Share | 
 

 Budynek Agencji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
Admin
Liczba postów : 71
Join date : 26/09/2016
avatar

Czteropiętrowy budynek wzniesiony z czerwonej cegły, a znajdujący się w okolicach głównego portu Jokohamy. Agencji przysługuje jedynie ostatnie piętro, natomiast na niższych jest między innymi kawiarnia znajdująca się na parterze. Usytuowany na rogu jednego ze skrzyżowań, wyposażony w schody i windę, które ułatwiają poruszanie się między piętrami. Piętro przynależące do Agencji jest utrzymane w stylistyce typowo biurowej z wydzielonym pomieszczeniem na gabinet Prezesa. Ogólnodostępną częścią budynku jest też wspomniana kawiarnia, która mimo niezwykłego sąsiedztwa sama w sobie jest dość normalna; pracownicy Agencji często schodzą do niej na kawę lub coś do jedzenia. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
Po historii w ogrodzie William postanowił się zająć choć w małej części pracą. Dosyć pisania poezji, skoro ściąga to na niego kradzieże i niemiłych panów, którzy czerpią sadystyczną przyjemność z wykręcania innym naprawdę nieśmiesznych kawałów. Przynajmniej na razie musi choć na chwilę zrobić coś dla Tea Clubu.
Po krótkiej konsultacji z Oscarem postanowił odwiedzić Zbrojną Agencję Detektywistyczną, która w ostatnich czasach stała się bardzo wpływową grupą Obdarzonych, coraz bardziej liczącą się na scenie Yokohamy. Kiedy Will zaproponował, że dostanie się do nich pod przykrywką dziennikarza, chcącego napisać reportaż i pozbiera trochę informacji, Oscar machnął tylko ręką stwierdzając "rób to chcesz". No cóż, najwyraźniej był czymś zajęty i aktualnie nie warto się nim przejmować. Nie, żeby William zawsze dbał o zdanie swojego szefa... Z regularną częstością kompletnie je ignorował. Ale ci... Oficjalna wersja była taka, że komunikaty do niego nie dotarły, tudzież o nich zapomniał.
Tak więc uzbrojony w wyjątkowo profesjonalnie wyglądający aparat, notatnik i długopis stanął przed wysokim budynkiem na rogu ulicy. Zadzwonił kilka dni i umówił się z jedną z asystentek biurowych, że wpadnie dziś na wywiady i obejrzenie Agencji... Czy jednak informacja została przekazana? Czy powinien poczekać tu na kogoś czy może samemu wejść po cichu?
Uznał jednak, że lepiej będzie nie stać jak kołek na ulicy. Przed udaniem się do budynku zrobił mu jeszcze szybkie zdjęcie - liczył na to, że ewentualne fotografie mogą być przydatne Orwellowi. Następnie szybkim krokiem przeszedł przez drzwi wejściowe, zanim zdążył się rozmyślić i stchórzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
Niezbyt miała okazję pointeresować się tym, co działo się obecnie w Jokohamie - ostatnio praktycznie cały czas spędzała tylko pomiędzy budynkiem Agencji, a jej mieszkaniem. Nie mogła się doczekać, kiedy znowu uda jej się kogoś wyciągnąć na crepe, albo chociaż na spacer. Może dziś albo jutro spróbuje? Nucąc wesołą melodyjkę i niosąc stos papierów, które miała położyć w biurze Agencji, nie spodziewała się zastać nikogo innego, a już na pewno nie kogoś obcego. Zatrzymała się, zaprzestając nucenia, po czym skłoniła mu się lekko w geście powitania. Kilka papierów z góry stosu niesionego przez nią przesunęło się, ale dziewczynka zdążyła je złapać nim spadły zupełnie. Odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się ze zmieszaniem do obcego mężczyzny.
- Szuka pan biura Agencji? Niech pan pójdzie za mną... - powiedziała cicho, po czym szybkim krokiem ruszyła w stronę drzwi wejściowych do Agencji i otworzyła je, wskazując gościowi głową, by wszedł pierwszy.
Powrót do góry Go down
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Osamu wrócił do tego, co szło mu najlepiej i w czym był prawdziwym mistrzem - do leżenia plackiem na kanapie Agencji, wgapiając się w sufit, pogrążony we własnych myślach. Ignorował zupełnie krzyki Kunikidy, by zrobił coś przydatnego. Tak naprawdę nie kierowało nim jedynie lenistwo. W ogóle cudem było, że w końcu przyszedł do pracy, bo wiele ostatnich dni spędził w swoim mieszkaniu. Miał zbyt wiele do rozważań i wcale nie wychodziło mu to na dobre. Ale ostatnie rozwinięcie relacji z Chuuyą zupełnie poprzewracało jego dotychczasowy względny porządek. Naraz cieszył się z tego i obawiał z długotrwałych konsekwencji. Ale... tak czy inaczej nie chciał zmieniać zdania. Dlatego leżał na kanapie, pochłonięty myślami o swoim partnerze, gdy usłyszał otwierane drzwi a w jego głowie zaskoczyło wspomnienie Haruno-san, która wspominała o jakimś dziennikarzu, który miał przyjść do Agencji.
Z ciężkim westchnieniem wstał, wiedząc, że poza nim nikogo nie było w biurze - Yosano pomagała Ranpo dotrzeć na miejsce jakiegoś śledztwa, Kunikida gdzieś się błąkał, pewnie w poszukiwaniu ideałów czy czegoś jeszcze, zaś młodsza ekipa.... pewnie też gdzieś wybyła, zostawiając wszystko na głowie Dazaia. Westchnął cicho, ale podszedł do obcego mężczyzny prowadzonego przez Kyoukę i uśmiechnął się szeroko.
- Witam! Pan musi być tym dziennikarzem? Nazywam się Dazai Osamu, oprowadzę pana! Jak pana zwą? I od czego chciałby pan zacząć? Niestety większości współpracowników nie ma, więc musimy pany wystarczyć my! Ne, Kyouka-chan, a może chcesz oprowadzić naszego gościa? - spytał z szerokim uśmiechem, zastanawiając się, czy może i czy powinien zrzucać na najnowszego członka ciężar oprowadzania. Kyouka bywała specyficzna, więc mogło różnie się to skończyć, choć Dazai mógł zrozumieć, przez co przechodziła - w końcu on również przyszedł do Agencji z Mafii, tak jak ona, jedynie nieco później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
Już już wchodził do budynku, kiedy zaczepiła go jakaś młoda dama. Dziewczynka była dość niska, więc musiał spojrzeć w dół, kiedy usłyszał jej cichy głos.
- Tak, dokładnie - odpowiedział uprzejmie. - Z miłą chęcią skorzystam z zaproszenia. - Zadowolony, że ktoś go podprowadzi pod same drzwi szedł za małą i cykał naokoło zdjęcia. Przez moment nawet zastanowił się, skąd to dziecko wie dokąd iść, ale z drugiej strony... Szła pewnym krokiem, a nie sądził, żeby prowadziła go do lochu czy innego składzika na pożarcie trójgłowym psom, tak więc postanowił jej zaufać. Jej również zrobił zdjęcie, choć od tyłu - musi ją jeszcze namówić, żeby mu ładnie zapozowała.
Kiedy dotarli do biura przywitał ich jakiś roztrzepany człowiek, którego ręce pokrywały ścisłe sploty bandaży. Nie musiał się nawet przedstawiać, William od razu wiedział, kim jest - Osamu Dazai, jedna z największych gwiazd Agencji i tak samo wielka tajemnica. Dowiedzenie się czegoś o jego przeszłości było praktycznie niemożliwe - ile to razy Will próbował coś wygrzebać, choćby to, gdzie się urodził! Jednak gdzie by nie próbował natrafiał na mur nie do przejścia. Może więc sam Dazai coś mu zdradzi?
- Dokładnie! - Szeroko się uśmiechnął i ukłonił na japońską modłę, powstrzymując się w ostatnim momencie od wyciągnięcia ręki na powitanie. - Bardzo mi miło pana poznać, panie Dazai! Będę zaszczycony, mogąc obejrzeć państwa biuro i zgłębić tajniki waszej pracy! Pozwoli pan... - Szybkie zdjęcie z zaskoczenia i wracamy do radosnego monologu. - Moje nazwisko Smith, pracuję dla... - Jeszcze szybciej wypowiedziana nazwa zagranicznego pisma, którego Dazai nie powinien w ogóle znać... Z tej prostej przyczyny, że nie istniało. - Proszę nie kłopotać! Pan mi wystarczy, o ile opowie mi pan o swoich współpracownikach! - Na moment przerwał ten teatrzyk bycia miłym i uśmiechniętym i spojrzał na dziewczynkę, która wciąż stała obok nich. Kyouka? Jego oczy rozszerzyły się nieznacznie, jednak już za chwilę uśmiechał się ponownie w ten sam, entuzjastyczny sposób. Doskonale wiedział, kim jest Kyouka Izumi - nowy nabytek Agencji, podobno piekielnie zdolna w walce... Nie spodziewał się jednak, że jest dzieckiem! - Dla mnie im nas więcej tym weselej, chętnie porozmawiać z obojgiem państwa. Może... - Rozejrzał się dokoła, szukając odpowiedniego miejsca, w którym mogliby usiąść. - Może najpierw zaczniemy od krótkiego wywiadu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
Widok Dazaia w tym stanie naprawdę jej nie zdziwił - bo i czy powinien? Dazai leżący leniwie na kanapie był widokiem codziennym. Prędzej świat się skończy, niż on ruszy się do pracy z własnej woli. No dobrze, bywały sytuacje, gdy to właśnie Dazai kierował tym, co działo się w Agencji. Może "kierował" to zbyt mocne słowo, ale tymczasowo zarządzał i wskazywał członkom Agencji, jak powinni postąpić.
Puściła gościa przodem do biura i położyła niesione papiery na biurku, po czym zaczęła je spokojnie sortować, czasem tylko zerkając na pana Smitha, gdy ten robił zdjęcia i wyrzucał z siebie dużo niekoniecznie zrozumiałych słów. Nie był Japończykiem, więc jego niestandardowe zachowanie tak naprawdę nie powinno być wcale zaliczane do "dziwnych".
Nim zdążyła odpowiedzieć na propozycję Dazaia o oprowadzeniu gościa, pan Smith zaczął już mówić dalej. Ze zmieszaniem więc tylko podeszła bliżej obu mężczyzn i wskazała gościowi kanapę, by tam siadł.
- Wywiadu? - spojrzała ze zmieszaniem na Dazaia, po czym znów jej spojrzenie padło na pana Smitha. - A jeśli chodzi o oprowadzenie to... Właściwie do zobaczenia jest tu tylko biuro. Chyba, że powinnam pokazać skrytkę z przekąskami Ranpo...?
Znów skierowała wzrok na Dazaia, wyraźnie niepewna tego, co ma zrobić.
Powrót do góry Go down
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai nie dał po sobie niczego poznać, wciąż miał uśmiech na twarzy, jednak jego czujność została wzmożona. Znał wiele czasopism, zarówno japońskich, jak i zagranicznych - w końcu z nich brało się wiele informacji i plotek bardziej lub mniej prawdopodobnych. Czyżby ten mężczyzna pracował dla jakiegoś niszowego magazynu? Jednak które z takich miałoby pracowników w Japonii albo by ich tam wysyłało, patrząc na koszty tego? Z tego co się orientował, mniejsze pisemka skupiały się na własnych regionach, ewentualne wiadomości ze świata biorąc ze źródeł pośrednich. Rzecz jasna mogły się przytrafić różne przypadkowe okoliczności, które zaprowadziły dziennikarza w ich progi, jednak nic nie zaszkodzi uważać na czyny i słowa.
- Wywiad może być. Proszę usiąść! - Sam zajął miejsce obok Kyouki, zostawiając mężczyźnie siedzenie naprzeciw nich, po drugiej stronie stolika.
- Myślę, że jakby Ranpo-san zobaczył, że dotknęliśmy jego schowka, nie mielibyśmy życia przez następny rok - odparł pogodnie. - Możemy pokazać miejsce pracy, jeśli dyrektor nas wpuści, to i jego biuro. Ale do rzeczy! O co chciałby pan nas spytać? - Spojrzał uważnie na pana Smitha, nadal utrzymując pogodny uśmiech.
Miał nadzieję, że uda się to załatwić szybko. Czekał na pytania, chcąc odgadnąć ich charakter i przekonać się, czy faktycznie chodzi o niewinny wywiad, czy może o coś innego. Jeśli zaś ich gość okaże się jedną z hien prasowych, trzeba będzie umiejętnie spławiać jego szczegółowe pytania. Agencja również miała swoje sekrety i nie wszystko chciała upubliczniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
Usiadł naprzeciw nich i wyciągnął z torby notatnik, dyktafon i swoje ukochane pióro. Może i chciał wszystko nagrać, żeby potem móc jeszcze raz, słowo po słowie odtworzyć całą rozmowę (to zresztą naturalne w dzisiejszych czasach, nikt przecież nie pisze wywiadów z pamięci), ale wiedział, że pewnych rzeczy nie da się w ten sposób uchwycić - zmian mimiki, gestów, może jakiegoś zachowania, które kiedyś mu się przyda - stąd postanowił kilka rzeczy też zanotować. Miał też tam przygotowane pytania.
Uśmiechnął się uspokajająco do Kyouki. Dziewczynka wydawała się denerwować i czuła się chyba dość niepewnie. Cóż, według informacji, które Will zgromadził, była stosunkowo nowym członkiem Agencji, do tego była bardzo młoda - miała prawo nie do końca rozumieć swoją pozycję i nie odnajdywać się w niej. Nie miał zamiaru jednak grać agresywnego pismaka, który chce wyciągnąć od nich wszystkie tajemnice - wiedział doskonale, że i tak by mu niczego nie powiedzieli, a po drugie to mogłoby wywołać podejrzliwość, a po cóż to komu?
- Dobrze, zacznijmy w takim razie. Proszę, odpowiadajcie na moje pytania oboje, pójdzie nam zdecydowanie szybciej. Na początek... - Włączył dyktafon, rozprostował palce, niczym pianista zasiadający do koncertu i odkręcił zakrętkę pióra. - Proszę, opowiedzcie mi, jak trafiliście do Agencji? To nie jest raczej miejsce, do którego trafia się z ulicy, prawda? Po mieście chodzą pogłoski, że wszyscy posiadacie tu specjalne umiejętności, jak to się u was mówi... Ach tak, że jesteście Obdarzonymi! To fascynujące! Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Czy was szef przyjmuje tylko takie osoby, czy może gdyby zgłosił się do was zdolny detektyw to również zasiliłby wasze szeregi? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 208
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Obserwował poczynania Williama, jak ten rozstawia sprzęt. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie zakłócić jakoś sygnału, tym samym nie dopuszczając do nagrania, ale po chwili uznał, że nie ma potrzeby robić czegoś podobnie podejrzanego. Choć z pewnością byłby ciekaw jego reakcji po odkryciu, że stracił cały wywiad. Czy wróciłby do Agencji, żądając wyjaśnień, czy też udawałby, że nic nie zaszło i polegał na swojej pamięci?
Tak rozważając, oparł się i usiadł wygodnie, nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Uśmiechał się przy tym przyjaźnie, zastanawiając się naraz, czy ten zauważy ten wzrok i jak zareaguje. Nieraz już zauważył, że ludzie nie lubili być bezustannie obserwowani. A naraz niespuszczanie wzroku uważane było za objaw szczerości.
- Ne ukrywam, że dostałem się tu trochę dzięki znajomościom. - Wzruszył ramionami, jednak ani trochę zakłopotany. - Znajomy w rządzie. Zapytałem się jego przełożonego, gdzie mógłbym pracować, a ten wskazał mi to miejsce. I owszem! Pracują tu sami obdarzeni, zwykli detektywi nie mają tu wstępu. W końcu nie bez powodu nazywamy się "zbrojną agencją", czyż nie? Rzecz jasna mamy też innych pracowników, jak nasze sekretarki, ale stricte członkowie Agencji są Obdarzeni. - Przemilczał umyślnie kwestię Ranpo. To była w końcu specyficzna persona i nawet mimo braku Zdolności Osamu nie nazwałby go "zwykłym detektywem".
- Ale już szczegóły dostania się w nasze szeregi objęte są tajemnicą~! Zasadniczo sami wyszukujemy członków. Nie zawsze, ale zazwyczaj. - Kiwnął zachęcająco, sygnalizując, że jest gotów na kolejne pytanie.

// Kyouka, jako że nieco już się przeciągało, ruszamy dalej - jakby co możesz do nas dołączyć normalnie jak wrócisz~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 113
Join date : 29/01/2017
avatar
To Dazai pierwszy się odezwał, więc na nim skupił wzrok. Mężczyzna wydawał się być odprężony, ale z drugiej strony wciąż przyglądał się Willowi i choć na jego ustach błąkał się uśmiech, Brytyjczyk czuł, że ten jest czujny. William odpowiadał mu dokładnie tym samym - patrzył mu w oczy, słuchając go uważnie, potakując głową w niektórych momentach. Czasem tylko spuszczał wzrok, by coś zanotować. Swoją drogą notatnik trzymał tak, że był on kompletnie niewidoczny dla Dazaia i Kyouki - bardzo o to dbał, więc nie było tu mowy o uchybieniu. Wypisywał w nim pojedyncze słowa jak "ostrożny" czy "pilnuje się" i wszystkie dotyczyły jak na razie Dazaia.
- Dazai-san, czy mógłbyś mi więc zdradzić, jakie są twoje umiejętności? Jeśli to nie jest tajne oczywiście! Nie chcę, żebyś zdradzał mi sekrety Agencji, zresztą... - uśmiechnął się ciepło - nie wydaje mi się, abyś był człowiekiem, który mógłby to zrobić. - Zdecydowanie nie jesteś kimś, kto potrafi chlapnąć coś bez powodu, prawda? - Proszę, powiedz mi również jak przebiega między wami współpraca? Wasze dary są pewnie różne, czy próbujecie je ze sobą łączyć czy raczej działacie w pojedynkę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Budynek Agencji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Strzelnica policyjna
» Rozwalony budynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Naka-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.