Share | 
 

 Budynek Agencji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
Admin
Liczba postów : 69
Join date : 26/09/2016
avatar
First topic message reminder :


Czteropiętrowy budynek wzniesiony z czerwonej cegły, a znajdujący się w okolicach głównego portu Jokohamy. Agencji przysługuje jedynie ostatnie piętro, natomiast na niższych jest między innymi kawiarnia znajdująca się na parterze. Usytuowany na rogu jednego ze skrzyżowań, wyposażony w schody i windę, które ułatwiają poruszanie się między piętrami. Piętro przynależące do Agencji jest utrzymane w stylistyce typowo biurowej z wydzielonym pomieszczeniem na gabinet Prezesa. Ogólnodostępną częścią budynku jest też wspomniana kawiarnia, która mimo niezwykłego sąsiedztwa sama w sobie jest dość normalna; pracownicy Agencji często schodzą do niej na kawę lub coś do jedzenia. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://straydogs.forumpolish.com

AutorWiadomość
Nowa w Agencji | Szpieg
Liczba postów : 34
Join date : 13/02/2017
Siedziała w kawiarence pod Agencją i machała na pożegnanie każdemu, kto wychodził z wyższego piętra - chciała złapać z nimi jak najlepszy kontakt nie tylko dlatego, że ubiegała się o miejsce  w tej organizacji, ale też z tego powodu, że byli to ludzie. Lubiła mieć dobry kontakt z każdym, z kim się poznawała, jednak pamiętała, że pan William prosił ją o zdobycie jakichś wieści na temat Agencji. Ogólnie nie szło jej źle, bowiem sam dyrektor grupy zdecydował się dać jej szansę; jedyne, co musiała teraz zrobić, to przejść inicjację. 
Jednakże teraz jej uwagę zwrócił mężczyzna, który po opuszczeniu piętra Agencji przez wszystkich, ruszył po schodach na górę. "Dziwne... nie pamiętam go! Ani nie przypominam sobie, żeby ktoś taki pracował tam wysoko... Pewnie to jakiś hydraulik! Ale tak dobrze ubrany? Pewnie specjalista... Geniusz hydrauliczny!" ... i oczy dziewczyny rozbłysły ekscytacją. "Ktoś tak oddany swojemu zawodowi musi być niezwykłym człowiekiem... Może potrzebuje pomocy! Potrzymam mu narzędzia czy coś!", Yuuko dopiła gorącą czekoladę - "o dziwo spisek czekoladowego imperium już mnie nie dotyka! Muszą wiedzieć, że ja i pan William wiemy!" - i ruszyła po schodach na górę. Mężczyzna bez problemu wszedł do biura Agencji i jeszcze z kimś w środku rozmawiał. 
Jej serce jak zwykle na widok Shuujiego zabiło mocniej i bardzo walczyła ze sobą, żeby go czasem nie przytulić, jednak zaraz zamarła. O czym oni rozmawiali? "O nie, o nie, o nie... Tata by nie mógł zdradzić... A-ale przecież zdradził też mamę...", ta myśl sprawiła, że dziewczyna poczuła, jak nieprzyjemnie ściska jej się serce. Nigdy nie czuła takiego żalu jak teraz. Przełknęła ślinę, ta jednak wydawała się napotkać jakąś nieistniejącą przeszkodę w jej gardle. 
"Uch... Co zrobić, co zrobić...", zastanawiała się gorączkowo. Zaatakować? Przecież gdyby została chociażby muśnięta przez rękę ojca, jej Zdolność od razu przestałaby działać. A ten drugi mógł mieć broń. Musiała kogoś zawołać; pamiętała, że powiedziano jej, że na tablicy przed biurem Agencji można znaleźć numer do doktor Yosano. Napisała do niej wiadomość i poczekała przed wejściem do budynku, aż ta przyjdzie, nie przyjmując do informacji, że mogłoby być inaczej. 
Przecież ludzie z natury są dobrzy. 
- Yosano-sensei, ta-... znaczy... D-Dazai-san wpuścił do środka jakiegoś dziwnego człowieka i chcą sabotować Agencję... - Powiedziała pospiesznie, starając się nie wybuchnąć płaczem. Właśnie zaczęło do niej docierać, że ojciec po raz drugi w życiu ją skrzywdził, a ledwo go odnalazła. 
- Co możemy zrobić...? - Spytała z wahaniem, zerkając znowu na budynek. Cofnęła się bardziej pod dach, chcąc schować się przed ewentualnym wzrokiem z góry. Miała nadzieję, że Yosano podłapie tę ideę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 111
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Drzwi puściły całkiem szybko, co nieco uspokoiło Orwella. W końcu będzie ich dzielić od wejścia nieco większa odległość - a co za tym idzie, jeżeli ktoś wejdzie, to będzie go dzielić większa odległość od pokoju, do jakiego właśnie przechodzą. Lub ją, w zależności kto wejdzie. Najlepiej by dla nich w prawdzie było, by nikt nie wszedł do budynku agencji w tym momencie, bo George tylko gdy wszedł, zabrał się za szukanie po swojej marynarce pendrive'a. Rzecz jasna, nie zgubił go, miał go po prostu dobrze schowanego na wszelki wypadek, więc na pytanie Wilde'a jedynie przytaknął, po czym wyjął małą wtyczkę i usiadł do komputera. I gdy tylko do niego usiadł, od razu wsadził pendrive'a do odpowiedniego wejścia USB, a następnie zaczął grzebać w plikach, kopiując wszystko co mogło być ważne dla Tea Clubu. Czyli w zasadzie - kopiując wszystko i wrzucając na dysk małego urządzenia, podłączonego do maszyny. Zajmuje mu to oczywiście chwilę, Orwell był nieco do tyłu w korzystaniu z komputerów, no i musiał się też przekopać przez całkiem sporą ilość folderów, dlatego też gdy tylko skończy co pędem ruszy do Oscara i zacznie mu pomagać w fotografowaniu i przeszukiwaniu archiwów Agencji.


To ten, w sumie najlepiej by było teraz, jakby Yosano wparowała, potem napiszę ja. - Alek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 105
Join date : 29/01/2017
avatar
- Dazai? Sabotować Agencję? Jesteś pewna? - Nic nie mogła poradzić na to, że nieco zdumiała ją ta informacja i sceptycznie do niej podeszła. Cofnęła się też za dziewczyną pod dach, właściwie robiąc to mechanicznie i nie zastanawiając się specjalnie nad tym czynem. Szybko zaczęła przypominać sobie, czy ktokolwiek wspominał o przyprowadzaniu jakiś gości do Agencji, jednak nic takiego nie przyszło jej na myśl. Może Dazai na własną rękę postanowił przeprowadzić jakąś prowokację? Jednak czy trzymałby to w tajemnicy? Dlaczego zrobił to, kiedy nikogo nie ma? Czy to możliwe, żeby nas zdradził...? - To bardzo dziwne, Yuuko-chan, ale wierzę ci. - Położyła jej rękę na ramieniu i spojrzała głęboko w oczy. - Musimy tam wejść i zobaczyć, kto postanowił nas odwiedzić. Ja pójdę pierwsza, ty ubezpieczaj tyły. W razie czego... - Spojrzała na dziecko. Przecież ona nie miała nawet broni, jak miała jej pomóc? Mogła krzyknąć, mogła kogoś uderzyć... I właściwie to by było na tyle. - W razie czego daj mi znać i rzuć czymś w przeciwnika? - Kulawo to brzmiało, ale nie chciała wysyłać małej do domu. Wolała mieć jakiekolwiek wsparcie niż nie mieć go wcale.
Weszła szybkim krokiem do budynku i pomknęła na górę. Po drodze wyjęła z futerału broń i odbezpieczyła ją - wolała być przygotowana na ewentualną walkę, choć miała nadzieję, że obejdzie się bez niej. W samej siedzibie było cicho, ale drzwi były otwarte - to tylko dowód, że naprawdę ktoś był w środku. Yosano poruszała się bezszelestnie - przemknęła przez główny pokój. Coś kazało jej kierować się w stronę biura szefa - tam znajdowały się wszystkie najważniejsze dokumenty i jeśli ktoś miał czegoś szukać to chyba tylko tam. Spojrzała przez ramię na Yuuko i gestem pokazała jej, gdzie się kierują.
Nie pomyliła się - w gabinecie siedział Dazai, a wewnętrzne drzwi były otwarte.
- Nadgodziny, Dazai-san? To do ciebie niepodobne. - Jej sarkazm zawisł w powietrzu niczym ostrze. Cały czas trzymała w dłoni broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nowa w Agencji | Szpieg
Liczba postów : 34
Join date : 13/02/2017
avatar
Kroki. 
Wilde zadrżał, jednak uznał, że to zapewne po prostu jego wyobraźnia albo coś, co działo się pod piętrem Agencji. Na moment zamarł, nasłuchując, ale zaraz powrócił do eksploracji, jedynie starając się czytać znacznie szybciej niż dotychczas. A potem usłyszał głos, który dziś już miał przyjemność słyszeć i od razu połączył go z jedną z pracownic organizacji, którą właśnie okradał z informacji. Pośrodku archiwum był dodatkowy regał, także miał nadzieję, że Orwell skryje się za tym obiektem. 
Sam uśmiechnął się do kobiety i wykorzystując różnicę we wzroście, stanął przed nią i uśmiechnął się, naraz chcąc zasłonić jej widok na resztę archiwów. Wydał z siebie melodyjny pomruk i spojrzał Yosano prosto w oczy; spojrzenie tych należących do niej było miażdżące i silne, zapewne wielu ludzi uginało się już pod samym tym, nie mówiąc o zabawkach, z których słynęła. 
- Yosano-sensei. Mówiłem, że chcę sprawdzić kilka spraw sam i wszystko pozamykam, prawda? - Powiedział pogodnie, przekrzywiając z zainteresowaniem głowę i utrzymując kontakt wzrokowy z kobietą. "No dalej, słońce. Nie ma tu nikogo. Jestem tylko ja. Wiesz, ile znaczę dla Agencji. Nie mógłbym zrobić nic złego.", uniósł brew i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Skąd ona się tu w ogóle wzięła? Wilde widział dwie opcje - albo czegoś zapomniała, albo ktoś chciał pokrzyżować im plany.

Yuuko pokiwała energicznie głową, jednak tym razem nie tak, jak robiła to zazwyczaj - pozorny nadmiar energii miał jednak źródło w niepokoju i niepewności. Na jej twarzy malowało się zagubienie i desperacja, bowiem wciąż nie mogła uwierzyć, że jej domniemany ojciec mógł ją po raz kolejny zdradzić i skrzywdzić. Yosano, kładąc rękę na jej ramieniu, mogła poczuć, jak bardzo Tsushima jest spięta i że nieco się trzęsie. Idąc za kobietą, chwyciła miotłę i trzymała ją niczym samuraj swój miecz, robiąc przy tym upartą i zaciętą minę. Gdyby jednak spojrzeć w jej oczy, można było w nich zauważyć strach i ból. Nie myślała o tym, co może się stać, kiedy już dojdzie do starcia, jednak powoli zaczynała żałować pojawienia się tu. Nigdy nie rozważała opcji istnienia scenariusza, w którym ojciec faktycznie okazuje się osobą złą. 
- T-to kim był ten człowiek, który tu wszedł? - Podszepnęła Yosano, jak raz nie mając odwagi powiedzieć czegoś otwarcie samemu. W sercu Yuuko zaczynało rosnąć coś, czego jeszcze nie znała. Nigdy nie czuła względem kogoś obrzydzenia; ba, nawet robactwa nigdy nie uważała za obrzydliwe. A teraz sama nie wiedziała, co działo się wewnątrz niej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Studentka
Liczba postów : 111
Join date : 26/12/2016
Motto : "Każdy ma trochę miłości w serduszku~"
avatar
Kiedy Orwell tylko usłyszał kroki zmierzające w kierunku biura, natychmiast wręcz obejrzał się na "Dazaia", a następnie począł wodzić wzrokiem w poszukiwaniu potencjalnej kryjówki, której mógłby użyć do schowania się i przeczekania wizyty pracowników agencji. Na jego szczęście - znalazł dodatkowy regał, za którym się szybko schował. Znalazł się za nim akurat w momencie, kiedy do środka weszła Yosano wraz z Yuuko. Dalsze czyny Orwella to... W zasadzie siedzenie cicho i nie wychylanie się, bowiem w tym wypadku byłoby to najgłupsze co mógł zrobić. Dlatego też ściszył swój oddech i stał nieruchomo, nasłuchując Wilde'a oraz innych osób znajdujących się w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Informator Klubu
Liczba postów : 105
Join date : 29/01/2017
avatar
Choć zachowanie Dazaia pozornie było normalne to wyczuwała w nim jakiś fałsz. Normalnie Osamu emanował szczerością, otwartą postawą i uśmiechem, teraz jednak miała wrażenie, że to wszystko wyjątkowo słaba poza, którą chce ją zbyć. Mierzyła go wzrokiem, nie odwracając spojrzenia nawet na moment.
- To niesamowite - powiedziała, a z jej głosu lał się jad. - Jak tak, to zawsze mamy problem, żeby zagonić cię do roboty, a nagle zostajesz po godzinach? W gabinecie szefa, do którego żadne z nas nie ma kluczy? Doprawdy, Dazai-san, twoje poświęcenie dla pracy nie ma sobie równych! - Jej uwadze nie uszło, że mężczyzna starał się sobą usilnie zasłonić dalsze pomieszczenia, odgradzając ją od nich własnym ciałem. Już takie zachowanie było dostatecznie podejrzane i wzbudziłoby jej niepokój, a w połączeniu ze słowami Yuuko, które ta wyszeptała jej prawie że do ucha... No cóż, dość, że chyba już wiedziała, co tu się dzieje - a przynajmniej tak jej się wydawało. - Przyprowadziłeś kogoś, prawda? Rozumiem, że twój kolega bawi się właśnie przy komputerze? - Momentalnie podniosła broń i wycelowała ją prosto w domniemanego zdrajcę. Stała na tyle blisko, że nie było mowy, by Dazai odskoczył, ale na tyle daleko, że ciężko byłoby mu wytrącić jej pistolet z ręki. - Dałeś się sprzedać? Czyżby Mafia cię podkupiła? - Kątem oka obserwowała Yuuko, chcąc być pewną, że ta jest bezpieczna. - Yuuko-chan, może powiadom resztę, niech się tu zjawią.
Och i koniecznie zadzwoń do szefa, musi zobaczyć, jak jego protegowany postanowił mu odpłacić za okazaną dobroć i zaufanie.
- Zmrużyła oczy. Nie chciała wysyłać nieuzbrojonej dziewczyny do następnego pomieszczenia - co prawda widziała tylko jednego mężczyznę, ale tamten mógł jej zrobić krzywdę. Jednak musiała go jakoś stamtąd wywabić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Przemytnik broni | Barista
Liczba postów : 126
Join date : 11/01/2017
Motto : - Lubię cię. - A ja lubię kawę i tylko kawę.
avatar
Nie wyglądał, jakby był poruszony - był wszak dobrym aktorem i przywódcą - i po prostu kontynuował wcielanie się w swoją rolę. Priorytetem dlań było wyprowadzenie stąd Orwella całego i zdrowego, przy tym wykradając też informacje. Zanosiło się jednak na to, że dojdzie do walki i Wilde musiał coś z tym zrobić. Uniósł dłonie niedbale w geście prawie że poddania się i uśmiechnął się pogodnie do kobiety. Byli na czwartym piętrze, więc nie było mowy o wyskoczeniu przez okno. Byliby w stanie dobiec do windy? Zbiec po schodach? Orwell na pewno, sprawa samego Wilde'a była bardziej skomplikowana. 
- Czy Yosano-sensei nie uważa, że uszkodzenie mnie będzie nieopłacalne dla Agencji? Przecież wiesz, że twoja Zdolność nie może mnie wyleczyć aż do chwili, w której znajduję się na jeszcze kruchszej granicy życia i śmierci, niż ta, na której zazwyczaj są twoi pacjenci. Możliwe, że o tej porze nie dotrę do szpitala na czas. Chciałabyś, żebyście stracili jednego z głównych strategów? -  Oczywiście pierwszym, co zrobił, było wydobycie informacji na temat Dazaia; intrygujący zaś był fakt, że akta młodego mężczyzny nie zawierały ani słowa na temat jego życia przed wstąpieniem do Agencji, zupełnie jakby ten zmaterializował się pewnego dnia sam z siebie. Fakt, że Yosano nie mogła leczyć Osamu aż do chwili, gdy mózg tegoż nie przestanie pracować, mógł być dla Wilde'a naprawdę pomocny w tej chwili. 
- Skąd ta nagła agresja? - "Ty agresywna, feministyczna psychopatko." - Nawet, jeśli jest tu ktoś poza mną, to nie pomyślała pani o tym, że po prostu sprawdzamy bezpieczeństwo naszych danych? - Minus tej wymówki był jeden - Oscar nie miał szansy wiedzieć, że Agencja ma do dyspozycji Kataia, którego Zdolność prawdopodobnie pozwalała na takie akcje. 
- Dlaczego miałbym współpracować z Mafią? - Zrobił minę naraz skruszoną i zagubioną, bowiem nie wiedział nic ani o relacji Dazaia z Chuuyą, ani o przeszłości tego pierwszego. - Myślę, że ciągnięcie tych przepychanek nie ma sensu. Yosano-sensei, wolisz słuchać czegoś, co mówi przypadkowe dziecko z ulicy, czy tego, co mówi twój wieloletni współpracownik? To niepoważne~ Och! Skanowanie skończone. - Podszedł do komputera i wypiął z niego pendrive'a, zaraz zerkając na Orwella. Zawahał się na moment; jeśli tamta dziewczynka zadzwoni faktycznie po innych, to może się to naprawdę źle skończyć. 
- Proszę pana, już chyba nie potrzebujemy pańskiej pomocy. Rozliczymy się w pańskim biurze, proszę się nie martwić. Jak mówiłem, sytuacja ostatnio jest napięta, więc moja koleżanka mogła być trochę oschła. - Przepchnął się między Yosano i dziewczynką, prowadząc Orwella za sobą. Jakby kobieta wcale do niego nie celowała, ruszył w kierunku drzwi biura agencji.


EDIT
Tea Club zdołał się ewakuować po krótkim starciu, w którym żadna ze stron nie odniosła jednak ran. Po wyjaśnieniu sytuacji i zobowiązaniu się do pomocy z rozwiązaniem jej, Yuuko została przyjęta do Agencji. Wieść o zdradzie Dazaia niedługo się rozeszła po szeregach grupy, ta z kolei podjęła kroki do wyjaśnienia sytuacji.

_________________

In his mind, nothing could be more delightful than to live in solitude, and enjoy the spectacle of nature, and sometimes read some book or other.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 10
Join date : 17/06/2017
avatar
Sama nie wierzyła, że zgłosiła się do tego zadania. Kiedy Mori zaczął rozmyślać nad porozumieniem z Agencją popierała go - choć nie miała dobrego zdania o tym śmiesznym tworze to wiedziała, że mogą być przydatni. Poprawka - Dazai może być przydatny, a na razie był związany z Agencją, tak więc z całą organizacją należało żyć dobrze. Uważała, że ich wspólne działanie, a przede wszystkim wymiana informacji, może pomóc im dojść do tego, kto napadł na obie organizacje. Serce jej się krajało, gdy podejrzewano Chuuyę - uważała, że to niemożliwe, by mężczyzna, którego wychowywała od dziecka mógł zdradzić. Był przecież lojalny i związany z Mafią jak z nikim innym... Chciała mu pomóc, oczyścić go z podejrzeń, które, w jej mniemaniu, były zupełnie bezpodstawne, ale mimo to szerzyły się w Mafii i z dnia na dzień coraz więcej ludzi patrzyło na rudego podejrzliwie. Dlatego też, kiedy padła propozycja porozumienia z Agencją zgłosiła się na ochotnika. Liczyła na to, że przyjdzie jej dogadywać się z Dazaiem - nikogo więcej nie darzyła tam szacunkiem i miała niejasne przeczucie, że dogadanie się z kimkolwiek innym będzie po prostu niemożliwe. Żeby było jasne - Mafia nie zamierzała się poddać i prosić o pomoc. To miało być partnerstwo, zawieszenie broni i pełna współpraca.
Ubrana w zwykłe, cywilne ciuchy mniej rzucała się w oczy i tak też miało być. Niezauważona weszła do budynku, mając nadzieję, że rozmowa nie będzie krwawa. Oczywiście, że była uzbrojona, nigdy nie poszłaby do siedziby wroga kompletnie bezbronna! Jednak tym razem zrezygnowała z miecza i przerzuciła się na zwykły pistolet. Zawsze miała też swojego demona...
Zapukała cicho do drzwi, po czym nacisnęła klamkę i weszła. Łapała się na tym, że jest niezwykle spięta, jakby od początku wyczuwała problemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 198
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Dazai oczekiwał wysłannika mafii od dłuższego czasu. Wiedział, że prędzej czy później się pojawi, miał nawet podejrzenia co do osoby, która zostanie wysłana czy też sama się zdecyduje zgłosić. Tak naprawdę nie było wielkiego wyboru - na pewno nie posłaliby jakiegoś trzeciorzędnego członka na takie poselstwo, sam Mori również nie zjawiłby się osobiście w kwaterze Agencji. Potrzebowali dostatecznie silnej osoby, by nie dała się schwytać w ewentualną pułapkę, ale i potrafiącą prowadzić pokojowe rozmowy. Grono takich członków mafii było dość wąskie, więc jego przewidywania okazały się oprawne, kiedy w drzwiach stanęła Kouyou. Dazai wstał z uśmiechem i gestem wskazał jej kanapę.
- Zapraszam, anee-sama~
Sam również usiadł, ciesząc się, że nie stoi nad nim nikt z Agencji, a pokój był pusty. Sam poprosił Fukuzawę, by mógł porozmawiać z przedstawicielem mafii w cztery oczy. Dzięki swoim połączeniom z mafią, informacjom o poszczególnych członkach i wiedzy, jak ich podejść bez trudu zdołał przekonać dyrektora, żeby to on się zajął tą kwestią. Cóż, może nie aż tak bez problemu jak kiedyś, w końcu nadal był podejrzany o zdradę, ale umiał przekonywać. Nie mógł zawierzyć tej misji któremuś ze współpracowników, jakoś wątpił, by którykolwiek z nich umiał dogadać się z ludźmi należącymi do mafii. Kunikida był zbyt impulsywny i czasem aż zbyt mało spostrzegawczy, Atsushi był zbyt dobroduszny i uginał się pod silnym naporem, Ranpo brakowało z kolei jakiegokolwiek wyczucia, o reszcie nie wspominając. Nie, musiał to sam załatwić. A kobietę znał w końcu od małego, już raz w czasie walki z Gildią zdołał dojść z nią do porozumienia. Nie musiał też obawiać się jej Zdolności, w przeciwieństwie do swoich współpracowników, zwłaszcza że niewielu z nich miało w ogóle Zdolności nadające się do walki.
- Więc Mori wysłał ciebie, byś odzyskała tę notatkę, którą przyniósł nam nasz pracownik? Mądry wybór~ Słucham, anee-sama, macie jakąś propozycję do zaoferowania? - spytał pogodnie, patrząc na nią z błyskiem w oku. Możliwe, że Mori dał Kouyou dokładne polecenia, mógł też dać jej wolną rękę, wierząc w jej kompetencje, ale tak czy inaczej, z pewnością nie spodziewał się, że Agencja ot tak odda zdobycz najprawdopodobniej mającą związek z osobą odpowiedzialną za ostatnie wydarzenia w Jokohamie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zwierzchnik Mafii
Liczba postów : 10
Join date : 17/06/2017
avatar
Nie zdziwiła się, kiedy od progu powitał ją Dazai. Skinęła mu głową i posłała ciepły uśmiech, wchodząc pewnym krokiem do środka. Usiadła na kanapie i rozejrzała się dyskretnie po wnętrzu - nikogo poza nimi nie było.
- Pozwolili ci zostać ze mną sam na sam? Chyba dalej cieszysz się dużym autorytetem... - W odróżnieniu od Chuuyi, pomyślała gorzko o swoim przyjacielu. Zaraz jednak wróciła myślami do obecnej rozmowy, która przecież wymagała od niej całkowite skupienia. - Ta notatka... Cóż, Akutagawa opowiadał, że wasz człowiek pojawił się z nikąd i właściwie to nie czuł się za bardzo z wami związany. Skąd wyście go wzięli, hm, Dazai? - Pamiętała, jak wściekli byli wysłannicy Mafii, gdy obcy chłopak sprzed nosa sprzątnął im notatkę, a w dodatku Akutagawa nie złapał tego, który krył się w mroku. Mori nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy... - Obie organizacje mają problemu. Ponownie. Mori sądzi - i ja się z nim zgadzam, gdybyś mnie zapytał - że czas znowu połączyć siły i odkryć, kto próbuje bawić się z nami w kotka i myszkę. Za pewne wiesz o problemach Mafii... O tym, że zniszczono magazyny wiesz na pewno. My zaś wiemy, że zostaliście okradzeni ze swoich danych. To wygląda na zamach jakiejś zupełnie nowej jednostki.... - Zamilkła na moment, zamyślając się. Wszystkie te wydarzenia wydawały się dziwne. Na samym początku jakiś podrzędny członek Jaszczurek doniósł o mężczyźnie, który na czyjeś polecenie siał chaos w mieście. Potem miały miejsce włamy, w końcu doszło do tych dziwnych sztormów... To się wszystko na razie nie łączyło w całość, jednak musiało być ze sobą powiązane, nie było innego wyjścia. - Połączmy siły. Zawrzyjmy... Cóż, rozejm to chyba dobre słowo. Czasowy rozejm. Oto moja oferta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Strateg Agencji
Liczba postów : 198
Join date : 28/10/2016
Motto : Have a pure, cheerful and energetic suicide~
avatar
Nie spodziewał się po Kouyou niczego innego niż zachowania spokoju i manier damy. Nie przestawał się uśmiechać i czuł się dość pewnie - znał kobietę i wiedział, z czym musiał się liczyć.
- Mam dar przekonywania - odparł pogodnie na pytanie. Nie musiał dzielić się z jego faktyczną sytuacją w Agencji, która tak różowa nie była. Chyba zgodzono się, żeby przejął tę spraw, tylko dlatego, że przekonał wszystkich, jak trudno rozmawia się z kobietą, poza tym w Agencji panowało przeświadczenie, że jego czyny często wydają się z początku absurdalne i szalone, a ostatecznie prowadziły do czegoś dobrego - nauczyli się mu ufać i miał wrażenie, że niektórzy żywili się tą nadzieją, łudząc się, że to wszystko nadal było częścią jego planów.
- Ach, Jun? Cóż, to mój rekrut - zaśmiał się cicho. - Jego podejście jest może dość... niestandardowe... ale mimo wszystko to dobry pracownik. - Uśmiechnął się znacząco, ale nie miał zamiaru nic dodawać, zwłaszcza o jego Zdolności. Mafia miała swoje źródła informacji, więc możliwe, że i tak się dowiedzą, ale mimo wszystko Agencja była dość zamkniętą grupą, a Osamu nie miał zamiaru dawać ot tak jakichkolwiek informacji, kiedy nie przynosiło to żadnych korzyści.
- Rozejm, by poradzić sobie z grupą, która ma obie nasze grupy na celowniku? Nie zaprzeczę, że brzmi to rozsądnie. Przeciw wspólnemu wrogowi zawsze warto się zjednoczyć. - Pochylił się w jej stronę i oparł podbródek o złączone dłonie. Choć uśmiech nadal miał przyjazny, to wzrok już można by porównać do drapieżnego. - Ale zaskakujące, że Mori wpadł na to dopiero po tym, jak zyskaliśmy wskazówkę odnośnie atakującego, cóż za zbiegniecie się w czasie. Nie sądzisz, że...
Nie zdążył jednak skończyć, gdy zza drzwi dobiegło go szybkie pukanie. Przeprosił Kouyou i ruszył otworzyć, ciesząc się, że jego i członkinię mafii dzielił parawan zasłaniający kanapę, dzięki czemu nie było go widać, a i słyszenie było utrudnione. Wpuścił do środka młodą kobietę i już po kilku minutach wrócił do swojego pierwszego gościa, uprzejmie pokazując drugiemu drzwi,
- Wybacz za to, anee-sama... Mam... pilne wezwanie, praca, a nikogo więcej nie ma w biurze. - Na jego własną prośbę, nie ma co ukrywać. - Czy zechciałabyś mi towarzyszyć? Wszystkie szczegóły możemy obgadać po drodze, a ja zadzwonię do dyrektora, by wysłał do nas kogoś, kto nie prowadzi teraz żadnej sprawy. - Wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, wykonał szybki telefon do dyrektora i wyszedł wraz z Kouyou, zamykając Agencję i kierując się w stronę szkoły, której to dotyczyło zlecenie.

|zt (Kouyou, jakby co, pisz już w szkole)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Budynek Agencji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Strzelnica policyjna
» Rozwalony budynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Stray Dogs PBF :: Yokohama :: Naka-
Kody oryginalnego stylu forum stworzone przez Okhmhakę. Obrazki użyte na forum nie są własnością administracji; zostały jedynie przystosowane pod forum. Jeśli jesteś autorem któregoś z nich i nie życzysz sobie, by był na forum, skontaktuj się z administracją.
If we used your art and you feel uncomfortable with it, contact Chuuya.