekko się obruszył, jakby dostał jakichś chwilowych drgawek. Następnie powoli i ostrożnie zamknął, i otworzył oczy, jakby właśnie się obudził. Ręce, dotychczas nieruchome, leżące na blacie stołu, ruszył w kierunku oczu by je przetrzeć. W końcu taki sen na pewno je powinien męczyć, a poza tym tak czy owak by to zrobił. Siedzenie tak długo bez mrugania tak czy owak jest niewygodne. Następnie powoli się podniósł, drapiąc się po głowie i spojrzał rozejrzał się jeszcze nieprzytomnie, jakby jeszcze się nie obudził. Gdy zauważył Maru, udał szok, wręcz zaniepokojenie. Rozwarł lekko powieki, po czym skończył drapać się po głowie i natychmiast się wyprostował - w końcu jest jej nauczycielem i musi dawać dobry przykład.
- Och, Miss Margery... - Powiedział tonem, jakby się jej tutaj nie spodziewał. Następnie poprawił dłonią na szybko włosy, a drugiej użył do dokończenia przetarcia oczu.
- Przepraszam za moją godną pożałowania postawę, ale nie sypiam zbyt dobrze w nocy i czasami zdarza mi się usnąć przy czytaniu książki. - Wytłumaczył się, po czym zupełnie przytomnie spojrzał na Margery, oczekując odpowiedzi.
- Mam tylko nadzieję, że nie jest taka bystra na jaką wygląda... - Pomyślał sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Spanie z otwartymi oczami? Mhm... Kiedyś na pewno czytałam o tym artykuł... I na pewno był on autorstwa Iana Oswalda... Tylko, co tam było napisane? Na pewno, że nie mogę nauczyć się tak spać... Będę musiała wrócić do tego artykułu...
Nastolatka badawczo mu się przyglądała. Pomimo tego, że nie była pewna, czy faktycznie jej nauczycielowi udało się zrobić to, co większość kolegów z jej klasy próbowało osiągnąć przez ostatnie parę lat, więc mimo wszystko gdzieś tam w jej podświadomości krążyły troskliwe myśli dotyczące jej nauczyciela.
No ale przecież to niemożliwe! Persona taka jak on nie mogłaby tak zasnąć! Nie mogłaby... Prawda? W domu to sprawdzę... A mogłam do końca przeczytać ten artykuł!
- Czy na pewno wszystko w porządku, Mister Orwell? - Zadała pytanie zatroskanym głosem, jednocześnie wlepiając ślipia w jego oblicze. Nie dała po sobie poznać, że ma jakiekolwiek wątpliwości, do czego zresztą już przywykła po wielu scenach w domu rodzinnym, nie lubiła dawać ludziom przyczyn podejrzeń czy też zmartwień. Teraz w duchu dziękowała sobie właśnie za to. Blondynka uzyskawszy odpowiedź od Orwella, otoczyła stolik, aby zabrać swój plecaczek, w którym to obecnie znajdował się Mister Bunny, co oczywiście zrobiła.
- Mhm... Często Mister przesiaduje w bibliotece? - Tym razem jej głos był spokojny i już nie było aż tak słychać strachu o stan jej rozmówcy, albowiem Margery zdążyła się już uspokoić, no mniej więcej. Dziewczyna, poszukując jakiejś książki dla siebie, zaczęła rozglądać się po regałach i zachowywała milczenie, na odpowiedź jej nauczyciela na wcześniej zadane przez nią pytanie.
Przepraszam, że taki krótki... To było złe, podłe i okrutne, ale jeśli nie poszłoby teraz, to poszłoby dopiero w poniedziałek.... O ile faktycznie by poszło.... :<<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 114
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Orwell wyglądał na zmęczonego, a przynajmniej takiego starał się udawać. Opóźniał swoje ruchy, a poza tym przecierał swoje oczy i czochrał włosy, powoli powstając do pozycji wyprostowanej. Musiał kontynuować swoje udawanie jeszcze przez jakiś czas, jeżeli nie chciał zostać odkryty w swoich staraniach o... Ukrycie się. Tak też spojrzał nieco nieprzytomnie na Margery, mrugając oczyma.
- T-tak, wszystko jest w porządku Miss Margery. Proszę się nie przejmować... - Odparł zmęczonym głosem, ponownie przecierając oczy.
Jednakże, powiedział to też takim tonem, jakby nic nie było w porządku. Taki był zresztą cel. Sprawić wrażenie, jakby faktycznie coś go trapiło i przez to spał. A że z zamkniętymi oczyma, to też zaraz planował wytłumaczyć - o ile Margery miała zamiar się o to wypytywać. Był na taką możliwość przygotowany, choć osobiście wolał jej uniknąć.
- Lubię sobie poczytać, a książek japońskich jeszcze nie miałem okazji przejrzeć. - Rzekł, po czym oparł się o krzesło, wzdychając.
- ...Dobrze jest czasami mieć też parę dni wolnego. - Dodał nieco ciszej pod nosem, tak do siebie właściwie.
W tym momencie nie operował kłamstwami, tylko prawdą i pół-prawdą. Faktycznie, często był przemęczony i nie wysypiał się, choć potrafił nad tym bardzo dobrze panować. Jego problemy bowiem i zdolność panowania nad nimi wynikały z tej samej przyczyny. Ta przyczyna dogłębnie go zmieniła i ustanowiła, że jest tym, kim jest... Służba w British Army - w Ulsterze, której nigdy, przenigdy nie zapomni, i której szczegóły trzyma głęboko zamknięte w sobie.
Ja też za długość przepraszam... A co do czasu odpisu - zdarza się. :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Mafii | Uczennica
Liczba postów : 99
Join date : 02/11/2016
Motto : Once you are real you can't become unreal again. It lasts for always.
avatar
Aha! Lubi literaturę! Wiedziałam! To oznacza, że nie mógłby zasnąć nad lekturą... Poza tym te dziwne fotografie... Po prostu będę zwracała na niego większą uwagę w szkole. Tak, to dobry plan.
- Cieszę się, że nic Misterowi nie jest. Szczerze powiedziawszy, również nie miałam przyjemności przyjrzeć się literaturze japońskiej. Dlatego też tutaj dzisiaj przyszłam. - Nastolatka postanowiła przemilczeć to, co udało jej się spostrzec. Miała prosty plan i dużo czasu, aby przygotować się do jego wykonania. Przecież obserwowanie nauczyciela nie powinno być czymś skomplikowanym, prawda? Chyba że skrywa jakiś większy sekret... Chociaż też w drugą stronę, dlaczego miałby się spowiadać dziecku? I to w dodatku swojej uczennicy? Chociaż no właśnie! Przecież jestem tylko dzieckiem, niby komu mogłabym coś takiego wygadać? Ahh... Innym uczniom! Teraz to wszystko ma sens. Nieważne co ukrywasz, Mister Orwell, prędzej czy później dowiem się o tym.
- A jaki jest Mistera ulubiony gatunek literacki? - Maru, chcąc przedłużyć pogawędkę z nauczycielem, zadała jedno, krótkie pytanie. Rzecz jasna w dalszym ciągu jej myśli krążyły wokół sekretu, który według niej Mister Orwell zataił. Dopiero kiedy znalazła w miarę interesujący zbiór opowiadań, tajemnica mężczyzny zeszła na dalszy plan. Uśmiechnęła się ona pod nosem, postanawiając, że to właśnie tę książkę wypożyczy.
- Osobiście preferuję bajki. Zazwyczaj mają dobre zakończenie i zawsze zawierają puentę. - Maru wypowiedziała te dwa zdania dopiero po tym, jak Brytyjczyk odpowiedział na jej wcześniejsze pytanie. Zaczęła powoli iść w stronę recepcji, aby wypożyczyć zbiór opowiadań.
- Goodbye, Mister Orwell. - Powiedziała tylko na odchodne. Po wypożyczeniu książki opuściła bibliotekę.


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 114
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Gdy tak Maru mówiła, zaczął stukać palcami w stół. Rytmicznie, pod rytm pewnego, dobrze znanemu każdemu Brytyjczykowi - przynajmniej kiedyś - utworu. Nie był to bynajmniej gest mający na celu pokazanie zniecierpliwienia, który miał na celu pokazać Margery, że ma sobie iść. Była to forma ćwiczenia koncentracji i naoliwiania trybików maszyny zwanej mózgiem. Orwell w ten sposób chciał się wprawić w odpowiedni rytm, a także zafałszować rzekomy sen... Jak tak siedział z zamkniętymi oczami, pukając w stół i otwierając je co jakiś czas, mógł wyglądać bardziej przekonująco niż jakby był taki jak zwykle. W prawdzie trudno rozróżnić kiedy Anglik jest zmęczony lub nie ze względu na jego fasadę, to jest twarz, ale przynajmniej na ten raz chciał się postarać wyglądać na jeszcze półprzytomnego.
- Mhm, doprawdy ciekawa. Nie spodziewałem się tu takich zbiorów. - Powiedział odpowiednim tonem, potrząsając lekko głową w wystukiwany rytm z zamkniętymi oczami.
- Może wyjdę na idiotę, ale przynajmniej zaspanego idiotę. - Pomyślał sobie w tej też chwili Orwell.
Takie zachowanie było dla niego nieeleganckie i bynajmniej by się tak normalnie zachowywał. Jednakże, fakt że "zasnął przy książce" działa na jego korzyść. Człowiek zaspany z reguły zachowuje się inaczej od człowieka w pełni wypoczętego. Z tego chciał skorzystać.
- Fikcja polityczna - Odpowiedział na pytanie Maru, jednak nie powiedział już dlaczego preferuje akurat ten gatunek.
Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, jego gra, którą w tym momencie prowadził z Margery. Po drugie, nie chciał wydłużać konwersacji - i przez to zwiększyć szans na to, że coś w jego udawaniu zawiedzie. Udało mu się jednak chęć pozbycia się rozmówczyni zataić w tonie głosu.
Wysłuchał on to co miała jeszcze do powiedzenia i przytaknął jej. W prawdzie normalnie wdałby się w polemikę dotyczącą tego czy bajki nie są zbyt uproszczonym obrazem rzeczywistości, ale teraz mu na tym nie zależało. Zależało mu na tym, by móc jak najszybciej schować fotografie, odłożyć książkę i stąd wyjść.
- Goodbye. - Pożegnał się i przeczekał parę chwil, czytając to co wziął z półki. Trochę śmiesznie wyglądało czytanie od środka, i takie było ono dla George'a. Na szczęście nie była ona zbyt interesująca i nie zagłębił się zbytnio w lekturę, bo inaczej mógłby przesiedzieć z godzinę zanim by wyszedł.
Tak też, po jakichś piętnastu minutach schował zdjęcia do wewnętrznej kieszeni marynarki, odłożył książkę, a następnie opuścił budynek.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.