Share | 
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
Admin
Liczba postów : 70
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :


Jednym biblioteka kojarzy się ze złem wcielonym i upomnieniami za nieoddane książki, innym z fascynującą lekturą przy ognisku...Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, że warto odwiedzić bibliotekę publiczną w Kanazawie - mimo wszystko w eleganckim, starym budynku o przedwojennej fasadzie jest coś, co przyciąga ludzi. Elegancji i melancholii zewnętrznej części biblioteki przeczą jednak żywe kolory i nowoczesny wystrój wnętrz, a obok starożytnych portretów dawnych cesarzy, szogunów i regentów z każdej epoki wiszą także zdjęcia premierów i obecnych władców. Nowoczesność łączy się tu z tradycją i łatwo jest zatracić się na całe godziny w atmosferze biblioteki, a pracownicy tego miejsca zdają się mieć jakieś interesy w świecie podziemnym...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Zielarz
Liczba postów : 34
Join date : 28/01/2017
Robert, choć może nie był najbystrzejszym człowiekiem na ziemi, to do głupców również nie należał. Wyczuł lekkie wahanie bibliotekarza, aczkolwiek nie analizował tego zbytnio - w końcu mogło mieć ono wiele powodów, rozmawiał ostatecznie z obcą sobie osobą. Średnio ciekawiły jakieś białe kruki czy inne tego rodzaju książki. Rozumiał ich wartość, jednak sam nie był uczonym i z pewnością wychodziło to poza zakres jego zainteresowań. Mimo to uważnie słuchał Williama, i jak widać, nie na próżno - jego ostatnie słowa były z pewnością o wiele bliższe Robertowi. Czyżby miał w końcu wpaść na jakiś trop Księgi? Ów filantrop... gdyby go znalazł, miałby jakiś punkt zaczepienia.
- Stawia pan Obdarzonych na równi z demonami i duchami? - spytał z uśmiechem. - Choć istnienie tych pierwszych jest pewne, to nie słyszałem o żadnych dowodach, że pozostałe również istnieją.
Zamyślił się na chwilę. Jak dużo mógł powiedzieć Shakespeare'owi? Tak naprawdę nie miał chyba po co ukrywać, że sam szuka Księgi. Skoro są już o niej plotki, mógł spokojnie twierdzić, że właśnie one go do tego zainspirowały. W końcu jedynie motywy jego poszukiwań warto by ukryć, bo przyznawanie się do posiadania krwiożerczej istoty, która przejmowała nad nim kontrolę, nie byłoby rozsądne. Ale czemu miałby ukrywać zainteresowanie tą kwestią?
- Po prawdzie słyszałem już kiedyś o tej księdze - przyznał z uśmiechem, przyglądając się bibliotekarzowi. - Jeszcze w swoim rodzimym kraju. Pewni... ludzie okazali się mieć nieco informacji na ten temat. Głupio przyznać, ale to właśnie te plotki kazały mi tu przyjechać i tutaj się osiedlić. - Zaśmiał się krótko. No i groźba więzienia. Ale to już inna kwestia. - Głupie, prawda? Wynosić się na drugi koniec świata z powodu czegoś takiego... Ale nie mogę rzec, że żałuję. A, no i rozumie pan, jest pan chyba pierwszą osobą, która od tamtego czasu o niej wspomniała! Wie pan może, cóż to za filantrop, cokolwiek na jego temat? Może to i mało prawdopodobne, ale cóż zaszkodzi go znaleźć i zadać kilka pytań. - Zaraz uśmiechnął się i dodał żartobliwym tonem[b] - Choć się nie zdziwię, jak i pan byłby tą księgą zainteresowany! Kto by nie był, znając jej możliwości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Informator Klubu
Liczba postów : 105
Join date : 29/01/2017
avatar
- Cóż, drogi panie, ja mam wszelkie dowody na istnienie duchów! - Roześmiał się i porozumiewawczo wskazał na swoje oczy, chcąc tym samym zasugerować, że sam takie oto stwory widuje. - Co do demonów to nie miałem nieprzyjemności, jednak wierzę,
że kryją się gdzieś na świecie. Może to ludzie, którzy dokonali wyjątkowo podłych uczynków i jakaś wyższa siła zabrania im wejść za Bramę? Rozumie pan, mordercy, gwałciciele, wyjątkowo pozbawione kręgosłupa moralnego jednostki. To oczywiście jedynie rozważania z mojej strony, jednak wiem doskonale, że świat niematerialny jest bardzo skomplikowany.
- Ach, gdyby William tylko wiedział, że jego rozmówca ma właśnie taką zdegenerowaną drugą stronę, być może przestałby tyle opowiadać o tym, jak widzi ich egzystencję po śmierci!
Nie zdziwił się w sumie, kiedy tamten wspomniał o tym, że poszukuje księgi - wskazywało na to już samo zainteresowanie tematem. Jeśli nie szukałby czegoś konkretnego to zupełnie zignorowałby paplaninę Williama i pożegnał się, skoro jednak został... Cóż, to już był trop, który Robert potwierdził.
- To wcale nie jest głupie, niech mi pan uwierzy. Ludzie gonią za swoimi pragnieniami, choćby na drugi koniec świata. Jeśli to wszystko prawda, to ta książka ma ogromną moc... Warta jest przeprowadzki. - Odpowiedział mu uśmiechem, a jego myśli skierowały się w stronę Yuuko. Ona też przecież przyjechała do Yokohamy, by spełnić marzenie... By odnaleźć ojca. Ciekawe, jak wszystko się potoczyło w Agencji? Będzie musiał się z nią niedługo porozumieć, może wyśle jej SMSa? - Niestety, nie wiem nic więcej... Podobno działa głównie przez internet, nikt do końca nie wie kim jest - może dlatego, że nie istnieje? - i nikt go nie widuje. - Zakończył to zdanie z naprawdę smutną miną, jakoby było mu przykro, że nie może pomóc swemu prawie-rodakowi. Kiedy usłyszał o swoim zainteresowaniu księgą zaśmiał się - dla odmiany szczerze. - Cóż, nie przeczę, że na pewno znalazłbym kilka rzeczy, które zapewniłbym sobie dzięki takiemu cudowi... Choć nie szukam jej maniakalnie to jestem otwarty na wszelkie informacje, które do mnie dopływają. Rozumie pan, ludzie w bibliotece lubią... Poplotkować. - Zachichotał cicho. To fakt, często słyszał różnorakie rzeczy, jednak nie zawsze jego klienci wiedzieli, że je słyszy... Czy to się liczy jako podsłuchiwanie? Cóż, William kompletnie tak tego nie postrzegał - jeśli stał alejkę dalej, a jakieś nastolatki wymieniały się właśnie informacjami na temat przystojnego studenta, który pracuje w kawiarni, to co miał zrobić - zatkać uszy? - A czego pan chciałby dokonać przy pomocy księgi? To musi być coś naprawdę ważnego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zielarz
Liczba postów : 34
Join date : 28/01/2017
avatar
Robert uniósł w zaskoczeniu brwi. Co prawda słyszał już od ludzi, że właśnie oni widzieli ducha, jednak zazwyczaj byli to młodzi ludzie potrzebujący uwagi, a bibliotekarz jakoś średnio mu pasował na kogoś takiego.
- Ma pan dowody? Jakieś to? - zainteresował się. - Ja osobiście wolę podchodzić do tematu ostrożnie... póki nie mam dowodów ani na istnienie, ani na nieistnienie duchów, nie mam wobec nich zdania. Tak samo z demonami i innymi nadprzyrodzonymi stworami.
Zastanawiało go podejście Williama do Księgi. Początkowo gdy o niej wspomniał wydawał się raczej sceptyczny, teraz zupełnie nie był sceptyczny co do pogoni za nią, ba, sam był ciekawy informacji. Cóż za niespotykana postawa. Ale... kolejne słowa go zastanowiły. Sam przecież nieustannie przeszukiwał internet w poszukiwaniu informacji czy jakichkolwiek plotek o księdze i jakoś nic o żadnych filantropie nigdy nie znalazł. Albo więc ten miał dość niezwykłe źródła w internecie, do których normalnie ciężko się dostać, albo zwyczajnie kłamał. Zielarz nie miał zamiaru nikogo oskarżać jednak o mówienie nieprawdy, skoro wcale nie był tego pewny, przyglądał mu się więc jedynie uważnie.
- Ja... ciężko mi to określić, ale do samodoskonalenia się jest chyba najbardziej adekwatne. Kto by nie chciał czegoś w sobie poprawić, kto nie ma jakichś kompleksów? - Kto nie chciałby pozbyć się złej do szpiku kości osobowości, która w tobie tkwi? - Nie czuję się na tyle kompetentny, by móc zmieniać życie innych ludzi, wiec tak naprawdę niewiele więcej można by zdziałać. No ale, najpierw trzeba ją znaleźć, czyż nie? - dodał z uśmiechem.
Zerknął ukradkiem na telefon i z zaskoczeniem odkrył, że jednak nieco za bardzo zagadał się z bibliotekarzem. Jeśli nieco się pospieszy, zdoła dotrzeć na miejsce na czas, przynajmniej o ile światła dopiszą. Zgarnął trzy tomiki i podał je Williamowi wraz ze swoją kartą biblioteczną.
- Niestety, praca wzywa... chętnie kiedyś jeszcze wpadnę i porozmawiam o tym dłużej! A nóż coś jeszcze znajdę do tej pory... i powiem, jak mi się podobało. - Wskazał przy tym na książki, które zaraz zabrał do torby. Pomachał jeszcze mężczyźnie i żegnając się, skierował się do wyjścia, po czym wsiadł na swój motor i odjechał spod biblioteki. Jednak słowa Shakespeare'a wciąż kołatały mu się po głowie jeszcze cały dzień.

|zt

Wybacz, że tak szybko i nagle, ale nie wiedziałam już co dalej i no, a mi pisanie ostatnio mocno nie idzie to nie chciałam przeciągać ;^;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Biblioteka
» Biblioteka w zamku Bestii
» Wielka Biblioteka
» Biblioteka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Kanazawa-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.